Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/09/15 in all areas

  1. Zapraszam do lektury bardzo ciekawego artykułu. http://forum.dziennikwschodni.pl/gdzie-jest-flipo-fundacje-dra-koty-o-rannego-jamnika-t102971/ Link do wydarzenia na Facebooku: https://www.facebook.com/Fundacja.LSOZ/photos/a.162751603775226.62277.160854910631562/896812997035746/?type=1&comment_id=899612860089093&notif_t=photo_reply
    2 points
  2. Najnowsze informacje: 26.02.2015 Etna pojechała do DS. Zamieszkała w Chróstniku k.Lubina. Trzymamy kciuki! 17.10.2014 ETNA opuściła przytulisko "G" i zameldowała się w hoteliku u LILUtosi:). Link do albumu ze zdjęciami ETNY (autorstwa LILUtosi): https://plus.google.com/photos/100690205327708208633/albums/6072356624161084033 ------------------------------------------------------------------------------------------- Zakładam ten wątek, żeby pomóc (a przynajmniej spróbować pomóc) suni ETNIE , która spędza swe najpiękniejsze lata w strasznym miejscu. Etna mieszka w pewnym przytulisku koło Kalisza, zamknięta w zagnojonym karcerze, bez spacerów, obecności człowieka, często bez czystej wody . Opieka człowieka nad psami z tego przytuliska ogranicza się do rzucenia garści karmy i nalaniu do brudnej miski wody przez pracownika oczyszczalni , na terenie której znajdują się kojce i to nie codziennie. Niektóre psy wegetują tam tak latami. Te straszne warunki, brak obecności człowieka negatywnie odbija się na psychice zwierząt. Warunki, w jakich przebywa ETNA obrazują zdjęcia poniżej. ETNA to około 1,5 roczna sunia, jest energiczną, wiecznie uśmiechniętą suczką. Jest przyjazna zarówno wobec ludzi, jak i psów. Lubi ruch i spacery ale w obecnych warunkach to niemożliwe. Jest nieduża, sięga łydki i zmieści się na kolanach. Nie znamy jej historii, jednak na głowie ma ślad po dawnej ranie, być może jest po wypadku a być może to dzieło człowieka, jednak nie wpływa to na jej zdrowie ani zachowanie.   Etna mogłaby pojechać do hoteliku pod Wrocławiem do LILUtosi ale jak zwykle wszystko rozbija się o pieniądze. Bardzo prosimy o najmniejsze chociaż deklaracje, zarówno stałe jak i jednorazowe. Doba w hoteliku to 12 zł (z karmą). Oto ETNA:      
    1 point
  3. Dla potwierdzenia zdjecie karmy :D
    1 point
  4. 1 point
  5. Rozumiem troskę matki o dziecko, rozumiem lęk, rozumiem miłość ogromną. Zapewne znacznie większą niż do czworonoga. Jestem w stanie zrozumieć, że po takim zdarzeniu (choć i Wy sami nawet nie wiecie co się naprawdę wydarzyło między dzieckiem a Herą) można się bać, "stracić" zaufanie do psa. Jestem w stanie pojąć, że człowiek popełnia błędy, nie pomyślał, nie dopilnował. Pytanie tylko co z tym zrobi... I na ile chce swój błąd naprawić. Rozumiem, że w danym momencie życia można nie mieć pieniędzy, że nie stać Was na opłacenie hotelu. Choć na pozyskanie pieniędzy są różne sposoby (od kredytu po sprzedaż np. telewizora). Ale naprawdę nie jestem w stanie pojąć dlaczego Hera nie ma jeszcze wątku na dogomanii i wszędzie gdzie się da. Nie rozumiem dlaczego cała społeczność psiolubów nie została poruszona, żeby pomóc znaleźć jej dom, żeby pomóc, żeby może dorzucić się do hoteliku. Nie rozumiem daczego nie napisałaś o sprawie tutaj. Nie rozumiem dlaczego całe dogo (i nie tylko) nie wie, że Hera szuka nowego domu, choćby tymczasowego. Przecież znasz dogo, wiesz jak tu wszystko działa, sama pomagałaś psom i wiesz, że można liczyć na innych ludzi. Więc o co tu chodzi? Albo nie piszesz wszystkiego. Albo groźba uśpienia jest takim chwytem, ktory ma sprawić, że ktoś się nad Herą ulituje. Albo straciłaś serce do psa, z którym tyle lat i miłości Cię łączyło. Albo jeszcze coś innego, tylko co? Szkoda mi cholernie Hery, bo ona jest tu najmniej winna. A to ona najbardziej po dupie dostanie. Dziecka oczywiście też mi żal. Musiało się najeść strachu, boleć też musiało. I ślad niepotrzebny zostanie. Ale ono ma Was i Waszą miłość ogromną, szybko zapomni. A Hera, Wasza Hera?! Tak, blizna przy oku Waszego synka będzie przypominać o tym przykrym zdarzeniu, ale pomyśl o tym, że będzie Ci też kiedyś przypominać o tym, że skazałaś swojego psa na śmierć (jeśli do tego dojdzie...), nie poruszając wcześniej nieba i ziemi, żeby go uratować. Sorry, że tak prosto z mostu, ale - będziesz potrafiła z tym żyć?
    1 point
  6. Dostałam dzis Allus zaproszenie i kartę zgłoszenia, dziekuje bardzo, miło mi, ale ja czułam sie zaproszona od początku :)
    1 point
  7. :) Dobra wiadomość:) I dobrzy fani na fb:)))) PSY ANI SŁAWOMIR Z. DOBRE MISTO 400 ZŁ:)
    1 point
  8. Jak to mawia mój przyjaciel "spoko beret" w kwestii Rudaska - Rodzinka ani myśli się poddawać, choć nie jest jej łatwo skoro to ich pierwszy piesek i wielu spraw muszą uczyć się w trybie przyspieszonym. Wspieram Rudaska z Rodzinką, jak tylko mogę i jestem dobrej myśli. W razie czego - Rudasek ma miejscówkę w moim sercu i domu więc w tym przypadku, ciocie możecie spać spokojnie :) Czekamy na wieści od pani Pysi i tutaj trzeba nam się koncentrować, jakby co...
    1 point
  9. Z bazarku http://www.dogomania.com/forum/topic/145114-rozliczany-ma%C5%82y-bazarek-dla-staruszki-agatki-na-leczenie-i-jedzenie-do-3101-2000/ mamy 120 zł :) Proszę o numer konta Agatki i o potwierdzenie na bazarku, jak wpłata dotrze.
    1 point
  10. poproszę o numer konta dla Pako poleci 275zł z bazarku
    1 point
  11. Mam najcudowniejszą wiadomość pod słońcem - SUZI MA DOM :) :) :) :) :) Właśnie zadzwoniłam do hoteliku Suzi, żeby powiedzieć, że dobre ciocie uzbierały dla Suzanki pieniążki na pobyt w hoteliku za luty, a znajoma, u której Suzi przebywa mówi, że... nigdzie jej już nie odda, bo Suzanka jest taka kochana i bezproblemowa. Na tą decyzję miał też wpływ ostatni telefon w sprawie adopcji Suzi, pani oferowała domek z podwórkiem, innymi pieskami, ale... na razie bez budy, bo jak się nie sprawdzi, to może odda. Poza tym Suzi naprawdę czuję się tam dobrze, dogaduje się z innymi pieskami, radośnie wita ich i żegna... Rany, ale się cieszę :) :) :)
    1 point
  12. Zmyślna bestyjka - wie, że tak już będzie zawsze, że to są CI LUDZIE, którym warto dać się głaskać :)Ech, gdyby moja Imka to pojęła wreszcie :(
    1 point
  13. Różnie bywa i różne są powody dla ktorych się namordnika decyduje nie założyć - mimo wszystko dość śmieszne jest założenie że odpowiedzialnośc spoczywa na jednej stronie, słowem, jakiś pies może sobie skakać po Twoim niezbyt lubiącym pobratymców psie a ty go obwiąż liną, zakagańcuj, najlepiej połóż na ziemi i przygnieć całym ciężarem bo "to Ty masz problem". Daj spokój. To się nie broni.
    1 point
  14. Anusiu, ale Ci wyszły te zdjęcia!!!! Suuuuper je opisałaś, pasuje :) brakuje jednak tych emotikonek! byłoby teraz Bravo!!! dobrze im u Ciebie! to widać! słychać! i czuć!
    1 point
  15. Beza miała tyle ogłoszeń, że ciężko stwierdzić z którego dzwonili Państwo w każdym razie zastanawiali się nad jej adopcją od dłuższego czasu aż w końcu zadziałali :) Będzie miała do dyspozycji dom i ogródek, teraz trzymajmy kciuki aby się szybko odnalazła w nowym otoczeniu :)
    1 point
  16. Zaglądam, jak co dzień, do Frania z najlepszymi życzeniami i serdeczną myślą :)
    1 point
  17. Wiesz, Elisabeta... Wszystko się da wypracować. I z czasem dziewczynie przejdzie. Poza tym to może nie być skutek tylko objaw innego problemu. Jak się trochę ustabilizuje, to problem sam może zniknąć.
    1 point
  18. i ja też. Oby Bard wyzdrowiał i doczekał domu. Wkrótce zaproszę na nowy wątek, do którego tytuł wymyśliła kolejna kobietka, która zrobiła na FB wydarzenie staruszkowi Edziowi i dzieki tmu dwa starse psy juzmają domy stałe, a jeden do niego pójdzie. Będzie miało tytuł: 1 wydarzenie dla 1 psa ---> w 1 tydzień 3 dziadziusie z krakowskiego schroniska znajdują domy
    1 point
  19. Nutusiu ja pamiętam, jak Imka była u Ciebie, na początku, to też pisałaś, że zaczęła wchodzić na łóżko, ale jak tylko zobaczyła, że się poruszyłaś, od razu uciekała. Myślę, że zabranie jej stamtąd to ostateczność. Drugi taki domek może się nie trafić. A Imuszka ma więcej szczęścia niż rozumku (coś jak Florka ;) ), że tak trafiła.
    1 point
  20. Ewcia chyba jasnowidzem jesteś bo Pani Janina właśnie dzisiaj przesłała mi zdjęcia Brunka na spacerze:) Wszystko u Brunka ok, jak widać z kuracji odchudzającej raczej nic nie wyszło:):)
    1 point
  21. ja powiem tak - jakby hera chciala dziecku zrobic krzywdę - to nie skonczyloby sie tak, jak się skonczyło :( i naprawdę musi siedzieć zamknieta w pokoju w kagańcu??? i tak do ostatniego jej dnia? a potem ją zaprowadzisz w tym kagańcu na szafot...nawet mi się nie chce o tym mysleć
    1 point
  22. Ostatnie dni były dobre. Troche stękamy, ale na spacerach jesteśmy żwawe :) oczywiście spacery są krótkie, i nie tal intensywne jak onegdaj, ale tak czy inaczej sobie węszymy i podskakujemy, troche bawimy się nawet z Frankiem. Najbardziej mnie śmieszy, tak życzliwie, szybkośc podrywania się Zuleńki na równe nogi na dźwięk otwieranej saszetki kociej. A to przecież cichutkie "oddarcie" kawałka folii aluminiowej. A ona jak błyskawica i lampart się podrywa :)
    1 point
  23. Witamy, witamy :) Na miejsce Puni do spacerowych kolegów Doris dołączył Hefner :) o dziwo dziewczyna coś tam na początku do niego "pogadała" a później był już spokój i mogli bez problemu iść obok siebie na spacerze :) Z Renią też jest dużo lepiej. Jak to powiedziała Aga, na piwo razem nie pójdą, ale na spacerze się znoszą :D A wyglądało to mniej więcej tak: Także mały sukcesik jest :) A P.Ania mówiła też, że P.Waldek wypuszczał Doris z innymi psami i było wszystko w porządku. Coś z niej może jeszcze będzie :) Mam też w planach zabranie jej do weterynarza, żeby zrobili jej kontrolne badania i porządek z zębami, bo zauważyłam, że ma okropny kamień i część zębów połamanych... Oczywiście jeżeli pozwoli na to jej stan zdrowia. I jeszcze kilka zdjęć pięknisi. Dziewczyna naprawdę z wolontariatu na wolontariat coraz lepiej wygląda :) Obserwujemy Renię :D "Dlaczego mnie tu zostawiłaś? Wróć tu natychmiast po mnie!" Wielka łapa :) I na koniec zabawy piłką :)
    1 point
  24. No to Ciocia wykrakała - Beza jedzie w tym tygodniu do domu pod Kraków :) Wczoraj zadzwonił telefon, dziś ekspresowa wizyta :) Nareszcie - juupi! :)
    1 point
  25. hm...dopiero po ściągnięciu z aparatu na kompa zauważyłam trzecią mordeńkę...
    1 point
  26. Przerósł tatusia - 53cm :P
    1 point
  27. Dawno nic się tu nie działo... To dla rozruszania odrobinę wątku powiem, że Mona dalej siedzi w schronisku. Jest oazą spokoju i totalnym kanapowcem. Najchętniej to tylko by się wylegiwała na fotelu. Nie dla niej długie spacery czy szaleństwa. Spokojnie mogłaby zamieszkać ze starszymi ludźmi - razem odpoczywaliby na kanapie ;) A na koniec kilka aktualnych zdjęć :) Pies wystawowy :D
    1 point
  28. Demonek ma sie dobrze,jak tylko zrobi się cieplej pojedziemy w odwiedziny :)
    1 point
  29. słodkich spokojnych snow Frodzinkwi i wszystkim czekającym na milosci , na domus , na dłonie cudne , które utula zawsze
    1 point
  30. I tak powinno być na tym forum,stworzonym do pomocy i ratowania,czworonożnych biedaków.Wspólnie cieszyć się z każdej pomocy,dzięki której,jakieś istotki zostały uratowane :) Wspólnie radować się, ze znalezienia dla nich domków :) I opłakiwać,gdy pomoc przyszła zbyt późno,by mogły cieszyć się wolnością i szczęściem... :( Wspólnie i razem!Tak właśnie po janiołowemu....:)
    1 point
  31. Ja także nie wiedzaiałam wiele o grzybicy u kotów i sama się nie zaraziłam jak do tej pory, pomimo, że w "najgorszym" okresie tzn. gdy Kasia miała najwięcej zmian skórnych i nie była jeszcze zdiagnozowana dotykałam jej bez zachowania jakichkolwiek środków ostrożności. Czytałam, że łatwo się zarazić przy obniżonej odporności np. w wyniku przeziębienia albo jakiejś infekcji i najlepiej choroba przyjmuje się na uszkodzonym naskórku. U wetki grzybica ujawniła się na skórze tam gdzie kończy się rękawiczka, Kasia ją chyba podrapała przy szczepieniu, bo jak już pisałam dziewczyna ma dość tych wszystkich zabiegów i zaczyna się bronić. Mnie tez kilka razy ugryzła i podrapała, a jestem nadal zdrowa i moje koty także..dziwna to choroba. Liczę na ten wyjazd do Warszawy, dużo z tym stresu i wyrzeczeń ale mam nadzieję, że się opłaci i dla Kasieńki będzie to szansa na lepsze życie. Trudno mi będzie ją oddawać, zżyłam się z nią przez te wszystkei perypetie, nie lubię jak kociak pozostaje ze mną długo, zbyt mocno później przeżywam rozstanie..jednocześnie wiem że to konieczne. Kasia już zawsze będzie takim kotem specjalnej troski, będzie wymagała systematycznych szczepień i świadomego właściciela, gdyż grzybica czasem przy zaniedbaniu pewnych spraw się odnawia.
    1 point
×
×
  • Create New...