elik Posted July 7 Posted July 7 Widać po mince, że mocno niepewny, czyli to nie weteran bezdomności. Chyba niedawno się zgubił, albo stracił dom 1 Quote
Gabi79 Posted July 8 Posted July 8 Marysiu, dziękuję z całego za uratowanie kolejnego biedaka. Wiem, że są różne sytuacje, gdy pies ginie, ale czasem może lepiej, gdy właściciel się nie odnajdzie, zwłaszcza taki pseudo właściciel , który oferuje tylko budę, łańcuch i zlewki. U nas wszystko ok. Mikuś w domu aniołek, na dworze obszczekuje wszystkie psy, niezależnie od płci. Dzisiaj mam na 13-tą do pracy. Byliśmy rano u weta, Kajunia na kontroli i badaniu krwi, a Mikuś został zaszczepiony przeciwko wściekliźnie. 3 Quote
Poker Posted July 8 Posted July 8 Ciekawe jak się łobuziak zachowywał u weta. Szczeka, bo pewnie broni pańci i siostrzyczki. 1 Quote
Gabi79 Posted July 8 Posted July 8 Dnia 8.07.2026 o 15:52, Poker napisał: Ciekawe jak się łobuziak zachowywał u weta. Szczeka, bo pewnie broni pańci i siostrzyczki. U weta był spokojny zarówno w gabinecie, jak i w poczekalni ( na szczęście nie było psów, tylko kotek w transporterku). 1 Quote
mari23 Posted July 9 Author Posted July 9 Dnia 8.07.2026 o 15:52, Poker napisał: Ciekawe jak się łobuziak zachowywał u weta. Szczeka, bo pewnie broni pańci i siostrzyczki. To najprawdziwszy "pies obronny" albo zaczepno-obronny: on zaczepia, a pańcia go potem broni Mój czarny staruszek wrócił do właścicielki, koleżanka jej syna powiedziała im, gdzie jest piesek. Dom może nie najgorszy....ale i nie z tych najlepszych, pani trochę nadużywająca alkoholu ale piesio zadbany, szukała go dwa dni, chodząc po Malczycach.... Mam dobre wieści o tych najbiedniejszych moich: Bieduś naprawdę dużo lepiej, oby ta poprawa się utrzymała, bo poprzednia szybko minęła. A Gaja - dzisiaj odważnie zaglądała w zakamarki, zwiedzała, ostrożnie, ale bez paniki, wypuściłam ją dzisiaj po raz kolejny, jest postęp i to ogromny 7 Quote
agat21 Posted July 11 Posted July 11 Brawo Gaja! Piękne wieści. To tak krzepiące, że psina podnosi się psychicznie. 1 Quote
agat21 Posted July 11 Posted July 11 Brawo Gaja! Piękne wieści. To tak krzepiące, że psina podnosi się psychicznie. 1 Quote
agat21 Posted July 11 Posted July 11 A poprawa u Bidusia niech trwa jak najdłużej. Znaleziony i oddany domowi psiaczek ma niestety dom taki, jak chyba większość psów w tym kraju. Widziałam fragment filmu z akcji adopcyjnej psów ze zlikwidowanego schroniska w Nowym Targu (nareszcie!) - jest mało czasu, a psów jeszcze ze 200.. Jakiś głupek z pretensją o agresją w głosie pytał się dziennikarki a co się złego dzieje psu na łańcuchu? Bo on właśnie po takiego "agresywniejszego" psa na łańcuch przyszedł. I to nie był starszy przedpotopowy dziad, który nie wie co się na świecie dzieje. To był facet około trzydziestki. No nic, tylko jego zapiąć na łańcuch i niech sobie tak żyje. Nawet zlewki z obiadu może dostać. Także dobrze, że starszy piesio przynajmniej nie wisi na łańcuchu. 3 Quote
mari23 Posted July 12 Author Posted July 12 Dnia 11.07.2026 o 09:32, agat21 napisał: A poprawa u Bidusia niech trwa jak najdłużej. Znaleziony i oddany domowi psiaczek ma niestety dom taki, jak chyba większość psów w tym kraju. Widziałam fragment filmu z akcji adopcyjnej psów ze zlikwidowanego schroniska w Nowym Targu (nareszcie!) - jest mało czasu, a psów jeszcze ze 200.. Jakiś głupek z pretensją o agresją w głosie pytał się dziennikarki a co się złego dzieje psu na łańcuchu? Bo on właśnie po takiego "agresywniejszego" psa na łańcuch przyszedł. I to nie był starszy przedpotopowy dziad, który nie wie co się na świecie dzieje. To był facet około trzydziestki. No nic, tylko jego zapiąć na łańcuch i niech sobie tak żyje. Nawet zlewki z obiadu może dostać. Także dobrze, że starszy piesio przynajmniej nie wisi na łańcuchu. Ten starszy piesio nie ma źle, choć pewnie pani nie kupi mu suplementów na stawy i nie zdiagnozuje przyczyn jego dziwnego chodu. Ale jeśli gdzieś jedzie, to zawsze z nim, piesio z nią śpi ( i je ;)). Bieduś na tyle lepiej, że chcę dzisiaj spróbować raz jeszcze z wózeczkiem, trochę przerobiłam "kombinezon" i może jednak się da.... A jeśli przestanie padać (choć deszcz potrzebny), to może spróbuję Gaję na smyczy zabrać choć kilka kroków na "spacer". Ma jeszcze taki odruch lęku, ale już naprawdę mi ufa i nawet jakby cieszy się trochę, czeka na podrapanie za uszkiem, pomizianie pod brodą ( wszystko z boku, nie od góry). To takie "małe kroczki" w stronę domu 3 Quote
agat21 Posted July 12 Posted July 12 To brzmi jak kroki milowe, a nie małe kroczki - naprawdę! Drapanie i mizianie to już wielka sprawa. A chyba wiele psiaków nie lubi wcale głaskania z góry po łebku, tylko woli z boku. Brawo Mari i brawo Gaja! 2 Quote
Gabi79 Posted July 14 Posted July 14 Mikusiowe wieści: Mikunio jest cudowny, ale to przecież oczywiste. Nadal ujada na psy i bardzo się denerwuje, nawet jak widzi jakiegoś z daleka. Kupiłam mu na zooplus tabletki ziołowe dla piesków, dostaje od wczoraj, mam nadzieję, że pomogą. Żaden ze mnie znawca, behawiorysta itp. ale doszłam do wniosku, iż może Mikuś miał do dyspozycji tylko podwórko i teraz ma o wiele więcej bodźców na spacerach, albo po prostu psy go skrzywdziły. Śpi z moim tatą, jest bardzo radosny, z Kajunią i kotami pełna zgoda. Mój kochany Cukiereczek 5 Quote
Poker Posted July 14 Posted July 14 Jednym słowem Słodziak. Czy jest szansa, żeby odwrócić jego uwagę smakolem, gdy zbliżacie się psów?. Jest strona Nosem.pl, którą poleca Sowa. Powinny być porady co zrobić z takim szczekaczem. 1 Quote
Gabi79 Posted July 14 Posted July 14 Dnia 14.07.2026 o 11:16, Poker napisał: Jednym słowem Słodziak. Czy jest szansa, żeby odwrócić jego uwagę smakolem, gdy zbliżacie się psów?. Jest strona Nosem.pl, którą poleca Sowa. Powinny być porady co zrobić z takim szczekaczem. Nic nie jest w stanie odwrócić jego uwagi, nawet smaczki. Zajrzę na stronę, dziękuję za podpowiedź. 1 Quote
Aska7 Posted July 14 Posted July 14 Dnia 14.07.2026 o 06:15, Gabi79 napisał: Mikusiowe wieści: Mikunio jest cudowny, ale to przecież oczywiste. Nadal ujada na psy i bardzo się denerwuje, nawet jak widzi jakiegoś z daleka. Kupiłam mu na zooplus tabletki ziołowe dla piesków, dostaje od wczoraj, mam nadzieję, że pomogą. Żaden ze mnie znawca, behawiorysta itp. ale doszłam do wniosku, iż może Mikuś miał do dyspozycji tylko podwórko i teraz ma o wiele więcej bodźców na spacerach, albo po prostu psy go skrzywdziły. Śpi z moim tatą, jest bardzo radosny, z Kajunią i kotami pełna zgoda. Mój kochany Cukiereczek Jakaś fota ? 1 Quote
rozi Posted July 16 Posted July 16 Dnia 14.07.2026 o 06:15, Gabi79 napisał: Kupiłam mu na zooplus tabletki ziołowe dla piesków, dostaje od wczoraj, mam nadzieję, że pomogą. Żaden ze mnie znawca, behawiorysta itp. ale doszłam do wniosku, iż może Mikuś miał do dyspozycji tylko podwórko i teraz ma o wiele więcej bodźców na spacerach, albo po prostu psy go skrzywdziły. Niepotrzebnie, jeśli nie szczeka lękowo, uciekając, tylko odważnie. Zdarzają się takie yorkowate gadziny. 1 Quote
mari23 Posted July 18 Author Posted July 18 Dnia 16.07.2026 o 06:51, rozi napisał: Niepotrzebnie, jeśli nie szczeka lękowo, uciekając, tylko odważnie. Zdarzają się takie yorkowate gadziny. Większość yorkowatych to "gadziny" pod względem szczekania, ale tym określeniem tak mnie rozbawiłaś, że trochę rozwiały się "chmury" z mojej głowy. A Mikuś u mnie chodził na spacery, był bardzo grzeczny, choć piesków nad Odrą zazwyczaj trochę spaceruje. Nie szczekał na pieski, nie wiem czemu aż tak mu się odmieniło pod tym względem. Tak mi się teraz skojarzyło - piesek mojej wnuczki strasznie szczeka na inne psy ale tylko, kiedy idzie z nią właśnie, kiedy idzie z kimś innym (np. zamieniają się smyczami z kolegą-sąsiadem) - nie atakuje. To duże miasto i sporo psów w parku, więc i problem spory. Dziwne to, wnuczka wybiera się do behawiorysty. Bieduś wciąż dzielnie trzyma się życia, choć nie jest to na pewno komfort... zawsze nosił piłeczkę, choć za duża do jego pysia, kupiłam mu malutką czerwoną, śliczną...ale ona już go nie cieszy. Stoi przy miskach, zje i pije sam, chodzi, jeśli to kicanie chodzeniem nazwać można.... wiem, że zbliża się czas pożegnania.... wiem.... 1 Quote
elik Posted July 18 Posted July 18 Dnia 18.07.2026 o 13:32, mari23 napisał: wiem, że zbliża się czas pożegnania.... wiem.... Quote
Gabi79 Posted July 20 Posted July 20 Dnia 16.07.2026 o 06:51, rozi napisał: Niepotrzebnie, jeśli nie szczeka lękowo, uciekając, tylko odważnie. Zdarzają się takie yorkowate gadziny. To jest chyba na zasadzie, że najlepszą obroną jest atak. 1 Quote
Gabi79 Posted July 20 Posted July 20 Dnia 18.07.2026 o 13:32, mari23 napisał: Większość yorkowatych to "gadziny" pod względem szczekania, ale tym określeniem tak mnie rozbawiłaś, że trochę rozwiały się "chmury" z mojej głowy. A Mikuś u mnie chodził na spacery, był bardzo grzeczny, choć piesków nad Odrą zazwyczaj trochę spaceruje. Nie szczekał na pieski, nie wiem czemu aż tak mu się odmieniło pod tym względem. Tak mi się teraz skojarzyło - piesek mojej wnuczki strasznie szczeka na inne psy ale tylko, kiedy idzie z nią właśnie, kiedy idzie z kimś innym (np. zamieniają się smyczami z kolegą-sąsiadem) - nie atakuje. To duże miasto i sporo psów w parku, więc i problem spory. Dziwne to, wnuczka wybiera się do behawiorysty. Bieduś wciąż dzielnie trzyma się życia, choć nie jest to na pewno komfort... zawsze nosił piłeczkę, choć za duża do jego pysia, kupiłam mu malutką czerwoną, śliczną...ale ona już go nie cieszy. Stoi przy miskach, zje i pije sam, chodzi, jeśli to kicanie chodzeniem nazwać można.... wiem, że zbliża się czas pożegnania.... wiem.... Nie wiem, czemu teraz szczeka, czasami tak się zdenerwuje, że aż się kręci. W nocy śpi z moim tatą, ostatniej nocy spał przytulony do Ninusi (koteczki) Biduś taki słodki, kocham psie staruszki 1 Quote
mari23 Posted July 21 Author Posted July 21 Dnia 20.07.2026 o 20:48, Gabi79 napisał: Nie wiem, czemu teraz szczeka, czasami tak się zdenerwuje, że aż się kręci. W nocy śpi z moim tatą, ostatniej nocy spał przytulony do Ninusi (koteczki) Biduś taki słodki, kocham psie staruszki Nerrrrrrrwusek malutki z Mikusia A Biedunio wciąż walczy o siebie, dziarsko wstaje na łapinki. Apetyt mu dopisuje, ostatnie wyniki były dobre...i niech tak jak najdłużej zostanie. Choć wiem, że za Nivalin "płaci się" wątrobą. Przeszłam przez to wiele lat temu z Charlisiem, którego kikou przywiozła mi z wrocławskiego schroniska. To właśnie od kikou i Charliego rozpoczęła się moja "znajomość" z Dogomanią. Mam naprawdę dobre wieści o Gajusi. To już naprawdę coraz bardziej radosna sunia, na mój widok tańczy i wywija hołubce, buźka jej się cieszy...a moje oczy się pocą.... Wychodzimy poza jej teren, wtedy widać, że wraca niepokój, ciągle się za mną ogląda - chyba przy mnie czuje się bezpieczna. Chciała się zaprzyjaźnić z Inką, a ta uciekła głuptasek, ona też lękliwa bardzo. Gajeczka jest ciekawa świata, ale...po podkulonym ogonku kapie.....sika pod siebie ze strachu...ale idzie naprzód! Nie stresuję jej dodatkowo robieniem zdjęć, bo "coś" trzymane w ręku budzi w niej lęk. Ostatnio, kiedy na chwilkę przerwałam drapanie za uszkiem - trąciła mnie lekko noskiem w rękę, patrząc wymownie prosto na mnie, tak rześko: ej, ty, no miziaj jeszcze! 7 Quote
mari23 Posted July 29 Author Posted July 29 Przedstawiam Wam Zuzię - malutką 12-latkę, której pan trafił w ubiegłym tygodniu do szpitala, a ja (w obecności strażaków, spisana przez policjantkę) zabrałam pana "własność". Dwa tygodnie wcześniej Ekostraż odebrała panu trochę większą sunię, obie zaniedbane, ale tej nie wzięli, tamta miała starą, nie leczoną ranę, jest filmik z interwencji na Fb Ekostrazy i widać też tą małą biegającą po mieszkaniu. Quote
elik Posted July 30 Posted July 30 Biedactwo Pewnie tęskni za swym "opiekunem", choć ten niezbyt o nią dbał 1 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.