Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted
Dnia 26.06.2026 o 20:13, Gabi79 napisał:

Marysiu, po wypłacie prześlę jakiś grosz na leczenie kotków. Wczoraj wysłałam na adres Stowarzyszenia umowę adopcyjną. Powtórzę się po raz kolejny. Dziękuję za zaufanie i za Mikusia. To było przeznaczenie 😃

To ja dziękuję za taki cudowny domek dla Mikusia ❤️ 

Dnia 27.06.2026 o 12:50, Gabi79 napisał:

Szwy zdjęte. A właściwie takie zszywki. U weta było takie zamieszanie,czekaliśmy długo, był jakiś nagły przypadek, z tego wszystkiego zapomniałam o szczepieniu przeciwko wściekliźnie, ale załatwimy, jak się skończą upały. Kajunia ma przetokę odbytu, dostała antybiotyk i steryd i musi chodzić w kołnierzu. Wetka powiedziała, że Miki na pewno ma mniej niż 10 lat.

Najpierw Mikuś w kołnierzu, teraz Kajunia 😞 Oby szybko mogła go zdjąć. U nas w tej chwili 40 stopni w cieniu, zapowiadają na dzisiaj 42 😞 😞

Jest dobra wiadomość - Bieduś zareagował na leki, może chodzeniem tego do końca nazwać nie można, ale już nie leży "jak kadłubek" - tak to nazwała wetka i tak było. 

  • Like 1
Posted
Dnia 27.06.2026 o 12:50, Gabi79 napisał:

z tego wszystkiego zapomniałam o szczepieniu przeciwko wściekliźnie

Nie wolno szczepić przy takim upale.

Posted
Dnia 27.06.2026 o 18:21, rozi napisał:

Nie wolno szczepić przy takim upale.

O widzisz, to dobrze się stało. Pewnie i tak wetka by mi odradziła. 

Posted
Dnia 27.06.2026 o 15:36, Tola napisał:

A jak Gajka?

Gajka psychicznie naprawdę fajnie, tylko jak usłyszy jakikolwiek męski głos ( z  oddali, z chodnika) od razu nerwowo poszczekuje, kaszle przy tym. Zauważyłam, że kaszel nasila się jej przy stresie. Na razie odczekamy ze 3 miesiące co najmniej z kontrolą tych zmian w płucach. Gaja kaszle i kaszleć niestety będzie, dostaje Theospirex i jest na puszeczkach RC Gastrointestinal low fat. Bardzo jej smakują. Wczoraj zamówiłam kolejny pakiet, bo ten 3x12 szt. właśnie się kończy. 

Dnia 28.06.2026 o 19:25, Gabi79 napisał:

Mikunio już wypróbował wszystkie psie i kocie posłania, a teraz leży na kanapie😀.

Bo kanapa to jest to, co każdemu piesowi przysługuje, nie buda 🙂 To powinno być prawidłowe powiedzenie: "należy się jak psu kanapa"... nie "jak psu buda"😉 

Niestety od kilku dni walczę sama ze sobą, wczoraj wetka chyba się na mnie zdenerwowała kiedy na pytanie o eutanazję odpowiedziałam "jeszcze dajmy mu szansę". Wózeczek Biedusia ma już 4 koła, ale on nie potrafi w nim chodzić, choć już się nie przewraca - po prostu w nim "wisi". Ataksja bardzo się nasiliła u Biedunia, dostaje zastrzyki co drugi dzień, w pierwszej chwili była lekka poprawa, ale niestety pomimo kontynuacji stan nie tylko się nie poprawia, ale jakby pogarsza 😞 Ma takie momenty, że leży i patrzy na mnie bezradnie....a nagle zrywa się i kawałeczek "przejdzie"..... Wyniki ostatnio miał prawie dobre, trzustka ok, jego puszeczki dostała Gaja. 

 

wozek.jpg

Posted

Mari, to okropnie okropnie trudna decyzja. Ale czy jest jeszcze jakakolwiek szansa dla niego na lepsze życie? Czy to już tylko wiara w cud i męczenie stworzenia? Przepraszam, że takie pytanie wprost zadałam, ale komuś z boku łatwiej pewne rzeczy zauważyć..

  • Like 2
Posted
Dnia 2.07.2026 o 11:03, agat21 napisał:

Mari, to okropnie okropnie trudna decyzja. Ale czy jest jeszcze jakakolwiek szansa dla niego na lepsze życie? Czy to już tylko wiara w cud i męczenie stworzenia? Przepraszam, że takie pytanie wprost zadałam, ale komuś z boku łatwiej pewne rzeczy zauważyć..

Masz rację. 

  • Like 2
Posted

Biedny piesiunio🥲. Marysiu współczuję.

Jeśli chodzi o Mikusia wszystko ok.

Dzisiaj został wykąpany. Rozbrykał się. Chyba jest szczęśliwy 😀

  • Like 1
Posted
Dnia 2.07.2026 o 23:16, Poker napisał:

Na pewno jest szczęśliwy. Mam nadzieję,że jego rodzina z nim też jest szczęśliwa.

Bardzo ❤️

  • Like 1
Posted
Dnia 2.07.2026 o 11:03, agat21 napisał:

Mari, to okropnie okropnie trudna decyzja. Ale czy jest jeszcze jakakolwiek szansa dla niego na lepsze życie? Czy to już tylko wiara w cud i męczenie stworzenia? Przepraszam, że takie pytanie wprost zadałam, ale komuś z boku łatwiej pewne rzeczy zauważyć..

To już chyba tylko to drugie.... dziękuję za to pytanie ❤️❤️❤️ 

Dnia 2.07.2026 o 11:09, Poker napisał:

Masz rację. 

Tak, właśnie tak.... i czemu moje serce rozumu nigdy słuchać nie chce ????????

Od ponad tygodnia noszę go i płaczę. I nie o noszenie chodzi, mogę go nosić, Charlie ważył dwa razy tyle i dłużej go nosiłam.... ale Bieduś ma jakieś napady że dyszy i płacze głośno nawet już na rękach ( dotąd głośno domagał sie żeby go przenieść, jak nie dawał rady). I moja myśl: czy czasem to nie ataki bólu.... głębsze diagnozowanie go w tym wieku i stanie to tylko znęcanie by było. To nie problem w wywichniętej, bezwładnej łapce, to coraz mocniejsza ataksja i chyba coś więcej.... on tylko czasem jest w stanie ustać chwilkę przy miseczce, podaję mu karmę i wodę "do łóżka"...i ma apetyt....

dzisiaj umówiona kolejna wizyta w gabinecie... rozsądek podpowiada...a serce krzyczy "nieeeee!!!!!!!"

Posted
Dnia 27.02.2025 o 07:50, mari23 napisał:

Dziękuję Wam, że tu ze mną jesteście..... to mi naprawdę dodaje sił, bo już mam wrażenie, że "na oparach jadę" 😞 

Jeszcze nie otrząsnęłam się po tych trzech dramatycznych dniach, a tu wczoraj "dostarczono" do mnie prosto z drogi kolejną straszna biedę 😞 starowinek, chyba z jednej strony bez zębów, chodzi, a właściwie próbuje chodzić tak, że widok łamie serce 😞 doktor Dawid, który tu w gabinecie robi RTG przyjedzie dzisiaj , choć ma wolny dzień, aby go prześwietlić.

On ma kręgosłup jakby "przełamany" na wysokości bioder a prawa tylna łapinka prawie luźno odstaje zupełnie w bok. Chodzi jakoś biedaczysko, mam nadzieję, że go to nie boli.  😞 Czekam na telefon od doktora, żeby z nim przyjechać.

480772206_2661320280722830_7512289429929006837_n.jpg

prawie 1,5 roku....

Posted
Dnia 3.07.2026 o 12:04, mari23 napisał:

To już chyba tylko to drugie.... dziękuję za to pytanie ❤️❤️❤️ 

Tak, właśnie tak.... i czemu moje serce rozumu nigdy słuchać nie chce ????????

Od ponad tygodnia noszę go i płaczę. I nie o noszenie chodzi, mogę go nosić, Charlie ważył dwa razy tyle i dłużej go nosiłam.... ale Bieduś ma jakieś napady że dyszy i płacze głośno nawet już na rękach ( dotąd głośno domagał sie żeby go przenieść, jak nie dawał rady). I moja myśl: czy czasem to nie ataki bólu.... głębsze diagnozowanie go w tym wieku i stanie to tylko znęcanie by było. To nie problem w wywichniętej, bezwładnej łapce, to coraz mocniejsza ataksja i chyba coś więcej.... on tylko czasem jest w stanie ustać chwilkę przy miseczce, podaję mu karmę i wodę "do łóżka"...i ma apetyt....

dzisiaj umówiona kolejna wizyta w gabinecie... rozsądek podpowiada...a serce krzyczy "nieeeee!!!!!!!"

Mari, jesteśmy z Tobą, pamiętaj. A zwierzęta potrafią bardzo długo i bardzo wytrwale ukrywać cierpienie. Nasza kotusia, której nowotwór kości rozpuścił już praktycznie część czaszki, do końca zachowywała się prawie normalnie i miała apetyt. Mój facet nie chciał słyszeć o eutanazji, bo uważał, że jak kotka nie miauczy, nie płacze czy nie daje innych takich w sumie ludzkich objawów, to znaczy, że nie jest źle. Musiałam umówić wizytę u szanowanej onkolożki, która po zobaczeniu kotusi po prostu powiedziała mu prosto z mostu, że kotka powinna była odejść już dawno, a teraz po prostu fundujemy jej koszmar. Dopiero opinia tej lekarki na niego zadziałała, mnie nie chciał słuchać. 

  • Like 3
Posted

mari, będę dosadna.

Schowaj swoje uczucia w kieszeń i daj temu nieborakowi spokojnie umrzeć. On nie rozumie dlaczego cierpi. 

  • Like 2
Posted

Bieduś dostał wczoraj Nivalin, zareagował prawie natychmiast, już w drodze powrotnej próbował wstawać, dreptał po ogrodzie....dzisiaj i jutro jeszcze zastrzyki i od ich efektu będzie zależało, co dalej....

Wiem, że zbliża się TEN moment,... wiem, że podejmę tą najtrudniejszą z decyzji jeśli tylko stan się pogorszy....ale wciąż mam nadzieję, że jeszcze trochę czasu będzie nam dane...to już 1,5 roku jak "pies do eutanazji" pobiegł za piłeczką i "wykupił się śmierci". On ma w sobie ogromną wolę życia...

  • Like 3
Posted

Mari, będziesz wiedzieć, że to już i Biduś odejdzie spokojnie przy Tobie znaznawszy miłości i troski. A teraz fajnie, że lek zadziałał i poczuł się lepiej.  

  • Like 1
Posted
Dnia 5.07.2026 o 10:22, agat21 napisał:

Mari, będziesz wiedzieć, że to już i Biduś odejdzie spokojnie przy Tobie znaznawszy miłości i troski. A teraz fajnie, że lek zadziałał i poczuł się lepiej.  

Na razie jest dużo lepiej po Nivalinie,  oby jak najdłużej było dobrze.

Dzisiaj ( pół godziny temu) w strugach deszczu przyprowadzili mi zmokniętego, kulawego dziadeczka. Był bardzo nieufny, musiałam użyć podstępu ( i kiełbasy ;)) żeby go złapać i zabrać do domu. 

IMG_20260706_204337.jpg

IMG_20260706_204440.jpg

  • Like 2
Posted

Cieszę się, że Nivalin zadziałał i możecie być razem.

Dziadeczek biedny, może w deszczu stracił trop.

  • Like 1
Posted
Dnia 6.07.2026 o 21:54, elik napisał:

O rany, co za bida 😭 Chcesz, czy nie, powiększa się Twój zwierzyniec 😞  

Coś ostatnio sporo ich, czyżby wakacje znów oznaczały pozbycie się psa? Tamten rok nie był zły pod tym względem.

Dnia 6.07.2026 o 23:22, agat21 napisał:

Pewnie błąkał się biedaczyna 😥

Mam nadzieję, że znajdzie się właściciel. To dziadeczek, bardzo się bał, próbował gryźć. Już jest ok, choć nie jest to radosny psiaczek jak Mikuś. W pierwszym kontakcie bardzo nieufny, ale już chyba zrozumiał, że nic mu nie grozi. 

Poszliśmy nad Odrę rano, wrócił mocno kulejąc, a to naprawdę blisko. I podobnie jak Mikuś - "oznakował" sprzęty w domu🙂

Dnia 7.07.2026 o 00:05, Poker napisał:

Cieszę się, że Nivalin zadziałał i możecie być razem.

Dziadeczek biedny, może w deszczu stracił trop.

Mam nadzieję, że na tym Nivalinie trochę potrwa poprawa stanu Biedunia, na razie naprawdę jest dobrze (jeśli w jego wieku i stanie zdrowia można tego słowa użyć). Bieduś nie tylko sam potrafi wstać i dreptać, ale też stać (chwiejnie, jak zawsze) przy misce z wodą.

Dziadeczek przez ponad godzinę łaził za dziewczyną, która w końcu go do mnie przyprowadziła, znaczy on przydreptał za nią. Być może wróciłby do domu, ale nie mogłam takiego kulawego staruszka na noc na ulicy zostawić, choć trochę się bałam, że mnie pogryzie. Na szczęście rozlewu krwi nie było 🙂 I mam nadzieję, że ktoś go szuka....choć podobny jest do psa takiego pijaka, to chyba jednak nie ten...

IMG_20260706_215937.jpg

IMG_20260706_215956.jpg

  • Like 1

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...