Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/16/16 in Posts
-
Tyś....jesteś taka młoda a taka wrażliwa, empatyczna i pracowita! Szczerze Cię podziwiam! Nie masz tego doświadczenia starszych dogomaniaków, które już wiele widziały ale to doświadczenie też nie daje "uciszenia" emocji, które Ci towarzyszą....Niestety, jesteś wybrańcem losu, pośród naszego "kamiennego" społeczeństwa i to będzie boleć do końca życia, bo zawsze zauważysz biedę, okrucieństwo, potrzebę pomocy....2 points
-
Nie ma na razie imienia - ale jakoś tak wilczasto wygląda. Umaszczenie szare, łapy i brzuch ciepły brąz.. I ogromna potrzeba bycie z człowiekiem! Tak prosi o wypuszczenie z kojca, tak chce wyjść na spacer, tak się czołga, siusia pod siebie, pochyla poddańczo głowę... Zgłoszona do gminy jako bezpańska przybłęda, z dużymi cycuchami, wygłodniała. "Może bym i ją sobie zostawiła, ale już mam dwa psy" - usłyszeliśmy od kobiety, która suczkę wpuściła na podwórko. I tak Szara znalazła się w czwartek w kojcu. Dostaje tu jedzenie, suchą karmę w starej brytfance, i wodę w garnku. Raz dziennie ktoś jej nasypie tych lidlowskich chrupek, ale to wszystko. Nikt z nią nie wyjdzie, nie założy smyczy, nie zagada. A Ona tak się łasi do człowieka - nie szczeka na nasz widok, nie piszczy, ale wspina się na kraty, podaje łapkę, wyściubia śliczny pysk, i patrzy....... Nie dam rady się nią zająć na odległość. Za dużo obowiązków, ale mimo to zaczęłam raz dziennie zaglądać do Szarej. Ona ma tylko mnie i Tomka.... Zaraz powinna być sterylizacja, to pokryje gmina, ale jak ja do tego kojca wrzucić ze świeżymi szwami?.... photo hosting how do you print screen1 point
-
Nadrabiamy z mężem i Lolusiem wakacyjne zaległości. Dzisiejsza mała wycieczka na pobliski Dębowiec. Półtorej godz. w jedną stronę, podobnie z powrotem , inną drogą . Pętla polami i lasem, trochę w górę, trochę w dół...Lolo w powrotnej drodze był tak padnięty , że odpięłam go ze smyczki. I co? I nic ;-)1 point
-
Już po wizycie. Domek jak najbardziej na TTTTTAAAAAKKKK!!!!! Taki wiecie....złote klamki,wygodne kanapy:) A tak na poważnie : Przyszli Państwo z sercem na dłoni dla zwierząt. Jestem pewna na 100%,co tam ...na 1000% że to TEN dom. Wyszłam szczęśliwa i pewna,że takiego domku chciałabym dla każdego pieska. Oczywiście nie byłabym sobą,gdybym czegoś nie pomieszała;) Umówieni byliśmy na 18.08.,a ja sobie wbiłam w łeb,że to dzisiaj. Na szczęście Państwo byli w domu,śmiechu było mnóstwo i trochę rozładowało to całą sytuację:)1 point
-
1 point
-
jaki cudnyy jaki pieknyyyyyyyy jaki kochany o matko ale tuputunius kochaniusienki do calowania i niszenia na raczkach ale cudny ale kokanyyyyyy dobrze Izus dobrze serce1 point
-
Sarunia, dobrze mówisz: one są u siebie. Jak komuś się nie podoba, to nie musi mnie odwiedzać. Koniec i kropka. Dlaczego ktoś ma mi narzucać, jak ja chcę żyć i jakie i ile zwierząt ma ze mną mieszkać., Nic nikomu do tego!!!! Ewuś, nie daj się !!!! Semiku, trzymaj się chłopie na przekór wszystkim, którzy głupoty gadają !!!1 point
-
Dzisiaj dostałam wpłaty od bakusiowej i Baltimoore. Bardzo dziękuję, wpisałam wszystko w poście rozliczeniowym na pierwszej stronie. Dzięki Waszej pomocy na dogo, bazarkom, wpłatom, podrzucaniu nie mam już długu za obroże Foresto dla stada psów. Czuję też, że nie jestem sama ze zwierzakami, które trafiały do mnie "na chwilę" a chwila ta trwać będzie do końca ich życia (oby najdłuższego i w zdrowiu). Jesteście kochani. Dziękuję za pomoc i miłe słowa.1 point
-
Przepraszam, za długą nieobecność (mieliśmy troszkę zawirować rodzinnych). U Koruni wszystko w porządku. Odważyłam się w końcu puścić Korę na "wolność" bez smyczy. Faktycznie przy pierwszej sposobności znika z oczu ale zanim ja wrócę do domu to sunia jest już na ogrodzie albo czeka grzecznie pod bramką :-)1 point
-
Kuźwa jego odrosty! Najjaśniejszy pierun zaraz we mnie strzeli! Kiedy Juka leżała połamana w rowie Bóg wie jak długo, kiedy Psotka koczowała koło drogi, błagając o odrobinę uwagi, aż położyła się w desperacji na jezdni, nie było komu się nimi zająć. A teraz kolejno przychodzą do mnie i pouczają: "Tylko niech pani już więcej nie bierze żadnych psów, bo się pani pogubi" (Co to ma niby znaczyć???); "Niech pani uważa, bo już została złożona skarga na panią na policji. Niech pani je prowadzi na smyczy. Wie pani, ludzie na wsi boją się psów, dlatego je trzymają na uwięzi" (Ciekawa teoria.) " Niech pani weźmie tego psa na smycz, bo mi w ogródku kwiatki obsikuje". "Pani weźmie tego psa, bo ja się psów boję". Cholera! Żadna skarga nie została złożona, bo gdyby została, policja dawno by już u mnie była. A nie była. To ludzie z Warszawy się mnie czepiają, nie ludzie ze wsi. "Wsiowi" pewno uważają mnie za łagodną wariatkę, która im za bardzo nie przeszkadza. Zamknij, kurczę bramę, to nikt ci nic obsikiwał nie będzie. Dlaczego ja mam dbać o twój ogródek? Idź do psychiatry, leczyć swoje fobie. Jaki ja mam wpływ na to, czego ty się boisz? Wiem, wiem. Uznacie, że nie mam racji, że prawo..., że trzeba uszanować innych, że ludzie mają prawo się bać. Owszem, ale nie terroryzować innych swoim strachem. Zrobiliśmy ze strachu wszechmocne bóstwo. Wystarczy, że ktoś powie, że się boi, a już jest traktowany jak święta krowa. Kiedyś wstyd się było przyznać do strachu, a dziś przychodzi do mnie młody facet, hydraulik i bez zażenowania oznajmia, że się boi... myszy!!! I co ja niby mam z tą informacją zrobić? To się lecz! A co do uszanowania innych - czy ja jestem obywatelem klasy B, że mnie się szacunek nie należy? Każdy może przyjść i traktować mnie jak niedorozwinięte dziecko, dlatego, że zaopiekowałam się bezpańskimi psami? A dlaczego ci pouczający chociaż nie zadzwonili do gminy? Podobno ma obowiązek zabrać bezpańskiego psa i zawieźć do schroniska (To nie jest najlepsze rozwiązanie, ale lepsze niż przejechanie przez samochód). Nawet nie sprawdzili, czy się z tego obowiązku wywiązuje. I te niby troskliwe miny, i ten konspiracyjny szept! To wszystko z troski o mnie i dla mojego dobra. Obrzydliwe.1 point
-
Bardzo Wam dziękujemy:) Seminek na przekór losowi trzyma się dzielnie. Ja mam ciężki czas od kilku dni, bo w domu goszczę bliską osobę z rodziny Jacka, która rozkłada mnie na łopatki swoimi teoriami. Według niej Semik jest stary, wygląda brzydko i biednie i trzeba go uśpić:( No szlag trafia, ale trzeba trzymać nerwy na wodzy i nie dać się sprowokować. Wyjaśnienie, że to członek rodziny, że monitrujemy na bieżąco jego stan i to, czy nie odczuwa bólu niewiele zmieniają w jej opinii. Niech już sobie wraca do domu:( Ja na złość jej prawie cały weekend przeleżałam na posłankach psów. Nasłuchałam się, że zaniedbuję Jacka, że pieski są najważniejsze, ale mam to gdzieś:(1 point
-
Nasz Najpiękniejszy Pan Seminiek, cudowny Śpiący Królewicz!!! Ewuniu, ściskam Was najmocniej!!! Buziaki dla Wszystkich!!!1 point
-
Za tydzień osobiście się przekonam jak Rufiś i napiszę. Rufiś zmieni miejsce pobytu. W tej chwili nie ma źle ale będzie miał jeszcze lepiej, bo i wikt lepszy i miejsca dużo więcej a skoro w sprawie adopcji telefon milczy jak zaklęty, to skorzystam z okazji i polepszę mu byt. Za te trzy ostatnie lata na łańcuchu, w ziemnej norze, o suchym chlebie i zielonej wodzie, należy mu się to!1 point
-
Pani przekazała 200 zł dla psiaków... Na szybko kupiłyśmy 40 kg suchej karmy - 108 zł Pozostało 92 zł + 17 zł (Dianki) = 109 zł1 point
-
Nawet nie wiesz, Malagosku, jak ja Cię rozumiem! Pięć psów w tym trzy młodziaki, to jednak za dużo na emerytkę. Rozniosą mi dom. No ale, nic to. Zrobiłam kilka zdjęć, po kąpieli Psotka niestety nie wygląda wcale lepiej, bo Juka dba o jej kąpiele błotno - piaskowe. Musi być tak jak jest. Oto kilka zdjęć z porannego spaceru. Dużo mi się nie udało pstryknąć bo to po prostu żywe srebro. Ojojoj! Powieliło się! Ta dogomania jest naprawdę okropna! Ciągle coś człowiekowi wyskakuje nie tak, jak chciał. A Psotka nie jest wcale oryginalna, wygląda jak młodsza kopia mojej Dziuni, ciągle mi się mylą, Oprócz gonienia rowerów, traktorów itp. sunia ma jeszcze jedną wadę - kiedy chce na siebie zwrócić uwagę łapie ząbkami za skórę. Nie mocno, ale dość boleśnie. I chyba będzie siniak. No i oczywiście jest namolna do granic przyzwoitości, ale to jej przejdzie, tak jak przeszło Juce.1 point
-
ja te podglądam na bieżąco! Kapselku wierzę,że ten jeden jedyny kochany człowiek gdzieś na Ciebie czeka!1 point
-
Pozdrawiam Was,podziwiam...Ewo - skąd bierze siłę?To nie wiesz,że miłość może prawie wszystko?Wiesz... :* M.1 point
-
Jutro obejrzy go wet, a właściwie moi zaufani weci - mam u nich podopiecznych. Na razie psiak ładnie siusia po posiłkach, kupki jeszcze nie było. Jak mu ciepło, nie płacze. Wiecie... tam zawsze (tzn odkąd pamiętam - a ja jedynie pamietam czasy jamniorki i jej dzieci, czyli szylkretowego Liska i tej suni) były szczenięta szylkretowe, ten urodził się nagle czarny. Jako jedyny. Może to to jest powodem odrzucenia? Nie wiem, ja się nie znam, ale liczę że to tylko to, a nie jakieś choróbsko. Niemniej jednak nie mogłyśmy go tak zostawić, sami wiecie... nawet jeśli walkę przegra, to jednak próbowałyśmy.1 point
-
Proszę załatwiać prywatne sprawy poza forum - to jest wątek Fifi1 point
-
1 point
-
Maniuś faktycznie trochę taki wyżłowaty,ale wydaje się być fajnym psiakiem. Coś cie mu zostawily taki pędzel na interesie że tak powiem.1 point
-
Wielki szacun dla Ciebie- jak już zostało napisane w tym wątku. Bardzo współczuję odejścia za TM kotki Zuli :(1 point
-
Lakuś pokochał Was tak samo mocno jak Wy jego. Dobrze, że ma gdzie sie wybiegać i że ma taką koleżankę jak Nutka do szaleństw. I Vanessa - cudna dziewczynka- to dobrze, że od małego uczy się, by zwierzeta kochać! Fajne mają życie...i dzieciaczki i Lakuś. Zresztą- całą rodziną jesteście wielkimi szczęściarzami :) :) Ciesze się, że Pan wypatrzył Lakusia i tak dzielnie o niego walczył, no i- że BYŁO WARTO:) Pozdrawiam serdecznie1 point
-
Witam Bardzo się cieszymy że Wam się podobają fotki :) Muszę się pochwalić że Lakuś już dzisiaj (po trochu próbowaliśmy przez trzy dni) chodzi sam wolno na spacery :) Głównie chodzimy w te same miejsce. Jest to duży plac. Większy od boiska piłkarskiego ale ogrodzony. Ale co najważniejsze to Lakus ani myśli aby gdzieś daleko się wypuszczać i pilnuje się nas. Reaguje na zawołanie nawet kiedy widzi innego pieska gdzieś dalej. No może nie zawsze bo czasami kombinuje :D Jak się go zawoła to próbuje obchodzić okrężną drogą tak aby być jak najbliżej innego pieska.Jak już jest za blisko to nie ma rady :D Ale z reguły przychodzi :) Wydaje się że jest dobrze. Ba. Nawet bardzo dobrze:) Jak po dopiero 3-ech tygodniach z nami :) Sam wie gdzie iść i sam wraca do domu pilnując nas żeby nie być za daleko. Dzieciaki bardzo go pokochaly :) Vanessa najmłodsza córka dużo się z nim bawi nie zważając zbytnio na ugryzienia. Próbuje go tresowac i nawet jej to wychodzi jak na tak małe dziecko. Vanessa ma bardzo dużo cierpliwości i wyrozumiałości :) Od razu jak tylko zobaczylem ogłoszenie wiedziałem że Lakuś musi być nasz. Że to mądry pies :) I się nie pomyliłem. A nawet przekracza moje najśmielsze oczekiwania :) Jest cudowny:) Pozdrawiamy serdecznie i dziękujemy :)1 point
-
Bogdan dziś porządnie posprzątał pomieszczenie gosp. i ten odcinek do garażu i stwierdził, że na chwilę obecną Wampirek sika tylko pod drzwiami do garażu i to niezależnie od tego, czy stoi tam brytfanka, czy akurat nie stoi. Nigdzie indziej Bogdan nie znalazł, że jest nasikane. Czyli Wamp wybrał sobie jedno miejsce i tam sika, jak brytfanka stoi, to wchodzi do niej, a jak nie stoi, bo Bogdan ją odsunął i zapomniał odstawić na miejsce, to i tak jest nasikane pod te drzwi do garażu. Do brytfanki wkładamy na dno mały podkład, a na to idą pocięte worki i gazety i garść drewnianego żwirku. Bogdan stwierdził, że przydałoby się może coś większego od tej brytfanki, bo Wamp się tam lubi pokokosić, a ta forma jest dosyć mała. Kupa ląduje niedaleko od brytfanki, na podłodze. W przedsionku zdecydowanie mniej śmierdzi. Wczoraj Wamp, aż się palił na spacer. Jak wróciłam z psem i założyłam mu szeleczki, to od razu poleciał pod drzwi. Jak wyjdzie, to uwielbia leżeć na trawie i poluje na ćmy. Trochę sobie pochodzi, trochę poskacze na krzaczki i zadowolony wraca do domu. Nie chcę zapeszyć, ale kichanie całkowicie ustąpiło, jedynie jak wącha jedzenie to dość głośno wciąga powietrze i to słychać. No i apetyt mu dopisuje, jak nigdy dotąd. Zjada naprawdę dużo.1 point
-
Ależ cudo :) Uwielbiam rudzielce. Przed chwilą była u mnie Jola ze Znajdek i też miała rudzielca, którego jakaś kobieta znalazła w strasznym stanie ( okropne rozwolnienie - rany wokół odbytu i ogonka, wypadające prawie wszystkie zęby i ogólnie rzecz biorąc masakra). Kocurek już po zabiegu i trwa walka o jego życie.1 point
-
Po takim - olimpijskim? - marszu, odpoczynek jak najbardziej zasłużony :)1 point
-
Moje najdroższe Semidełko pogoniło nas dzisiaj na spacerze i maszerowaliśmy ponad godzinę. Skąd to moje kochanie bierze siłę, nie wiem. Po drodze ciągle przychodził na smaczki i dwa razy poprosił o wodę, którą miałam oczywiście ze sobą, a On doskonale wie, że butelka jest zawsze w torbie. Po powrocie odpoczął, zjadł, a potem zawinął się do sypialni i śpi jak kamień:)1 point
-
Jakimś cudem ustało sikanie po ścianach i po drzwiach. Wydaje się to wręcz nieprawdopodobne, że tak szybko po kastracji, organizm się wyciszył. W przedsionku zdecydowanie mniej śmierdzi. Trochę psiknęłam Feliwayem, więc to też mogło zadziałać. Ponadto dziś Wampirek miał ogromny apetyt, już nie pamiętam kiedy tyle zjadł. Pamiętam, że ciągle tylko się martwiłam, ze tak mało je. A dziś zjadał cudnie. No i przesiaduje namiętnie u Bogdana na kolanach, a ponadto włazi po oparciu krzesła na ramiona Bogdana i go całuje, a potem złazi z drugiej strony, i dalej zalega na kolanach.1 point
-
1 point
-
Dobrze, że Tyczunia wciąż na plusie. Spojrzałem na pozycję wydatki razem i jest tego naprawdę dużo.1 point
-
:(, a można kiedyś z Wami do hoteliku podjechać?1 point
-
1 point
-
Biedna Kruszynka!! Jak nikt jej nie wezmie na dt, to ja ja wezme! Zgredzio bardzo lubi suczki, od razu 10 lat mu ubywa. Ona nie moze byc w schronie. Takiej malizny nawet nie odczuje, ze jest w domu...Tylko, co bedzie z nia jesienia...to jest problem.1 point