Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Ty$ka']Znalazłam pięć wolnych minut, więc wpadłam i piszę ;).
Dziękuję Wam za życzenia i podnoszenie wątku to naprawdę miłe. Co u nas?
Im dalej w las, tym ciemniej... Coraz bardziej gubię się w tym wszystkim, nie wiem w co ręce włożyć, a jak już zaczynam coś robić to nie widać końca... Coś prognozuję, że ta zła passa szybko się nie skończy. Czas strasznie goni, nim się rozejrzę, a już trzeba kłaść się spać, na własne hobby już nie mam czasu. Zresztą, co ja piszę - na czworołapy też nie mam. Nie pamiętam kiedy byłam na takim prawdziwym spacerze, ostatni to był wczoraj a i to skorzystałam z okazji, że poszłam odnieść zeszyt koleżance to wzięłam psa ze sobą, by potem na chwilę (40minut) wpaść na polankę, pobiegać i wrócić do domu... Morus mi to wybacza, ale wiadomo - to jest anioł, nie pies ;). Ze względu na sytuację taką, jaka jest niestety to, co pisałam co niektórym (czyli, że będzie mój wielki come back w październiku) się nie sprawdzi, bardzo mi przykro... Może w grudniu nieco moje życie się ustabilizuje i wyciszy, sama nie wiem... ale obiecuję, że na pewno zajrzę do Was złożyć życzenia świąteczne. :)

A teraz czas zrobić wdech-wydech i wziąć się znów do roboty....
Buziaki i pozdrowienia ślemy :)
A Endusław też macha swoją zabawką, którą właśnie się zabawia ;).[/QUOTE]
Ty$ka! Ty żyjesz ! :lol:
Na pewno dasz radę :) Wierzę w Ciebie :D Bardzo miło, że wpadłaś i doskolane Cie rozumiem i będę cierpliwe czekać aż znowu znajdziesz chwilkę by się odezwać ;)
Wygłaskaj tam ode mnie Morusa i Endusia :glaszcze:

Posted

A jednak ktoś za nami tęsknił :loveu: To miłe :P.

Żyję, żyję, gorzej z Morusem. Przyszłam dziś tylko po to, by Was poprosić o gorące myśli. Bardzo gorące. Morus ma babeszjozę, pani wetka mówi, że to początkowy etap, więc jutro powinna być poprawa, ale do tej pory niczego nie skubnął ani nie wypił i dalej robi pod siebie :-(. Dzisiaj rano pisałam kilku dogomaniaczkom, że Morus odchodzi z tego świata, miałam nadzieję, że wieczorem wyślę Im, że jest poprawa, ale niestety - nie mogę tak napisać :-(. Morus wygląda strasznie, nie je nic od 3 dni, robi pod siebie, ma drgawki i generalnie już dwoma łapami jest gdzie indziej. Co nie znaczy, że w lecznicy stał się aniołem - bo jak zawsze (tzn. od kwietnia- gdy zaczął chorować i być stałym pacjentem lecznicy) ciągnął w stronę wyjścia, a przy zastrzyku omal mnie nie ugryzł, w każdym razie przez niego niemal ogłuchłam, gdy mi kłapnął przy twarzy (dobrze, że mam refleks), a potem mi zaczął szczekać z bólu do ucha... Dobrze, że byłam przy nim, bo nie wiem co to za cyrki byłyby, gdyby nie byłoby mnie przy nim... wtedy pewnie pogryzłby faktycznie kogoś... :roll: No, ale co jak co, ale ten zastrzyk na razie nie pomógł... :( Dalej jest ledwo żywy. Błagam Was o przesyłanie ciepłych myśli.

Posted

[quote name='Ty$ka']A jednak ktoś za nami tęsknił :loveu: To miłe :P.

Żyję, żyję, gorzej z Morusem. Przyszłam dziś tylko po to, by Was poprosić o gorące myśli. Bardzo gorące. Morus ma babeszjozę, pani wetka mówi, że to początkowy etap, więc jutro powinna być poprawa, ale do tej pory niczego nie skubnął ani nie wypił i dalej robi pod siebie :-(. Dzisiaj rano pisałam kilku dogomaniaczkom, że Morus odchodzi z tego świata, miałam nadzieję, że wieczorem wyślę Im, że jest poprawa, ale niestety - nie mogę tak napisać :-(. Morus wygląda strasznie, nie je nic od 3 dni, robi pod siebie, ma drgawki i generalnie już dwoma łapami jest gdzie indziej. Co nie znaczy, że w lecznicy stał się aniołem - bo jak zawsze (tzn. od kwietnia- gdy zaczął chorować i być stałym pacjentem lecznicy) ciągnął w stronę wyjścia, a przy zastrzyku omal mnie nie ugryzł, w każdym razie przez niego niemal ogłuchłam, gdy mi kłapnął przy twarzy (dobrze, że mam refleks), a potem mi zaczął szczekać z bólu do ucha... Dobrze, że byłam przy nim, bo nie wiem co to za cyrki byłyby, gdyby nie byłoby mnie przy nim... wtedy pewnie pogryzłby faktycznie kogoś... :roll: No, ale co jak co, ale ten zastrzyk na razie nie pomógł... :( Dalej jest ledwo żywy. Błagam Was o przesyłanie ciepłych myśli.[/QUOTE]
O bosz...
Trzymaj się tam, na pewno będzie dobrze :calus:
Myślami jestem z Wami ;)

Posted

Oczywiście będę informowała, na razie jestem załamana. Do głowy przychodzą mi najczarniejsze myśli, choć po wizycie u weta miałam nadzieję na lepsze...
I błagam Was, szczególnie osoby z Lubelszczyzny o pilnowanie swoich psów! Chuchanie i dmuchanie! U nas na Roztoczu teraz wysyp psów z babeszjozą jest, podobno jak taka buteleczka antybiotyku starcza innym woj. na 2-3lata, to u nas kończy się po 2tygodniach, codziennie też są diagnozowane nowe przypadki psów z babeszjozą... A Morus te 3 feralne kleszcze (i to codziennie mu je wyjmowałam) złapał na podwórzu... Zresztą jak czekaliśmy na swoją kolej to też ktoś z kotem z babeszją przyszedł...

Mam nadzieję, że jutro mu się poprawi, bo nie wyobrażam sobie życia bez tego kundla :(.

Posted

paskudne robale :(

najgorsze jest to, że człowiek chucha i dmucha by tych kleszczy nie było ..trafi się jeden/dwa i od razu choroba dopada . to niesprawiedliwe :(

Posted

[quote name='Ty$ka']A jednak ktoś za nami tęsknił :loveu: To miłe :P.

Żyję, żyję, gorzej z Morusem. Przyszłam dziś tylko po to, by Was poprosić o gorące myśli. Bardzo gorące. Morus ma babeszjozę, pani wetka mówi, że to początkowy etap, więc jutro powinna być poprawa, ale do tej pory niczego nie skubnął ani nie wypił i dalej robi pod siebie :-(. Dzisiaj rano pisałam kilku dogomaniaczkom, że Morus odchodzi z tego świata, miałam nadzieję, że wieczorem wyślę Im, że jest poprawa, ale niestety - nie mogę tak napisać :-(. Morus wygląda strasznie, nie je nic od 3 dni, robi pod siebie, ma drgawki i generalnie już dwoma łapami jest gdzie indziej. Co nie znaczy, że w lecznicy stał się aniołem - bo jak zawsze (tzn. od kwietnia- gdy zaczął chorować i być stałym pacjentem lecznicy) ciągnął w stronę wyjścia, a przy zastrzyku omal mnie nie ugryzł, w każdym razie przez niego niemal ogłuchłam, gdy mi kłapnął przy twarzy (dobrze, że mam refleks), a potem mi zaczął szczekać z bólu do ucha... Dobrze, że byłam przy nim, bo nie wiem co to za cyrki byłyby, gdyby nie byłoby mnie przy nim... wtedy pewnie pogryzłby faktycznie kogoś... :roll: No, ale co jak co, ale ten zastrzyk na razie nie pomógł... :( Dalej jest ledwo żywy. Błagam Was o przesyłanie ciepłych myśli.[/QUOTE]


Pewnie, że tęsknimy i to bardzo!
A Morus jest silny da radę! Wyjdzie z tego na pewno! Nim się obejrzysz będzie biegał w swoich różowych szeleczkach po polanie. Buziaczki, trzymajcie się cieplutko my z Amoorem trzymamy moooocno kciuki!

Posted

Nawet nie dopuszczaj do siebie myśli, że to koniec ! Będzie dobrze, wyzdrowieje !!! :)

Moja sunia była w takim samym stanie przy tej chorobie. Leczenie w lecznicy było zbyt słabe, musiałaby być tam ciągle. Dodatkowo robiliśmy kroplówki w domu i wyszła z tego Będzie dobrze !

Posted

Jeny czytając to aż mi się smutno zrobiło.. Ty$ka trzymaj się a Morusek niech się nie poddaje!
Trzymam MOCNO KCIUKI!!!!! I czekam na dobre wieści. :calus:

Posted

Biedny Morus:shake:

Trzymamy kciuki Morus jest śliny i mu przejdzie,nie da się pokonać jakiemuś małemu wrednemu robalowi. Trzymamy mocno kciuki ;)

Posted

Nie wiem czy Cię to pocieszy Tysia ale przypomniało mi się jak piesek mojej Koleżanki (już wiekowy ONek) chorował na to samo co Morusek. Przez 5 dni nic nie jadł, lało się z niego wszystkimi drogami... prawie wcale nie wstawał, nie pił nawet wody. Było bardzo źle i myślałyśmy, że już nic nie pomoże. Ale wyszedł z tego i do dziś wszystko u niego dobrze.
Morusek to silny chłopak i też się nie podda, zobaczysz :) Ma przecież dla kogo żyć, ma przy sobie Ciebie, ciepło, miłość i bardzo dobrą opiekę :)

Posted

Babeszjoza?
Myślę że z tego wyjdzie , wierzę w to , a to znaczy że tak będzie:multi:
Nastraszyłaś mnie , myślałam że już jest "wyrok" po twoim smsie ( stąd moja odpowiedź:roll:)
Macie ode mnie bardzo dużo ciepłych myśli!
Jestem przekonana że Morus wyzdrowieje !

Posted

Wątek gorący od ciepłych myśli, że aż parzy :loveu: Dziękujemy mocno :loveu:

Dzisiaj rano nic nie wskazywało na to, że jest lepiej. Owszem, podchodził i jego ogon znów majtał się w jedną i drugą stronę, ale to nie był ten sam pies... nie miał tego błysku w oku. Dalej nic nie jadł, nawet jak na siłę wpychałam coś w niego (i dosmaczane) to zaraz to wypluwał... Jedynymi oznakami poprawy było to, że chętnie przebywał blisko nas. Gdzie my, tam i on, zaraz się kładł i spał - szybko męczyło go takie dreptanie... Bałam się o niego, ale miałam jednak nadzieję. Ze strachem poszłam na zbiórkę harcerską, ale niepotrzebnie. Jak wróciłam do domu to okazało, że Morus wrócił. Z radości na mój widok skakał, wykręcał piruety, wył, jęczał, robił wokół mnie slalomy, a na ogonie omal nie odleciał. :) Z godziny na godziny jest coraz lepiej, zjadł już swoją porcję karmy, dodatkowo dostał też kilka smaczków od rodziny, która omal nie popłakała się ze szczęścia, że jest lepiej (o wiele! On naprawdę schodził z tego świata wczoraj!), a teraz właśnie nadrabia dni ciszy i non stop na coś szczeka, co rusz latając od płotu do budy, od budy pod jabłoń i od jabłoni znów do płotu. Jest dobrze, nawet bardzo dobrze. :) Wskazuje to chociażby jego włączone gadulstwo czy kopanie dołków - wraca do siebie :). Aż popłakałam się ze szczęścia. Jutro zrewanżuję mu ten jeden wielki stres spacerem do lasu. Takim długim i prawdziwym, o ile oczywiście będzie miał tyle siły. :) Nasza kochana wetka nie myliła się do Morusa - że jest zdrowy, dobrze odżywiany i jego choroba to kwestia 1-2dni, bo nasza reakcja i podejrzenie choroby było niemal natychmiastowe. Dzięki temu, że Morus w gruncie rzeczy to silny pies będzie się ze mną jeszcze trochę męczył. A ja z nim.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...