Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

whiteterrier napisał(a):
O jeju jakie cuda :loveu:
Oby się dla nich szybko domek znalazł !
A jakie widoczki no,no ;p
Ok, czekam :)

Ja sobie pluję w brodę, że nie wzięłam nr od miejscowych... teraz poinformowane są wszystkie organa, zaczynają szukać psy oraz sprawdzać czy faktycznie są bezdomne... Proszę o trzymanie kciuków, by ta historia zakończyła się happy endem.
Kocham góry :loveu: Mogłabym codziennie po nich chodzić. Te 6h wspinaczki to dla mnie całkowicie za mało... ;)
Wczoraj Ci wysłałam :)

Talucha napisał(a):
Ej ja też chcę Twojego fb :-D

Poszło PW :)

Patik napisał(a):
Trzymamy kciuki za białaski śliczne:loveu:

Widoczki też świetne ,uwielbiam góry

:) Strasznie mi leżą na sercu, więc kciuki wskazane ;)

Ja mogłabym tam mieszkać :loveu:

Posted

Oj szkoda, że nie wzięłaś :c na pewno się skończy happy endem a jakby inaczej :D
A ja wolę morze, jak Amoor może sobie popływać i w ogóle :p
Ale góry tez nie są złe ^^
Wiem, już wczoraj zaprosiłam :D

Posted (edited)

Hejka :)

Dla mnie góry są bezkonkurencyjne ;)
Jutro TOZ szukać będzie podhalanek - trzymajcie kciuki za akcję, bo ja już siedzę jak na szpilkach!

Na białasowe wtajemniczenie sobie jeszcze poczekacie, bo lubię potrzymać w napięciu :) Już powoli przeglądam rzeczy dla niego i bardzo uważam, by nie wpaść w szał zakupów, dlatego non stop powtarzam sobie, że "tylko potrzebne rzeczy, tylko potrzebne rzeczy". ;P Coś czuję, że białas będzie rozpuszczony jak dziadowski bicz, ale trudno się mówi :D

Za to Morus jest prowadzony konsekwentnie, ale powiem Wam, że mnie to cieszy. Wczoraj tak błyskawicznie wykonywał moje komendy, że czułam się jak właściciel BC - nim pomyślałam o komendzie, to ten już ją wykonał! :D No geniusz :loveu:
By nam nauka łatwiej szła kupiłam takie cacuszko:

Od dawna szukałam saszetki nie tylko na smakole, ale też na zabawki, poidło dla psa, komórkę i kliker oraz na wodę - już koniec chodzenia na spacer z całym stosem rzeczy + plecakiem!

Jednak chciałam ładnie zacząć to, więc kupiłam jeszcze smakole:


I zaryzykowałam. A niech tam! Spróbujemy swoich sił we frisbee, dysk kosztował mało, a nuż mojemu psu odbije palma i ta zabawa mu się spodoba. ;) Nawet jeżeli dysk nam się nie przyda (o ten na zdjęciu) to zabawę będzie miał jakiś inny pies, a ja? czyste sumienie, że próbowałam ;)




Kundla też zaopatrzyłam w karmę. Ze względu na to, że zbliża się zima na jej czas będzie wszamał sobie szczeniaczkową - ma więcej białka i tłuszczu, a to jest istotne w mrozy i śnieg ;)


To tyle na dzisiaj,
Pozdrawiamy ciepło :)

Edited by Ty$ka
Posted

Nikt nic nie pisze, ale co tam - pogadam sama ze sobą.

Przynoszę złe wieści... podhalanki mają właściciela, wczoraj do niego wróciły :(. Są naprawdę zaniedbane i wychudzone, ale nie na tyle, by było podstaw je odebrać interwencyjnie opiekunowi... :(

Dzisiaj na własne oczy widziałam jak konał maluch nietoperza... straszny widok, żałuję że nie zabrałam go do weta... Jedynie odłożyłam go na spokojne miejsce, by ludzie go nie rozdeptali.

Koło mnie pałęta się mix grenka i onka - młody, fenomenalny pies. Niestety od razu zabrać go nie mogłam, a potem już nie widziałam...





Poza tym jutro mam olimpiadę. Kciukujcie bardzo mocno.

Posted

hejka ;)

własnie o takiej torbie myslałam , tez mnie wkurza to taszczenie wszystkiego w łapach :shake: ile dałaś za to cacuszko ?? :cool3:

te smaczki zawsze kupuje Neronkowi :loveu: bardzo je lubi ;)

a fressbe , fajne ale nie dla nas :evil_lol:

Posted

Hej :)

Torbę wylicytowałam na bazarku dogomaniackim, a właściwie opłaciłam leczenie jednej kotce i w zamian dostałam torbę (45zł + przesyłka; natomiast na bazarku chodzą i po 30zł).

Ja swojemu smakole daję różne, tym razem zaryzykowałam i zamówiłam nowe. Mam nadzieję, że podpasują smakoszowi ;).

Czemu nie dla Was?

Posted

Ty$ka napisał(a):
Hej :)

Torbę wylicytowałam na bazarku dogomaniackim, a właściwie opłaciłam leczenie jednej kotce i w zamian dostałam torbę (45zł + przesyłka; natomiast na bazarku chodzą i po 30zł).

Ja swojemu smakole daję różne, tym razem zaryzykowałam i zamówiłam nowe. Mam nadzieję, że podpasują smakoszowi ;).

Czemu nie dla Was?


ooo to całkiem niedrogo ;)

kiedys sie na taka skuszę , ale teraz czaje sie na świecąca obroże :cool3:

te smaczki na pewno mu zasmakuja , Neron by sie za nimi wściekł a nalezy do psów o francuskim podniebieniu :lol:

kiedyś kupiłam freesbe na szczescie tanie za 10 zł chyba , i ani Neron ani Qwenda sie tym bawić nie chcieli , freesbe w jedną strone leciało a one w drugą :evil_lol:

Posted

http://i805.photobucket.com/albums/yy335/kmlz/Bazarek/b052.jpg
Super ta saszetka! :D
Skąd ja znam ten problem... co prawda jak jestem w domu i ide do lasu np. z samą Bastą i Latim, to biorę jedną smycz i to wszystko. Mamy wodę dookoła, więc picia brać nie trzeba, bo psy brzuchy moczą. Na nich smaczków też nie trzeba, chociaż zwykle staram się brać... ale jak nie wezmę to mam święty spokój. Nikogo nie muszę co chwilę wołać, bo psy same się pilnują i jest raj. Cisza, las i psy.

ALE jak idę na spacer w Krakowie... np. z całą trójką w KRakowie - to były cyrki. Dla każdego oddzielna smycz, poidełko, albo miska + woda, smaczki, woreczki na kupy, kagańce... i w sumie to trzeba było brać caly plecak :roll:

Posted

Ja na spacer biore 2 smycze,aparat(ale nie zawsze),smakołyki czasami :P ,ewentualnie jakąś zabawkę.(mam też taką saszetkę,na biodra, to się chyba nerka nazywa, tak przeczytałam :P)

A co do frisbee, powodzenia,życzę,my też musimy jakieś dyski kupić,ale małe, bo dla Doris taki na 22 cm to za duży będzie, max. to 18 cm. (bo już zaczyna łapać,jak na razie udało jej sie raz,ale z tym gumowym to więcej męczarni,chociaż do przeciągania,rolerów i innych zabaw jest super :D i wygląda dalej jak nowy :D)

Posted

makot'a;19831418 napisał(a):


Dla każdego oddzielna smycz, poidełko, albo miska + woda, smaczki, woreczki na kupy, kagańce... i w sumie to trzeba było brać caly plecak :roll:


tak własnie wygląda mój zwykły spacer z psami hehehe, tyle że bez woreczków bo do lasów, chaszczów chodzimy;p hehe plus piłeczki, talerzyki, gryzaki, łańcuchy opony, aparat hehe

kiedy nowe fotki?

Posted

makot'a;19831418 napisał(a):
http://i805.photobucket.com/albums/yy335/kmlz/Bazarek/b052.jpg
Super ta saszetka! :D
Skąd ja znam ten problem... co prawda jak jestem w domu i ide do lasu np. z samą Bastą i Latim, to biorę jedną smycz i to wszystko. Mamy wodę dookoła, więc picia brać nie trzeba, bo psy brzuchy moczą. Na nich smaczków też nie trzeba, chociaż zwykle staram się brać... ale jak nie wezmę to mam święty spokój. Nikogo nie muszę co chwilę wołać, bo psy same się pilnują i jest raj. Cisza, las i psy.

ALE jak idę na spacer w Krakowie... np. z całą trójką w KRakowie - to były cyrki. Dla każdego oddzielna smycz, poidełko, albo miska + woda, smaczki, woreczki na kupy, kagańce... i w sumie to trzeba było brać caly plecak :roll:


Prawda? Już jutro będzie w domu :multi:
Faktycznie raj :P Ja to zazwyczaj biorę tylko: smycz, smakole, zabawki, aparat, woreczki, wodę, bidon, łańcuch, kaganiec, kliker i gaz. Czasem do tego dochodzi jeszcze jedna smyczka i obroża (w razie "W" na znajdę"), dłuuuga 15m linka i parę jeszcze innych rzeczy :razz:. Choć ostatnio dźwigać mi się niczego nie chce, toteż teraz noszę ze sobą jedynie smakole i woreczki, zimą zamiast wody noszę jakiś kocyk i coś, gdyby psu opuszki pękły ;)

Więc dla mnie taka saszetka to wybawienie :cool3:

[quote name='magdabroy']Cześć Tyśka ;-)
Hej ;)

[quote name='Patik']Ja na spacer biore 2 smycze,aparat(ale nie zawsze),smakołyki czasami :P ,ewentualnie jakąś zabawkę.(mam też taką saszetkę,na biodra, to się chyba nerka nazywa, tak przeczytałam :P)

A co do frisbee, powodzenia,życzę,my też musimy jakieś dyski kupić,ale małe, bo dla Doris taki na 22 cm to za duży będzie, max. to 18 cm. (bo już zaczyna łapać,jak na razie udało jej sie raz,ale z tym gumowym to więcej męczarni,chociaż do przeciągania,rolerów i innych zabaw jest super :-D i wygląda dalej jak nowy :-D)
My też mieliśmy "nerkę", ale nie spełniła swojego zadania - nie byłą trwała na koty :evil_lol:

Wow, to gratulujemy :)
I powodzenia życzymy.

[quote name='Joann']tak własnie wygląda mój zwykły spacer z psami hehehe, tyle że bez woreczków bo do lasów, chaszczów chodzimy;p hehe plus piłeczki, talerzyki, gryzaki, łańcuchy opony, aparat hehe

kiedy nowe fotki?
Ufff... dobrze, że nie tylko ja taka załadowana chodzę na spacery :eviltong:

Kiedy wrócimy na dobre. W listopadzie myślę, że znajdę czas na dogo na więcej niż na parę minut ;)

Przyszłam dziś z zażaleniem, że nikt nie trzymał za mnie kciuków :shake: Zawaliłam olimpiadę :placz:

Posted

[quote name='magdabroy']Wybacz
Ostatecznie mogę to zrobić, bo sam fakt, że tylko piszę tutaj może być dla Was frustrujący :P
Obiecuję, że jeszcze w tym roku nadrobię zaległości i do Was zajrzę ;)

A tymczasem Enduś wpadł w fejsbukowy szał :D
Codziennie przychodzi do mnie popołudniu (to już rytuałem się stało) , kładzie się na moich zeszytach (jakby chciał powiedzieć, że dosyć tej nauki!), by zaraz jak jest okazja położyć swoje łapki na myszce notebook'owej i tak może patrzeć się na ekran godzinami. Często puszczam mu jakiś film, wczoraj oglądał np. jak kąpie się kota, ale niezbyt mu się do podobało, bo zaraz wstał i odwracał wzrok, jakby faktycznie nie chciał tego wyglądać :lol:. Ja wiem, że antropomorfizuję go, ale uwierzcie mi, że czasem mam wrażenie, że to jest nadkot, poprzednim wcieleniem był człowiekiem! Tym bardziej, że zaraz po tym filmie patrzył się na mój zeszyt, na moje wielkie litery przy temacie (zawsze tak oznaczam temat), po czym się ponownie położył na zeszycie i sobie mruczał kołysankę na dobranoc :lol: Jakby stwierdził, że nie ma co sobie poczytać :lol:

Jednak nie lubię rzucać słów na wiatr, to nie w moim stylu ;) Oto kot uzależniony od internetu:





I taka jedna z serii "Morus czeka w napięciu" ;)

Posted

magdabroy napisał(a):
Kot jest niezły :D

Uwierz mi, że on mnie rozwala na każdym kroku :lol:

Miałam już różne dziwne koty, ale takiego jeszcze nigdy... Strasznie ludzki jest, uwielbia naśladować człowieka - może to przez to, że od pierwszych dni się nim opiekowaliśmy, a nie matka? Sama nie wiem, ale po prostu ten kot to jak nie kot :lol: I ma jedną wadę (innych nie liczę, bo nie ma ideałów :P) - nie lubi samotności. Panicznie boi się samotności. Nawet gdy ma zostać sam na moment w pokoju to zaraz zaczyna się koncert, łażenie po ścianach i próby wydostania się z owego pomieszczenia... Gdy byłby sam dłużej niż 5min byłaby niezła demolka oraz sam byłby w krytycznym stanie... bo stara się być przy człowieku za wszelką cenę. To aż nadzwyczajne, by mruczek tak kochał ludzi :)

Posted

[quote name='Ty$ka']
Ja to zazwyczaj biorę tylko: smycz, smakole, zabawki, aparat, woreczki, wodę, bidon, łańcuch, kaganiec, kliker i gaz. Czasem do tego dochodzi jeszcze jedna smyczka i obroża (w razie "W" na znajdę"), dłuuuga 15m linka i parę jeszcze innych rzeczy :razz:. Choć ostatnio dźwigać mi się niczego nie chce, toteż teraz noszę ze sobą jedynie smakole i woreczki, zimą zamiast wody noszę jakiś kocyk i coś, gdyby psu opuszki pękły ;)

Więc dla mnie taka saszetka to wybawienie :cool3:
A mój tata mówi, że to ja jestem szurnięta :lol: Chyba mu to dam do przeczytania...ciekawe co powie :evil_lol:
Saszetka faktycznie fajna :) Z racji tego, że do tej pory nie znalazłam wystarczająco dużej to na spacery biorę torebkę (wypchaną:lol:) i osobną mało saszetkę na smaki (tego typu: http://www.sklep.mampsa.pl/825,typowa-saszetka-na-smakolyki.html ) Ale szukam teraz jakiejś wytrzymałej bo wszystkie które miałam do tej pory to zaraz się pruły :shake:

A kot, to może powinien pójść na jakąś terapie dla osób uzależnionych, skoro mówisz, że tyle przed komputerem przesiaduje...:evil_lol:

Posted

Ale macie fajną torbę na smaczki :D
Ja mialam sobie kupić coś podobnego na wystawie, ale starczylo by na same smaki bo tak czy siak biorę plecak/torbę bo musze upchnąć aparat i inne 'niezbędne' rzeczy :D
Ale stwierdziłam, że bardziej potrzebna mi jest piłka na sznurku i smaki.. Ale teraz może kupię :diabloti:
A mój wcina kostki MACED i próbki karm które zbieram na wystawie :D
Mam ich tyle, że w domu zaczynają się ze mnie śmiać, że zapasy na zimę robie.. Ale trzeba sobie jakoś radzić :D
Ale masz fajnego kota :eviltong: Mój Amoor lubi oglądać mecze, ale to chyba po pańci ma.. :evil_lol:

Posted

Kot genialny! On ma chyba syndrom Nitki - ona tez nie wydaje nam się być do końca normalna i "psia". Cały czas robi coś jak człowiek... śmiejemy się, że to psi agent, bo jak my kładziemy sie spać, to ona wskakuje na fotel przy komputerze z miną pt. "No nareszcie, co tak długo..." i wygląda jakby czekała aż zaśniemy (gapi się), żeby mogła wreszcie odpalić swoje tajne stanowisko agenta i wysłać raport do Pentagonu...

A tak serio - wydaje mi się, że faktycznie kot może się zachowywać trochę bardziej ludzko przez to, że nie był wychowywany przez kocią mamę. To działa w przypadku kotów wychowywanych przez psy i na odwrót, czemu więc nie mogłoby mieć miejsca w relacji z człowiekiem? ;)

Ty$ka napisał(a):
I ma jedną wadę (innych nie liczę, bo nie ma ideałów :P) - nie lubi samotności. Panicznie boi się samotności. Nawet gdy ma zostać sam na moment w pokoju to zaraz zaczyna się koncert, łażenie po ścianach i próby wydostania się z owego pomieszczenia... Gdy byłby sam dłużej niż 5min byłaby niezła demolka oraz sam byłby w krytycznym stanie... bo stara się być przy człowieku za wszelką cenę. To aż nadzwyczajne, by mruczek tak kochał ludzi :)


Masz wilczaka :diabloti:

Posted

Wybaczcie, że nie odpiszę dziś na Wasze posty, ale nie mam do tego głowy... zrobię to następny razem, gdy emocje opadną...

Dzisiaj mam pechowy dzień i jeszcze jestem w szoku - brałam już lek uspokajający, ale średnio na mnie działa . Z drugiej strony jednak dość szczęśliwy, bo pokazuje, że są dobrzy ludzie na tym świecie...
Wszystko zaczęło się niewinnie. Poszłam z kundlem na spacer i zobaczyłam na ulicy białęgo haszczaka. Ja, jak to ja, chciałam ogarnąć co to za pies. Czworonogi przywitały się, nie miały złych intencji, no może północniak był zbyt upierdliwy, ale to akurat normalne jak z moich obserwowań wynika. Dopiero, gdy skręciliśmy na jedną z ulic skojarzyłam sobie, że skądś tego psa znam... i już wiedziałam skąd - to ten łańcuchowy. No nic, nie robił krzywdy Morusowi, więc uśpiło to moją czujność. Wtem z naprzeciwka nadjeżdżał sobie 11latek na rowerze i dawaj wołać na psa "Dingo". Rozpoczęła się rozmowa:
- Hej! To Twój pies?
- Tak, to mój... - odpowiedział trochę niepewnie, jednocześnie zjeżdżając na chodnik, by złapać psa - Do domu Dingo! Do domu!
Niestety, było to zbyt ostre... ja poczułam się niepewnie, mój pies też się skulił w sobie, a owy Dingo dawaj rzucił się na mojego psa. Bez ostrzeżenia - po prostu szedł sobie łapa w łapę z Morusem i nagle trach! za szyję! Do gleby i za szyję! I dawaj potrząsać nim jak zdobyczą. Ja w szoku przypatruję się jak morduje mi psa, chłopaczek nie w mniejszym - oboje nas zamurowało w ziemię. Nagle się ocknęłam i zaczęłam wrzeszczeć:
-ON morduje mi psa! Mordujeee!
Przez ten swój własny krzyk (i pisk mojego mordowanego psa) w końcu się ocknęłam i wiele ryzykując (haszczak był w amoku) skoczyłam na białasa. Złapałam za szyję i bezskutecznie próbowałam odciągnąć napastnika. Rzuciłam więc wszystko w cholerę i widząc jak mój pies lada chwila będzie martwy (te potrząsanie i próby dostania się do tętnicy oraz pisk zabijającego psa był straszny) wpadłam w amok, skoczyłam na białasa (niewiele już mnie obchodziło, że mogę przepłacić to własnym życiem lub zdrowiem), za szyję i do gleby całym swym cielskiem. Jak dobrze, że do drobnych nie należę... po paru sekundach (dla mnie to była jak wieczność) prób ratowania własnego psa (który już był dwoma łapami po tamtej stronie... już nawet nie próbował się bronić) w końcu powaliłam haszczaka (a bardziej mixa akity i husky) na ziemię, jednocześnie wyjmując swojego psa z jego paszczy... Nie wiem jak to wszystko ogarnęłam, ale to była chwila. Wkurzona na północniaka dalej go przytrzymywałam do ziemi (by się uspokoił) i mocno trzymając go za fraki kiwnęłam na nastolatka, który był nie mniej przerażony niż ja zaistniałą sytuacją. Gdy był gotów wstałam z psa (non stop trzymając go za skórę i byłam gotowa na to, że zaraz znów na niego skoczę) i przekazałam chłopakowi, który idąc przykładem też złapał psa za skórę. Żal mi było chłopaka, był w szoku, jestem niemal pewna, że w tej chwili nienawidził swojego psa, bo przez zęby cedząc powiedział, że to głupi jest. Jednak zaraz, widząc że dopadłam swojego psa i sprawdzam czy nic się nie stało zapytał się czy wszystko OK. Powiedziałam, że tak i że nic się nie stało - że widocznie Dingo chciał bronić go przed moim psem. Bo co miałam powiedzieć jak widziałam, że chłopak omal nie zemdleje z wrażenia? Jednak był dość zły na psa, bo trzymał go mocno i porzucając rower, poszedł przykuć go do budy...
A my? Ja najpierw sprawdziłam Morusa stan (dzięki Bogu, że ma grubą skórę i sporą warstwę futra - oprócz powyrywanego futra żdanych obrażeń nie widzę, ale jutro obejrzy go wetka) i w szoku poszłam z nim do lasu... Odreagować. On - bo pchał mi się ze strachu na ręce; ja - bo skapitulowałam i się rozryczałam z emocji po wszystkim. Po drodze głośno chwaliłam Siłę Najwyższą, że Morus żyje i poszliśmy do lasu... Dopiero tam się uspokoiłam i wyszłam z szoku, i dopiero wtedy zrozumiałam, że zgubiłam telefon... Niby to nic, ale tam mam wszystko - hasło do konta bankomatowego, hasła, kody, numery, zdjęcia... no wszystko... W złych rękach - brrr... nie kończyłam tej myśli. Niewiele myśląc poleciałam z psem (który już ochłonął) do miejsca tragedii. Po drodze spotkaliśmy Cheebowych (piękny jest! psa mam na myśli ), ale nie wiem czy nas poznał czy nie... Nie miałam czasu się zatrzymywać, pomijając fakt, że wyglądałam jak 7 nieszczęść: przemoczona, zapłakana, blada, niekontaktująca ze światem i do tego rozmazana i rozczochrana... Poleciałam. Szukałam przez parę minut telefonu, ale go już nie było... Byłam w takim stanie, że dostałam drgawek. Telefon to pikuś, ale dane, które w nim są już nie! Znów ogarnęła mnie rozpacz i poszłam do domu jak zbity pies. I choć zaczęłam powątpiewać, w duchu prosiłam Boga, by jednak telefon znalazł ktoś uczciwy... Ledwie przyszłam do domu, siadłam i się rozryczałam - dopiero teraz dotarło do mnie to wszystko, co się działo na spacerze... to za dużo. Nawet dla takiej twardzielki jak ja... W skrócie opowiedziałam Mamie całe zajście, która skwitowała jednym: "O Chryste! Gdyby tobie się coś stało"... ale ja na to, że pies... że musiałam... że co tam ja... Mama zadzwoniła do Taty, by zablokować kartę sim. A tu - cud! Tato wie o wszystkim - telefon już jest. Dziewczyny jakieś znalazły i zadzwoniły do niego. Ulga. Aż sobie przysiadłam. Jak już telefon miałam w ręku to znów emocje wzięły. Nie wiem co mi się stało, może zbyt dużo jak na jeden raz, ale łzy szczęścia mieszały się ze złością i łzami bólu wspomnień. Byłam w takim stanie, że Mama musiała mi wpakować tabletki uspokajające, by dało się ze mną rozmawiać... Właśnie, czekała mnie jeszcze poważna rozmowa. Jednak już powoli wracał do mnie rozum i udało mi się przekonać Mamę, że spacery są mi potrzebne (choć w tamtej chwili nie było to przekonujące ) i naprawdę będę uważać. Choć szczerze to nie dziwię się Jej i Tacie, że martwią się o mnie - bo wiedzą, że ja lubię pchać się w tarapaty, a za swoim psem pod tir skoczę jak będzie trzeba... Dlatego doskonale rozumiem Ich obawy. I strasznie żal jest mi patrzeć jak Mama to wszystko przeżywa... pewnie nie dowiedziałaby się o tej napaści na Morusa, gdyby nie ten nieszczęsny telefon...
Ale nie wiecie jak jestem teraz szczęśliwa, że tak wszystko się skończyło. I nadal nie mogę uwierzyć, że wszystko działo się godz. temu; że to nie jest zły sen... Naprawdę nikomu nie życzę widoku jak zabijany jest Wasz własny pies. A pisku i tego widoku mordu Morusowego nigdy nie zapomnę... Jeszcze teraz dźwięczy mi w uszach i stoi przed oczami. Jak dobrze, że Ktoś nade mną czuwa.

Posted

Siedzę i płaczę, tak to niesamowicie opisałaś, że nie sposób sie nie rozkleić...Ogromnie się cieszę, że Morusowi nic się nie stało, twardziel z niego po prostu i tyle, a i Pańcia twardzielka, bo dała radę w cięzkiej chwili;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...