Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 09/26/15 in all areas

  1. Basia nigdy dystansu nie nabierze, bo tak ma i "kropka, igła, szczotka" Pośpi (śniąc o psach), pójdzie na spacer (z psami), pogada z Bliskimi (o psach) i z rozpędu pójdzie ze swoimi kłopotami zdrowotnymi do weta! Basia jest inna, Basia jest kochana, Basia nijak ma się do tego, co Ją otacza, bo Basia to Basia i tyle! Cała reszta to reszta, którą zostawiamy w tyle
    6 points
  2. Obieciałam, że wyjaśnię dlaczego zakładamy wątki, zbieramy fundusze na utrzymanie, a nie zabiramy do siebie wszystkich dogów. Przedstawiałam juz Allę i jej męża. Teraz kolej na Jolę. Jola mw w domu Trzy psy Gutuś adoptowany Adelka, jedyny przemyślany przez męża Joli i zakupiony Jadzia - suczyna przygranięta, którą ktoś w zaawansowanej ciąży wyrzucił do lasu Ponadto Jola (Maryna) odbiera psy, czasem nawet wykupuje, śledzi ogłoszenia, robi ogłoszenia, robi bazarki, na które czasem sama zakupje rzeczy, przewozi psy, sprawdza domy i ma kmontakt z tymi, do których za jej pośrednictwem adoptowano psa, kwestuje na wystawach, czasem przetrzymuje u siebie psa kilka dni, oczywiście wszystko za darmo. Ponadto Jola to także koci anioł, co roku sterylizuje kilka kotek bezpańskich, przygrania chore kocięta, dokarmia bezdomne, w związku z tym jej domowe stado kocie wzrosło z 1 do kilku
    3 points
  3. Owszem, były, a raczej od nich się zaczęło. Czy w momencie strzału jakakolwiek sarna znajdowała się w pobliżu psów, to już niestety, ale nie mamy żadnej pewności - a może psiaki akurat wracały już do właścicielki kiedy natrafiły na swojego kata? Również uważam, że za puszczenie psa luzem w lesie prawo przewiduje ciut mniej drastyczną karę niż jego odstrzał. Nie mówiąc już o tym, że szczytem hipokryzji jest wielka obrona przez myśliwych zwierzyny, która niedługo potem stanie przed lufą i skończy 'bezboleśnie' żywot, bo oni przecież nie chybiają nigdy - prościutko w komorę w 100%, nie ranią w żaden sposób i zawsze, ale to zawsze odnajdują postrzelone zwierzęta by je miłosiernie dobić.
    2 points
  4. Tomisiek, nie zginiesz - Cioteczki czuwają :)
    2 points
  5. Dzis jeszcze raz wszystkim dziekuje za podarowane lunce lepsze życie za wasze serce i trud w bazarkach i inne wplaty dzieki ktorym mogłam zrobić luni badania zdjęcia i postawić ja do zycia . Dzieki wam !!!!!! młodzi ludzie zdecydowali się na adopcje . Jedziemy rano trzymajcie kciuki oby to byl ten domek .
    1 point
  6. Właśnie zdałam sobie sprawę, że takie z nas niezłe wariatki, ale za to nie nudzimy się ani przez chwilę :)
    1 point
  7. Przybiegam na wołanie Ewuni. Śliczna psina :) Stałej nie dam rady, ale przy nastepnym bazarku na pewno Brysia uwzględnię.
    1 point
  8. Ależ oczywiście, że masz: na porządny plac treningowy :D Polecam - otwiera oczy i uczy pokory. Co do teorii, o której wspominałaś, nie wiem jak jest wszędzie, ale mnie tych rzeczy uczyli w szkole, najpierw w LO, później na uczelni. W dobie internetu dotarcie do źródeł, dla odświeżenia i pogłębienia wiedzy do wykorzystania na polu kynologicznym, nie nastręcza problemu. Dla chcącego, który wie czego szukać albo kogo zapytać. A i tak największą dawkę teorii przyswaja się w praktyce, ćwicząc z własnym psem pod okiem dobrego trenera. Szczerze, guzik mnie obchodzi jak brzmi fachowa nazwa, definicja, tudzież nazwisko badacza. Bardziej istotne: co mam zrobić, żeby w danej sytuacji ten konkretny pies ... i dlaczego tak, a nie inaczej - nazwane takimi słowami, jakie zrozumie przeciętny człek, którego instruktor ma zamiar nauczać. Co do praktyki - sport to dążenie do perfekcji i praca z mocno popędliwymi psami. Nie ma miejsca na przypadkowość. Żeby wypracować cokolwiek sensownego, każdy ruch jest przemyślany i nie bierze się z powietrza. Także chyba jednak my praktycy nie jesteśmy aż takimi teoretycznymi analfabetami, jak tu się próbowało sugerować. I dziwne, że jak się potem, z tą marną, bo nie popartą kursikiem Coape wiedzą, bierze w ręce przeciętnego Kowalskiego, albo jego psa, to nagle pies zaczyna chodzić jak "odmieniony" :D I dziwne, ilu rzeczonych Kowalskich zaczyna być zdania: ja do pozytywnej szkółki nie pójdę, bo już byłem i nic nie dało.
    1 point
  9. Ada ma teraz nowego fotobloga :) Megi i Skill w zakładce "fotoblogi" ;)
    1 point
  10. A ja sobie myślę,że Basia to sobie tylko przerwę od dogo zrobiła. A cała reszta pozostała bez zmian. I chyba NIKT tego nie zmieni.
    1 point
  11. Ty$ka,Majoka dzięki Majoka witam !!! Mi też bardzo miło poznać kogoś kto ma dzieci,jednak jego pies ma więcej zdjęć niż one ;) Jak dziewczyny były młodsze to też miały sporo teraz trochę je zaniedbałam ale właśnie tak jak piszesz im starsze tym mniej chętnie "pozują". Do tego więcej czasu spędzam z psem ;) bo One albo w szkole albo u koleżanek więc mam setki zdjęć Ermana a dzieci ...od czasu do czasu,żeby babcią przesłać. Dziś u nas leje jak z cebra.Eryk nawet na sikanie nie chciał wyjść.Ruszył się tylko na śniadanie ;) i śpi dalej
    1 point
  12. 1 point
  13. Od walki z infekcjami to są białe krwinki, hormony steroidowe w nadmiarze to akurat mają odmienne działanie - upośledzają odporność. Rozumując twoim sposobem twój pies powinien od tych kokcydiów na białaczkę lub chłonniaka zachorować a nie na Cushinga. Pachnie mi to Nową Germańską Medycyną czy jak tam to szarlataństwo nazywa - tam też takie naciągane historie uskuteczniają.
    1 point
  14. Bardzo się cieszę,że udało się Wam ewu przystopować :) Niech odpoczywa i nabiera sił oraz dystansu do tego co robi.Trzeba też na siebie popatrzeć,bo zdrowie jest najważniejsze!
    1 point
  15. 1 point
  16. A mogę podesłać Ci listę osób, które krzywdzą zwierzęta, i o których mogłabyś "pomyśleć" ?? ;) Moje zaklinanie rzeczywistości aż tak skutecznie nie działa.. :(
    1 point
  17. Klusek nie żyje :( Zapomniałam tu napisać, a siekowa nie korzysta już z dogo. kopiuje z fb 17 września o 14:10 · Wieczorem miałam wreszcie napisać o tym co u nas słychać i powstawiać nowe zdjęcia, ale niestety dzisiejszy dzień okazał się dla nas bardzo bolesny, więc przekażę tylko smutną wiadomość. Nasz dziadziunio Kluseczek odszedł za Tęczowy Most, teraz jest ze swoim ukochanym panem... Klusek był pierwszym podopiecznym fundacji, przeżył szczęśliwie 52 miesiące. Dziękujemy za to, że pomogliście zapewnić mu godną i spokojną starość.
    1 point
  18. No nareszcie kogoś posłuchała! ;) Całego świata zbawić się nie da, niestety. A i ludzie pomagający "inaczej" gwóźdź do trumny tylko potrafią wbić :(
    1 point
  19. Być może kobita nie czuła się pewnie w konfrontacji z osoba, która wpadła na pomysł wożenia psa wielkości labradora na siedzeniach. Może na początku czekała aż przyjdzie konduktor i zrobi z tym porządek...? A skoro się nie doczekała, wolała milczeć - nie każdy ma odpowiednią dawkę odwagi cywilnej. Zwłaszcza że, powiedzmy szczerze, przeważająca większość psiarzy na zwróconą im uwagę reaguje taką histerią, jak większość mamuś które uważają że poproszenie o lekkie przywołanie do porządku ich pociechy to zbrodnia obrazy majestatu. BTW aż mi się nie chce wierzyć że opisana historia nie jest owocem bujnej wyobraźni. DDD
    1 point
  20. A tak w ogóle to taki piękny pies powinien już mieszkać w swoim domu.
    1 point
  21. Z mojego będzie ponad 100 zł.Czekam na dane do wysyłki od dwóch osób.
    1 point
  22. No to jak widać, wspólnymi siłami (także mam w tym swój udział), udało się przymknąć Basię w domu ;)
    1 point
  23. Ja powinnam wpłacić w najbliższych dniach kasę z mojego bazarku, co najmniej 160 zł, a pewnie będzie ciut więcej, bo wpłaty są zaokrąglane w górę
    1 point
  24. Dziękuję, przelew doszedł. Przelałam za karmę i wysłałam potwierdzenie do Asi z prośbą o wstawienie.
    1 point
  25. Szkoda, że znów zaczyna się "awantura o hotel". Jeśli Panie mają pewność, że Boguś ma źle, jeśli chcą polecić znany sobie, wizytowany hotel, w którym psy żyją jak w raju (a hotel nie jest drogi i dysponuje miejscami), to co stoi na przeszkodzie, żeby zaproponować taki hotel? Opiekunka bez wątpienia skorzysta z takiej oferty. O ile się nie mylę, to chodziło o uratowanie Bogusia przed Radysami, gdzie prawdopodobnie nie przeżyłby. Na zdjęciach wygląda dobrze, nie jest "więziony", ma teren do biegania, a poprawić mu warunki życia zawsze można.
    1 point
  26. mimo upałów nie próżnujemy, praca wre: chociaż to relaks podstawą egzystencji wilczaka jest ;)
    1 point
  27. Widziałam, już znacznie mniejsze "zagrożenia" kończące się kontuzją, wymagającą odsunięcia psa na parę tygodni od treningu, np: w agility. Nie każdy pies ma temperament ozdóbek, mój na przykład potrafi po zdobyciu szarpaka wystrzelić gwałtownie w górę, co mogłoby się skończyć zadzierżgnięciem linki na łapie.A takie duperele naprawdę czasami potrafią się paprać, gdy pies jest obciążony treningiem. Tez tak myślę, ale nie mogłam odkryć, po co była ta zabawa z linką. Pa-ttti" mnie oświeciła, ze uczyli się prawidłowo nią posługiwać, oczywiście w najbardziej idiotyczny sposób, jak wynika z zdjęć przerzucając się w dwie osoby aportem, za którym pies biegał od jednej do drugiej, zaplątując się coraz bardziej w linkę. Ja jestem troszkę na punkcie linek przeczulona, bo w niektórych rękach to prawie taka "broń" jak sznurkowa "flexi", a na psich wybiegach już niejedną taką przygodę przeżyłam, łącznie z udzieleniem pierwszej pomocy osobie, która została pogryziona w momencie rozdzielania psów, które splatały się linką, tak mocno, że był duży problem z ich rozdzieleniem. jak drugi raz spotkam się z taką sytuacją, to się zapytam czy przypadkiem nie mam doczynienia z kolejnym specjalistą z COAPE.
    1 point
  28. Bo to jest kwestia nazewnictwa. Jakby kurs byl nazwany zgodnie z prawda to nikt by sie go nie czepial, bo i po co? Malo to takich kursow? Co najwyzej mozna sie usmiechnac pod nosem, ze ktos tyle kasy wywala, no ale kto bogatemu zabroni;)
    1 point
  29. Jak napisali twórcy kursu na jego zakończenie "...W miniony weekend zakończyła się wiosenna edycja Kursu Trenerskiego dla Behawiorystów Zwierząt. To był owocny czas, spędzony ze wspaniałymi, ambitnymi właścicielami zdolnych psiaków...". No jak te zdjecia były wyznacznikiem owocnej, ambitnej pracy, to za bardzo nie ma o czym mówić". Luźna smycz, parę sztuczek, siad. Sowa, aby przygotować czyjeś psy do egzaminu, wypadałoby zdać go w pierwszej kolejnosci samemu, z własnym psem lub przez siebie przygotowanym. Podejrzewam, że w większosci grup COAPE, nie ma nawet jednej osoby, która to zrobiła.
    1 point
  30. A może jakieś konkrety ? Bo na razie to lanie wody. Tak konkretnie, czego się nauczyłaś, co było dla Ciebie nowego ? Choć powinniśmy zacząć, co oznacza dla Ciebie praca z psem, cytat "poszłam jako osoba pracująca z psami od kilku lat, ale nie interesująca się wcześniej ich szkoleniem czy nie zagłębiająca się w tematykę behawioryzmu" jest lekko przerażający. Jak można być hodowcą i nie zgłębiać behawioryzmu ? Kurcze jednak można :). "Nie byliśmy szkoleni na zawody sportowe" bo niby przez kogo, jak nikt z uczących w nich nie startuje, nie znam nawet przypadku podchodzenia przez nich do jakichkolwiek egzaminów. Atmosfera fajna, jakieś podstawowe wiadomości podane i pewnie ostro polane marketingiem za parę tysięcy złotych. W ludzkiej psychologi zjawisko takie nosi nazwę dysonansu poznawczego, człowiek sam przed sobą nie chce się przyznać, że wyrzucił taka kasę w błoto, więc przekonuje sam siebie, ze było fajnie, miło, etc. Ale moim pytaniem jest jakie uzyskałaś na tym kursie umiejętności ? Potrafisz przeprowadzić testy szczeniąt, ułożyć psa do głupiego PT-1 (do sportu to droga jeszcze bardzo daleka), ocenić na filmie jak mniej więcej zostanie oceniony pies na BH czy MT, ocenić pracę psa na wzbogaconym pod kątem agresji lub lękliwości ? Ponieważ jak widzę na tym kursie nie było ostrzejszych starć, wnoszę, że wszyscy byli zieloni jak Ty, więc nawet nie było o co toczyć sporów i dyskusji z prowadzącymi. Szkoda, bo może przynajmniej to otworzyłoby Ci oczy ? Swoja drogą namnożyło się szkółek, których program polega na pokazaniu właścicielowi, jak nauczyć psa wymiany jednej piłeczki na drugą, chodzic z psem na luźnej smyczy i futrować przysmakami trzeba czy nie trzeba i "behawiorystów", których rady są takie same, jak te z netu. Zaobserowałam tez dziwna prawidłowość, czym własciciel więcej za poradę zapłaci, tym bardziej wychwala specjalistów, a jak taka samą poradę dostaje za darmo to ja olewa. Ogólnie oznacza to chyba, że tracimy nasze cechy narodowe, bo zdrowy rozsądek i poczucie humoru było kiedyś naszą cecha narodową. Tymczasem amerykanizacja życia postępuje i dajemy nabierać się każdemu idiocie, o ile wmówi nam, ze jest autorytetem. Nie, nie udowodni swoimi wynikami, że jest dobry, po prostu powie, że przecież to, czy pies siada krzywo, czy prosto to nie ma znaczenia, przecież "nie robi psa do sportu", ale specjalistą wielkim jest.
    1 point
  31. Nie uczestniczyłam w tym kursie, także moja opinia bazuje wyłącznie na przemyśleniach, wynikających z analizy programu. 1. Czas trwania - bardzo krótki, nawet jak na "uzupełnienie wiedzy teoretycznej o niezbędną praktykę" . Pytanie czego szukasz, na jakim etapie wiedzy i praktyki jesteś i czego oczekujesz po tym kursie. Moim zdaniem praktykę w tym fachu zdobywa się latami, a im głębiej w las, tym więcje drzew, więc taki kurs nie da Ci wiedzy ani umiejętności aby rozpocząć pracę zawodową. Porównaj sobie np. wymagania jakie stawia Związek Kynologiczny przyszłym instruktorom i ile czasu zajmuje zdobycie uprawnień. 2. W uwagach jest coś w stylu "w trosce o bezpieczeństwo (...) nie przyjmujemy psów agresywnych". Ja, potencjalnie myśląc o przygotowaniu się do wykonywania zawodu behawiorysty, na kursie, tj. pod okiem instruktora chciałabym pracować ZWŁASZCZA z agresywnymi psami, gdyż większość problemów z jakimi ludzie trafiają do behawiorysty to właśnie agresja. Więc przede wszystkim tego chciałabym się uczyć . 3. Widzę kilka nieścisłości, np. "Nie potrzebujesz klasycznych umiejętności trenerskich, jak dostawianie psa do nogi właściciela" , po czym dalej czytamy: "- poznanie technik skupiania psa na właścicielu; - motywowanie i nagradzanie psa (piramida nagród); - metody uzyskiwania zachowań (z klikerem i bez użycia klikera) na przykładzie wybranych poleceń, marker zachowania, naprowadzanie, kształtowanie; - nauka poleceń: siad, waruj, luźna smycz, sygnał neutralny, do mnie, równaj - uzyskanie, utrwalenie" - w moim odczuciu treść drugiego cytatu to nic innego jak umiejętności trenerskie. Co do nich najlepszą nauką jest psi sport, a weryfikacją - starty w zawodach. Niestety w PL dużo ludzi podchodzi tak: "po co mi sport, jak ja chcę uczyć (innych lub swojego psa) podstaw. Moim zdaniem kardynalny błąd w myśleniu. 4. Nie widzę informacji o formie zakończenia kursu, tj. czy jest jakiś egzamin, jeśli tak to jaki jest jego program, co należy zademonstrować, jakie problemy behawioralne rozwiązać lub jaką zaproponować "ścieżkę terapeutyczną" oraz czy w ew. egzaminie oceniającym jest ktoś zewnątrz, tj. niezwiązany finansowo z organizatorem. 5. Brakuje mi punktów pt.: "przypadki uczestników", tj. pytnia z sali. 6. Każdy uczestnik ćwiczy z własnym oraz innym psem. Po pierwsze: jaką mam gwarancję, że mój pies jest przypadkiem do behawiorysty, a więc że mogę się na nim czegoś nauczyć? A co to za sztuka praktykowac na ze wszechmiar zdrowym psychicznie psie? Może jeszcze ze zdanym BH? ;) Czy organizator zapewnia psy trudne, nadpobudliwe, mające problemy ze skupieniem się na przewodniku, wycofane, lękliwe, bite i po wszelkich innych przejściach? Praca mojego znajomego behawiorysty w dużej mierze polega na pracy właśnie z takimi przypadkami (psy ze schronów, interwencji, etc.), które trafiają np. z fundacji i trzeba je ocenić a następnie przygotować do procesu adopcyjnego, pomóc określić profil potencjalnego właściciela, potem zweryfikowac człowieka, przeszkolić, lub ew. wydać opinię że pies jest nieadopcyjny. Tym samym, jeśli kwota za kurs nie jest zaporowa, to jeśli wolno radzić, potraktowałabym to jako seminarium służące weryfikacji wiedzy i formie spędzenia kilku weekendów w gronie psiarzy ;) Kilka zagadnień teoretycznych brzmi ciekawie, ale nie obiecywałabym sobie za wiele po takim kursie. Mi to wygląda jak "zapłać, przyjedź ze swoim Fafikiem, coś tam sobie opowiemy i porobimy i dostaniesz dyplom behawiorysty" :( Szkoda, bo to bardzo interesujący i odpowiedzialny zawód, zwłaszcza w kontekście tego co napisałam powyżej o przypadkach. Niestety w Polsce, poniekąd na skutek łatwości w zdobyciu "ceryfikatu behawiorysty" bardzo mocno zdeprecjonowany. Do tego stopnia, że hasło "behawiorysta" oraz "COAPE" a także "kurs korespondencyjny" wywołuje drwiący usmiech na twarzach wieeeelu psiarzy. Niestety... Przykro mi. Mimo że zdecydowanie bardziej wolałabym wydać pozytywną recenzję, bo lubię publicznie chwalić jak uważam że coś jest fajne.
    1 point
×
×
  • Create New...