Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/24/15 in all areas
-
Czy Wy już naprawdę nie macie niczego innego do roboty tylko wypisywać tutaj i na innych wątkach bzdury ? Tylko Wy się pasiecie tymi wpisami, chyba sprawiają Wam wielką przyjemność. Po prostu wstyd ,że podobno inteligentne i kulturalne kobiety tak się prezentują budząc niesmak ,żeby nie powiedzieć gorzej, Czy naprawdę tyle fajnych wątków musicie zasmrodzić swoimi wywodami? Macie do siebie żale, to piszcie na PW ,listy, mejle, dajcie ogłoszenia w gazetach ,ale odczepcie się od fajnych wątków psów. Niszczycie je. I nie dziwcie się ,że ewu się nie chce wracać na dogo i że coraz więcej osób rezygnuje z obecności na niej , bo nie chce się taplać w Waszym gie... tylko chce pomagać psom i o nich czytać ,a nie o Waszych chorych i urażonych ambicjach. FUUUUUUUJJJJJJ.5 points
-
Transportu nie mam :( ale się przypominam, że koszta wizyty pokrywam w całości z kropelkami. I taksówkę też mogę, jak by się nie znalazł transport.3 points
-
Źle rozumiesz. Dotyczy wszystkich osób, które biorą udział w pyskówkach na wątkach związanych z psami wyciągniętymi przez ewu. I to niezależnie od intencji. Dobrymi chęciami jest całe piekło wybrukowane.3 points
-
Ja krytykuję sposób w jaki się to odbywa. Na najniższych poziomach.Wyciąganie prywatnych spraw, pranie publicznie brudów często dla wielu osób niezrozumiałych. Ja nie dochodzę racji.Mam je w nosie. Mam swoje zdanie . Myślę ,że dla ewu te wszystkie wypowiedzi są żenujące. i chyba dlatego przestała wchodzić na dogo.Może liczy ,że emocje w końcu opadną, minie zacietrzewienie i któraś strona pójdzie po rozum do głowy i odpuści . Ciekawa jestem czy i kiedy to się stanie.2 points
-
2 points
-
[URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/20151111_174220_zpsndaome0u.jpg.html][/URL] Tak się u nas teraz sypia, choć nie powiem żeby wszystko przeszło całkowicie, to jest już prawie normalnie.2 points
-
Jejku, Astusia i jej Pani! :) Doskonale pamietam historię Asty. Dziewczyny próbowały mi ją wżenić (to znaczy Rudkowi), a ja z kolei próbowałam ją sprzedać jakiemuś panu, który koniecznie chciał mojego Rudka na własność (uparł się wtedy, że albo Rudek albo żaden... co jak wiemy Aście na dobre wyszło, gdyż na Julicę trafiła...) Pozdrawiamy! :) PS Jakoś mi się na tym dogo przyjemnie zrobiło... ;) Opowiem Rudkowi niebawem...1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dziękujemy za zdjęcia :) Jak dobrze wiedzieć, że u Olena wszystko dobrze i pogoda mu nie straszna :) W końcu już zahartowany :) Ten wątek zawsze odwiedza się z przyjemnością :) Pozdrawiam :)1 point
-
Bardzo fajna sunia. Dziś dostałam od dobrych ludzi 2 dyszki na psy, to chętnie wpłacę na Zeldę.1 point
-
Proszę https://www.youtube.com/watch?v=pY38Wxjqxws&feature=youtu.be1 point
-
Dziękuję a życzenia dla Misi. A oto nasze dziewczyny, wczoraj na pierwszym sniegu, dzisiaj w słońcu :)1 point
-
1 point
-
To jest PUBLICZNE forum a nie kółko wzajemnej adoracji.1 point
-
Bark, łapka zaczynają się wypełniać, ruchomość większą. Podczas ćwiczeń mniej popiskuje, chętniej ćwiczy. Aktywniejsza, biega, bawi się z psami, ćwiczy zapasy, podgryza się z Agusią. Agusia potrafi pociągnąć za łapki, podgryza, szczypie. Różyczka jeszcze nieporadnie ale używa chorej łapki w zabawie...obejmuje, przyciąga, podpiera się. Podczas szalonych biegów zapomina się, staje na cztery. Pędząc po łuku czy podczas szybkiej zmiany kierunków wykonuje manewr na czterech.1 point
-
Moim psom "pomaga", jak im nagadam i nastraszę, że im coś okropnego zrobię. Mam nadzieję, że Giga, też jest wrażliwa na takie strachy i się tym przejmie. I zaakceptuje Panią na Przychodne :). Oby.1 point
-
nic nie poradzę, że on lubi lateksy hehehe pisałam, że ja nie :P1 point
-
Ares jest szczęśliwy - nie wiem, jak kury ;). Murka przysłała mi zdjęcia Aresa i film z jego DS -u , ale nie umiem wkleić filmu, więc zrobiłam trzy zrzuty z ekranu. No i są też 3 zdjęcia :) :) Musiałam sobie założyć konto na czymś, co się nazywa Dropbox(bo to tam były zapisane zdjęcia i film) - ktoś to z Was ma i wie o co chodzi?, ale aktywne konto będę miała, jak wgram program, a z tym, to poczekam na powrót TZta, bo ja mało komputerowa jestem. Ogladajcie i cieszcie się razem ze mną :) Warto było tak długo czekać na TEN dom :) Najpierw - zdjęcia. Potem będą w osobnym poście zrzuty, bo muszę je zmniejszyć dla dogo ;)1 point
-
Brawo, Państwo Emeryci :). Ten koci głuptas, który nawiał, nie wie, jakie szczęście mu przeszło koło nosa...... Brawo, malagosku za koci całokształt :)1 point
-
Weszłam bo musiałam się napatrzyć na Lolusia1 point
-
1 point
-
już wstawiam, nie dość, że nabroiła to jeszcze obrażona .... dziewusia w kącie dziewusia winna1 point
-
Haha, to jest zabawne akurat! Bo nie odnosili się bezpośrednio do niego, ale padały tam takie zdania jak: 1. Linia wyścigowa whippetów nie istnieje, ludzie ją wymyślili na swoje potrzeby. Bieganie po torze jest nienaturalne dla whippeta (tak jakby bieganie po ringu było naturalne? *facepalm*) 2. Nie ma whippetów twardych psychicznie 3. Kazdy whippet-show będzie super w sporcie, nie ma potrzeby wybierania wyścigowej podróby 4. Moje psy/suki byłyby świetne, ale nie mam czasu, żeby z nimi robić sportów, poza tym nie lubię tego środowiska (a na wystawach sikają pod siebie ze strachu, albo starają się w panice uciec od sędziego :P ) W gratisie, poza rozmową, wiem, że bardzo dużo padało określeń, że Kojot jest właśnie karykaturą whippeta, podróbą, że ma bardzo nie-whippeci charakter i "jak ja mogłam wziąć szczeniaka po tak obrzydliwych rodzicach" :P Bo w dzisiejszych czasach, u whippetów liczy się tylko eksterier, a nie to jaki ma charakter ;) Krzyżuje się masowo psy skrajnie strachliwe, albo takie... no bez charakteru, totalnie. Takie "nic". Rzucisz piłkę to nawet nie spojrzy. Ale ładny, to czemu nie? Chciałam o tym napisać notkę na blogu, naprawdę, miałam ogromną potrzebę, ale... ja od prawie 4 lat jestem w tym środowisku i 90% tych ludzi jest niereformowalna. Bo co im jakaś gówniara będzie gadać, jak oni od X lat tak hodują psy i są niesamowite?! Ech, szkoda, że są tak zaślepieni :(1 point
-
żegnaj nasz kochany skarbie , dołączyłeś Bartusiu do Maksiulka Bogusiu, dziękujemy kochana za opiekę nad naszym dziadziusiem Kochani, jeżeli został po Bartusiu jakiś grosik proponuje przeznaczyć go np na Bukę, która jest w dt u Bogusi -Myngey1 point
-
a oto dzisiejszy Pan Brąź, w budce z bazarku Joli i Czterołapy ;) w tle - Piesek Norek powoli (z rzadka) wchodzimy do pokoju; a tu mina na widok aparatu: a tu trochę widać, jakie Brąź ma futrzane rzęsy ;)1 point
-
Nie wiem co :P. Cały czas robię z nią to samo... różnica jest taka, że z początku nazywałam to "pracą z psem", dziś jest to dla mnie "życie z psem". Wyciąganie jej z ukrycia, spokojny ton i spokojne gesty kiedy się boi, nie okazywanie złości czy zniecierpliwienia weszły mi w nawyk. Kiedy jeszcze próbowała się chować, była to praca .. bo musiałam ją bez nerwów wyciągnąć, zapiąć na smycz, pilnować żeby się nawet czubkiem dupki do ściany/mebla nie wtuliła, okładać ręcznikami żeby nie mieć powodzi śliny na podłodze.. Ciężko było nie okazywać, że to denerwuje. W tej chwili, raz na kilka dni wlezie pod łóżko córki, wtedy spokojne "wyjdź" wystarczy. Długo chowała się w nocy, kiedy pilnować się nie dało. Dziś śpi na swoim posłaniu, obok mojego łóżka ... jednak mimo wszystko, drzwi do sypialni zamykam i zamykać będę dalej. Taka zasada życia z psem nam się już utarła :) . Najgorzej było, jak już przestałam ją zapinać i nie dopilnowałam. Bo się zagapiłam, bo miałam zły dzień i nie chciałam by to wyczuła, dawałam jej spokój ... dałam jej się chować kilka godzin w dzień, byłyśmy 2-3 tygodnie pracy do tyłu ... wszystko wracało. Zanim zauważyłam zależność, kilka razu udało mi się sporo skaszanić. Wielkie pogorszenie było, jak skończyliśmy remont jednego pokoju i się przenieśliśmy do niego. Wtedy znów wróciła na dość długo na smycz i przytulała się do ręcznika. Czytam wszystkie książki jakie znajdę o psim wychowaniu i psychice. Te bardziej i te mniej mądre. Z każdej da się coś ciekawego wyciągnąć. Lilo zostaje też już sama w domu. Miałam wielkie obawy, że jak przestanie się bać domu, ogólnie .. to zacząć będzie trzeba pracę nad lękiem separacyjnym ( ostatecznie siedzę z nią 24/h na dobę ). Jednak nie ma takiego problemu. Najgorsze co robi, jak jest sama .. to wejście pod łóżko córki i tam śpi. Nie ma już demolek, gryzienia okien, drapania dziury pod drzwiami, idzie tam gdzie czuje się pewniej i czeka na powrót domowników. Myślę, że przyjdzie czas, kiedy i bez naszej obecności wywali się na środku podłogi wyluzowana, ale to jeszcze nie ten etap. Nie próbuje też już uciekać, kiedy widzi że ma okazje. Wystarczy "siad" i "zostań" i mogę otworzyć na oścież drzwi i pakować się z zakupami czy co tam innego wielkiego dźwigam. Bardziej interesuje się zawartością toreb niż otwartymi drzwiami. Nie ma też już problemu z jedzeniem. Czasy, kiedy jadła tylko poza domem, wydają się odległym snem. Czasami, szczególnie rano, jest bardziej zdenerwowana. Ziewa, oblizuje się, nasłuchuje.. jednak łatwo ją z tego wyrwać nawet głupią zabawą. A jak nie wyrwać, to przeczekać bo po 15 minutach zasypia i ma wszystko w nosie. Na ogół rano pierwszym co robi, to przenosi się z legowiska do łóżka ( Lilo nie sypia z nami, nie lubi, jak ja się kładę, ona schodzi i wchodzi jak ja wstaję - chyba że zostawimy jej na tyle dużo miejsca, że może się wywalić i nas nie dotykać :P ). Wydaje mi się, że zasady, których się trzymam, zostaną z nami na stałe, niezależnie od tego, czy jej przejdzie całkiem czy nie.1 point
-
Elik, jak czepiasz sie Fenomena, to co powiesz o Maszy? Miala szanse na wyleczenie? Nie meczyla sie?1 point
-
Pierwsze wyciągnięcie jej przez behawiorystę, poskutkowało tym, że po 2 godzinach przestała się ślinić. Wcześniej, nie przestawała .. nie umiała ile bym jej nie trzymała. Wystarczyło zrobić to samo, a inaczej ... Dokładniej ( nie przytula się do niczego ) i spokojniej... niech robi co chce, jak będzie się przesuwać, to bez słowa, stresu, złości .. przepchnąć ją z powrotem, przesunąć ... Poza tym dużo się z niej śmiać, a nie złościć się że nie słucha. Ja szybko przestałam się na nią wkurzać, za to zaczęłam nazywać ją "debilem" ... A ona, już się w ogóle nie ślini ze strachu ... czasem jest super, czasem ciut gorzej, ale teraz nawet jak się pogorszy, to siedzi z nami a nie wciśnięta w przedpokoju, już od nad nas nie ucieka co by się nie działo, już mogę otworzyć drzwi od domu i wiem, że nie wyleci i nie pogna ulicą.. byle dalej ( co jej się zdarzyło ), nie wychodzi przez szyby a wracając do domu nie zapiera się na schodach :) . Wczoraj wieczorem wyszłyśmy na dłuższy spacer w trakcie burzy. Fakt, że była daleko i grzmoty były ledwo słyszalne ... ale niebo było całe białe! Wyszłam z nią specjalnie, błysków się boi ( w domu jak jej gorzej to kuli się jak światła samochodów rozbłyskują się na ścianach w pokoju ). Fakt, że 2 razy zatrzymała się i patrzyła w stronę gdzie błysło przez chwile, ale cały spacer była grzeczna a ogon miała w górze.. więc również jestem zadowolona ;). Wciąż też się zastanawiam nad wprowadzeniem pomysłu behawiorysty ... tj, odpaleniem na stałe kuli dyskotekowej, która będzie świecić po ścianach cały czas, a nie tylko jak coś przejedzie...1 point