Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/19/17 in all areas
-
Kurczę, a mój pies nawet podstawówki nie skończył, a tu wokół same z wyższym wykształceniem. Czuję się nieswojo w jego imieniu ;))4 points
-
Spójrzcie Kochani na to inteligentne oblicze naszego przystojniaka ;) Ja się zakochałam ...:)3 points
-
W takim razie trzymam kciuki!!! Jeśli chodzi o Iryska, jutro jedziemy na wizytę do Żor. Przez tel. wszystko fajnie, ale ja już naprawdę nikomu nie ufam. Państwo na emeryturze, ale w dobrej kondycji. Przez całe życie mięli psiaki. Ostatni - czekoladowy jamniczek Kubuś, był u Państwa od szczeniaka i żył 16 lat. Rozmawiałam też z dorosłą wnuczką Państwa, która mieszka na sąsiednim osiedlu i w razie potrzeby zajmie się pieskiem (oby). Sama ma dalmatyńczyka, łyse szczurki, rybki i chyba jeszcze jakieś zwierzątka. Ma być u dziadków podczas wizyty.2 points
-
Dobrze Anica napisałaś. Ja też cenie dogo i każdą jedną osobę która tu wyraża swoje zdanie. Jednak ja widze Reksia na codzień i wiem, że on w obecnej chwili nie jest gotowy na adopcje. Sprawy zdrowotne to jedno. Drugą sprawą jest charakter Reksia...to nie jest 3 m-czny szczeniaczek, w sensie w jakim ludzie pojmują taki tekst w ogłoszeniu. Reksio jest pieskiem zalęknionym a nie przytulanką, którą trzeba nauczyć zachowania czystości i innych spraw normalnych w przypadku adopcji szczeniaka. Reksio nie podejdzie sam do człowieka. MOżna go wziąć na ręce ale tylko wyciągając z budy, albo gdy już nie ma wyjścia. Zapięłam mu wczoraj szelki by spróbowac czy pasują to wpadł w panike- chciał je odgryść. Z pewnością nigdy nie miał założonych szelek, wątpie tez by chodził na smyczy. Na jego lękliwość bardzo pomagają inne psy. Np. gdy podeszłam z Czarusiem pod boks Reksia i zaczęłam Czarusia głaskać, a on się zaczął do mnie tulić itd. to Reksio wyraźnie chciał go naśladować, zaczął merdać do mnie ogonkiem i pozwolił się pogłaskać przez kraty. Ale to było tylko w towarzystwie Czarusia... Widać że Reksiowi brakuje psiego towarzystwa. I tak myślę, że w stadzie psów dobrze nastawionych do człowieka on szybko podpatrzyłby jak się zachowywać. Może tydzień a może dwa i jego stan psychiczny powinien być dużo lepszy. To młodziutki psiak, którego chyba nigdy nic dobrego nie spotkało... ale widać że chce, tylko nie do końca wie, czego się spodziewać:( Dlatego uważam, że w jego sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest DT a dopiero potem ogłoszenia. W tej chwili oddałabym go do adopcji jedynie komuś doświadczonemu w pracy z psem...i jedynie do domu z ogrodem z drugim pozytywnym psem. A jak wiecie takich domów jak na lekarstwo i nie pojawiają sie na zawołanie... Może być tak, że Reksio otworzy sie po 2 dniach a może po 2 tygodniach. Im szybciej pójdzie w normalne warunki tym szybciej będzie gotowy do adopcji. A dom sie znajdzie, nawet jeśli Reksio nie nauczy sie chodzić na smyczy czy nie będzie typowym przytulakiem- nigdy nie przetrzymuje psów w DT czy hotelach na siłe.... Muszę postępować zgodnie z własnym sumieniem i przekonaniami.....źle dla psa ani dla nikogo nie chce.2 points
-
Wieści z majkowego domku: Witam Pani Bogusiu " Majka na wakacjach bardzo się z nami zgrała i okazało się że ma talent do łapania kaczek i pływania łodzią . To były mini wakacje 5 dni ale wysyłam kilka zdjęć podeśle jeszcze inne , które robiła córka. Pozdrawiamy całą rodzinką Aneta z rodzinką i Majką " I pomyśleć,że jeszcze kilka tygodni temu Majka podczas spacerów nad pobliskie jezioro,bała się wody jak ognia.A teraz...2 points
-
Myślę,że Kyioshi ma rację.Co nagle,to po diable,prawda?Piesek ma za sobą niezłe przejścia,trzeba mieć pewność,że nic mu się nie zepsuło ;),że jest zdrowy.Poza tym - I tak musi gdzies zakotwiczyć do czasu znalezienia DS.Nie potrzeba dużo czasu,żeby wyjasnić,czy z małym jest wszystko ok.Poza tym - to uczciwe wobec potencjalnej rodziny małego - wszystko jasno I klarownie,a nie - "no to teraz sie martwcie,macie problem,a szkoda,bo wyglądał znakomicie". p.s Kyioshi - niech Ci nie będzie przykro,odzywaj się koniecznie I pamietaj,że tu wszyscy małemu kibicują,a Ciebie I to co robisz dla malucha - doceniają.Naprawdę.Pozdrowienia,M.2 points
-
U Szronika nadal wszystko w porządeczku :) Z Panem Kotem dzielą się kanapą - ofuczenie kocie już minęlo. Szronik był u weta, ma zakupiony nowy komplecik szelkowo - obróżkowy i nową adresatkę. Na razie dam już spokój Pani z telefonami zadzwonię przed końcem miesiąca.1 point
-
We trzy.....bo ja ponoc jak pisze sms to ich odczytac nie można, nie zachowuję zasad pisowni .....jak tak można........A moje psy to znajdy śmietnikowe, wiec wiadomo szkoły nie miały, wychowania od podstaw nie miały ........ No brak ogłady i u mnie i u nich........1 point
-
Cóż, moim zdaniem na pewno nie należy rozmnażać psów, które dla uzyskania kwalifikacji do hodowli wymagają jakiegokolwiek leczenia. Zdrowych od urodzenia jest dość.1 point
-
To prawda!!! Obstawiam, że Rodzina Szronika jest nim na maksa zauroczona i w życiu by go nie oddali, nawet gdyby pół mieszkania pogryzł. Z resztą Szronik chyba już o gryzieniu czegokolwiek nie myśli. Jest szczęśliwy będąc w centrum uwagi.1 point
-
I z jaką filozoficzną zadumą na pyszczku :) Pies ideał: jak trzeba bawi się i szaleje, ale miejsce na duchowe przeżycia też jak najbardziej ma :))1 point
-
kiyoshi , ja nie neguję tego co piszesz i że mały powinien jechać do DT. Natomiast może się trafić osoba z ogłoszenia , która zechce od początku nawiązać kontakt jeszcze w Dt tak jak mamy z Moną. To ,że szczeniak nie zachowuje czystości, to normalne. Jeżeli będzie przejawiał jakieś oznaki choroby, trzeba diagnozować i leczyć, to też oczywiste.1 point
-
Od tego jest dogo, żeby każda wypowiedziała swoje zdanie czy służyła radą a wydaje mi się ,że osoba decyzyjna w danym przypadku/ w sensie opiekun psa/ po rozważeniu wszelkich okoliczności postąpi według swojego przekonania i w sposób jak najbardziej korzystny dla psa :) niestety nie zawsze 'słowo pisane' oddaje nasze prawdziwe intencje...1 point
-
Wspaniale kochany Szroniku :D! Wprawdzie odetchnę dopiero za dwa, trzy tygodnie, ale teraz chciałam Bardzo Wam podziękować za wszelką pomoc dla Szronika w walce o jego szczęśliwe psie życie i dziękuję Anetko za opiekę nad tym kochanym urwisem :D.1 point
-
1 point
-
U nas się dzieje sporo. Przyszła pańcia Mony codziennie przyjeżdża do niej. Pierwsze spotkanie było dość trudne. Mona była bardzo nieufna. Owszem, brała smaczki z ręki ,ale przy próbie pogłaskania kłapnęła zębami. Na szczęście pani nie zraziła się. Na kolejnym spotkaniu było trochę lepiej. Mona zaczęła biegać za piłeczką, która pani rzucała jej na ogródku. Smaczki nadal brała chętnie. Byłyśmy już 2 razy na spacerze. Dziś było znacznie lepiej. Mona szła pewniej i nawet z ogonkiem w górze , no i mniej się oglądała za mną. Dziś też chętnie podchodziła do pani i nawet wywaliła się brzuszkiem do góry. Pani ją w końcu mogła pogłaskać i była szczęśliwa. Państwo nie mogą się doczekać suni. Pan nazywa już ją swoją córeczką i robi miejsce w łóżku. Pani jest bardzo przejęta, przywiozła kocyk, ma już adresatkę.Będzie sama robić smaczki dla Mony , bo po kupnych ma biegunkę. Dawno tak świadomy domek i chętny do współpracy nam się nie trafił. Jeżeli chodzi o relacje z nami, to Mona kocha nas bardzo. Gdy ja wracam do domu nawet po 1/2 godzinie , to dosłownie kwiczy z radości. od 2. dni śpi z nami , często cała schowana pod kołdrą. Męża i naszą przyjaciółkę też uwielbia. Pięknie bawi się piłeczką i innymi zabawkami.Na imię reaguje od kilku dni. Doszliśmy z mężem do wniosku ,że Mona jest jednym z najmądrzejszych psów jakie mieliśmy pod opieką.1 point
-
Piękne Siedlisko! macie tam wszyscy swój raj na ziemi Pozdrawiam :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
No i Szronik od kilku dni w swoim domu. Wszyscy przeszczęśliwi że mają nowego członka rodziny. Tak jak pisałam poprzednik odszedł w marcu po 18 latach wspólnego życia i Pani nie mogła się odnaleźć bez psiego przyjaciela. Przeglądała olx i ujrzała Szronika. Zaraz zadzwoniła - a gdy okazało się że mieszka bardzo blisko - za godzinkę zorganizowała sobie sąsiada z autem i już u nas byla. Wyściskała. wycałowała Szronika, robila mu zdjęcia , nagrała filmik....a Szronik jak to Szronik, przyjaciel wszystkich więc tulił się do Pani, podawał łapkę, wywalał brzucho. Szronik zamieszkał na wsi ale wsi która ma kilka bloków 2-piętrowych. Blisko lasy, łąki jest gdzie szaleć z psiakiem. Mieszka na 2 piętrze z Panem Kotem, Panią która w ciągu dnia jest w domu, Panem który pracuje 3 tyg. za granicą a później przez tydzień pomieszkuje w domu i dwoma synami 10 i 15-letnim. Jestem z Panią w codziennym kontakcie i wiem że wszystko jest w porządku. Szronik elegancko chodzi na smyczy, zachowuje czystość, śpi z Państwem w łóżku, nie niszczy (przynajmniej na razie :D) Pani oczywiście jest uprzedzona o tym że może coś naszkudzić. Zakolegował się już z kilkoma psiakami z osiedla, rozkochał w sobie koleżanki Pani. Na spacery chodzi często bo albo ze wszystkimi albo z każdym pojedynczo:) Do wczoraj z Panem Kotem była szorstka przyjaźń ale mam już zdjęcia jak razem tulą się w łóżku więc szorstkość znika :D Oczywiście Szronik bardzo chce się bawić z kotkiem ale ten jeszcze przed Szronikiem zabawowym ucieka - i wcale się nie dziwię :) Pani troszkę martwi się małym apetytem Szronika ale mówiłam Pani że Szronik miał zawsze mały apetyt i nigdy nie rzucał się na jedzenie ani nie jadł do końca. Panią też była ciekawa historii Szroinika więc ZADZWONIŁA do schroniska w Zamościu żeby coś się dowiedzieć o jego losach(!) I co się okazało. Pan Szronika jest z Hrubieszowa czyli z okolic Zamościa. I co....i Szronik został odłowiony także w Hrubieszowie. Więc w zasadzie ziomale :D Imię zostaje chociaż Pani mówi o nim tak bardziej "po męsku" Szron. Szronik ma super Dom. Mam nadzieję że nie zje im kanapy, fotela czy czegoś tam :) Pan Kot Pierwsze chwile w domu1 point