Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/17/17 in Posts

  1. Dziękuję za odpowiedź :) wiele osób wypowiedziało ,już swoje zdanie, z wieloma się zgadzam, rzecz jasna ,cieszymy się wszyscy ,że sunieczka odnalazła swój domek! to jest naprawdę ,dla takiej staruszeczki...jak wygrany meljon w toto! ... jeśli chodzi o całą resztę to ,napewno osoby ,które poznają właścicielkę sunieczki, po rozmowie ,będą wiedziały co dalej.. gdybanie tutaj nic nie przyniesie, raczej może pomyślmy ,czy gdyby się okazało ,że Pańcia jest osobą ,o 'skromnej rencinie' czy nie zaoferować pomocy?... i jaką możemy zaoferować? ...może się lepiej skupić własnie na tym... ... ale będzie radocha, jak się 'staruszki' spotkają!
    7 points
  2. Monaga, jesteś w wielkim stresie i pewnie dlatego odbierasz niektóre wpisy na opak. Nikt nie zarzuca Wam ,że nie robicie wszystkiego co w Waszej mocy i również z Wami przeżywamy . Jeżeli można mieć jakieś "ale" to do weta ,że nie podjął wcześniej decyzji o diagnostyce. Można było odnieść wrażenie ,że wróżył z fusów, a przecież wiadomo ,że właściwa diagnoza to połowa sukcesu. Może dziś będzie wiadomo jaka jest przyczyna stanu Astruni. Trzymam kciuki ,żeby diagnoza była jak najlepsza dla niej i dla Was. No i nieskromnie dla nas też.
    3 points
  3. Tinka z częścią domowego teamu w najważniejszym miejscu na ogrodzie (czyli drzwi do domu!:) ). Miałam parę SMSów w sprawie Liki, ale żadnych konkretów... Po weekendzie będę miała trochę więcej czasu to spróbuję puścić luzem na ogrodzie Likę.
    3 points
  4. Monaga to nie jest tak jak myślisz.W moim przekonaniu bardzo dobrze się składa,że tyle ludzi jest na wątku w trudnej sytuacji dla Ciebie i Astry.Każdy w jakiś sposób chce pomóc a nie szkodzić.Chce być z Wami.Radzi jak umie,ponieważ ma jakieś doświadczenia odnośnie chorych psiaków.Czy wolisz zostać z tym problemem sama? Ja osobiście kocham właśnie tych ludzi,którzy byli nie raz ze mną (przy mnie) w trudnej sytuacji.Nie porzucili mnie z problemem,tylko radzili jak umieli,chcieli pomóc i to jest piękne,właśnie Dogomania czuła,wrażliwa na krzywdę,która łączy,pomaga,dlatego jestem do tej pory na Dogo. Każdy może mieć inne spojrzenie na dany temat ale jest.
    2 points
  5. Każdy wie, że w pewnym wieku trzeba odpoczywać podczas spaceru. Ciepełko, cień, lekki wiaterek... Ja się położe a Ty pilnuj niewolniku...
    2 points
  6. Zanim zrobię konkretny wpis. . Do wszystkich " najmadrzejszych na świecie " powiem jedno: zrobilysmy wszystko co było trzeba. Kiedy człowiek zna swego przyjaciela potrafi mu pomóc najlepiej na świecie, a obrażanie i wpedzanie w poczucia winy to bezszelne i egoistyczne zachowanie. Teraz nie mam na to siły i czasu by się rozpisywać wiem, że każdy dobry człowiek tu czeka na info i za to Wam dziękuję. Za to że Jesteście z nami. Mon
    2 points
  7. Witam p.Małgorzato i p.Tomku. Piesek u nas już naprawdę się zadomowił. > Z zahukanego zwierzątka Szejna zmieniła się w wesołą, pełną ufności i ciekawości świata suczkę. > W pierwszych dniach była bardzo ostrożna i mimo iż u nas w mieszkaniu szybko poczuła się dobrze to poza nim : > bała się wchodzić do windy, wstrzymywała potrzeby fizjologiczne, była nieufna do innych psów i ludzi itp. > > Teraz ... to zupełnie inny piesek. > Zaczepia tez nawet sama pieski do zabawy. > Najpierw zaczęła małe, teraz odważa się już większe. Nie umiała się wcale bawić zabawkami w domu. Razem z dziećmi uczyliśmy ją ciągnąc sznurek, patyk, piłeczkę podrzucać itp. Mąż uczył powarkiwać, ale na razie tylko on podczas zabawy warczy przyjaźnie ;). > Przez dwa tygodnie tak naprawdę nie słyszeliśmy jej głosu. Potem zaczęła popiskiwać jak chciała na dwór lub gdy się z czegoś cieszyła lub tęskniła ( np. jak ktoś wychodził z domu a ona zostawała). Ze trzy dni temu był przełom bo zaczęła obszczekiwać jak ktoś dzwoni do drzwi. Śmiejemy się z mężem, że zaczyna zachowywać się jak prawdziwy pies ;). > Bardzo ładnie zostaje w domu, chociaż nigdy na długo bo ja mam taka pracę, mogę pracować w domu. > Ale te 3-4 godziny ładnie na nas czeka. > Zaczęliśmy oczywiście przyzwyczajać ja od 15min. pierwszego dnia a potem trochę więcej jak była potrzeba. > Na początku chodziła z podkulonym ogonkiem i uszkami poza domem - teraz ... sąsiedzi nie mogą sie nadziwić jaki to ładny piesek ( szczególnie gdy postawi uszka i biegnie z ogonem do góry...a ogon ma jak wachlarz). > Ogólnie jest super psiakiem słodziakiem: ubóstwia się przytulać, ma takie wierne oczka, jest bardzo karna - jak jej się czegoś zabroni to stara się pamiętać i tak robić, ma bardzo zrównoważony charakter - spokojna, zero agresji, nie boimy się o dzieci wcale. > Chyba nawet przytyła troszkę (bo ja tego nie widzę ale może dlatego bo mam ją na co dzień ) ale sąsiadka ostatnio zagadnęła mnie ,że wyładniała i się poprawiła. > > Przesyłam więc zdjęcia tak jak obiecaliśmy, więc państwo sami ocenią. > Pozdrawiam.
    2 points
  8. Tropek już ani mocno ani w ogóle nie jest nieszczęśliwy :D Ogonek w górze, domaga się głasków, opiera łapki o moje kolana do miziania wywala brzucho. Apetyt ma bardzo duży, koopa (salonowa - póki co) już była. Chodzi po ogrodzie i ...tropi :) Z psiakami ok. Szronik bardzo go zachęca do zabawy ale chyba zbyt nachalnie :) Ze smyczą nie jest tragicznie. Taki Tropcio rozanielony Wciska się przed Szronika na głaski Hejka :) To ja Tropek - roztropek.
    2 points
  9. Myślę, że będzie ok, bo Lika na smyczy ciągnie do domu, ale zawsze jest niepokój, bo z doświadczenia wiem, że takie lękliwe psiaki mają różne pomysły. Tinka miała np. parę dni kiedy coś się jej przywidziało i nie chciała wracać do domu. Na szczęście nie chowała się nigdzie, tylko stała na ogrodzie, lampiła się, unikała dotyku i nie reagowała na wołanie ani na otwarte drzwi. Perfidnie wykorzystywałam wtedy, że bardzo boi się dużych psów i wystarczyło, że dwa razy wyprowadziłam na smyczy naszego Czarusia (55 kg łagodności) - na jego widok za każdym razem pałała wielką chęcią schowania się w domu:) I od tamtej pory nie ma problemu, pierwsza jest przy drzwiach:)
    1 point
  10. Jesteśmy już po wizycie, wygląda na to, że Pani i Pigwa przypadły sobie do gustu :) Czeka mnie jeszcze rewizyta u Pani Agaty ale myślę, że Pingwinek może się już powolutku pakować :) Dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków :)
    1 point
  11. No, a mogła dalej siedzieć w schronie, czy w hoteliku, bez swoich państwa, ma szczęście w tej tragedii psinka, nie ma świadomości, ze kończy sie jej czas na tym padole, w odróżnieniu od nas Edit, ona wyczuwa Wasz lęk, smutek, to trudne nie pokazywac jej tych uczuć, ale dla jej dobra trzymajcie sie i nie rozpaczajcie
    1 point
  12. Nie mogę się z tym pogodzić ..... siedziała bida w tym schronie smutna, zrezygnowana i pewnie nawet do tego małego łebka jej nie przyszło, że może jeszcze spotkać ją taka miłość i opieka ........ a teraz zamiast żyć i cieszyć się to spotyka ją coś takiego dziewczyny przytulam i myślę o Was ........ i dziękuję Wam, że Astrunia wie, że jest kochana, utulona
    1 point
  13. Ale, że jak? Będziemy Sebka na łamAgę kłaść? :D
    1 point
  14. Dziękuję pięknie Dzisiaj zawieźliśmy z TZ do weta maleńką kocią dziewczynkę, którą ktoś bezduszny wyrzucił na terenie 3 LO w Zamościu. Maleńką znalazła znajoma Alaskan, no a dalej to już wiadomo;) Koteczka ma ok. 6 tyg., jest bardzo zarobaczona, uszy w fatalnym stanie. Od Alaskan dostała na imię Ambrozja no i tym samym zyskała mamusię chrzestną ;) Koteczka zostanie na razie w gabinecie, bo nie mamy miejsca w dt :( Taka jestem malusia
    1 point
  15. Tak Gusiaczku ;) juz mam zdjecia z nowego domu:) pozniej wstawie tu- piesek zamieszkal w mojej miejscowosci! U wolontariuszki z tutejszego przytuliska- nie do wiary prawda?
    1 point
  16. Rzadko piszę, bo z czasem kiepsko, ale pewnie, że będą wieści. Miłe, że mu kibicujesz. :) Bamboszek jest przesłodkim psem, który nas całkowicie zawojował. Na szczęście, choć okazuje zazdrość o inne psy (np. leci gdy wołam któregokolwiek z nich, albo gdy zauważa, że któregoś dopieszczam, a poza tym szczeka, gdy Sarenka wskakuje do łóżka) jest posłuszny. :) Rozumie, gdzie są jego legowisko, nie wpycha się na siłę do łóżka, nie podgryza innych psów. Poza pewną szczekliwością nie sprawia problemów. W przyszłym tygodniu pójdę go zaszczepić, na razie dałam mu obrożę antykleszczową i antypchelną,bo kleszcze nawet na osiedlu są niestety. Ładnie się potrafi bawić. Podrzuca poduszki, podkrada zabawki, rozgryza ołówki. Planuję mu dziś kupić jakiegoś super gryzaka :) Sam sobie będzie wybierał w sklepie :). Pieszczochem jest cały czas wielkim. Jak zdarza się mi czasem usiąść :) to zaraz mam go na kolanach. Może dziś porobię zdjęcia nowe. :)
    1 point
  17. Ależ Tinusia pilnuje domu! :) No nic nie umknie jej uwadze :). Trzymam kciuki za Likunię - wierzę bardzo mocno, że się uda. Ona zawsze na wolności biegała za innymi psami i zachęcała je do zabawy (lubiła też leżeć na ulicy, abrr!). Może smyczka ją ogranicza. :) Na wszelki wypadek można przygotować pachnącego kurczaka - Likunia ma do niego słabość, zawsze jak go wyczuła to nie odstępowała na krok.
    1 point
  18. Pojadła i dała do zrozumienia, że ma nas już dość zasypiając na siedząco:)
    1 point
  19. Na dowód, że apetyt dopisuje - 2 sępy:)
    1 point
  20. W końcu udało mi się dotrzeć do Viki, czekałam na ładną pogodę, a trafiłam na aż za ładną - mimo wczesnej pory już był skwar i Viki była bardziej zainteresowana parówkami niż spacerem:) Niestety coraz bardziej się starzeje, już nie biega a spokojnie spaceruje, na zaproszenie Elisia do zabawy co najwyżej go popodgryza ale szaleństwa na trawie już nie ma:( Zębów coraz mniej, tylne łapiny coraz bardziej sztywne, widać też delikatne zaniki mięśni. Jej opiekunka zrezygnowała już z przyjmowania innych psów, z rezydentów pozostała tylko Viki, więc ma dla siebie spory kawałek ogrodu, ale już nie korzysta z tego, jej ulubionym zajęciem jest leżenie pod choinką w jej ulubionym miejscu i obserwowanie domowników. Nieraz zdarzy jej się jeszcze popilnować furtki i obszczekać intruzów chodzących po ulicy:) Na szczęście nic więcej jej nie dolega, apetyt dopisuje. Dostaje w seriach p/bólowe i p/zapalne i preparaty na stawy, ale niestety starości nie powstrzymamy:( Wygłaskana, wymiziana,niestety próby wyszczotkowania spełzły na niczym - szczotka i aparat to nadal wróg publiczny numer 1:)
    1 point
  21. No ja miłość wyznałam mu już dawno........i trwam nadal w tym uczuciu.
    1 point
  22. Dzisiejsze leczenie - właściwie tylko zastrzyk i leki w domu wg poprzednich zaleceń. Już może normalnie jeść - skorzystała z okazji - wyczyściła swoją michę i pomogła dwóm moim suniom :D. Bardzo fajnie radzi sobie z nimi na spacerze - są dla niej jak GPS :) Zbieramy mocz - jeszcze dwa razy, na kortyzol muszą być 3 dawki po 50 ml - jedna już oddana. Leczenie u nas dobiega końca, funkcjonowanie układu pokarmowego ustabilizowało się - koopki jak z reklamy - oby tak dalej. Oprócz leków na funkcjonowanie układu pokarmowego bierze Forthyron 200 na niedoczynność tarczycy. (1/4 tabletki dwa razy dziennie) .
    1 point
  23. Kochane,one są Wasze i Nasze i dzięki zawsze dobrze układającej się współpracy,wspólnie udaje nam się pomóc zamojskim piesiom :) Cieszę się ogromnie,że tym razem aż 4 psiaki opuściły schronisko + jeden z Chełma :)
    1 point
  24. Heniu ! Szukaj, szukaj ! A jak znajdziesz nie wypuszczaj !
    1 point
  25. A pewnie dlatego, że masz niektóre osoby w ignorowanych!!! Jak tam Żabunia?
    1 point
  26. Jeśli nikt się nie obrazi za wcinanie się w dyskusję to podpiszę się oburącz.
    1 point
  27. A ja dzisiaj spotkałam P.Iwonę z Terim na spacerku.Szli moją ulicą.Troszeczkę porozmawiałyśmy.P.Iwona uczy Teri chodzenia na smyczy,przy nodze.Teri był na krótkiej smyczy.Wg.mojej oceny Teri jest super psiakiem,siadł sobie i czekał spokojnie aż skończymy rozmowę.Przyjazny jest do ludzi i do psów.Z moim Mikim chciał się bawić.Miki prowokował Teriego.Ogólnie Państwo są bardzo zadowoleni,Teri im się podoba,a szczególnie sierść.Dostaje jedzonko 2 razy dziennie,rano suchą karmę a po południu gotowane.Sporo Państwo z nim chodzą.Teri wygląda fajnie.
    1 point
  28. Pieski dojechały szczęśliwie. Każdy zwiedził ogródek, a potem dostał kolację i świeżą wodę. Są przyjazne, ale widać, że zmęczone. Teraz odpoczywają.
    1 point
  29. Takie scenki? Wszędzie je można dojrzeć, tylko trzeba PATRZEĆ, uważnie :) o: I głóg już kwitnie :) Spokojnego dzionka :)
    1 point
  30. Dobrze że Żabcia ma swoich ludzi i ma szansę do nich wrócić. Mam nadzieję, że skoro zadzwonili w sprawie 13letniej Żabci to martwią się jej losem i dalej będą sunię leczyć. Dla suni lepiej, że wraca do kąta, który zna.
    1 point
  31. Oj tam...takich wariatów trochę chodzi po świecie ,) Gdyby wszyscy byli "normalni" byłoby nudno :)
    1 point
  32. Rozmawiałam dziś z P.Irenką. Mają swój spacerkowy rozkład dnia i wszyscy chłopcy zadowoleni,a i P.Irenka mówi,że na zdrowie takie spacerkowanie Jej wychodzi. U P.Irenki była córka z Anglii i zabierała jednocześnie trójkę psiaków na spacer.Każdy chciał wtedy maszerować na czele i nawet Kokuś starał się tamtą dwójkę wyprzedzać,śmiesznie to wyglądało mówi P.Irenka,która szła z tyłu za nimi. Pani Irence wydaje się,że to bardziej białe oczko u Promyczka jest jakby suche,w każdym razie widzi różnicę między jednym a drugim i jutro idzie z tym do weta,żeby obejrzał. Ze wzrokiem nie zauważyła,żeby coś się pogorszyło,Promyk na razie dobrze sobie radzi. Opowiadała jak tam im jest na spacerkach,co w domu robią,jak śpią,że Promyk w nocy prosi zdjąć z łóżka bo chyba mu za gorąco,że sierść odrasta ładnie i przeszła na temat jedzonka...Mówi,że chłopaki jeść suchej nie chcą...Pewnie,że jeść nie będą,bo czekają na lepsze,mówię. Dostają codziennie gotowane jedzonko z kurczaczkiem,zupka na żeberkach,na kolacje cielęce paróweczki,serki...Jak przychodzi pora jedzenia,to siadają we trójkę równo,czekają i obserwują,czy ręka P.Irenki do właściwej szafki się kieruje..hihi.P.Irenka mówi,że dziś wyjątkowo nie chciało się jej gotować i na obiad wszyscy we czwórkę jedli Devolaje z kurczaka,każdy dostał po kotleciku i nikt okruszków nie zostawił...Utuczy się nasz Promyk jak nic....chociaż jak od Moli go odbierałam,to było już kawał chłopa i było co podnieść...hihi. Zdjęć nie mam,ale mam nadzieję,że się doczekamy. Przekazałam P.Irence pozdrowienia od nas Wszystkich,Was też prosiła pozdrowić serdecznie,więc cieplutko Pozdrawiam Was Ciocie w imieniu P.Irenki!
    1 point
  33. Bardzo się cieszę, że Kajtuś dołączył do grona szczęściarzy, którzy schroniskowy boks zamienili na wygodną kanapę!!!
    1 point
×
×
  • Create New...