Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 06/08/18 in all areas

  1. WIZYTA ZALICZONA NA MEDAL :) Pani nadal chce tylko Pestke:) W przysżłym tygodniu trzeba będzie Pestke zachipować i wyrobić paszport. W przyszły wekend pojedzie na swoje:) Zamieszka w mieszkaniu dwupoziomowym o powierzchni jak 3 moje domy.....Pani ją ubezpieczy na wypadek jakiś poważnych chorób czy operacji w przyszłości. Gdyby pojawiły się problemy z zachowaniem to tez zna dobrego behawioryste. Oby Pesteczce spodobał się Wiedeń:)
    3 points
  2. Tak to prawda :) tez zwrocilam na to uwage Dzis wizyta a ja siedze jak na szpilkach- czy Pani sie nie rozmysli? Wieczorkiem pewnie beda wiesci A tymczasem pozdrowienia od Mimi
    3 points
  3. Jestem. Bardzo dziękuję ci Poker za wizytę, chociaż nie ukrywam, że jestem w szoku i że nie takich wieści się spodziewałam. Czekałam raczej na sugestie w sprawie ewentualnej operacji, ryzyka z nią związanego, dalszych rokowań... W tej chwili jestem totalnie skołowana i zupełnie nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Dziękuję wszystkim za opinie, chociaż nie bardzo rozumiem, dlaczego większość zupełnie nie bierze pod uwagę diagnozy z Lublina. Mamy 2 diametralnie różne opinie radiologów, a dalsze działania uzależnić trzeba tylko od jednej z nich. Jest mi bardzo ciężko i pozwólcie że dzisiaj nic więcej nie napiszę, nie mogę.
    3 points
  4. A naszej Sali szykuje się domek we Wrocławiu. Z wstępnej rozmowy z Panią Anią mam odczucie,że bardzo dobry.Mieszkanie w kamienicy wynajmowane już 3 rok i jest zgoda na posiadanie zwierząt.Pani Ania jest na ukończeniu studiów weterynarii i mieszka wraz z partnerem.Ma również opanowane podstawy behawioralne.Adoptowali koteczkę Maję, która miała lęk separacyjny i niszczyła wszystko co możliwe.Z czasem uporali się z tym,a także nauczyli kotkę chodzić na smyczy na spacery i podróżować do rodziców na wybrzeże lub Śląsk.Sali jako członek rodziny będzie oczywiście uczestniczyć w tych wyprawach.Gdyby zaszła taka potrzeba to opieka weterynaryjna zapewniona na klinikach gdzie pani odbywa praktyki.Będzie zamówiona adresówka,zakupiona obróżka,szelki i smycz a po wymiary Pani Ania zadzwoni do Hani.Chce całą wyprawkę zabrać ze sobą gdy pojadą po sunię. O wizytę poprosiłam anica i zgodziła się ją przeprowadzić bo to jej okolice.Termin wizyty poznamy jutro.Aniu z całego serca dziękuję :)
    2 points
  5. Mam bardzo dobrą wiadomość dotyczącą porzuconej szorstkiej suni, którą pokazywałam tutaj jakiś czas temu - mała ma własny dom! Wczoraj do TZ dzwoniła kobieta, która zgłaszała bezdomność suczki i która zaopiekowała się nią tymczasowo - sunia została zaakceptowana przez rezydentkę i zostaje w tym domu na stałe. Chodzi o tą dziewczynkę
    2 points
  6. No to się Pesteczce domek trafił :). Nasza Miss bez ogonka zostanie Austriaczką :). Dyrektor Generalny firmy w której pracuję jest Austriakiem i mieszka we Wiedniu, może go wyślę na poadopcyjną , hahaha :).
    2 points
  7. To prawda, Elisabeto, Mimi jest bardzo dzielna. Rozmawiałam krótko, bo krótko z anecik, obie byłyśmy zajęte: anecik prowadziła samochod, ja biegłam na tramwaj, mam nadzieję, że nie poprzekręcam ;) Wieści o Mimi są bardzo dobre. Noc przespana na legowisku, już je i załatwia się jak przystało na dzielnego psa:) ba, nawet ustawia się w kolejce po smaczki :) na ręce brać się pozwala. Boi się, ale nie ma w tym tragedii, więcej jest na legowisku niż pod kanapą, także obie z anecik jesteśmy mile zaskoczone :)
    2 points
  8. Bardzo dziękuję za potwierdzenie, mam fajną wiadomość! ciocia Bakusiowa ,sypnęła groszem Liskowi i wpłaciła 100zł więc jeszcze będzie ,dokładka dla dziadka! 70zł :) czy przelać na to samo konto?
    2 points
  9. Z jakiej specjalności wetem była rozmowa w Lublinie? Z radiologiem? Jest opis na papierze tego TK ? Jeżeli jest, to czy możesz Tolu go przepisać? TK zawsze powinien opisać radiolog , taka jest zasada. A nie onkolog. Bardzo bym chciała,żeby "mój" wet się mylił ,ale widziałam TK . Niezależnie od wszystkiego , czas i Gucio pokażą jak sie potoczą jego losy. Za tym ,że nie jest to wada wrodzona przemawia też wiek Gucia. Wątpię ,żeby ludzie na wsi trzymali szczeniaka z taką deformacją. prędzej by go ukatrupili . Żył gdzieś i jak zaczęła mu się deformować mordka , to został wywalony.
    2 points
  10. Nie wiem, czy udało Wam się otworzyć link. Na stronie hotelu jest filmik jak Misia idzie na smyczy. Sunia ostatnio zaskoczyła mnie pozytywnie kilka razy. Najważniejsze to to, że wzięła smaczki z mojej ręki! Zaczyna bawić się z psiakami, zaczepia je, odbiega kawałek i poszczekuje. Moja najmłodsza córka chodzi koło niej, a Misia nawet nie reaguje, nie odchodzi. To wszystko dzieje się od kilku dni. Mam nadzieję, że na kolejne postępy nie będzie kazała nam czekać miesiąc, czy dwa.
    2 points
  11. elik, weterynaria to mój niedoszły zawód: bardzo marzyłam o prowadzeniu lecznicy, ze szpitalikiem rehabilitacyjnym, z miejscem dla hotelikowania psich trudnych przypadków - taka byłam pewna siebie, że dam radę ;) Tak się składa, że od dziecka sądziłam, że będę lek.wet., więc jako 10latka zaczęłam czytać... rodzice od tego czasu kupowali różne książki o chorobach psów, kotów (+ o behawiorze psów) i tak mi zostało. Pamiętam jak babcia kiedyś przeżyła szok, bo weszła do pokoju jak jadłam... i oglądałam właśnie zabieg kastracji psa (albo suczki - już nie pamiętam), a miałam wtedy z 12lat, filmiki znalazłam na stronie jakieś zagranicznej lecznicy ;) Czasem też wetka coś mi pokazywała dodatkowo, bo wiedziała, że chcę iść w tym kierunku, a jak miałam tymczasy to mi pokazywała tylko jak robić zastrzyk, kroplówki podskórne, jak zmieniać opatrunek, jak czyścić gruczoły czy zdejmować szwy itd - i wysyłała mnie z tym do domu, bo była przekonana, że dam radę... jak robiłam pierwszą kroplówkę jednemu psiakowi miałam z 13lat... a potem tak się złożyło, że moje koty okazały się chorowitkami, dodatkowo moi weci do końca nie wiedzieli co dolega mojej kotce (mówili to otwarcie, że wyniki nie są jednoznaczne, a im więcej badań, tym okazywało się, że więcej jej szwankuje).. i siłą rzeczy zaczęłam przekopywać wszelkie źródła, probować wczytywać się w wyniki, pytałam różnych ludzi po wecie i różnych lekarzy wet. o wyniki mojej kotki - lubię się dokształcać we własnym zakresie, a że mama od najmłodszych lat uczyła mnie czytać wyniki ludzkich badań i różne rzeczy mi pokazywała to tak wyszło. Weterynarzem nie zostałam przez swoją silną alergię... niemniej jednak zainteresowania zostały. A o diecie kotów zainteresowałam się przez swojego kocura, 3lata temu jak okazało się, że ma zbyt wysoki mocznik i nerki zaczynają mu siadać, bo ma silnie obciążone przez swoje chore serce... nie wierzyłam i nadal nie wierzę w cud-karmy dla nerkowców, gdzie głównym składnikiem jest zboże (przy wiedzy, że kot to 90% mięsożerca), więc musiałam sama się dokształcić z zakresu żywienia kota i to ze specjalnymi potrzebami (tak, wyniki badań mamy lepsze odkąd tak je, jak je). A taka wiedza to worek bez dna, im więcej czytasz, tym więcej niewiadomych i czytasz, czytasz, czytasz, a dla mnie to najlepsza lektura: co tam fantasy, s.f., romanse... ;) Tak wyszło samoistnie, w sumie życie mnie zmusiło. Zawsze czułam się mocniejsza w psach, nie w kotach... Co poradzić, że brałam zdrowe koty, które okazywały się chore. ;) Specem od kotów nie jestem. Mogę jedynie się nazwać specem od swoich kotów.
    2 points
  12. Dziękujemy i również pozdrawiamy Ciebie Marysiu oraz wszystkich, którzy śledzą losy Muszki :) Poniżej "roześmiana" Munia ;)
    2 points
  13. Każde nawet małe postepy strasznie ciesza u takich strachulców : oby tak dalej maleńka!
    1 point
  14. Zaglądam z zaproszenia. Stałej zadeklarować nie mogę, na razie dorzuciłem się na jednym z bazarków cegiełkowych. Na kolejnych bazarkach postaram się wspomóc w miarę możliwości.
    1 point
  15. Jedz iskierenko kokana wcinuniaj na zdrowko na zycie nowe dobruskie malineczko nasza sciskuniam i cmokam w oczenka choc z dalekosci wszelkiej
    1 point
  16. Pani Bozena S w hoteliku dba o Belle jak o wlasne piskle. Pani gotuje Belluni tradycyjna potrawe dla zaglodzonych i chorych psow czyli : ryz, kurczak , siemie i zoltko co 2, 3 dni Po takiej potrawce Sunia czuje sie najlepiej. Bedzie dobrze :)
    1 point
  17. O nietypowej dla siebie porze zaglądam do naszej Gwiazdeczki. Miłego piątkowego popołudnia Wszystkim życzę. I czekam już na przyszły weekend, Anico.
    1 point
  18. Fajne stadko, miło takie zdjęcia oglądać.
    1 point
  19. Opis zamieszczony przez Tolę nie jest jednoznaczny w żadną stronę.Jest zarówno sugestia wady wrodzonej ,jak I podejrzenie nowotworu ("rozrost przypominający zmianę guzowatą").Bardzo ostrożna ocena... Radiolog,z którym badanie konsultowała Poker ,wypowiedział sie juz bardzo jednoznacznie.Lekarze dr.Jagielskiego tez sugerowali zmiany rakowe. Można ,oczywiście szukać trzeciego radiologa,żeby nie pozostawić najmniejszych wątpliwości co do choroby Gucia. Jeszcze jedno - o tym wspomniała Poker - lekarz absolutnie kompetentny do oceny obrazu CT,to wyłącznie radiolog. W przypadku medycyny ludzkiej,lekarze onkolodzy zawsze opierają się na ocenie radiologów.
    1 point
  20. Zaległości czas nadrobić u Betinki miałam to szczęście że poznałam Anetkę i męża!... są tak niesamowici! jakaś 'dobra aura' ich otacza od pierwszej chwili! dzięki takim ludziom nie tracę wiary w człowieka! Uwielbiam Anetkę... no Ok... mogę tak długo! ...a to jest chyba wątek Betinki ;) Suuper fota
    1 point
  21. Zaglądam do cudnej Beniusi i dobrego piątku Wszystkim życzę.
    1 point
  22. Zaglądam do czarnego Smoka. Dobrego piątku.
    1 point
  23. Witam cały Fanklub. Benia ma już swoją drogę, której trzyma sie konsekwentnie. Mądra psinka.
    1 point
  24. Rozmawiałam dzisiaj z Kikou, obiecała nam wkleić foteczki, za jakiś czas. Pegi ma się jeszcze jako tako, ale ma kłopoty ze wzrokiem i zdarzają jej się różne wpadki. Długo była jedną z tych młodszych w stadzie, a teraz i ją starość dopadła, tylko Pegi jeszcze o tym nie wie. Próbuje np. zeskoczyć z fotela na łóżko i zalicza podłogę, bo coś za słabo nóżki się odbiły, albo wzrok podpowiadał, że to już tuż tuż, a tymczasem było dalej. Zostało jej niewiele zębów, ale ciągle jak jej się coś nie podoba to potrafi ich użyć. Taka bojowa staruszka się z niej zrobiła! :)
    1 point
  25. zagladam pozdrawiam ogromnie cudna malineczke Pusie
    1 point
  26. Misio to maly manipulator i cwaniak! :D Do niedawna sadzilismy, ze po dlugim chodzeniu piesek sie meczy bo wiadomo - operacja, krotkie lapki itp. Powroty ze spacerow po parku to byla zawsze dosc dluga i powolna procedura. Przy wycieczkowaniu Tobis dosc szybko skumal, ze jak idziemy "od auta" to jest spacer, a jak "do auta" to wracamy :) Dzis zrobilismy experyment i stanelismy autem po srodku trasy spacerowej, zeby zobaczyc, czy rzeczywiscie tak sie szybko meczy, czy gra na zwloke, zeby wydluzyc spacer :) No i bingo haha "Od auta" misio biegl przed siebie drozka az kuperek podskakiwal. Kiedy wreszcie zawrocilismy toczyl sie juz lapka za lapka i pokladal w cieniu bo przeciez "jestem maly, zmeczony piesek". Powrot do auta trwal wieki. Jak tylko minelismy auto i mis zrozumial, ze idziemy dalej nastapilo cudowne uzdrowienie :D Kasia wrzuci filmiki, to sami zobaczycie : D A ja sie wczoraj zlitowalam i nioslam tego kloca prawie kilometr haha No to juz wiemy, czemu powroty z parku sa taaaakie meczace ;)
    1 point
  27. Czytam wiesci czytam raduje kazdenkim dzioneczkiem Grzesinkowem u Mureczkow jak dobrze na sercu sciskuniam czarny smokuuuuu
    1 point
  28. Jak to jak :D kot kazał, sługa musi :D
    1 point
  29. Zgadzam się z Jolanta08, ostateczną i nieodwracalną decyzję można podjąć, gdy nie ma żadnych wątpliwości, że pies cierpi. Teraz, gdy jeszcze cieszy się wszystkim, niech pożyje, może to jedyne szczęśliwe dni w jego życiu. Opiekun na pewno zauważy zmiany w zachowaniu, apatię czy powolność.
    1 point
  30. Witamy, jak ta piesa tam wlezła z takim długim ogonem jak wunsz?
    1 point
  31. Czy krew bezwzględnie potrzebna? Ja spotkałam się z tym, że jest mile widziana, ale wiem, że nie wszyscy podają jakoś specjalnie. Sądzę więc, że nie, bo i było łatwiej o jakieś informacje - np. o tej wodzie (aby kot pił dużo) to już wszystkie sprawdzone kocie portale trąbią ;) U mnie wygląda to jak opisałam wyżej, bardziej przy okazji niż specjalnie. Myślę też, że jak kot wychodzi, czyli i poluje to też inaczej to wygląda. Nie ma co pewnych rzeczy robić na siłę. Inaczej zwariować można by było. Moje futrzaki nie mają ekstra idealnej diety, nie trzymam się wszystkiego tak rygorystycznie, a i tak sądzę, że jedzą lepiej ode mnie :) Wetka też kiedyś powiedziała, że widać wpływ diety, bo jak trafiła do mnie kotka albo trafiał jakiś pies z ulicy na przetrzymanie to ze stanu fatalnego (sierści, organizmu), po jakimś czasie, często już na wizycie kontrolnej widać niesamowitą różnicę. Mój psi 9latek ma wyniki 3-4letniego psa, a przeszedł poważnie dwie babeszjozy, co skonczyło się momentalnym posiwieniem pyska wieku lat 2 i 5, a reszta jego wyszła bez większego szwanku, mimo że już było kiepsko z nim;) Jak tylko kotka trafiła do mnie to wet ocenił ją na staruszkę (mimo że metryka wskazywała na młodego kota), a potem mimo postępowania choroby nagle odmłodniała, sierść była coraz lepsza - a to tylko dlatego, że zmieniłam jej stopniowo dietę (nie całkiem, bo niektórych nawyków nie dało się zmienić). A kotka nie jadła surowizny, bo ją brzydziła do końca jej dni, mokra karma też nie do końca taka, jaką chciałam. Czasem pochlipała żółtko albo troszkę soku z mięsa... czasem coś z tranem... ale to w sumie tyle z dodatków do jedzenia (no i taurynę dawałam jej schowaną w paście odkłaczającej i do miseczki z odrobinką wody - zupa :) ), bo i tak sporo musiałam się namęczyć, aby coś tam przemycić - niemniej jednak nawet zmiana jednego nawyku w diecie może zrobić ładną różnicę. Jedno jest pewne: odkąd mam kota, zrozumiałam zdanie kociarzy, że żywienie kotów to hardkor w porównaniu z psami. Coś w tym jest. Z psami jest prościej w życiu. O proszę, a kogo my tu mamy! Piękną, kochaną i coraz mniej spiętą Benitkę:)
    1 point
  32. 1 point
  33. Niesamowite i zadziwiające są te psio-kocie przyjaźnie. Pucek wyraźnie "wniebowzięty", gdy może przytulić sie do swego, psiego przyjaciela. Psiaczek widać, też nie gardzi tą przyjaźnią. Długiego i szczęśliwego życia ogonki ! Kiedy zaś zobaczyłam "naszą biedną sharpeikę", nie mogłam uwierzyć, że to ona ! Przecież nie minęło jeszcze dużo czasu, a ona oprócz imienia, dostała nowy image. Miała wyjątkowe szczęście, że Tola wrzuciła ją tu, na dogo. Potem już był tylko szczęśliwy traf, jak w totku !
    1 point
  34. Kupiłam dla Kory suszoną hemoglobinę wieprzową i dodawałam do mokrej karmy. Może to jest jakiejś wyjście . Ja miałabym problem z podawaniem świeżej krwi.Chyba ,że to miałoby uratować życie mojemu zwierzakowi.
    1 point
  35. Męcz śmiało :) Może Benia i FK się nie obrażą, że zeszło na koty. Co do wieprzowiny, to obawy były o chorobę Ajuszkiego, ale obecnie mięso przeznaczone do spożycia dla ludzi jest przebadane i można podawać jako przysmak, nie za często, ale jednak. Krew może być więc z wieprzowiny, ale i wołowa, drobiowa, królicza, sarnia etc. - o ile są ze sprawdzonego źródła. Co do krwi w kociej diecie (u nas jest jako przysmak do wymieszania tauryny właśnie, chociaż oczywiście nie zawsze bawię się z krwią, wybieram szybszą opcję: wymieszanie z mokrą karmą) to nie wzięło się znikąd, to "niewidzimisię" nawiedzonych kociarzy . Kiedyś koty zjadały całe swoje ofiary, łącznie z krwią - kotka u mojej babci, wzięta ze wsi jako półdzika 6msc nieraz polowała jakiegoś ptaszka (niestety ptaszka) i wgryzała się w szyję tylko po to, aby trochę zaczerpnąć krwi, potem dopiero pałaszowała - wokół zostawały tylko same piórka, bez wielkiego rozlewu krwi. Dodatkowym plusem jest to, że krew jest dodatkowym źródłem płynów, a w momencie, kiedy koty doprowadzają się do odwodnienia, to bardzo dobra wiadomość. Mleka kotom podawać nie należy, sama woda dla wielu jest nieatrakcyjna (mój musi mieć ruszającą się), to krew (rozcieńczona z wodą) może zachęcić do wypicia jakiejś porcji. Bo zachęcać do wody koty trzeba: zwłaszcza te, które spożywają suchą karmę :( Wydaje mi się, że z tymi lajkami to jest tak, że przez dobę jest dana ograniczona ilość, potem się lajki "jakby zerują". Czyli niekoniecznie od godziny 0:00, ale od momentu, kiedy ostatni raz zaczęłaś nową serię "lajków".
    1 point
  36. Szczęśliwa Bellunia, bardzo się cieszę :)
    1 point
  37. Wspaniały dom ma Bella. Aż się raduje serce.
    1 point
  38. Tak wygląda szczęśliwa Bella we własnym domciu z wnusią właścicieli
    1 point
  39. Jest! dostałam numer konta Liska i pieniążki natychmiast poleciały, będę wdzięczna Brzosiu jak dolecą za potwierdzenie :)
    1 point
  40. Jasio i Szaman - wciąż zachwyca mnie ich przyjaźń:)
    1 point
  41. A to już rodzeństwo chartowate z Abbą i Stellą, która od kilku dni dotrzymuje towarzystwa Abbie. Dziś cała czwórka się bawiła, chociaż rodzeństwo jeszcze się boi Abby, bo mendka próbuje ich dominować . Za to do człowieka nabierają coraz więcej odwagi, Ruda chciałaby cały czas się głaskać a Karbo zaczepia i ucieka:) Ruda pięknie reaguje na wołanie a Karbo jest przekorny. Jest też problem z nim z wyjściem z boksu, za pierona nie chce wyjść ...musimy go na rękach wynosić . Trochę przytyły:)
    1 point
  42. Dzisiaj Gajula miała dzień pełen wrażeń:) Z rana była z Lepszą Połową na tropkach, po powrocie troszkę odpoczęła i pojechaliśmy połazić po lesie na Radiowie. Podczas wędrówki nie mogłem napatrzeć się na ucieszone pyszczydło Gajulca. Mała mordka tak się dziś zmęczyła wrażeniami, że w tej chwili śpi i nie reaguje nawet na otwieraną lodówkę:) Pozdrawiamy zaglądaczy.
    1 point
×
×
  • Create New...