Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/13/18 in Posts
-
Bez przesady, ma nas :) Przecież na "większą połowę" długu kasa jest. A reszta "jakoś" się znajdzie. postaram się jakiś bazarek na forum ogrodniczym zrobić.4 points
-
A jeżeli nie, to przynajmniej postara się zarazić optymizmem :)3 points
-
Tolu, przy trójce dzieci to na pewno nie był spokojny dom... Ponadto, jak wiesz, nie było też czasu na poświęcenie go Vanilce. Wróci do miejsca, które zna, wyciszy się, uspokoi, będzie obserwowana bacznie i się okaże, co z jej problemami gastrycznymi?.... I znajdzie odpowiednie miejsce dla psiego motylka, jak to pięknie napisała seramarias.3 points
-
3 points
-
A jutro potrzebne podwójne kciuki. Do swojego domu jedzie Mała Mi z lecznicy, jeszcze nie całkiem zdrowa, ale Pan czeka i będzie doleczał, na koteczkę czeka już zrobione przejście przez drzwi od pokoju Pana, żeby zamknięte drzwi nie ograniczały przestrzeni życiowej kotka :))) I razem z nią za Kraków jedzie czarny kocurek od p. Krystyny, dom czeka na niego bardzo długo, bo kotek ciężko chorował, może nawet pp. Teraz jest zdrowy i wszyscy razem z kotem rezydentem na niego czekają. Koszty transportu Zamość- Kraków 130 zł biorę na siebie. Małą Mi nieodpłatnie przywiezie z Izbicy do Zamościa mama pani Doktor, odbierze Ala 123, zaopiekuje się a potem zawiezie i przekaże kierowcy, za co obydwu Paniom jestem bardzo wdzięczna :D :D2 points
-
Przepraszam, że tak późno jednak mam swoje obowiązki. Jestem członkiem skarpety plaskatych jednak jeżeli obawiacie się jej ingerencji to nie potrzebnie, ponieważ to co widać na fb to ułamek tego co robimy. Pod opieką jest Tofik i Czesiek a kasa pusta,wiec brać kolejnego psa pod opiekę było by niedorzeczne. Zaproponowałam pomoc bo żal mi się jej zrobiło i nie chciałam by zginęła w hotelu jako kolejny pies. Jest młoda więc nawet jak ma jakieś niedomagania (nie znamy jej przeszłości) szybko to można wypracować. Nie jestem przechowalnia a teraz trochę się tak poczułam. Zajmuje się pomocą od lat. Na swoim koncie mam ponad 400 adopcji sama robię wizyty, podpisuje umowy i monitoruje cały proces łącznie z oswajaniem o obsługa wolno żyjących kotów. Karmie ślepe mioty, podaję leki, kroplowki robię zastrzyki. Asystowalam również przy zabiegach i premedykacji. Miałam ostatnio 20dag kocie z obrzękiem płuc i brakiem odruchu łykania i kocie żyje waży już 500dag. Na codzień łapie i sterylizuje. Wszyscy mnie znają. Co w przypadku gdy poznam psa i będę wiedziała o nim najwięcej a nie będę miała prawa głosu w wyborze ds? Dom wybieramy pod psa a nie odwrotnie. Kolejny przykład która na ulicy się w niej zakocha albo ktoś z moich znajomych zasiadow to ja mam podać numer z ogłoszenia, potem kolejny i kolejny trochę to dziwne w przypadku gdy np dom będzie we Wrocławiu. Rozumiem że będzie płacić za weta i karmę i naturalnie będziecie podejmować decyzje ostateczna a gdzie ja o moją praca? Chciałam pomoc ale w takim wypadku gdy nie bardzo mam coś do powiedzenia w przypadku życia ktore będzie pod moją opieką ja tego nie widzę. Żal tylko tej małej2 points
-
2 points
-
Wrzucam oświadczenie o zadłużeniu w klinice: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/d74c4f2fcec35698 A tutaj pierwsza rata, faktura z kliniki na 1551 zł, którą opłacę z zebranych pieniędzy: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/cdb4824dfe97a52f Koszt hotelowania wynosi 15zł/doba, bo Dysia to duża sunia... Jest zalecenie z kliniki, aby dostawała coś na wspomożenie stawów. Jeśli nie macie innych propozycji to mogę jej kupić u naszego weta tani, ale sprawdzający się preparat Dolfos Arthrofos (90 tabl. za 33 zł, dla Dysi wychodziłoby 1,5-2 tabl. dziennie). A poza tym Dysia pozdrawia:)1 point
-
Zapraszam na bazarek wyprzedażowy, połowa utargu dla Azuni1 point
-
Damy radę. Zawsze jakiś dajemy i wychodzimy na prosta. Przynajmniej nie musimy tego zapłacić odrazu.1 point
-
Mój Boże... moja Kula nie wiedziała. Pierwszą rzeczą, którą się bawiła, było malutkie, psie ciasteczko, a miała ponad dwa latka, kiedy ją z pseudo wyrwałam. Ryczałam jak bóbr przy tym ciasteczku.1 point
-
Poprosiłam rowniez Vive o zrobienie zbiórki,dług ogromny,a do tego dojdzie hotelikowanie,druga operacja dziekuje Wam,ze tu jesteście:)1 point
-
W sobotę p.Beata wyrusza z Nellcią do Holandii.Przesłała mi filmik Nellci z Amorkiem córki :)1 point
-
Hi hi hi. Eliczku, dziękuję! Zostałam pisarzem! I to w jakim dobrym Towarzystwie. Codziennie zaglądam do Klubu, nie zawsze piszę, ale zawsze czytam to, co napisała o poranku Nesiowata. Już kiedyś o tym pisałam... Nesiowata, Ty wiesz... Dobrego dnia dla wszystkich kochanych Fanek Beni.1 point
-
Tak. Musimy dać razem radę. Jak się ma Dobrą Wróżkę na wątku, to musi być dobrze.1 point
-
Ale zrobiłaś wszystko, co tylko mogłaś, żeby do końca czuł się jak najbardziej komfortowo, na ile to było możliwe.1 point
-
Dziękuję bardzo za pochwały. Miło przeczytać coś takiego. Ja uwielbiam czytanie wpisów Jaguski.1 point
-
Czekam aż Anecik sama napisze o Abi.Co wiadomości z pierwszej ręki, to z pierwszej. Myślę ,że Abi nie śmieje się tylko zipie ze stresu.1 point
-
Coco została ostatecznie Kamą bo Pani Jola stwierdziła ,że jednak Coco do niej nie pasuje. Sunia zaczęła jeść, chce się bawić, robi siusiu , koopkę. Są teraz w lecznicy na kroplówce ( chyba ostatniej). W takim razie po surowicę jadę jutro rano.1 point
-
Witaj Isiaczku w Klubie :) Ja też latam za Nesiowatą tylko po to, żeby sobie Ją poczytać. To samo mam z postami Elisabetki i jaguski. To trójka przednich pisarzy na dogo :)1 point
-
Bogulu musisz odpocząć. Masz wyczerpującą pracę zawodową więc urlop musi Ci posłużyć na odpoczynek i podładowanie akumulatorów. Wiem. łatwo to powiedzieć. ale taka jest prawda. Urlop należy wykorzystywać wyłącznie na odpoczynek. Może być, a nawet powinien, aktywny, ale też powinien być odskocznią od codziennych obowiązków. Gdy jeszcze pracowałam zawsze tak robiłam. Nie przejmuj się co na to inni. Gdy sił Ci braknie, inni Ci ich nie dodadzą, nawet choćby chcieli.1 point
-
Przyznaję się - zaglądam codziennie, ale bardzo rzadko odzywam.1 point
-
Jest nad więcej, tylko niektórzy po cichu zyrkają ;)1 point
-
Przywitam się tylko z najpiękniejszym Czarnulkiem, nawet jeśli jeszcze śpi. Już wcześniej pisałam, że noce są coraz dłuższe i teraz trzeba wszystko robić jednocześnie. Czterołape już dostały jedzenie, ale czas iść do pierzastych - za oknem robi się widno.1 point
-
Grześ - śpioszek czy Grześ - ranny ptaszek? U psiaków też z tym różnie bywa, ale chyba przystosowują się łatwo do swojej rodziny. Spokojnego dnia Grzesiowym.1 point
-
Rozumiem EdiAbija i popieram. Wydaje mi się dziwne to, że osoba /dt, ktora ma pracować z psem nie ma prawa głosu w sprawie psa. I niezrozumiałe jest dla mnie to, ze telefon w ogłoszeniach, mialby byc na Szafirke. Co Szafirka z hoteliku ma wspolnego z ogloszeniem psa, ktory jest w dt ? Troche to niedorzeczne.1 point
-
Bardzo wierzę, że pozostałe maluszki dobrze trafią. A Pajączkowi dołożę sié też do utrzymania jeśli tylko znajdzie się hotelik lub dt.1 point
-
1 point
-
Czasami na drodze człowieka stają takie psie motylki, delikatne, ulotne i one nie są dla każdeg. Tylko ktoś naprawdę wyjątkowy, z dużą dozą wrażliwości, wyrozumiałości, miłości może przygarnąć pod swoje skrzydła psiego motylka.Najwidoczniej Vanilka jeszcze nie znalazła swojego wyjątkoweho człowieka, ale on gdzieś tam jest.1 point
-
1 point
-
I zebrały się nad Mimisią czarne chmury, i nastał dzień sądu i kary za grzechy, armagedon. A armagedon wygląda tak ewentualnie tak alibo jeszcze tak czasem ciekawość brała górę nad strachem Teraz, już po powrocie, w domu panuje krystaliczna cisza........, zobaczymy jak długo. Mimi za karę, to znaczy za zbyt ostre wystartowanie do Psotki, pojechała ze mną w trasę. Najpierw się trzęsła ze strachu, bo pewnie jazda samochodem skojarzyła jej się ze sterylką, później było już bez trzęsawki ale niepewnie, ogon pod się cały czas, smaczki były ignorowane calutką drogę, jednak w ostatnich sekundach drogi, pomiędzy bramą a podjazdem do garażu znikły w tajemniczy sposób. Na podwórku jeszcze chwila ogon na dole, potem się otrzepała i ogon stanął dęba. W domu spokojniejsza, teraz odsypia stresa. Noooo...to się wredota dorobiła...;)))1 point
-
1 point
-
Dam dla ,, Pajączka " 200 zł ktoś chętny aby dołożyć i zabrać go z mordowni.1 point
-
Witajcie :) Do wód to my zasuwamy co drugi dzień na osiemnastą, przez Czechy mamy pół godziny jazdy, więc Mimi sobie jakoś radzi ;))) Jeśli się kiedyś wybiorę na uzdrawianie stacjonarne lub urlop, to Mimi, jeśli nadal będzie u mnie, znowu będzie musiała spakować manatki i jechać na kolonie, dlatego niech się jej szmal zbiera w sejfie, bo na pewno się przyda, jak nie na kolonie to może do nowego domu na potrzeby wychowawcze. Olenko, nie żałuj kota, żałuj Mimisi, jak już któremuś kotu dokuczy solidnie, to tak spyla po chałupie że nogi gubi, potrafią ją zdrowo ścignąć, akurat z tym kotkiem - Kitusiem, a właściwie to jest kotka, bardzo się lubią. Eliku, zdrowie mam do bani od dziecięctwa, ale inni mają gorzej, więc nie narzekam. -Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy...- :))) Zostawiam rozdarciucha, z zatkaną paszczą, wydłubującą z piłeczki odrobinki mięska, które tam wepchałam.1 point
-
Jestem na zaproszenie Nadziejki:(1 point
-
Na początku chciałam przeprosić Tysię, dopiero teraz, kiedy przeczytałam na wątku, że wysłała do mnie smsa sprawdziłam telefon i odczytałam go, oczywiście jest, przyszedł w piątek, a ja go dopiero teraz zauważyłam. Wybacz Do mnie najlepiej dzwonić i to do skutku, bo połączeń też raczej nie sprawdzam, nie jestem zwierzęciem iPODowym ani komputerowym, chyba się zatrzymałam na telefonie stacjonarnym i łupkowej tabliczce. Wszystkie ciotunie też proszę o wybaczenie Dynie to najmniejszy z moich problemów minionych dni, dynie to przyjemność, szczególnie w kuchni :) W nowy tydzień wchodzę z opanowaną sytuacją, przynajmniej na razie, szkoda że człowiek nie może się sklonować byłoby super. A żeby się odstresować, od jutra zaczynamy kąpiele w moim ukochanym, przepięknym Wojciechu w Lądku Zdroju, tak że za chwileczkę będę nówka jak niemowlę. A wracając do tematu najważniejszego, Mimisi nie przerobiliśmy na mielone, na razie ;). W zachowaniu znaczących zmian nie ma. Nadal energia ją rozpiera, na podwórku jest bardzo odważna, kiedy się nie boi oczywiście. Na Połówka nadal szczeka i tak jej chyba zostanie, amen. Tylko kiedy się nie rusza, siedzi lub leży i oczywiście kiedy ma coś na talerzu, wtedy jest bardzo ok, Połówek znaczy. Mimi z Psotką otwartej wojny nie prowadzą, ale są dla siebie wredne i robią sobie złośliwości, choć Psotka jest bardziej ustępliwa, Mimiśka to harpagan. Jak nie śpi to nie usiedzi ani sekundy w jednym miejscu. Do wczesno-porannych pobudek Mimiśkowym dziarmoleniem już się chyba przyzwyczajamy, koniecznie muszę ją nagrać, wzbierającą we mnie złość zawsze rozładuje jakimś jodłowaniem czy inszym gulgotem i choć chciałoby się ją zdzielić w tą rudą łepetynę to i tak człowiek parsknie śmiechem i złość ulatuje. Kradnie kapcie, potrafi także ukraść np. moją koszulę nocną i ganiać z nią po domu. Przynosi sobie z podwórka żołędzie i szyszki, potem je szatkuje, że Yoshi lubi znosić do domu szyszki to wiedziałam, ale żołędziowe zbieractwo wprowadziła Mimi, za co bardzo wdzięczne jej są koty. Ostatnio o mało nie pożarł Mimisi szarpak, który sobie sama nanizała na szyję, jakimś cudem, bo ten szarpak ma małą pętlę, nie wiem jak ona to zrobiła. Z sypialni w której urzędowała Mimi usłyszałam jakiś rejwach, nagle wypada rudzielec, bo coś jej się do szyi przylepiło Yoshi próbował odebrać szarpak Mimi i prowadzał ją jak na smyczy, z szarpakiem na szyi Mimisia była grzeczna jak aniołek i pozawalała się Yoshikowi prowadzać :) I jeszcze krótka migawka A tu zwróćcie uwagę na kabaretowe, muzyczne tło Artura Andrusa, całkiem w temacie ;), tak się przypadkiem zgrało :) Miłej niedzieli1 point
-
Psy często gonię obce koty ,a ze swoimi żyją za pan brat,a właściwie za pan pies,1 point
-
1 point
-
1 point
-
Trochę czasu minęło. I znów mamy lato. :-) Pies przez ten czas jest na diecie jak wyżej. Ale zrobiliśmy coś jeszcze. Ktoś podsunął trop, że alergię może mieć z nadmiaru malessezji. Więc decyzja o autoszczepionce. Dobrze zniósł wszystkie 3 dawki, ale potem jakby mu się nasiliło. Zaczął się bardziej drapać, uszy zawalone czarną mazią. Rozpacz. Na uszy dostaliśmy Surolan. Nic nie pomógł. Ale nic dziwnego, skoro malessezia jest uodporniona na mikonazol, który jest w Surolanie. Dostał wobec tego Marbodex. Uszy czyste. Stan obecny: zniknęły czerwone plamy i krosty na brzuchu. Skóra robi się bardziej miękka, tam gdzie była już twarda od ciągłych zapaleń, czyli w pachwinie i przy jądrach. Ale teraz z kolei drapie się po klatce piersiowej. Nie jest tragicznie, ale nie wiadomo na razie czy organizm po prostu dalej walczy, czy to jeszcze coś innego. No i kilka zdjęć: marzec 2018 kwiecień 2018 po strzyżeniu I teraz dla porównania - rok 2017 i rok 2018 Jak dla mnie pies trochę się "wyprostował" i zmężniał. :-) sierpień 20181 point
-
Proszę o zmianę tytułu. Saba dobrze się zaaklimatyzowała. Dostałam zdjęcia, prześlę Toli do wstawienia. Chciałam jeszcze tylko odnieść się do finansów Saby. Saba została zaszczepiona 7-skł. szczepionką za 50 zł. Zapłaciłam gotówką, więc nie mogę wziac faktury na fundację. Jak mąż pojedzie do weta, to wezmę paragon i tu wstawię. Dziękuję wszystkim za pomoc i wsparcie. Cieszę się, że wspólnie udało się nam pomóc tak nieadopcyjnym zwierzakom.1 point