Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/30/17 in all areas

  1. Szukacie dziury w całym... Gdyby tak skumulować całą energię, którą obecnie zużywacie na tym, aby dopiec i uprzykrzyć życie anecik, na szukaniu psiakom domów (Szronik długo czeka, potrzebna pomoc przy ogłaszaniu), psy nie musiałyby trafić do "strasznej" anecik. Bardzo cenię pracę anecik, to, w jaki sposób pomaga psom i proszę, by ten wątek został wątkiem Hany i Suzi, a nie był miejscem na Wasze gdybania i opinie, które dotykają nie tylko anecik i jej TŻta, ale również psy przebywające u nich (i mające jak pączek w maśle). (Swoją drogą, zawsze się zastanawiam, skąd tyle jadu w ludziach, którzy uważają się za wrażliwych, empatycznych. Jak ktoś nie umie szanować ludzi, to jak może szanować zwierzęta?)
    6 points
  2. Najnowsze wieści o Tigruni: Tigra coraz mniej się boi, coraz częściej sama przychodzi po głaski. Reaguje na swoje imię. Już bez problemu wychodzi z domu na dwór, zanim wejdzie chwilę się zastanowi. Dzisiaj szalała ze Szronikiem, jak szczeniak
    3 points
  3. Perełko, to co pokazujesz, to jak dla mnie są domki z boksami. Psy u anecik śpią na dwóch kanapach lub na posłankach (wedle uznania). Kończę już tą zabawę w adwokata. Pozdrawiam wszystkich sympatyków Hany i Suzi.
    3 points
  4. Witam :-) pomysł z pudełkami super - Dziękuję Helli za radę :-) Alaska jest naprawdę kochanym psem - tak sobie siada czasami przy mnie i patrzy tymi maślanymi oczętami z pytaniem - to będzie głasianie czy nie ? :-) Moja córka, podchodzi do niej czasami i mówi moja Alasia - pozdrawiamy serdecznie i życzymy miłej Niedzieli
    3 points
  5. U matisia wszystko dobrze :) Noc przespał bez problemów a rano był spacerek.Wczoraj reagował szczekaniem na odgłos windy ale dzisiaj juz w ogóle nie.Próba zostawienia go samego w domu na kilkanaście minut powiodła się i Mati nie płakał i nie szczekał.Jutro Pani Beata idzie do pracy i Mati zostanie w domu około 8 godz. sam.Miejmy nadzieję,że nie będzie demolki ale to się okaże.Jestem oczywiście umówiona zp.Beatą na jutrzejsze zdanie relacji...
    2 points
  6. Na konto Misiunia wpłynęła kwota 143,60 z mojego bazarku U Misiunia wszystko ok. Dzielnie znosi upały. Zgodnie z sugestią p. doktor w upał okładam Misia mokrym ręcznikiem. Misio pozdrawia wszystkie ciocie zaglądające na wątek!!!
    2 points
  7. Haniu,przelałam pieniążki za transport na kwotę 278,34zł po odliczeniu 100,00zł i dwóch dni hotelikowania.Rozliczenie jest w poście rozliczeniowym. Nasz Mati wyleguje się na dywanie,ale mu dobrze.W schronie miał tylko beton bo nawet słomy raczej już nie ma.
    1 point
  8. 1 point
  9. Jak wszystko się okaże ok to Gaja w tym tygodniu będzie w domku.
    1 point
  10. Jeśli chodzi o ogłoszenia na FB, to ja udostępniam te z olx.
    1 point
  11. 1 point
  12. Ogromnie się cieszę, że Irysek już u anecik. Podczytuję teraz dogo z doskoku jak mam zasięg. Tym bardziej cieszą takie dobre wieści :) Na pewno się uspokoi niedługo, i zrozumie, że czasem trzeba coś dać przy sobie zrobić i nie jest to złe i groźne, a i czystość nauczy się przy innych psiakach zachowywać. Mój Figaro u weta zachowuje się jak facet u dentysty - panika w najczystszej postaci : D
    1 point
  13. Hihi, mam pod opieką psa po labradorze... charakter typowo labowy, czyli słoniowaty. Dłuugo trwała praca nad nim. Skacze, podgryza, robiąc przy tym niezłe siniaki. Depcze też po innych psach. Nakręca się nawet na kurz. No i znaczy. Na początku przebywanie z nim było męczące, a praca była orką na ugorze, ale udało się... zajęcia, praca, wytrwałość + czas i psiak robi się coraz fajniejszy towarzyszem. Myślącym :) A Roni musi nadrobić stracony czas, ważne by mu nie pobłażac, ale od początku konsekwentnie przestrzegać zasady. Takie psiaki łobuziaki są najlepszymi kandydatami na przyjaciela, coś o tym wiem :). Trzymam kciuki za chłopaka.
    1 point
  14. Ja tez tak mam - ubrania, buty, wisoirki "made in dogo" :) Zawsze obiecuję sobie, że kolejny tymczas to będzie jakiś staruszek, jak nasz cudowna Dianka :) Dlatego muszę znaleźć dobry (bardzo dobry!!) dom dla Majeczki, choć jest psiątkiem, o jakim marzyłam od dziecka :(
    1 point
  15. Oj, to żartem było przeca :) Będę czekać zatem na uśmiech :) A co do bazarków na dogo, to bywa, że cała jestem ubrana w rzeczy z bazarków (jak mnie rodzina widzi w jakimś ciuchu, którego nie znają, to od razu mówią "co - dogomania?" ;)), o książkach też nie wspomnę. Kosmetyki tylko rzadko kupuję, bo większość niestety z firm testujących na zwierzętach.. :(
    1 point
  16. To nie są wady tylko zachowanie nieokrzesanego smarkacza. On pewnie szaleje z radości ,że odzyskał wolność.Trochę dyscypliny i da się ustawić.
    1 point
  17. Dorciu kochana na Twoje pytania pozwól że odpowiem w przyszłym tygodniu. Jadę na Śląsk w poniedziałek, we wtorek postaram się być pierwszy raz w schronisku, o wszystko wypytać i dowiedzieć się o psiaki z tego wątku. I wtedy uzbrojona w wiedzę chętnie wszystko opiszę, ok? Ja tam byłam rok temu bo to jednak ode mnie ponad 600 km. A przez telefon to mogą wszystko powiedzieć, co innego tak to widzisz na własne oczy. Jedno wiem - oni tam pod względem zdrowia naprawdę dbają o te psiaki bo mam w tej chwili piątego psa a właściwie piątą suczkę z tego schroniska i moi weci są zawsze zaskoczeni kondycją i zdrowiem tych staruszków. I później już u mnie naprawdę mało chorują co świadczy o tym, że były solidnie zabezpieczone zdrowotnie wcześniej. Bo po psiaku, który siedzi ponad 10 lat w schronisku to naprawdę wszystkiego się można spodziewać...
    1 point
  18. Również cieszymy się, że Mati znalazł dom i trzymamy kciuki za dotarcie 2 stron. Transport wyniósł 395 zł., od Pani Piotrek dostał 100 zł. Mati pojechał z resztką karmy, szelkami i zastępczą adresówką. Obrożę Pani oddała nam z powrotem.
    1 point
  19. Agatko u mnie podobnie , co jedna ubędzie deklaracja to następne przybywają i tak 20-tka deklarowiczów się utrzymuje , w sklepie kupuję takie rzeczy których nie można kupić na bazarkach więc ciuchów , kosmetyków , bibelotów czy książek prawie nie kupuję w sklepach , to już takie zwichniecie , ale jak tu nie pomóc jak tyle potrzeb i cierpienia dziękuję , może schronisko nie pozwala na działania wolontariuszy bo przecież w sporym mieście trochę wolontariuszy by się znalazło a ile psików jest w tym schronie ?
    1 point
  20. Podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisała Dorcia. Mam sporo deklaracji, ale nie mogę przejść obojętnie obok psów, które siedzą po 10 lat w schronisku. Proszę dopisz moją deklarację 15 zł na psa, którego wybierzesz. Jeśli zdecydujesz się zabrać 2 psiaki, deklarację oczywiście podwajam.
    1 point
  21. Nie uważam, że kojec to coś złego w hotelu. To i tak są o niebo lepsze warunki niż w schronie.. U Murki większość psiaków jest w kojcach( były zdjęcia kojców na wątku hotelikowym). Chciałabym tylko znać warunki w których przebywa psiak na którego mam zamiar wpłacać.
    1 point
  22. Mam nadzieję, że mu się nie utrwali. Ogólnie Irysek to kochany psiak, ciągle przychodzi, by go głaskać.
    1 point
  23. Joasiu, nie ma za co dziękować. Oby tylko kocia rodzinka znalazła super domki
    1 point
  24. Dzięki.Od razu zajrzałam, ale wczoraj dogo odmówiło mi współpracy i nie mogłam napisać jak bardzo się cieszę, chociaż słowo "cieszę" nie oddaje moich uczuć.
    1 point
  25. Ach ten Dusio,Dusio. W moim sercu zajął szczególne miejsce i zawsze będzie mi bardzo bliski,ale wiem że dla wielu z Was również ten dawny "Papierek" ślad w sercu zostawił. Nie sprawdzałam kilka dni konta i dziś patrzę 21.07.17 Duszek otrzymał 100zł na leki od Colette. Colette,całuję Ciebie i dziękuję najpiękniej jak umiem w imieniu swoim i Duszka! Powiem Wam szczerze,że wzruszyłam się bardzo widząc kolejny przelew dla Dusia i jednocześnie się ucieszyłam,bo taki Domek- "Perełkę" na prawdę warto wspierać. Tak sobie nieraz myślałam,czy gdybym nie była pod "ścianą" dwa lata temu z wyjazdem na narodziny wnusi,to jak Duszka losy by się potoczyły?,..Czy trafiłby do równie dobrego domku? Czy w ogóle by domek się znalazł?,. psy zdrowe,nie wymagające kosztownej karmy czy leków siedzą czasem latami w dt. Może nie poszedł by w świat ten błagalny apel i tak poruszające ogłoszenie Basi akurat w tym czasie,kiedy Państwo chcieli pomóc dla największego biedaka? Panią Wiolettę z Rodziną wówczas właśnie tylko Duszek i jego los opisany najbardziej wzruszył. Chyba nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny i ma jakiś cel. Stan konta skarpety Duszka u mnie na dzień 29.07.17 - 100zł Duszkowi zdrówko dopisuje i miewa się dobrze.Gania z kotkiem w berka po podwórku,bawią się razem i spacerują ,są super kumplami.Pani Wioletta mówiła,że Duszek czuje się bardzo odpowiedzialny za Domek i dumnie pilnuje...hehe. Wszyscy są zakochani w tych cudnych oczkach i pozwalają Duszkowi wchodzić sobie na głowę, w przenośni i dosłownie (zobaczycie zresztą zaraz na zdjęciu). Pani Wioletta prosiła przekazać pozdrowienia dla Was Wszystkich od Duszkowego Domku!
    1 point
  26. Bardzo interesująca informacja i napisana tak,że jesteś tego pewna w 100%.Skoro powiedziało się A to powiedzieć należy i B,więc skąd masz taką wiedzę? Mniemam,że byłaś na miejscu i to na własne oczy widziałaś bo nie podejrzewam Ciebie oto,abyś się obnosiła po dogo z zasłyszanymi nowinkami... Jeżeli Aneta ma przygotowany kojec/ tylko zakładam! / lub kenel,a ma ku temu warunki bo nie mieszka w bloku,to tylko świadczy o jej odpowiedzialności,Przyjmuje różne psiaki,które mogą zaskoczyć swoim charakterem i potrzebują izolacji, wyciszenia dla bezpieczeństwa ich samych i pozostałych zwierzaków. Nie rozumiem skąd takie nagle zainteresowanie się gdzie Hana przebywa ? Przecież sunie czekały na miejsce u Murki w kojcach,a nie do warunków domowych.
    1 point
  27. Decyzje o tym, co robić z psem, może podjąć tylko właściciel. Ty nie jesteś właścicielem tego psa.
    1 point
  28. Zerknij sobie dziś na zdjęcia Ergusia z wakacji :) bo będą na stronie.
    1 point
  29. Wspaniała Zulka! Wreszcie czerpie radość z życia! A i koleżanka cudo. Oby więcej takich ludzi, którzy potrafią (i chcą) powalczyć o psa.
    1 point
  30. Najnowsze wieści z Zulkowego domu: Witam!!! Pogoda sprzyja długim wyjściom z psami no to się chodzi Zula dostała dziesięciometrową linkę tzw. treningową, dzięki niej może biegać w parku prawie jak wolna. Długie spacery a właściwie pikniki w parku i towarzystwo nowej koleżanki wiele zmieniły. Oczywiście lękliwość wobec nagłych ruchów czy niechęć do głaskania nadal Zulkę „obowiązują” ale: - sama przychodzi na głaskanie - lubi być blisko domowników – czasami nawet dotykając całym ciałem - polubiła pieszczoty brzuszkowe i uszne, wręcz sama o nie prosi – vide foto - gdy ktoś z nas odchodzi na bok np. w parku po lody Zula próbuje biec za nim i piszczy ze smutku Ogólnie w parku jest bardziej towarzyska i mniej lękliwa, zmiany na plus są i w domu ale tu jeszcze pozostaje jakaś bariera. Pozostajemy w nadziei, że po okresie zastoju zmiany będą przez jakiś czas trwać i Zula zaliczy następny level „socjalizacji” Pozdrawiam Andrzej PS. Oczywiście tak treść tego maila jak i wszystkie zdjęcia mogą być udostępnione – gdziekolwiek i jakkolwiek
    1 point
  31. Dzięki bogu, że jest teraz z nami Jędruś... :) Dzięki niemu mam zdecydowanie mniej roboty przy kociakach ;) Dobrze jest mieć nianię do której zawsze można podrzucić dzieciaki :)
    1 point
  32. Irysek ma 2 latka, w schronisku od początków maja. Były dwa warknięcia i złapanie zębami męża a potem jak ręką odjął.....Irysek chodzi za mną krok w krok, podskakuje, biega, przymila się, przytula, wczoraj już troszkę go wyczesałam ale jeszcze sporo przed nami tego wyczesywania. Jest dość wychudzony ale wcina jak smok to szybko nabierze ciałka. Na smyczy chodzi idealnie, dziś wywalił brzucho do głaskania. Jedyny minus - nie zachowuje czystości. Kilka zdjęć z wczoraj zaraz po przyjeździe
    1 point
  33. Ja bym jeszcze odjął chęć zamordowania mnie przez Lepszą Połowę;)
    1 point
  34. Nie pisałem też o pewnej sytuacji- wiadomo kotkowej... gdyż nie tak miało się to skończyć jak się skończyło, czyli kolejne kotki nie miały do mnie trafić. Może zacznę od początku: jakiś tydzień temu do gabinetu weterynaryjnego przyjechała młoda dziewczyna, pracująca w stajni w okolicznej wsi i przywiozła ze sobą trzy maleńkie kociaki w bardzo złym stanie- zaawansowany koci katar, szczególnie u jednego. Oczywiście Pani Doktor zaordynowała odpowiednie leczenie, ale jak wiadomo koci katar trzeba leczyć konsekwentnie i regularnie. Dziewczyna ta niestety dojeżdża do pracy ok 30 km i co jeszcze gorsze, nie pracuje codziennie. Na domiar złego oprócz tej dziewczyny nikt nie przejął się stanem tych biednych stworzeń, a co za tym idzie nikt nie chciał zastąpić tej dziewczyny w czasie jej nieobecności, aby podawać leki kotkom. Postanowiłem pomóc tym maluchom, chociaż w ten sposób, że będę dojeżdżał do tej stajni w czasie gdy tej dziewczyny nie będzie tam na miejscu i będę podawał maluchom leki. Już na miejscu okazało się, że sytuacja jest bardziej skomplikowana: podobno były dwie kocice i obydwie urodziły w krótkim odstępie czasu. Niestety, kotka która urodziła pierwsza zaginęła i już nie wróciła, a jej maluchy całe szczęście przygarnęła druga kocica, która lada dzień urodziła swoje dzieci. I tak jedna kocia mama zajmowała się swoimi trzema maleństwami i odrobinę starszymi dwoma adoptowanymi. Niestety gdy pojechałem tam pierwszy raz jeden maluszek już odszedł... i to skłoniło mnie do zmiany decyzji, że jednak lepiej zaopiekuję się nimi u siebie. Musiałem jednak w tym celu poczynić pewne inwestycje i zakupić klatkę. (100zł przekazała na klatkowy zakup Ciocia Ludka <3) https://s4.postimg.org/660go1qlp/DSCF7253.jpg Właściciel stajni z wielkimi oporami zgodził się, abym zabrał maluchy, jednak matki nie chciał oddać za żadne skarby. Całe szczęście maluchy już same jedzą, choć te mniejsze są bardzo małe. Co do kocicy, to jestem z tą dziewczyną w kontakcie i na pewno ją wysterylizujemy. Koniec końców maluchy są już u mnie, zostały odpchlone, odrobaczone i są intensywnie leczone, bo choć ich stan jest już dużo lepszy, to dalej muszą dostawać antybiotyk i krople. Oczywiście nikt ze stajni nie raczy partycypować w kosztach. Starsze maluszki, czyli te sierotki: Maja: i Gucio: i młodsze maluszki: Rysiu: i Bożenka ;)
    1 point
  35. Bardzo dziękujemy!!! Tak walczyłyśmy z Tolą o te sunie, aby je zabrać, udało się!!!! Jesteśmy bardzo szczęśliwe z tego powodu!! Napisałam Toli wiadomość, że cztery życia uratowane!!! Płaczemy obie, ze szczęścia!!!
    1 point
  36. Tobiaszek również świetnie sprawdza się w roli niani :)
    1 point
  37. Słodki Ciastuś śle Wszystkim podczytującym wątek gorące pozdrowienia :)
    1 point
  38. Na początku sierpnia wybieram się do Tychów po kota i po któregoś psiaka z tego wątku. Postaram się wtedy coś dowiedzieć bo sama jestem ciekawa kto adoptował Charliego...
    1 point
  39. Ludka podlinkowała mi wątek, będę zaglądać.Sama mam kotów po kokardki, finansowo nie pomogę, ale czy nie przydałyby się kocyki, posłanka, koce dla psów, jakieś miski i zabawki? Od dawna szyję, głównie dla kotów, sprzedaję na bazarkach na miau, mogłabym i dla tych sierotek coś uszyć.
    1 point
×
×
  • Create New...