Iza. Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 [quote name='motyleqq']nie no, awersja to lek na całe zło. zakładasz kolce i już możesz spokojnie wyjść na spacer. bez nie możesz, no ale trudno, nieważne. problemy rozwiązane :) dzięki kolcom Jari nie żyje w chaosie, chociaż jak wszyscy wiemy, jest psem na maksa pobudliwym i niezrównoważonym. te kolce są dla Amber, nie dla niego. jak ktoś sobie chce skutecznie używać kolców, nie moja sprawa. ja nie chcę i też mi można. ale nie pisz mi, że w innym razie(bez kolców) pies żyje w chaosie, bo pod nosem masz przykład na to, że kolce nie są takie cudowne. to jest tak samo, jakby Etna non stop chodziła w kantarze. przecież szczekanie to nie jest problem, a w kantarze to sobie najwyżej poszczeka. Timi to samo. dla mnie celem jest rozwiązanie problemu PSA, a nie mojego, że mnie szarpie. i to mi się udaje, ale wiem, że to żaden sukces, bo wszystko moja wina i w ogóle to żadne problemy.[/QUOTE] Kurde Aga od jakiegoś czasu próbujesz na silę udowodnić jakie to kolce są złe, a Amber jeszcze gorsza, że je Jariemu zakłada. Ja na dogo się już praktycznie nie udzielam, poczytam jakieś tematy od czasu do czasu i już kilka razy takie zarzuty widziałam. I nie , awersja nie jest lekiem na wszystko, ale czasem zdecydowanie pomaga i przyspiesza osiągnięcie jakiegoś celu. Bez korekty też można osiągnąć niektóre rzeczy, tylko po co męczyć i siebie i psa. Myślę, że każdy z nas zna już na tyle swoje psy/psa, że wie kiedy jaką metodę powinien zastosować. Quote
Aleks89 Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 [quote name='zaba14']No tak nauka czystosci w domu nie jest sukcesem bo co niektore jamniki nadal sikajs w domu ;) wiec to jest normalne bo to jamnik ;))[/QUOTE] Ale jamniki serio szczają i srają w domu:lol: Jamnik to jamnik ,a nie pies:evil_lol: Quote
czi_czi Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 [quote name='mch'] Dopisek: Motyleqq to nie musi być kolczatka, to moze być po prostu zwykła dopasowana szeroka obroża zamiast oblesnosłodkich szeleczek. A do tej obroży postawa przewodnika, która mówi psu ze idziemy zdobywać świat, a nie że przepraszam że cię narazam na tę tragicznie frustrująca sytuację bo jest 3 osoby i 2 psy na horyzoncie.[/QUOTE] sorry ale na szelkach też można dawać korekty. I w przypadku psów małych ras bardziej wskazany jest przeskok z obroży na szelki choćby z uwagi na problemy z tchawicą i kasłanie. Nie mowiac juz o tym ze niektore maja kompletnie znieczulona szyje i szelki bardziej "czują" z racji zmiany nacisku na cielsko ;) [quote name='Aleks89']Ale jamniki serio szczają i srają w domu:lol: Jamnik to jamnik ,a nie pies:evil_lol:[/QUOTE] Identyczne slowa ostatnio uslyszal mój TŻ :cool1: został dziabnięty solidnie na wejściu przez jamnika swojego kumpla, a kumpel na jego "kurde nie wiedzialem ze on taki agresor"odpowiedzial "nie agresor, tylko po prostu jamnik. One tak maja" :evil_lol: Quote
asiak_kasia Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 ale co wy tam wiecie :eviltong: się nie znacie w ogole :shake: Każdego pieska można pozytywnie, a ze czasami zycia tego psa nie starcza na odkręcenie problemu, to trudno-słaba wymówka. :diabloti: Quote
Rinuś Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 [quote name='motyleqq'] oczywiście to, że Ti ma kiepski socjal to moja wina, bo przecież mam go od dawna. to ja to zaniedbałam. to, że to nadrabiam, jest w ogóle bez znaczenia. i jest ściemą, to już w ogóle wiadomo. [/QUOTE] A hodowczyni wie, że obwiniasz ją za całe zło tego psa? To zamiast kolców to załóż obrożę zaciskową, albo półzaciskową, jak pies się szarpie i szczeka to robisz jeb i szarpnięcie ,każesz usiąść na dupę i zamknąć ryj. Nie wyobrażam sobie odczulać szczekającego psa na zasadzie smaczka i klikania. Brutus jak tylko spróbował odszczekać na psa, który tańcuje obok na smyczy i się na niego rzuca to dostaje w łeb, siada na dupę i od razu mu się przypomina kto tutaj rządzi i jak ma się zachowywać. Zostaje pochwalony w momencie jak ignoruje takiego delikwenta sam od siebie, wtedy jest nagroda. Jak mieszkałam u rodziców codziennie idąc nad wisłe musiałam minąć parking strzeżony,a na nim przy samiutkim płocie zawsze był ON-ek, który jak nad widział darł mordę niemiłosiernie do tego płotu, chodnik od płotu był jakieś 50 cm, przez jakiś czas przelatywałam szarpana przez Brutusa na smyczy, bo on też musiał poszczekać na tego psa, potem postanowiłam że tak być nie może i dostał kilka razy w czerep, szarpnęłam go na obroży, kazałam usiąść na dupę i miał siedzieć spokojnie. Poskutkowało i teraz jak jadę do rodziców i idę nad wisłę pies w ogóle nie zauważa ON-ka i przechodzi jakby go w ogóle nie było. Smaczkami i ciumkaniem nigdy bym tego nie osiągnęła. Quote
Aleks89 Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 Rinuś-nie znasz się i gnębisz Brudaska:shake::-(:evil_lol: Quote
Rinuś Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 [quote name='Aleks89']Rinuś-nie znasz się i gnębisz Brudaska:shake::-(:evil_lol:[/QUOTE] Życie:diabloti: Amberowa kasa jest, mogę jutro wysłać? dzisiaj mogę nie zdążyć po pracy iść na pocztę :razz: Quote
dzodzo Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 Ze tak się po chamsku wtrące…im dłużej jestem na dogo, tym bardziej odnosze wrazenie ze psi swiat się odwraca do góry nogami.Nie macie takiego wrazenia???? Odkąd pamiętam były u mnie w domu psy, mój ojciec był fascynatem dobermanow-mam zdjęcia z lat 60-tych jak chadza z dobkami na smyczy po wsi,a wybiegiwal je jadac na ws-ce a psy leciały za nim;) te dobki to takie troche szczury-chude, drobne nie tak jak dzisiaj(moja suka-waga 40 kg +) Był sznaucer olbrzym(kompletnie niezależny pies łazęga, którego mój dziadek na krowim łańcuchu na szczepienie prowadzal, bo inaczej wpier…wszystkim psom po drodze a takie male pinczerki/sarenki uwielbal mordowac na wstepie a z nami dzieciakami szalal do upadłego),były dogi,były male kundle. Bedąc w podstawówce dostałyśmy z siostrą od rodzicow szczeniaka briarda. Wielki samiec, niezależny,mieszkal w domu, i ogolnie nawet nie wiedziałam ze to taki groźny pies;).Ładny był i było ich wtedy malo w Polsce, to nam rodzice kupili. Nie było netu, ksiązki na temat szkolen były przaśne i policyjne O metodach pozytywnych to się na dogo dowiedziałam-o awersyjnych tez zresztą, a jakos sama intuicja podpowiadala jak rozmawiac trzeba z psem.Briard był mój i siostry li i wyłacznie,nie lubil innych psow, wiec jak hamral do nich dostawal z buta przez łeb i od razu był potulny jak baranek. Jak się kładł na kanapie to z hukiem ladował poziom niżej. Ważyl wiecej niż ja,a jakoś nie mialam problemow z prowadzeniem takiego psa.Nigdy nie warknął na nas, a aniołeczkiem ogólnie nie był.Siedzial w domu zamkniety po klikanascie godzin bo rodzice pracowali, my w szkole i na studiach.I jakos krzywdy u niego nie widziałam.Szczesliwie przeżył lat 10. teraz żeby być dobrym właścicielem psa(zwłaszcza na dogo) trzeba przejść szkolenie klikerowe (koniecznie), używać szeleczek(bezwzględnie), IPO to samo zło (tylko agality jest cacy), trzeba mieć morze czasu, nie daj Boże pracowac(bo pieniążki to pszczółki do domu przynoszą), zapewnic psu co najmniej kilkugodzinne spacery dziennie…buda,kojec-nie do pojecia bo naturalne środowisko psa to kanapa(moja ma nawet wlasna sofe ale wkurza mnie to niezmiernie bo wszedzie sa te dobermanie klaczki i nastepny pies nie będzie miał wstepu na fotele i kanapy) mnie to smieszy jak cholera,bo pies jest psem-lubi się wytarzac w gównie,nie potrzebuje płaszczyków, gumek, spinek i malowanych pazurkow a szczesliwy jest wtedy jak sobie może w zależności od temperamentu pobiegac za pilka lub poleżeć hydrantem do góry.Ja psa nie uczłowieczam i nie lubie tego. Psa kocham za to ze jest psem dlatego czasem dogo mnie przeraza;) Quote
Unbelievable Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 btw., osoba, która mówi, że nie ma ambicji jeżeli chodzi o sporty/ szkolenie ze swoim własnym psem, zakłada szkołę, gdzie będzie uczyć inne pieski. Dla mnie szczyt obłudy i hipokryzji. Quote
Okamia Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 (edited) [quote name='Aleks89']Rinuś-nie znasz się i gnębisz Brudaska:shake::-(:evil_lol:[/QUOTE] Ja bym ją do Tozu zgłosiła :shake::evil_lol: EDIT Dzodzo - niech Ci bozia mamoną obsypie za ten opis dogo:loveu: Ja chyba nawet mam jedną z takich starych książek (ojciec musiał mieć psa szkolonego jak pod igłę ;)) Edited June 20, 2013 by Okamia Quote
asiak_kasia Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 No cóż, ja jestem strasznym właścicielem, dla moich suk. Jedna mieszka na podwórku w budzie, druga w domu. (cierpią obydwie:diabloti:) bywa, że czasami sapcerów nie maja przez kilka m-cy. Tylko ogród. Dostają przez łeb, chadzają w kolcach, nie znajac pierdyliarda sztuczek, a te które znają są dla mojej "zabawy", nie mamy za soba zadnego seminarium, ani zawodów:-( zostaja same na 10h! codziennie... i jamą tylko po 1 wypaśnej obróży, z czego jedna od Rinusiowej, a druga taksowa :shake: kurde, juz dawno powinnam psom lepszego domu poszukać, problem tylko w tym, że zaden nie bedzie dla nich lepszy niz moj. I ja kocham swoje pieski, mam z nimi tą mityczną więź, no ale sory, to są psy. AŻ i tylko psy. Ale taka tendencją do udziwniania, to chyba moda ostatnich czasów, bo w końskim temacie to samo... Quote
Rinuś Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 [quote name='Unbelievable']btw., osoba, która mówi, że nie ma ambicji jeżeli chodzi o sporty/ szkolenie ze swoim własnym psem, zakłada szkołę, gdzie będzie uczyć inne pieski. Dla mnie szczyt obłudy i hipokryzji.[/QUOTE] ha :loveu: długo się nie odzywałam ogólnie w tym temacie, ale ostatnie wywody motylkowej mnie powaliły na kolana, bo przekroczyła pewną granicę hipokryzji, której nie da się już czytać...a najgorsze, że idzie dalej z w zaparte.... Jakbym miała psa, który na wyjeździe drze w klatce ryja na ludzi i oni boją się do niej podejść to bym całą klatkę pierd.olnęła z buta i pies by się zamknął. Psy uważane za agresywne lepiej się zachowują niż suka, z którą Ty Motylkowa "pracujesz" już tyle czasu, a efekty są marne - wybacz. Quote
Aleks89 Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 Dzodzo-jesteś wielka(nie w sensie tuszy:evil_lol:bo jeszcze zarobie wpierdziel):lol: Quote
dzodzo Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 [quote name='Aleks89']Dzodzo-jesteś wielka(nie w sensie tuszy:evil_lol:bo jeszcze zarobie wpierdziel):lol:[/QUOTE] jestem szczupla, zgrabna i powabna:evil_lol:bez takich mi tu....:) Quote
Amber Posted June 20, 2013 Author Posted June 20, 2013 Człek wraca z pracy do pracy :diabloti: a tu calutka strona nagadana. I oczywiście jak zwykle jawię się jako zła właścicielka, bo Jari na kolcach, a jamnice szczają w domu. Dla małego wyjaśnienia, bo widzę, że żarty mogą zostać odebrane dosłownie. Cortina nie załatwia się w domu. Tylko jak ją przyciśnie to potrafi nie zasygnalizować potrzeby. Ale zauważyłam też w tym względzie mały postęp, nauczyła się pewnie od Jariego, że teraz przychodzi do mnie i piszczy. Wtedy trzeba szybko działać. I to tyle. Gorzej jak ją przyciśnie w nocy, bo np. opiła się wody w ogródku u TŻ, wtedy faktycznie potrafi narobić. Ale to się zdarza raz na 2 miesiące. Cortina wychodzi na 3-4 spacery dziennie. Z Finką natomiast jest tak, że jest to pies po złamaniu miednicy w 3 miejscach i ma problemy zarówno z trzymaniem moczu jak i kału. Ma w domu zainstalowane na stałe podkłady Seni, na które się załatwia gdy musi. Zarazem wychodzi regularnie na spacery, ale ona ma zdeformowany tył i się jej kurna nie dziwię, że czasem jej się zdarzy niespodzianka. Oby wasze 14 letnie psy po ciężkim wypadku były w takiej kondycji jak Finka. Z robieniem jamnic się śmieje, gdyż Jari NIGDY się nie załatwi w domu i porównuje je do psiego ideału w tym względzie. Jak widać niesłusznie, bo wychodzi na to, że mam zalany i zasrany cały dom. I purchawki na tyłku :p Naprawdę to śmieszne, jak ktoś twierdzi, że mam psa agresora rzucającego się na wszystko, a jak wracam do domu to wdeptuje jednym krokiem w siki, a drugim w kupsko. Jestem (wbrew pozorom) normalnym człowiekiem, a nie świrem. A co do kolców to już naprawdę napisałam wszystko co mogłam. Nie wiedziałam tylko, że Aga ma zamiar założyć szkołę :lol: Trzeba mieć niezłą wiarę w swoje umiejętności, chcąc uczyć (pouczać?) innych mając 20 kilka lat i 2 lamerskie pieski... Mój guru, ucz mnie :modla: :evil_lol: Po poradę wolę się nawet udać po pana Zenka, który nie wie co to jest słowo behawioryzm albo awersja, ale miał psy całe życie. Bo taki człowiek ma wiedzę praktyczną. A 20 kilku letnie laski bo kursach z innymi laskami wiedzą tylko, że kolce są be, a pieski są słodkie. Ja wiem, że nic nie wiem. I jeszcze długo wiedzieć nie będę. Ale chcę kolejnego samca dobermana. Żeby mnie uczył po Jarim. Żadem kurs czy semi nie nauczy tyle co wymagający pies. To moja taka mała ambicja. Ale myślę, że w założeniu o wiele bardziej ambitna niż się wydaje. Quote
Aleks89 Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 Amber-wyjdź za mnie:lol: Ja jestem świrem ,bo jak Kaja chce w nocy siku to wypuszczam ją na balkon i mówie "rób siku":diabloti:Bo co jak co ,ale o 4rano to mi się dymać z 4piętra nie chce :P Quote
asiak_kasia Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 :evil_lol: bo na dogo to wszyscy są idealni i cudowni, ja się tylko zastanawiam, gdzie te idealne pieski się ukrywaja, bo kurde jakoś na spacerach ich specjalnie nie widuje :diabloti: I podobnie jak Amber mam pana "Zenka" który na psach zjadł zęby ( nie dosłownie, bo zaraz bedzie, że propaguje jedzenie psiego mięsa :eviltong:) i to jest mój guru, który wie, bo całe zycia spedział z takimi a nie innymi psami. I to jest gośc, który się dzieli swoją wiedza, bo jak sam twierdzi, zawsze się czegoś nowego nauczy. A ma kilkadziesiat lat doświadczenia. I taka wiedza jest dla mnie dużo bardziej wartosciowa niż semi, kursy i modne ksiązki. (nie zebym nie czytała, bo lubie wiedziec o czym mowa) Kurde, może my tez założmy jakas szkołkę? W każdym miescie oddział hę? :cool3: Quote
Aleks89 Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 Dlatego tekst "koniecznie idź z psem na szkolenie" mnie rozwala ,bo do kogo mam pójść?Do kogoś kto ma zerowe pojęcie?I będzie szkolił mi psa 5lat po czym stwierdzi ,że sie nie da?:lol: Quote
Amber Posted June 20, 2013 Author Posted June 20, 2013 Pierwsze co rozbiłam jak kupiłam Jariego to wykupiłam prywatne lekcje z doświadczonym szkoleniowcem (były pozorant, licencja ZkwP, a nie internetowe bzdety) i facet mi słownie podarował instrukcję obsługi psa. Uczyliśmy się pół roku. Pies w tym czasie przechodził socjalizację i naukę podstawowych komend. Potem Jari zaczął niestety chorować coraz bardziej i miałam na co wydawać kasę, ale czego się nauczyłam, tego się nauczyłam ;) Quote
asiak_kasia Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 [quote name='Aleks89']Dlatego tekst "koniecznie idź z psem na szkolenie" mnie rozwala ,bo do kogo mam pójść?Do kogoś kto ma zerowe pojęcie?I będzie szkolił mi psa 5lat po czym stwierdzi ,że sie nie da?:lol:[/QUOTE] nieeee, powie Ci, że masz złą enerdżi i źle wpływasz na psa, bo jesz mienso, i sie nad "psem pochylasz i głaszczesz po głowie i to jest dla psa kara..." na dogo się dowiedzialam czegoś takiego :diabloti: Quote
Rinuś Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 [quote name='asiak_kasia']nieeee, powie Ci, że masz złą enerdżi i źle wpływasz na psa, bo jesz mienso, i sie nad "psem pochylasz i głaszczesz po głowie i to jest dla psa kara..." na dogo się dowiedzialam czegoś takiego :diabloti:[/QUOTE] ahahahahha tego to nie wiedziałam, że ktoś takie rady propaguje tutaj :crazyeye: Quote
asiak_kasia Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 [quote name='Rinuś']ahahahahha tego to nie wiedziałam, że ktoś takie rady propaguje tutaj :crazyeye:[/QUOTE] mało tego, ktoś kto się zajmuje profesjonalnym szkoleniem psów. Zajrzyjcie sobie w dział Wychowanie :siara: Quote
Rinuś Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 [quote name='asiak_kasia']mało tego, ktoś kto się zajmuje profesjonalnym szkoleniem psów. Zajrzyjcie sobie w dział Wychowanie :siara:[/QUOTE] dałabyś link, a nie muszę szukać :diabloti: Quote
mch Posted June 20, 2013 Posted June 20, 2013 Eee troche zaczynacie wpadać w skrajność, a moze ja bezpodwórkowa więc inaczej patrzę na to. Tak moje psy gdy nie były takie stare, miały po pare godzin dziennie spacerow, bo ja to lubię, były ze mną pod namiotem, w osrodku wypoczynkowym, u cioci na imieninach, na wigili u babci i w pierdylionie innych miejsc i tak, chodziły na szkolenie, chocby z takiego wzgledu, że pozorant i plac się przydaje. Nie mówię o wychowaniu tylko szkoleniu. I nie szczają na balkonie. I tak, moje psy nie zostają w domu po 10 godz bo nie muszą, chodzą ze mną do pracy. I mają w domu do dyspozycji kanapy :diabloti: Ale to wszystko nie znaczy ze zapomnialam, że to psy a nie dzieci:loveu:. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.