Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/08/16 in all areas

  1. Przepraszam ale wczoraj wróciliśmy po 23 ( straszne korki i wypadek w okolicach Częstochowy jadąc po psiaka)i na dogo brakło czasu. Czikiego pozwolicie że będę na użytek domowy nazywała Duduś bo taka troszkę niemotka z niego jak Duduś z wiadomego filmu :) Drogę przejechał na kolanach, im bliżej domu tym bardziej był zainteresowany okolicą i prowadzeniem auta :). W domu - najbardziej obawiałam się o Ronisia - ale nawet ok. Pochodził na smyczy po ogrodzie (już nie gryzł jak podczas postoju), popił wody, jeść nie chciał. Przed wyjazdem byłam u weta i kopiłam mu tabletkę na robale i płyn na pchły. Zaaplikowałam, nie bardzo cwaniak chciał zjeść tabletkę - wymamlał z pasztetu :) Ale jakoś daliśmy radę. Siku i koopa wczoraj już była. Spałam oczywiście z nimi na dole - grzecznie poszedł spać. Co prawda nie na legowisku tylko na kafelkach ale pewnie się nauczy że na miękkim wygodnie. Rano pojadł," pogadał" z Ronisiem, trochę się pobawili piłeczkami i oczywiście mimo trzech lasek w domu Duduś kundzi za Ronim. Pani od Zulki ma być koło 13 więc jedziemy zaraz do weta na szczepienie i umówić ciachanie.
    3 points
  2. Chodzimy na spacery trzy razy dziennie, sunia jest ożywiona, zainteresowana otoczeniem i zaprasza pląsami do zabawy napotkane pieski (suczki - nie). Chodzi na lince bo czasem podskakuje spłoszona i nie jestem pewna czy gdzieś nie pobiegnie. Robimy jej do jedzenia pożywny rosołek na kurczaczku, ryż i marchewkę; nie chce jeść leczniczej karmy. Normalne jedzenie je z apetytem, choć niezbyt dużo. Nie widziałam żeby piła wodę ale nie wydaje się odwodniona; po przyjściu ze spaceru kładzie się na posłaniu i zasypia. Już nie widać żeby była zestresowana w domu i leży wygodnie. Cudownie było widzieć jak rano zawołałam do niej a ona przyszła mi do ręki i machała ogonem. Przywitała się ze mną choć nie przychodzi na wołanie ale już odwraca głowę i patrzy w stronę mówiącego. Właśnie zjadła sporą porcję przygotowanego jedzenia i w nagrodę chrząstki, w tej chwili po jedzeniu podeszła do mnie żebym ją pogłaskała. Czuję, że jest to wielka chwila! Co o tym myślicie, Grażyna (skorzystałam z komputera, Joasia gada przez telefon, agituje w sprawie Kolaka)
    3 points
  3. Do tego w piątuniek , 7 października obchodzimy Światowy Dzień Uśmiechu
    3 points
  4. Po czterogodzinnej podróży przyjechałyśmy do domu. W samochodzie zachowywał się spokojnie, spała lub wyglądała przez okno. Po przyjeździe, za radą Joasi poszłyśmy na spacer, niestety krótki bo padało. W domu, po jedzeniu położyła się przed kominkiem i leży tam cały czas a mój mąż i ja siedzimy na podłodze razem z nią. Nie widać by była zestresowana, leży wygodnie z głową na łapach, mam wrażenie, że jest to jej miejsce od zawsze. Zawojowała moją rodzinę całkowicie; trudno tylko powiedzieć co myśli na ten temat kotka; wieczorem buszuje po działce, jak to koty. Ich spotkanie przebiegło spokojnie, żadna nie okazała agresji. Bajka nawet nie spojrzała a Blondyna przeszła obojętnie. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnią choć obie nie są już młode. Jedzenie zjadła z apetytem a teraz sprawia wrażenie, że odpoczywa (choć to ja prowadziłam całą drogę).
    2 points
  5. Bob już na swoim! Było naprawdę super, widać że od razu polubił nowych Państwa, łasił się, zwiedzał mieszkanko i nawet zwędził ciastko ze stołu podczas naszych pogaduszek :) Pierwsza noc też minęła spokojnie, śniadanko ładnie zjedzone, a Bob ciągle domaga się głasków.
    2 points
  6. Pojawił się znikąd,nagle jak to z bezdomnymi psami bywa.Koczuje nie wiem gdzie,widziałam jak spał na trawniku na naszym osiedlu.Widuję go z samochodu w rożnych miejscach, błaka się po miejscowsci.Jest mały-długości jamnika,niewiele wyższy.Krótkonozny krzywołapek:)może urodą nie powala ale serce ma gorące...mimo ze zachowuje dystans do ludzi to można powiedzieć,że się zaprzyjaźniliśmy.Na mój widok biegnie ile sił w tych krótkich łapkach, odprowadza mnie do przedszkola gdy idę po córkę,czeka pod drzwiami a potem idzie z nami do parku na spacer.Kiedy się do niego zagada podskakuje i poszczekuje wesoło.W parku rozbawiony nosi patyczki, którymi sam się bawi.A potem my wracamy do domu a on zostaje za bramą.Posiedzi,smutnie popatrzy i odchodzi żeby znów wrocic.Codziennie go karmię, poję,głaszcze...z początku myslalam, ze przychodzi do naszych suk bo 2 z 3 miały akurat cieczkę ale cieczka minela a psiak błaka się nadal.Wczoraj wyjezdzajac do pracy zobaczyłam go takiego przemoknietego w ulewie.Ma śliczne, białe ząbki wiec sądzę ze jest młody.Lubi inne psy i dzieci.Ma niestety wadę, która stawia go tu na wiejskiej ulicy w sporym niebezpieczeństwie-goni rowery i samochody.Potrafi biec za wielkimi ciężarówkami.Nie mam pomysłu jak mu pomoc,moja gmina ma umowę z Wojtyszkami wiec wzbraniam się z zgłoszeniem go jako bezdomnego...oto Niemój vel Cziki.Piesek jest w województwie łodzkim.Nie liczę na to ze znajdzie dom na dogomanii ale nigdy nie wiadomo...
    1 point
  7. Ja także ze wzruszeniem czytam o Bajce :) Też trochę mnie martwi ,że sunia nie pije wody i Tola może mieć rację.Moja psinka pije wodę rzadko nawet w upały
    1 point
  8. Zmieni się, ale trzeba trochę czasu, cierpliwości. U moich znajomych sunia "zgarnięta z ulicy" przez kilka miesięcy !!! zachowywała się jak trusia. Jeść, spacerek i legowisko. Nawet nie szczekała, bała się chodzić po całym mieszkaniu, nie reagowała na dzwonek, pukanie.Jakby psa nie było. Teraz wszędzie jej pełno a na kolankach u pani najlepiej :)
    1 point
  9. image hosting no sign up post a picture free picture upload
    1 point
  10. Cieszą mnie te wieści :) DS ujawnił się na fejsbuku, pod albumem Snikersa bardzo dziękował za psiaka i chłopak był wychwalany pod niebiosa, że to taki super pies :D
    1 point
  11. Trzeba się cieszyć z domku dla Zulki ale ja jakoś tak nie mogę dziwnie,może dlatego,że w tym momencie bardzo mi szkoda jej,co ona przeżywa biedna, teraz to tylko ona wie.U Anety czuła się doskonale,postępy były niesamowite,tzn.ten dom odpowiadał jej,czuła się w nim bezpiecznie i swobodnie.Sądzę,że to był w życiu Zulki najpiękniejszy okres. Mam nadzieję,że za kilka dni będę się cieszyć z wiadomości i przeczytam,że Zulka tylko zmieniła lokum a najpiękniejszy czas trwa dla niej nadal.
    1 point
  12. Byłam dziś na biegach przełajowych. No niestety, ja nie byłam zawodniczką. Nie było konkurencji dla czworonożnych merdaczy, choć niektórzy na metę wpadali czworonożnie :) Startowały takie mniejsze, młodsze człowieki, które noszą na sobie zapach miejsca pracy mojej pańci. Najbardziej podobał mi się marszobieg w drodze powrotnej do domku.
    1 point
  13. Chyba lepiej zarabiać na OLX albo gumtree, bo nie ponosi się kosztów. Na Allegro trzeba płacić za każdy wystawiony przedmiot i potem od sprzedaży.
    1 point
  14. Niestety serwer jest w Hamburgu; pomysł zarabiania na psiaki na allegro - świetny Też nie lubię fb
    1 point
  15. Biedne maleństwo :( Niestety zwierząt porzuconych nie ubywa :( Mam nadzieję, że znajdzie szybko dom, małymi pieskami jest jednak większe zainteresowanie.
    1 point
  16. Iza, ja jestem zbyt wrażliwa na to wszystko, ale tu nie o mnie chodzi, ważne, by Zulka była szczęśliwa. W przypadku Zulki obawy, czy wszystko będzie dobrze, czy się będzie powoli aklimatyzowała są ogromne. Mam nadzieję, że Państwo się dobrze zastanowili, Fakt, że nic ich nie zniechęciło, to chyba jest plus. Oby tylko Zula nie wyrwała się i nie uciekła. Tego boję się najbardziej. Trzeba ludziom zaufać, nie ma innego wyjścia. Jeśli chodzi o dzieci, to Zulce chyba nie robi różnicy, czy to dziecko, czy dorosły, po prostu się boi, ale na pewno krzywdy nie zrobi.
    1 point
  17. Nie ma problemu ;) Chciała wiedzieć tylko czy doszło ;) Trzymamy cały czas kciuki za wymarzony domek dla Kapselka!
    1 point
  18. Bardzo cieszę sie z takich wieści ! Dobrze, ze zaczęła jeść. Myślę, ze nic się nie stanie, jeżeli na początku sunia będzie jadła to, co jej smakuje, a potem powoli można wprowadzać karmę weterynaryjną. Jeżeli smakuje jej rosół, to już jest coś. Zawsze to trochę płynu. Każdy krok do przodu jest dla nas wielkim wydarzeniem !
    1 point
  19. Czytasz w moich myślach:( Tylko mi się wydaje, że to nie to, że komuś nie zależy, a właśnie zależy...by się nas pozbyć. Nie chcą z nami rozmawiać i z modernizacji na modernizację mamy coraz mniej funkcji, a więcej usterek:/ Z tym brakiem możliwości śledzenia wątków to już ostatni gwóźdź do trumny dogo bo tworzenie bazarku staje się niemal bezsensowne:( Nie znam intencji założycieli portalu, ale gdyby nawet celem było pomaganie to od dłuższego czasu na pewno o to nie chodzi. Nie chodzi nawet o kasę bo skutecznie pozbywają się nas i reklamodawców. Zatem o co chodzi? Czy konkurencja maczała w tym łapy? Kupiła dogo by je zamknąć? Czy na prawdę ktoś może sukcesywnie niszczyć ten serwis w nadziei, że go ulepsza???
    1 point
  20. Dzwonilam dzisiaj....wszystko ok... na spacerach rowniez,apetyt psiakowi dopisuje,je sucha i puszki z ryzem lub makaronrm.... za jakis czas moze BeciaLublin tam zajrzy
    1 point
  21. A juści, Hendro, tak, tak - dzień uśmiechu czcimy od samego ranka :D I zachęcamy do świętowania naszych wrogów - i znanych, i nieznanych :D W każdym razie, w Krakowie jest fajnie i przyjemnie, i ludzie tacy przyjaźni od samego rana :) Impreza zapowiada się przednie, pościmy od wczoraj, a jutro wybieramy się na wycieczkę poza miasto :) Miłego dzionka życzę wszystkim :)
    1 point
  22. Nadziejko, jesteś niesamowita ! Na koncie dzikusków 70 zł od Ciebie z przeznaczeniem na hotelik dla Liska. Bazarek bardzo by się przydał. Jeszcze gdy Tyś była na miejscu porobiła dla mnie zdjęcia dla ew. bazarku. Są tam kurtki i filmy. Trochę to mało na bazarek, może ktoś coś jeszcze by dodał i można próbować. Poproszę Tyś aby wysłała te zdjęcia i spróbujemy z tym coś zrobić. Może choć kilka rzeczy się sprzeda. Wysyłka kurtek i filmów byłaby oczywiście z mojego adresu. Będę się zbierała do dzikusków. Chcę dziś zostawić im więcej jedzenia bo nie będę mogła do nich dotrzeć jutro. Dokupuje mięsko na bieżąco i mieszam z karmą, zjadają bardzo chętnie. Oby jeszcze trochę przytyły do zimy to łatwiej im będzie przetrwać. Jeśli nazbieramy pieniądze to będziemy łapać Liska ale myślę, że to dopiero w okolicach Świąt Bożegonarodzenia. Wtedy byłaby Tyś. Jeśli będę się dobrze czuła oczywiście pomogę Tyś w łapaniu czy przewiezieniu Liska. Opóźnia się przesyłka z karmą, zwykle po kilku dniach już była.
    1 point
  23. Nadziejko sadze ze Szafirka przyjelaby Liska za 300 zl na miesiac ale trzeba wziac pod uwage ze Lisiu cale zycie spedzil na ulicy wiec bedzie wymagal wiecej pracy niz Lisek dojda koszty szczepien kastracji odrobaczenia no i transportu Trzeba by nazbierac z 500 zl na start Oj pod gorke bardzo:(
    1 point
  24. Trzymamy mocno mocno aby sie udalo Ciociu elficzkowa wyslalm jeszcze etraz dla lLsienka na ratunek na hotelik mialam kupic butki zimowe ale jeszcze poczekaja a psie serdunka nie moga czekac Ciociun zoriientuj sie prosze ile by kosztowal hotelik dla Lisienka? a moze zrobicie serduszka bazarus dla biedaczkow?
    1 point
  25. Ciociu elficzkowa, najważniejsze teraz Twoje zdrowie. Tak się wszystko pogmatwało, że nie wiem co doradzić :(
    1 point
  26. Chodzimy trzy razy dziennie na spacerki i wychodzimy na krótkie na działkę, gdzie jest trawka... Martwię się bardzo tym, że nie je i nie pije, rozmawiałam z Murką i dowiedziałam się, że jak do niej przyszła trwało to do trzech dni, tak po prostu reaguje na stres. Obserwujemy ją z Joasią i czekamy... Jak wchodzimy do pokoju macha ogonem, naprawdę!!!
    1 point
  27. Wróciłam od psiaków i płaczę ze wzruszenia. Nie widziałam się z nimi dobrych parę dni. Dzisiaj były wszystkie. Lisek przybiegł w podskokach gdy go zawołałam i dał się dotknąć w swój śliczny nosek. Przyszła też Tinusia i Rudy. Rudy z podkulonym ogonem, czujny ale podszedł blisko. A Tinusia patrzyła na mnie, podkuliła ogon i zamerdała nim ! Napełniłam miski, Lisek jadł przy mnie, natomiast Tinusia i Rudy dopiero jak odeszłam dalej. Kochane psiaki, pamiętają mnie i nie uciekają. Niestety Karmicielki nie widziałam ale pojawiają się od czasu do czasu jakieś resztki jedzenia. Niestety nie wiem kto je zostawia.
    1 point
  28. Sądzę, że byłoby dobrze, gdyby Państwo, chętni przygarnąć Zulkę, już podczas pierwszej wizyty zostawili jakiś osobisty ciuch, coś, co pachnie nimi i nowym domem - noszony polar czy używany kocyk domowy na przykład. Takie ciuszki wrzuciłabym na legowisko Zulki lub położyłabym pod jej miską. A do wyprawki Zulki przydałoby się dołożyć szmatkę/ręcznik/kocyk - przesycone zapachem dotychczasowego domu. Ewentualnie także jej miskę. W ten sposób nowy dom będzie już na wejściu bardziej przyjazny zapachowo.
    1 point
  29. Jesteśmy już po pierwszym spacerku! Wieczorem spała wyciągnięta na chodniczku koło łóżka ale w nocy przeszła na swoje posłanko i grzecznie spała. Na spacerku wieczorem zrobiła siusiu na działce (późnym wieczorem jest tu ciemno i biegają po drodze psy miejscowe spuszczone z łańcucha). Dziś rano na wspólnym spacerku z Joasią i Amber poszłyśmy drogą wiejską między łąkami. Bajka była zainteresowana otoczeniem i co kilka kroków znaczyła teren. Spacer był owocny i ważne sprawy zostały załatwione w komplecie. Pogoda dopisuje. Mamy tylko jeden problem, suczka nie je i nie pije wody. Jest ożywiona i rano przywitała Amber machnięciem ogona. Wygląda to tak, jakby miała odruchy emocji ale są one zaraz tłumione.
    1 point
  30. To co , czas na zmianę tytułu?.....:) Pani pisze 2-3 sms co dzień i przesyła MMS - to miód na moje serce. Jest coraz lepiej, Heśka śpi w łóżku, ale przy nogach pana Piotra, odprowadza z panią Basią . chłopca do szkoły, ale to pani Basia rządzi kuchnią i jest the best :) "Odbieranie Seweryna ze szkoły jest fajne, ale zostawienie go w szkole już nie bardzo" "Hesia jest cudna i powoli staje się miejskim pieskiem" "Bardzo Państwu za nią dziękujemy" No, czy trzeba chcieć czegoś więcej?? free photo hosting
    1 point
  31. My się też cieszymy,że jesteś Tola z nami. No a zamojszczaki to już zapadły w nasze serca i nie ma rady trzeba im pomagać.
    1 point
  32. Schroniska- jeśli kot jest pozytywny FeLV/Fiv usypiają,większość fundacji też. Bo co zrobić z kotem,który po leczeniu zostanie wypuszczony i zachoruje na białaczkę, koci Aids - będzie umierał. Na razie nie wiem czy kot da się złapać. Ma marne szanse na DT, większość zakocona. Wczoraj cały wieczór dzwoniłam. A jak zostanie dłużej na dworze nieleczony też źle. Pani Aneta ma wielkie serce :)
    1 point
  33. Jakby się udało zrobić zdjęcia, poogłaszam koteczka.
    1 point
  34. Dzwoni do mnie koleżanka,jest kot biało-czarny,brudny,matowa sierść, zaropiałe oczy, widać,ze schorowany. Obdzwaniam co się da. Nigdzie nie ma miejsca.Ktoś mi proponuje schronisko X- tam nawet zdrowe koty usypiają,a wpisują,ze był chory. Doszłam do wniosku, że jak nic nie załatwimy pojadę go uśpić, jeśli da się złapać. Nawet jeśli uda się załatwić przetrzymanie w lecznicy,to co,wypuszczę go na ulice. Bezsensu. Przynajmniej biedak nie zostanie skazany na dalszą poniewierkę,nie będzie zdychał na zimnym betonie i nie będzie cierpiał. Czasami nie da się zrobić nic więcej. Niektóre koty mają szczęście, inne nie. Te co nie mają szczęścia, może nie mają też swojego Anioła Stróża. Czekam na zdjęcia. Może się uda zrobić. I będziemy szukać czegoś.
    1 point
  35. He, he, może tak się zdarzyć. Kilka dni temu zdrzemnęłam się przed tv, otwieram oczy a na oknie widzę kota. Wstałam, otworzyłam drzwi na balkon, ale kot uciekł. Kiciam, bez efektu. Patrzę a Wrzaskun śpi z pieskiem w legowisku. Chciałam zagarnąć czyjegoś kota. I taka konkluzja: w nocy wszystkie koty są czarne :)
    1 point
×
×
  • Create New...