Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 09/01/16 in Posts

  1. Rodzina, która adoptowała Mimi wie o całej sytuacji, tzn. poinformowałam ich że dostałam wiadomość że w schronisku przebywa bardzo podobna sunia i proszę o potwierdzenie, że wszystko w porządku. Zdziwili się i zapytali od razu czy nie może schronisko sprawdzić po czipie, że to nie jest Mimi. Nie ukrywam, że głupio było mi tłumaczyć fakt że schronisko nie sprawdza czipów i dlatego ja ich niepokoje i zarzucam porzucenie psa. Jedyny pomysł jaki miałam pozwalający na weryfikację aktualności zdjęcia to była prośba o zdjęcie z gazetą (raczej nikt na co dzień takich zdjęć psu nie robi). Na szczęście nie było negatywnej reakcji ze strony rodziny, którą od razu przeprosiłam za swoje wątpliwości. Jeżeli chodzi o adopcję kolejnego pieska, niestety nie mają możliwości, ponieważ mieszkają w bloku i w mieszkaniu jest jeszcze jeden mały pies i kot.
    3 points
  2. I owszem, Sybil kochana, saga będzie, bo wreszcie powoli się doszukałyśmy korzeni Halinki, a one nie są byle jakie, ho, ho, ho! Można wręcz powiedzieć, że Halinka pochodzi z komarowej arystokracji i dlatego nasza rolą jest jej uświadomić, że geny zobowiązują... Kąsanie, kąsaniem, ale klasę przy tym trzeba jednak zachować! i nie ma to tamto, gdyż prymitywizm nigdy nie popłaca. Chyba troszkę już Halinka pojęła, ale to się dopiero okaże :D Miłego wieczoru życzę wszystkim :) oprócz trolli oczywiście
    3 points
  3. O jak bajkowo-romantycznie się zaczyna , a ja już drżałam z niepokoju, że ktosie uśmierciły Halinkę . Teraz to będzie Saga Rodu Hali-marów od zarania dziejów po dzień dzisiejszy
    3 points
  4. Dobry wieczór J jako, że zostaliśmy zasypani zaniepokojonymi e-mail’ami w kwestii braku wieści o Halince, spieszymy poinformować, iż Halinka, po wczorajszej wizycie we Wrocławiu i wykonaniu zadania przeszła metamorfozę i rozpoczęła swoje nowe życie w kolejnym wcieleniu :D I o tymże nowym bycie Halinki będzie traktował ten, oto, wątek. Jest nam, zaprawdę, niezmiernie miło, iż Halinka nieustannie wzbudza takie ciepłe uczucia Dogomaniaków i dlatego postaramy się, aby Was informować na bieżąco o jakże ciekawym żywocie Halinki J Z uwagi na fakt, iż ideo-dawczyni bytu Halinki (Panna Marple), z której głowy pomysł Halinki narodził się niczym Atena z głowy Zeusa, od dziś jest zajęta specjalnymi gośćmi, to udzieliła mi rodzajowego pełnomocnictwa, abym w jej zastępstwie wątek założyła i pierwsze treści o Halince zamieściła. O ile będzie to możliwe, bez uwłaczania obowiązkom gospodyni, to wówczas Panna Marple wpadnie, choć na chwilę :D Z powyższego zaszczytu jestem bardzo, bardzo wzruszona, ech..., to taki niespodziewany zupełnie emocjan, przez duże „E”, naprawdę...och (tu oczy mi się spociły...ech...) :D (A teraz powiem krótko, bo i z czasem u mnie nietęgo – jutro jadę w Polskę do końca tygodnia i może być krucho z pisaniem, ale się postaram, howgh!) I ad rem, kochani: dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma krajami żyła sobie radośnie i spokojnie para komarów. Kochali się bardzo mocno, głupi nie byli, a że za czasów narzeczeństwa zwiedzili prawie cały świat to wreszcie postanowili się ustatkować i mieć dziecko. Rozpoczęli zatem przygotowania do projektu „komarzątko,vitae”. Najsampierw udali się do czarownika – szamana mieszkającego w głębi magicznego lasu po jego dobrodziejstwo dla ich macierzyńsko – ojcowskich planów. Szaman wielki, słynny na cały komarzy świat, wprawiwszy modłami w trans wszech żywych w okolicy, odczynił nad nimi swe uroki i rzekł – idźcie, kochajcie się, a będzie wam dane... Komarowie starania czynili niemalże codziennie, co trudne nie było zważywszy na ich wielką miłość. Po roku starań – udało się! Mama zobaczyła na teście wreszcie dwie upragnione różowe kreski, hurra! Tato niemalże oszalał z radości i dumy, że będzie maleństwo, taka koniunkcja „Ty i Ja, serca dwa” i rozpoczął przygotowania, aby życie maleństwa uczynić jak najbardziej godnym, wszak było ono długo wyczekiwane...ech... A oto miejsce wybrane, godne złożenia komarzych jaj (w tym także Halinki oczywiście), ha! c.d.n. :) Miłego wieczoru wszystkim życzę :) oprócz trolli oczywiście
    3 points
  5. Uadło się!!! Fundacja Dr Lucy wesprze finansowo opiekę nad Bobem!!!
    2 points
  6. Tak właśnie Maryla ma zrobić, póki solidniejszego ogrodzenia nie zrobi. Moje dzieci wracały w połowie sierpnia z Ostródy z rege-festiwalu, i zajrzały po drodze do Amiśki i pani Maryli, bo miały Jej do przekazania obraz (malowany przez Tomka na zamówienie pani Maryli) Nie zrobiły zdjęć, gapki! Ale Ami bardzo się ucieszyła, została wygłaskana i poprzytulana. I ten nowy dom bardzo się moim chłopcom podobał, i ogród i samo miejsce - nad jeziorem :)
    2 points
  7. Muszka to jeszcze dziecko, ma ok. 10 miesięcy ale niestety los jej nie oszczędzał. Potrącona przez samochód, połamana, kilka dni czekała przy drodze na ratunek. Niestety kiedy pomoc przyszła, było już za późno na uratowanie tylnej prawej łapki - nie pozostało nic poza amputacją. Sunia trafiła do lokalnego weterynarza, gdzie wypatrzyła ją Mortes. Tak dziesięć dni temu napisała o niej na wątku Białogonków, prosząc o pomoc: Sunia wczoraj późnym wieczorem przyjechała do mnie do DT (bardzo dziękuję Nutusi i Mortes za zaangażowanie w przetransportowanie suni! :)). Jest nieduża, czarniutka i bardzo kontaktowa. Pomimo tego co ją spotkało, kocha ludzi i bardzo łaknie ich towarzystwa. Na razie ma spory problem z chodzeniem, nie potrafi jeszcze stać na jednej tylnej łapce a dodatkowo ma pękniętą miednicę co też utrudnia chodzenie. Potrzebuje czasu, żeby wszystko się wygoiło i żeby nauczyć się funkcjonować w nowej sytuacji. Na razie będzie spokojnie dochodzić do siebie w domowych warunkach a jak tylko będzie to możliwe będziemy szukać jej kochającego domu. A oto bohaterka wątku: Jeszcze u weterynarza, kilka dni po operacji (zdjęcia autorstwa Mortes): I już u mnie:
    1 point
  8. Wiewióra czyli Tycia. Malunia 1, 5 kg starowinka - nie wiemy ile ma lat, na pewno powyżej 10 a może nawet 12. Zabrana 09.08 przez Policję z interwencji, niestety "właściciele" nie zrzekli się praw do niej więc będzie czekać u mnie na rozstrzygnięcie sprawy sądowej. Miała w pyszczku ogromny stan zapalny, wet musiał usunąć wszystkie ząbki. Na razie jest w szpitaliku schroniskowym i nie ma co z nią zrobić bo do schroniska raczej średnio a w zasadzie w ogóle się nie nadaje. Musi być odkarmiona, trzeba jej czyścić pyszczek po jedzeniu bo żarełko przelatuje i zaopiekowana wyjątkowo. Na dziś tyle wiem. Czekałam na nią już parę dni aż będzie mogła opuścić schroniskową lecznicę i jutro po nią jadę :)
    1 point
  9. Kontakt musisz utrzymać raczej z Tolą i Panem,który ma zabrać po drodze Murzynka.O transporcie będzie wiadomo jutro więcej,ponieważ jutro Tola da znać czy suniom zostały zdjęte szwy i czy mogą w sobotę opuścić schron.
    1 point
  10. Czy o to chodzi? Tez zwróciłam uwagę i myślę, że to kosmyk sierści jest - jakby prawie kółko a w nim tylnia łapka się załapała na foto ;)
    1 point
  11. Kochani:) dziś już jestem bardziej spokojna o Rudaska:) Rozmawiałam właśnie z Panią jakieś pół godziny:) Rudasek ma się dobrze- chociaż nadal jest troszkę smutny i nieufny, ale....;) Pani rano wstała i postanowiła, że misją na dzisiaj jest zabezpieczenie furtki:) Poszła po sąsiadkę, pojechały po towar i wymyśliły;) Szczegóły na zdjęciu. Zaraz ja zmontowały wszystko zrobiły test generalny- Rudzik wolny wypuszczony na ogród! Pani mówił, że od razu sprawdził brame czy na pewno się nie przeciśnie;) ale jak odkrył że nie ma wyjścia to zaczął zwiedzać, zwiedzac, zwiedzać;) wąchać, sikać, witać się z psiakami z sąsiedztwa, podjedać trawkę:) Pani mówi, że od razu zmienił wyraz pyszczka! BYł taki SZCZĘŚLIWY! Potem przyszedł do niego na podwórko sąsiad Jack Russel Terier...w pokojowych zamiarach, ale Rudzik go obwarczał i zabawy nie było:) Piesek duuużo je- Pani mu gotuje ryż na rosołku z odrobinką masła i mięsem kurczaka. Do tego ociupinka kiełkasy;) wszystko wcina aż miło patrzeć:) Pije już normalnie:) Na ogródku jak biega to wraca na zawołanie do Pani bez kłopotu, ale Pani zauważyła, że jak się chce go pogłaskać i trochę gwałtowniej podniesie się ręke to on się bardzo boi- tak jak boją się psy bite :( ( to niestety musi być wspomnienie z czasów tego 'właściciel' który go porzucił:( :( ) Pani twierdzi, że on nie miał lekkiego życia:( ALe teraz będzie już tylko lepiej! Pani obiecała go wykarmić! wykochać- gdy tylko już jej na to pozwoli;) Ruduś został już dziś sam w domu i był bardzo grzeczny- :) Śpi ładnie w swoim pokoiku, ma tam takie łóżeczko jak na zdjęciu widać:) Ogólnie jest wszystko dobrze....i oby tak już było! Trzymajcie kciukki:) Na zdjęciach- Rudi w łózeczku- zabezpieczona brama i Rudasek przy misce:) Imię pieska pozostaje- RUDZIK:) Zapomniałam dopisać, że Pani kupi mu szelki:) Sama to zasugerowała- że MUSI:)
    1 point
  12. Koniecznie. Nie można przepuścić takiej okazji, bo nieprędko się powtórzy. Havanka popełniła bazarek tym razem litrowy i prawdopodobnie koszt przejazdu psiaczków będzie opłacony z tego bazarku. Dzięki Ci Havanka
    1 point
  13. Grażyno, Magolek bardzo mi miło, że do nas dołączyłyście :) Numer konta zaraz wyślę. Dzisiaj dotarła karma zamówiona przez Feroxa z funduszy zebranych na fb (Josera Kids 15kg), bardzo dziękujemy :) Na moim koncie znalazły się też dwie wpłaty: 25zł od Nesiowata oraz 50zł od p. Małgosi W.-H. (domyślam się, że to Dusia -Duszka ale proszę o potwierdzenie, żeby nie było gafy ;)), za które również pięknie dziękuję :) Wszystko uzupełniłam w rozliczeniu w drugim poście. Muszka ślicznie dziękuje facebookowiczom za żarełko :)
    1 point
  14. W moim odczuciu firma nie ma znaczenia aby szelki miały dwie obejmy. Obejmy są łączone ze sobą u góry i pod brzuchem np.takie.
    1 point
  15. Zapraszam do maleńkiej. Mam świadomość że jej pobyt u mnie może trwać dłuższy czas więc bardzo proszę o wsparcie :) Pieniądze w kwocie 66,50 - pozostałość po tymczasowiczu Tuptusiu z wątku poniżej zostają przeniesione na Tycię Rozliczenie: + 66,50 - pieniądze po Tuptusiu + 50 - wpłata bou - 60 - puszki RC - 19 - szeleczki ------------------------------------------------------------- 37,50 - stan na 12.09.2016 - 100 - puszki RC ----------------------------------------------------------------- - 62,50 - stan na 22.09.2016 + 76,05 - bazarek Gabi ---------------------------------------------------------------= + 13,55 - stan na 06.10.2016 - 88 - puszki Animonda dla seniorów 24x400 - 50 - ubranka 2 sztuki + 173,48 - pieniądze po Aschicie ------------------------------------------------------------------- + 49,03 - stan na 12.10.2016 + 4 - pieniądze po Dudusiu + 72 - mój bazarek --------------------------------------------------------------------- + 125,03 - stan na 20.10.2016 + 135,49 - pieniądze z bazarku elik + 85 - pieniądze po suńkach z Podlasia --------------------------------------------------------------------- + 345,52 - stan na 28.10.2016 - 80 - transport do weta 6 razy x2 - 88 - puszki Animonda dla seniorów 24x400 --------------------------------------------------------------------- + 177,52 - stan na 18.12.2016 - 88 - puszki Animonda dla seniorów 24x400 - 15 - witaminki --------------------------------------------------------------------- + 74,52 - stan na 08.01.2017 - 88 - puszki Animonda dla seniorów 24x400 --------------------------------------------------------------------- - 13,52 - stan na 25.02.2017 - 88 - puszki Animonda dla seniorów 24x400 -------------------------------------------------------------------- - 101,52 - stan na 05.03.2017 + 210 - pieniądze po Mufce -------------------------------------------------------------------- + 108,48 - stan na 21.03.2017 - 88 - puszki Animonda dla seniorów 24x400 - 31.05 - 88 - puszki Animonda dla seniorów 24x400 - 14.07 -------------------------------------------------------------------------- - 67,52 - stan na 15.07.2017 + 91,50 - pieniądze po Kiziach Miziach ---------------------------------------------------------------------------- + 23,98 - stan na 20.07.2017 + 110 - pieniądze z bazarku Myszy2 i AgusiP - 35 - fryzjer ------------------------------------------------------------------------------- + 98,98 - stan na 24.08.2017 zaokrąglam do 99 zł - 88 - puszki Animonda dla seniorów 24x400 - 01.09 ------------------------------------------------------------------------------- + 11 zł - stan na 02.09.2017 - 88 - puszki Animonda dla seniorów 24x400 ----------------------------------------------------------------------------- - 77 - stan na 20.10.2017 - 176 - puszki Animonda dla seniorów 48x400 ----------------------------------------------------------------------------- - 253 - stan na 04.12.2017 + 11 - pozostałość z bazarku Poker + 179 - przekazane po Viki ---------------------------------------------------------------------------- - 63 - stan na 09.12.2017 + 63 - przekazane po Yogim po zakończeniu jego leczenia ----------------------------------------------------------------------------------------------------------- 0 zł
    1 point
  16. Nie mam recepty na rozwiązanie tej sytuacji. Każdy pomysł jest warty przemyślenia. Napisałam wcześniej, że nie wiem kto to jest DoPi, bo to prawda. Nie znam też Murki. Nie wiem jakie są u nich warunki, może dobre. Byłam jedynie u Kasiinat, bo zabierałam stamtąd Misię i o jej domu mogłabym coś powiedzieć. Ale u niej są suczki no i ma koty. Czuję się odpowiedzialna za Marcelka i Argo, bo przecież głównie z ich powodu znalazłam się na dogo. Więc nie obrażajcie się, bo moją intencją nie było obrażanie nikogo. Chcę jakoś pomóc
    1 point
  17. kiedyś Wam pokazywałam chyba jak Prodzyn lubi sypiać? bardzo często sypia 'z mojej strony' obok łóżka śpi głęboko, pochrapuje śpi długo gdy Grem rano wstaje Prodziak śpi dalej gdy ja wstaję też chce spać ale muszę się przez niego "tarabanić" obchodzić tuptac wokół niego itd i Prodziak znalazł na to sposób - już nie będę mu stukać 'obcasami' teraz będę li tylko na paluszkach chodzić ;)
    1 point
  18. No i znowu się muszę ująć za Szerlokiem którego uwielbiam. Jakie 50% toć to 100% owczarka tylko kiedy stali po wzrost on stanął w kolejce po rozum. Cudowne maleństwo.
    1 point
  19. Pasztet jest smakowity bardzo,podobnie pasztetowa z Biedronki,ale u mnie wszystkie prochy bierze się na masełko. Papier po masełku muszę zawijać w folię zanim wyrzucę do śmieci ,bo w przeciwnym razie wszystko jest wybebeszone do samego dna. Czasami się zdarza,że tak wielka ochota na masełko przychodzi,że sunia siada przed szafką ,kładzie pyszczek na szafce i śpiewa do masełka. Pozdrowienia dla Muszki.
    1 point
  20. Teraz trochę aktualnych aktualności, nie chciałam zapeszać, oraz przeszłam małe załamanie nerwowe po przeprowadzeniu adopcji Ząbka, który przebywał ze mną od ponad 9 miesięcy. Minęło półtora tygodnia, przepraszam, ze dopiero teraz informuję. Po długich negocjacjach, wizycie przedadopcyjnej i adopcyjnej, podpisaniu umowy, mój kochany Ząbi w końcu ma prawdziwy dom w Warszawie, gdzie zawiozłam go osobiście. Ząbek wspaniale odnalazł się w mieszkaniu, czego najbardziej się obawiałam, ma młodych aktywnych właścicieli - Grażynę i Marcina, którzy dużo czasu spędzają na świeżym powietrzu. Cytuję ostatni sms od Grażyny : "jest dobrze Ząb poznał już dużo piesków w okolicy i coraz mniej na nie zwraca uwagę. My już bardzo się do niego przywiązaliśmy, to kochany zwierzak:) pozdrawiamy z Zębem". Regularnie dostaję też zdjęcia: Było bardzo trudno oddać swojego przyjaciela, ale teraz cudownie jest patrzeć, że jest w końcu szczęśliwy i zadowolony! Serdecznie dziękuję za wszystkie ogłoszenia Ząbka i wszelką pomoc w utrzymaniu go przez tak długi czas!!! Do adopcji trafił również kilka dni temu Wini. Zawiozłam go do Krakowa, pomimo pewnych obaw, jak psiak odnajdzie się w mieszkaniu z kotem. Jednak decyzję musiałam podjąć, gdyż Wini był bardzo nieszczęśliwy i samotny w kojcu, gdzie tymczasowo przebywał (niszczył, był smutny, apatyczny, bardzo tęsknił i okropnie piszczał gdy odchodziłam,). Po wizycie przedadopcyjnej okazało się, że dziewczyna, która stara się o Winiego ma już kotkę adoptowaną z jednej z krakowskich fundacji i nieobce są jej warunki adopcji - czyli wizyty i podpisanie umowy. W związku z tym Wini pojechał. Przed adopcją odbyła się w Zamościu konsultacja behawioralna i zabieg kastracji, którego koszt pokryje na moją prośbę Fundacja For Animals. Początki Winiego w nowym miejscu nie były łatwe - kotka uciekała a pies gonił i szalał, właścicielka była zestresowana, rozważałyśmy różne opcje jednak po kilku dniach wszystko zaczęło się stabilizować i jest coraz lepiej. Wini potrzebuje bardzo dużo uwagi, ruchu i pracy. To kochany psiak, ale niestety niełatwy, szalony, ruchliwy, uparty, trudny do opanowania i bardzo nadpobudliwy, w związku z tym przesłałam nowej właścicielce Alinie namiary na psią szkołę w Krakowie, którą poleciła mi zamojska behawiorystka Kinga Woszczyk. Ze strony właścicielki jest deklaracja pracy nad psem, więc jestem dobrej myśli. W razie jakichkolwiek kłopotów jestem z domem adopcyjnym w stałym kontakcie. Dziękuję za ogłoszenia Winiego!!.Tymczasem Wini, teraz już Vincent rozrabiaka pozdrawia z nowego domku: Żeby nie było zbyt pięknie, to w drodze powrotnej z Krakowa, przy autostradzie, na parkingu dla tirów znalazłam kota w strasznym stanie. Zatrzymałam się, by odpocząć i go znalazłam - obraz nędzy i rozpaczy - wszy, pchły, wyłysienia, świerzbowiec, koci katar, skrajnie wychudzony, apatyczny, siedział między tirami, czekając już chyba tylko na śmierć! Chociaż nie miałam nawet transporterka, postanowiłam - jeśli dasz się kolego zabrać to jedziesz! No i dał się zabrać, jak tylko zawołałam podbiegł, od razu zaczął się wtulać swoim zniszczonym i sponiewieranym ciałkiem. Z daleka myślałam, że to kotka szylkretka, z bliska okazało się, że jednak to zmarnowane wielkie, czarne miziaste kocurzysko! No i jest ze mną Krakusek - mój nowy podopieczny, sporo czasu minie zanim będzie w stanie adopcyjnym, nie miałam dla niego miejsca, zajął kojec po Winim i dodatkowo ma kenel na czas leczenia - tylko to jestem mu w stanie w tej chwili zapewnić. Na szczęście test białaczkowy ujemny, dziś jedziemy do weta rozpocząć leczenie kociego kataru, w piątek dostał Advocate na pasożyty.. Pod moją opieką także nadal Gaja i Pirat, na działce u funi, oraz dwie suczki w hoteliku u Murki Sara i Mara, niestety nikt nie dzwoni w ich sprawie:(
    1 point
  21. ...i Oneczke raczki bola od kopania oraz drapania i glaskania Lolita...:) - nie ma sily na klepanie w klawiature...:)
    1 point
  22. Gdyby sunia ze schroniska trafiła do jakiegoś DT albo hoteliku, proszę o kontakt postaram się wtedy wesprzeć jej utrzymanie stałą deklaracją.
    1 point
  23. Chyba się tulą całymi dniami i przekopują ogródek na bazarek :D
    1 point
  24. No wiecie, Szerlok jest onkiem w 50%! Czyli Wasze podejrzenia są jak najbardziej uzasadnione. W każdym razie w moich dwóch młodych suczkach wzbudza niezwykle pozytywne i żywe uczucia: Psotka darzy go taką samą miłością, tylko jej próby przytulenia się kwitowane są pogardliwie obojętnym odsuwaniem się. Nawet Juka nie zawsze jest tolerowana. Facetowi we łbie się przewróciło od tej adoracji!
    1 point
  25. Agnieszko przelałam dziś 50,00zł jednorazowo dla Boba tak jak wcześniej obiecałam. Wymiziaj Boba.
    1 point
  26. Ze zwierzakami jest o tyle problem, że ciężko zrobić im dietę :(. Przy raku jest to zazwyczaj wegetariańska, przynajmniej.No i leki też są problemem , bo niestety nie działają korzystnie, ale czasami nie ma wyboru. No , ale wspomagająco możesz spróbować Rak kości – herbata: babka lancetowata, mech islandzki, bluszczyk, dziewanna. Wszystko mieszać, 10 minut macerować w gorącej wodzie. Z tego co pamiętam to też krwawnik dobrze wpływa na kości. A na pewno mu nie zaszkodzi to bezpieczne zioło. Na trzustkę mogę zaproponować herbatę z liści papai , która dodatkowo tez działa antyrakowo. Szałwię może pić bez ograniczeń. I takie coś jeszcze mam Okłady z liści kapusty są dobre na każdy rodzaj raka. 3 liście umyć, rozwałkować butelką, aż liście zmiękną. Kładziemy do łóżka koc wełniany, na to prześcieradło, a na to chustkę z 2 liśćmi obok siebie a trzecim na krzyż. Kładziemy to na chore miejsce, tułów zawijamy prześcieradłem i kocem. Powinno dobrze przylegać. Rano okład zdejmujemy, a miejsce obmywamy ciepłą wodą i wycieramy na sucho. Może taki okład, ale na łapkę. Kapusta oczywiście niepryskana , eko :) Jak chcesz możesz popróbować, nic z tych rzeczy mu nie zaszkodzi.
    1 point
  27. a ja właśnie stwierdziłam, z rozżaleeniem niemal, iż jesień się zbliża. Chyba w końcu i Panna Marple i gabrysia odpoczną. Wszak komary tylko latem zdęczą swych żywicieli
    1 point
  28. A ja z kolei latałam od 6 roku życia, za mną kilkadziesiąt lotów, a od dobrych 5 lat nie wsiadłam do samolotu, bo mam taką blokadę :P raz podczas lotu do Hiszpanii były takie turbulencje, że myślałam, że zejdę na zawał. Kompletna cisza na pokładzie, ludzie pozapinani pasami, skupieni, jakieś małe dziecko koło mnie trzymało mnie mocno za rękę i miało straszną panikę w oczach. Stewardessy oczywiście uśmiechnięte, a ja tylko w myślach powtarzałam "na filmach katastroficznych też się uśmiechacie zołzy" i wkręcałam sobie, że to koniec :D jak mój facet gdzieś leci to potrafię siedzieć nawet kilka godzin na flighradarze, żeby mieć wszystko pod kontrolą. Ktoś mi kiedyś polecił wchodzenie na flighradar i uświadomienie sobie ile samolotów właśnie jest w powietrzu i żaden nie spada, ale nie pomogło :P zawsze mam schiza, że akurat mój lot albo lot bliskich mi osób będzie tym felernym.
    1 point
  29. Bobik coraz bardziej się otwiera... Uśmiecha się częściej... Dzisiaj po raz pierwszy biegał! ..i tropił... Trochę się pieszczochował: I nawet trochę tańczył ;)
    1 point
  30. Najlepszego najpiekniejszego Rudasiu Tobie i panci niechaj sie wiedzie w zdrowiu i cudnym spokojnym zyciu
    1 point
  31. Kochani, Rudasek ok. 16 już był na miejscu:) Hani mąż zrobił pierwsze wspólne zdjęcia i Hania od razu mi wysłała:) A ja wklejam je Wam:) Pani wygląda na szczęśliwą (przepraszam, że trochę obcięłam jej głowę, ale....same wiecie o co chodzi) , Rudasek troszkę wystraszony (kolejna zmiana w zyciu maleństwa), ale sądze, że będzie/ JEST dobrze:) Dzię juz nie będe dzwonić do Pani, ale jutro już na pewno:) Może Hania coś więcej napisze jak się dowie od męża:)
    1 point
  32. Pozdrowionka i buziaczki dla was i dobrego dnia Kochani!!! Oczywiście specjalne przytulaski dla Seminiątka!!!
    1 point
  33. Właśnie miałam pisać,że otoczaki i tak rozkopią,że najbezpieczniejsza jest podmurówka. Wiem,że to dodatkowy wydatek ale to już na wieki będzie.
    1 point
  34. Panstwo jednak przyjezdzaja w niedziele wiec jest szansa ze jakos sie tam zakrece Wizyta piadopcyjna bedzie na pewno Jutro wyrusza Rudi A do tego dzis jest dzien cudownym wiadomosci bo po pol roku w lecznicy obok mojej pracy 15 letni piesek po wypadku komunikacyjnym wraca do domu! Weterynarz twierdzil ze psa nikt nie szuka a dzis zadzwonila Pani zaplakana- to jej Spajki!:) takie chwile da bezcenne A ja od niedzieli biore urlop od psich spraw przynajmniej na tydzien bo padam:(
    1 point
  35. Zgredus kazal mi przekazac Swoje serdeczne podziekowanie dla wszystkich wspierajacych Go Cioc!!!!! a ja sie dolaczam!!!! :)
    1 point
  36. Coś chyba jest słabo z moim mózgiem bo nie bardzo rozumiem. Nie ma ogrodzenia między Twoją działką a działką myśliwego?????
    1 point
  37. Kociaki życzą Wszystkim kolorowych snów :)
    1 point
  38. Czekamy na zdjęcia !!!! ;) Jak taki słodziak może wqurwiać ???? jego można tylko kochac ;)
    1 point
  39. Jaki On sliczny. Jak On to robi, ze wyglada wciaz na mlodzika??? nie napisze, smarkato, boby mnie Ciocie zaraz pogonily...
    1 point
  40. Łysolek w kitkach ciudny jak zawsze . Iwonuś buziale proszę zwierzyńcowi wypłacić .
    1 point
  41. Potwierdzam, że dzisiaj Zgredzio otrzymał 200,00 zł wsparcia od "skarpety" na pokrycie kosztów operacji, Bardzo dziękujemy :)
    1 point
  42. Bardzo Ci dziękuję. Także Olena84 zadeklarowała przeniesienie deklaracji z Sumika jak również przeniesienie tego, co uskładało się z jej wpłat dla Ergo. Dziś postaram się usiąść do rozliczeń. Na razie robię przelew do hotelu, by Murka nie czekała. Olena84 bardzo dziękuję
    1 point
  43. też jestem za pomcą dla Zgredka, kochani do września mam ograniczony dostęp do kompa więc gdyby mnie nie było to dajcie znać na fb to wskoczę na wątek, sprawdzę jutro rano czy są dane do przelewu i zrobię przelew, proszę o dane na pw
    1 point
  44. Witam wszystkie Panie :-)! Ja jestem właścicielką Ryśka. Udało mi sie zalogować, więc napisze co dowiedziałam się od Pani Wet. Badania mamy zrobione. Wszystko wyszlo w jak najlepszym porządku. Martwiłam się, że ta operacja może wpłynąć na nóżki, że po operacji moze przestać chodzić. Ale Pani Wet powiedziała, że nie ma takiej możliwości, że to jest część ogonowa, napewno podczas operacji żaden nerw nie ucierpi i nie bedzie żadnych problemow. Mam juz też zaliczoną wizytę u drugiego weterynarza. Podzielił zdanie pierwszego, najlepiej bedzie zrobic ta operacje. Czekam w takim razie na opinie chirurga od Poker.
    1 point
×
×
  • Create New...