Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A co Wy na to, aby Topaza ogłosić? Jak dla mnie on ma szanse na nowy domek, tylko musimy się postarać.
Zdjęcia mamy, tylko tekst któraś ciotka musiała by napisac.

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jak najbardziej Doddy. Czekam nawet na odpowiedni bazarek LOL- bo jestem niekumata. Juz pisalam tez do Tanitki na ten temat. Jezeli mozesz pomoc w tej sprawie byloby fantastycznie. Moze napisz tekst i w razie czego Ania by poprawila/ uaktualnila jako osoba z nim teraz przebywajaca ?

Czy ewentualnie mozemy tutaj na watku wstawiac miejsca gdzie ogloszenia sa- moge to wrzucic w post 4 na pierwsza strone, zeby bylo latwiej?

Posted

[FONT=Times New Roman]''Topaz- czekoladowy Wyzel niemiecki szorstkowlosy. Niepełnosprawny ze względu na utrate wzroku- wcale po sobie tego nie pokazuje. Jest żywiołowym, przyjacielskim starszym pieskiem. Doskonale sobie radzi w zyciu codziennym, uwielbia spacerki, glaskanie, swoja miseczke i kocyk. Poszukuje czlowieka który pokocha go za wyzelkowa nature. Domek najlepiej bez innych zwierzat- ze względu na wzrok Topaz nie czuje się komfortowo w obecności innych psow, niekoniecznie dom z ogrodem, najlepiej dom z ustalona rutyna.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Wiecej informacji u Ani:[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Tel kom: [FONT=Verdana][SIZE=2]506092595
[/FONT][FONT=Verdana][email protected][/FONT]
[FONT=Verdana]gg 3629676[/FONT]


[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Prosze o wybranie zdjec :).[/FONT]

Posted

[FONT=Times New Roman]Hyde- Wyżeł niemiecki Szorstkowłosy pieprz i sol. 12 letni, bardzo schorowany, po 7 latach w schronisku poszukuje Domu na Dozycie. Bardzo sympatyczny dla tych których zaakceptuje, dla obcych i weterynarzy już niekoniecznie. Pies bardzo odważny który ‘’broni swojego podworka’’. Niestety starość doskwiera i jego ‘’obrona’’ ma raczej charakter gderliwego staruszka. Poszukiwany cierpliwy, cieply dom, z wiedza i wyrozumiałością dla Starszego Pana Wyzla. Ze względu na dolegliwości szukamy warunkow domowych, nie kojca.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Informacje u Kasi [/FONT]
[FONT=Times New Roman][FONT=Verdana][SIZE=2]e-mail: [email protected]
telefon kontaktowy: 0 501 797 018
[/FONT][/FONT]
[FONT=Times New Roman][FONT=Verdana][/FONT][/FONT]
[FONT=Times New Roman][FONT=Verdana][SIZE=2]Prosze wybrac fotki :)


[/FONT]

[/FONT]

Posted

Czy moge poprosic o zredagowaniu tekstu ogloszen Szejka i moze zdobycie swierzych fotek ?

[FONT=Times New Roman]''Szejk- pan pies w średnim wieku, sympatyczny, łagodny, przyjacielski . Bardzo pilnujący czystości, uwielbia spacerki, delikatnie domaga się glaskania…[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Znaleziony niedawno i uratowany przez Stowarzyszenie ponieważ…Szejk ma na szyi rozlegla rane po probie pozbycia się psa. Szejk jest w trakcie leczenia które przynosi rezultaty. W ciagu dwóch tygodni Szejk ze schroniska jedzie do Domu Tymczasowego. Chyba ze zdarzy się nastepny cud w jego zyciu i znajdzie się Dom Staly który chciałby z Szejkiem dzielic wspolne zycie. Po tym co przeszedl i za to ze nadal jest ufny i kochany zasluguje na Dom Najlepszy.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]W sprawie adopcji prosze o kontakt [/FONT]

[FONT=Times New Roman]z Ania[/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3][FONT=Times New Roman]Tel kom: [FONT=Verdana][SIZE=2]506092595[/FONT][/FONT][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3][FONT=Times New Roman][FONT=Verdana][SIZE=2][email protected][/FONT]
[FONT=Verdana]gg 3629676[/FONT]
[/FONT]

[/FONT]

Poprosze o wszelkie poprawki i zdjecia do ogloszen.

Dzieki

Posted

Hyde jest w bardzo złym stanie. Właśnie jedzie do lecznicy z Asią. Kilka minut temu zaczął gorzej oddychać, w minuty poleciał tak że nie może wstać, czołga się. Lecznica uprzedzona. Bardzo się martwię o dziadka, bo słychać było jak ciężko mu złapać oddech. :(

Posted

Taki sam atak, jak wtedy w schronisku :(
Wówczas szybko dostał leki, mam nadzieję, że dziś też zdążycie ! (i że zadziałają)
Wtedy podali mu dożylnie sterydy, wetka mówiła, że kluczowy jest czas reakcji.

Cholera, ale się zdenerwowałam.

Posted

Rany Boskie... trzymam mocno mocno kciuki... Hydzik- nie teraz, nie daj sie piesku...

Nawet nie chce myslec co to moze byc... ta ch...a sledziona w zlym stanie...sterydy pomagajace na chwile...





...

Posted

o matko....bede bez kompa przez ponad tydzien...Hyde....mam nadzieje ze wszystko sie dobrze skonczy...zajrze tu jeszcze dzisiaj,,zaciakam kciuki i bardzo sie denerwuje

Posted

Po długiej, heroicznej walce w lecznicy niestety pożegnaliśmy Hydea.
Nie udało mu się pomóc, stan jego był na tyle ciężki, że nic nie dało się zrobić, skróciliśmy jego cierpienia w agonii.

Hyde dojechał do lecznicy momentalnie od ataku duszności. W lecznicy od razu dostał sterydy, leki na rozszerzenie naczyń, kroplówkę. Jednak zmian w oddychaniu nie było, było gorzej. Doszedł bezwład od pasa w dół, tak że tylne nóżki zupełnie straciły czucie. Pomimo leków nie było żadnej poprawy. Wręcz z każdą minutą, godziną było źle na tyle że Hyde leżał siny bezwładnie na boku. Czekaliśmy bardzo długo na jakikolwiek odruch organizmu na podane leki, bezskutecznie. Lekarze sugerowali nam, że Hyde bardzo się męczy i nie da mu się już pomóc, skoro nie reaguje na takie dawki i ilości leków.
Spróbowaliśmy jednak jeszcze w odruchu rozpaczy dać mu środek narkotyczny, aby go wyciszyć i sprawdzić jak wtedy zareaguje jego organizm. Nie było i wtedy poprawy.
Hyde się dusił, nie kontaktował ze światem. Nie przedłużaliśmy jego agonii, bo i tak wystarczająco długo czekaliśmy na reakcję po lekach. Jednak łudziliśmy się do ostatniej chwili, że cokolwiek "załapie".

Lekarzom ciężko jest powiedzieć co było przyczyną dzisiejszego tragicznego dnia. Stawiają mimo wszystko na śledzionę, a nie na problemy z dusznością z uwagi na fakt, że takto organizm by odpowiedział na leki.

Ogromnie mi przykro, że Hyde tak krótko cieszył się życiem poza kratkami. Dzisiaj niewiele rano zjadł, nawet niebardzo był chętny na parówkę z tabletkami. Może to była zapowiedź, że coś zaczynało się dziać. Nie daliśmy rady nic więcej zrobić, choć walczyliśmy jak lwy o tego tygrysa.

Hyde, ja to Cię strasznie polubiłam, szkoda że tak krótko byłeś wśród nas...
Żegnaj waleczny psie...

Posted

...

One tam razem juz z tego psiego nieba merdaja ogonkami bawiac sie..
moj tata je poglaszcze, porzuca patyki, tam nie jest zle... ...

Doddy, Asiu- dziekuje ze Hyde mogl byc i odejsc jako dumny, kochany pies...

W moim przekonaniu uratowal Topaza- bo nikt przed akcja ''Hyde'' nie wyciagnal Topaza, i obawiam sie ze gdyby nie fakt ze Topaz wyszedl pierwszy i byl czas na jego przygotowanie do operacji dzis bysmy zegnaly obu... a stan Hydea byl '' o wiele za pozno''...

Hyde- Tygrysku- nie tak mialo byc !


Posted

nie moge nic napisac przez lzy..przepraszam piesku ze nie moglam Cie wziac,nie zdazylam poznac....strasznie to niesprawiedliwe....:(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

Posted

nowe zdjęcia mają jutro zrobić jak sie uda:) odnośnie jedzenia -wetka powiedziała, ze może go ciągnąć szyja, trochę boleć i dlatego ma trudności w jedzeniu jeśli jest na poziomie podłogi...rany są baardzo głębokie, mogły porobic sie też zrosty gdzieś w środku i to też trochę mu moze "ciążyć"

Posted

[quote name='agata51']Całusy dla schorowanych wyżełków. Nie dajcie się, chłopaki! Oba są cudne (a Topaz w dodatku komiczny!), ale serce wyrywa się do Hyde'a. Milcz lepiej, głupie serce, bo nic z tego nie będzie.

Nie o to mi chodziło. doddy, dziękuję

Posted

agata- chyba zartujesz. Nikt by tego nie potraktowal inaczej jak chec dania domku i niemoznosc w jednym.

Cioteczki komu po drodze, niech odwiedza Topazika u Ani, wyglaszcze go za dwoch...

Posted

Wczorajszy wieczór był bardzo smutny...nikt z nas nie spodziewał się , że Hyde odejdzie tak szybko :(
Miał jednak ostatnie dni pełne spokoju, radości, miał spacery i człowieka...nie odszedł sam w schroniskowym boksie - tego nie byłabym w stanie znieść....

Posted

Poprosze wszystkich darczyncow, szczegolnie osoby z deklaracjami stalymi o wypowiedz co dalej postanawiaja. W tej chwili zostal samiutki Topaz. Ja ze swej strony nadal podtrzymuje deklaracje i skarpetke jak dotychczas, z uwaga ze na miejsce Hydzika w skarpetce chcialabym umiescic Szejka z rana na szyi. Szejk jedzie do Ani. Koszt miesieczny utrzymania to 200 zl plus karma- ma miejsce w kojcu sponsorowanym. Topaz rowniez od sierpnia zamieszka w boksie kojca sponsorowanego i jego koszty utrzymania beda sie tak samo ksztaltowac 200zl plus koszt karmy.
To tez zasluga Hydea ze kojec jest...byl specjalnie dla niego szykowany...

Prosze o szczere wypowiedzi- co dalej .

Koszt u Ani utrzymania psa miesiecznie wielkosci wyzla to 400zl ( Aniu- mozesz potwierdzic?) , Topaz mial znizke od samego poczatku, ze wzgledu na urok psioosobisty.

Posted

Z jednej strony niezmiernie cieszę się, że Hyde choć przez te 2 tygodnie nacieszył się wolnością, miał "swoich" ludzi, nie odszedł w schronisku.
Katcherine i Doddy - dziękuję Wam za to, że dzięki Waszemu zaangażowaniu i determinacji było to możliwe.

Z drugiej strony - jestem wściekła, że wszystko jest takie niesprawiedliwe.
Gdybym teraz spotkała pierwszych właścicieli Hyde'a, chyba bym ich pobiła za to, jaką krzywdę wyrządzili temu wspaniałemu psu.
Myślę o tych ludziach, którzy przez lata odmawiali mu w schronisku prawa do godnego życia; o naszych - wolontariuszy - ograniczeniach i bezradności. Mam wyrzuty sumienia, że wcześniej nie zwróciłam na Hyde'a uwagi, że musiało minąć tak wiele lat, by ponownie wyszedł na spacer, by ponownie poczuł przyjazny dotyk ludzkich rąk.
Wiem, że i tak miał mnóstwo szczęścia - najpierw mądra opiekunka w geriatrium, potem spacery z wolontariuszami, to, że przeżył pierwszy atak, wreszcie - te kilkanaście dni absolutnej swobody. Ale i tak nie potrafię cieszyć się tym w pełni, bo mam świadomość, że ten pies zasługiwał na znacznie więcej.
Ktoś mądrze napisał, że niejako dzięki Hyde'owi, Topaz nie tylko dostał szansę na nowe życie, ale w ogóle - życie. Jest to dla mnie znaczną pociechą.

Reasumując - dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzieli na mój apel sprzed kilku miesięcy.
Pamiętajcie proszę o innych psiakach, takich jak Hyde - schroniskowych weteranach, latami zamkniętych w ciasnych boksach.
Wciąż mamy ich wielu na Paluchu.

Jest Rosa - staż schroniskowy 11,5 lat. Od tylu lat nie była nawet na spacerze. "Odkryłam" ją w ostatnią niedzielę, w najbliższy weekend zabieram ją na jej pierwszy spacer.

Jest Wafel - 10,5 lat w schronisku. Pierwszy spacer - w maju tego roku.



Jest Aston - 10,5 lat w schronisku. Łagodny, mądry, przyjazny - niepozorny i niewidzialny.

http://www.dogomania.pl/threads/203880-quot-Ja-los-wyśniłem-który-je-tak-inny-niż-to-piekło-wokół-quot-ASTON-10-lat-w-schronisku



Jest Klara - aktualnie moja ulubiona "weteranka". 9 lat w schronisku, na spacery wychodzi dopiero od 2 miesięcy.

http://www.dogomania.pl/threads/210639-KLARA-psi-ideał-od-9-lat-w-schronisku-prośba-o-pomoc-w-ogłaszaniu-suni-!



Jest Cedr - trochę nieśmiały, pogodny i bardzo wdzięczny. Ponad 8 lat w schronisku. Dopiero co zaczął wychodzić na spacery.



Itd., itd. każdy weekend przynosi kolejne "odkrycia".
Każdy, kto może pomóc przy ogłoszeniach, przy spacerach, przy promocji - jest na wagę złota.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...