Aleks89 Posted May 2, 2013 Posted May 2, 2013 Ale najlepszy jest przerażony wzrok wetow na widok Lucasa:diabloti: i tekst "To kiedy sie zacznie rzucać?" :evil_lol: a on sobie da zrobić wszystko więc są bardzo zaskoczeni :evil_lol: Quote
betty_labrador Posted May 2, 2013 Posted May 2, 2013 Aleks89 napisał(a):Ale najlepszy jest przerażony wzrok wetow na widok Lucasa:diabloti: i tekst "To kiedy sie zacznie rzucać?" :evil_lol: a on sobie da zrobić wszystko więc są bardzo zaskoczeni :evil_lol: Odważny z pozoru :P i wyglądu :D Quote
Aleks89 Posted May 2, 2013 Posted May 2, 2013 Oni tak z przyzwyczajenia ,że większość ONków się ciepie na weta i wszystko co sie rusza.A mój jest słodki i rzuca się tylko na pieski:diabloti: Quote
Rinuś Posted May 2, 2013 Posted May 2, 2013 Aleks89 napisał(a):Oni tak z przyzwyczajenia ,że większość ONków się ciepie na weta i wszystko co sie rusza.A mój jest słodki i rzuca się tylko na pieski:diabloti: Ty nie masz ON-ka - zaakceptuj to wreszcie :evil_lol: Quote
Okamia Posted May 2, 2013 Posted May 2, 2013 Czytając was się cieszę, że u weta nie muszę czekać w kolejkach :evil_lol: Quote
Vectra Posted May 2, 2013 Posted May 2, 2013 Ja lubię z Lalką bywać u weta , szczególnie u takich lekarzy co czytają dużo gazet i oglądają TV :diabloti: jeden szeroki uśmiech Lalki i patrzymy na podłogę ile wet fekaliów wytoczył :evil_lol: Quote
betty_labrador Posted May 2, 2013 Posted May 2, 2013 Okamia napisał(a):Czytając was się cieszę, że u weta nie muszę czekać w kolejkach :evil_lol: a dlaczegóż to? :P Quote
Okamia Posted May 2, 2013 Posted May 2, 2013 betty_labrador napisał(a):a dlaczegóż to? :P A dlatego, że mieszkam w małym miasteczku i wet jest moim znajomym - zawsze dzwonie wcześniej i pytam czy ma dużo ludzi ;) W razie nagłych wypadków też nie mam problemów gdyż jest pod telefonem. Uroki małych miasteczek, gdzie ludzie o podobnych zainteresowaniach łączą siły :loveu: Quote
Amber Posted May 3, 2013 Author Posted May 3, 2013 Zacznijmy od tego, że dziś w nocy śniły mi się wypadające zęby. Szybki tel. do TŻ i okazało się, że umarł jego wujek :p Niestety to nie koniec problemów na dziś... Wyszłam z Jarim i Cortiną na poranny spacer, szłam przy drodze i widzę, że na trawniku obok stoi babka gadająca przez tel. i stary amstaff bez niczego. Widywałam wcześniej tego psa, ale na smyczy. No nic, myślę sobie, jak tak stoi to znaczy, że łagodny. Niestety jak go mijaliśmy to podbiegł bez niczego do Jariego i rzucił się na niego :shake: Moich inwektyw lepiej nie będę przytaczać, dość, że już miałam zdejmować kaganiec Jariemu, kiedy babka odciągnęła asta. Całe szczęście pani okazała się w porządku, wymieniłyśmy się tel. i miałam dać znać, jakby się coś działo. Na początku nic nie było widać, ale po przyjściu do domu rana zdążyła nabiec krwią no i zdecydowałam, że podaję do weta. Pech taki, że stawka świąteczna, no ale nie ja tym razem miałam się kłopotać o rachunek ;). Dostał antybiotyk i powtórka za 48h. Całe szczęście, że ast stary i pewnie ząbki już nie te, nie zdołały przebić skóry, ale otarcie jest niezłe. Martwię się, żeby się babrać nie zaczęło, bo wiadomo jak to z Jarim jest, no i pogryzienia jeszcze nie przerabialiśmy... Dobrze, że w takim miejscu, że lizać nie może... Okazało się poza tym, że babka się tylko psem opiekuje, bo to jej siostry... I to tłumaczy wszystko... To jest to o czym pisze często, ludzie bez doświadczenia mają problemy, wydaje im się, że ast, dob itp. to pudelek czy jamnik, a tak nie jest i trzeba mieć oczy dookoła głowy... A przynajmniej smycz i kaganiec :p Rana może nieduża, ale jest... Poza tym Jari nie z takich ran miał kłopoty... Quote
omry Posted May 3, 2013 Posted May 3, 2013 O rany.. My tylko raz przerabialiśmy pogryzienie, okropne uczucie jak widziałam że Avril mix bernardyna miota jak zabawką. Wet jak robił prześwietlenie to specjalnie zrobił dwa zdjęcia, żeby mocniej babkę po kieszeni uderzyć, choć 60 zł to wcale nie tak dużo biorąc pod uwagę ile strachu się najadł pies i my. No i szczęście, że jak ją złapaliśmy to puściła. Dopiero później dwa razy ugryzła TŻ, w dłoń i w piszczel. Nigdy tylko małego psa. Tyle razy co już chore akcje mieliśmy to sobie nie wyobrażam mieć tylko małe psy, które się nie obronią same. Quote
Amber Posted May 3, 2013 Author Posted May 3, 2013 Ech jak widać i duże w kagańcu nic nie mogą zrobić :shake: Jari zapłacił dziś na nieodpowiedzialność innych, ale i tak uważam, że lepiej, że stało się tak, a nie inaczej, bo gdyby i mój nie miał kagańca to obrażenia mogłyby być jeszcze poważniejsze, a tak przynajmniej tamtemu psu się nic nie stało. Może to głupie myślenie, ale psy nie wybierają opiekunów, a ten ast to naprawdę staruszek, siwy pychol, tylko jeszcze widać krew w żyłach nie do końca mu ostygła ;) No i też lepiej, że nie poszedł na Cortinę, bo pewnie nie miałabym co zbierać. A tak to tylko stała biedaczka taka przerażona, nie wiedziała co się dzieje. Żeby nie było, moje psy nawet nie szczeknęły czy coś, ast podbiegł i zaatakował, zero wąchania itp. Quote
WATACHA Posted May 3, 2013 Posted May 3, 2013 No nie fajna sytuacja.Też kiedyś miałam podobny przypadek.Mentor w kagańcu, a podbiegł do nas napastliwy labrador i zaczął męczyć jego koleżankę pitkę.Gdy Mentor staną w jej obronie, to się rzucił na niego.Jak M "niechcący" spadł kaganiec (zawsze miał założony tak , że jak pociągnie w drugą stronę to się ściągnie) to właściciel dostał nagłego przyspieszenia :). Parę dni temu podbiegł do nas też jakiś piesek, może ze dwa kilo miał.Moje niewychowane pieseczki chciały go zjeść, a on je.Właścieciel nie wiedział co zrobić, bo z jednej strony bał się Mentora, z drugiej nie mógł złapać psa, więc kopał go nogą w przeciwnym kierunku.Kiedy mu się udało pokusiłam się o żarcik, że ten jego pies to samobójca, ale chyba pan nie był w nastroju ;) Quote
Amber Posted May 3, 2013 Author Posted May 3, 2013 Też kiedyś spotkałam babkę, która bała się złapać swojego goldenka oszczekującego nas w około, bo się bała Jariego :diabloti: F... logic. Quote
asiak_kasia Posted May 3, 2013 Posted May 3, 2013 o kurka...:shake: Widzę, że nie tylko u mnie weekend pełen wrażeń :roll: Współczujemy spotkania, mam nadzieje, że tym razem Jari oszuka system i nic złego nie bedzie z tej rany. Tyle dobrego, że babka się zachowała po ludzku. Kurde nie pojmuje jak można nie-swojego psa puszczać luzem. Nieważne czy jest cacy do innych piesków czy nie. Ja bym w zyciu czegoś takiego nie zrobiła, bo kurde jednak to NIE mój pies... MY za to mieliśmy spotkanie 3stopnia z ONkiem sąsiadów. Zapomnieli zamknać bramę, a my akurat wracalismy z lasu. No i piesek wyleciał bo jakze by inaczej. Skonczyło się na poszarpaniu odważniaka przez Joko, i kopniaku od TZ, ale nerwów i stresu na cały weekend. I po raz kolejny dzięki bogu za stabilnego psa, który nie rozszarpał tego kundla, bo możliwości miała. I tu pojawia mi się pytanie, people Y no think? Quote
Amber Posted May 3, 2013 Author Posted May 3, 2013 Aleks89 napisał(a):Bedzie teraz taki męski z bliznami:diabloti: Jakby ich jeszcze mało miał :diabloti: Jari niestety nie ma okazji szarpać innych piesków, bo sam je be, wielki, agresywny, sąsiedzi się skarżą i w ogóle, ale jakoś innym pieskom nie przeszkadza szarpać jego :roll: Dałam babce mały wkład "o tych rasach" bo nie lubię nagonki na TTB, ale trzeba przyznać, że mając pod opieką asta trzeba baczyć na to co się dzieje wokoło, a nie beztrosko puszczać luzem na trawniczku. U TTB jest jeszcze złudne pewnie to, że są łagodne dla ludzi - to i pewnie do piesków też :p Quote
betty_labrador Posted May 3, 2013 Posted May 3, 2013 Rety współczuje :shake: fajną majówkę macie.. :shake: A ludzie są tak nieodpowiedzialni ze szkoda gadać, a szczególnie beztroscy wydają sie ludzie którzy "tylko" opiekują sie psami... a nie maja o nich pojęcia, a przede wszystkim pojęcia o psie którym sie opiekują. Mam nadzieje, że Jari wyjdzie z tego cało-w sensie bez paprania rany ;) Ja kiedyś miałam taki przypadek,- ide z Tosca na smyczy, mija nas starsza babka z bokserka na smyczy... i psy sie obwąchują, wszystko w porządku... Nagle! patrze..Tosca na plecach, a bokserka nad nią i warczy. Ja ją przeganiam, babka nie robi nic, odciągam Tosce całą wystraszona. Wiecie co powiedziała właścicielka? Że jej sunia sie tak bawi -to jest jej radość okazywana psom !!! :splat: Quote
Amber Posted May 3, 2013 Author Posted May 3, 2013 Zdecydowanie za duży spokój był ostatnio z Jarim, już jakieś 3 tyg. bez wizyty u weta :evil_lol: Quote
Aleks89 Posted May 3, 2013 Posted May 3, 2013 Kaja ostatnio pożarła się z suką ON:diabloti:Żonkilka słyszała larmo:evil_lol: Quote
Amber Posted May 3, 2013 Author Posted May 3, 2013 "Nas" nigdy nic na serio nie zaatakowało, toteż szok tym większy :p Dobrze tylko, że go na wystawę nie zgłosiłam, bo mielibyśmy problem :eviltong: Rana oczywiście musiała spuchnąć... Zobaczymy co będzie dalej :roll: Quote
betty_labrador Posted May 3, 2013 Posted May 3, 2013 Amber napisał(a):"Nas" nigdy nic na serio nie zaatakowało, toteż szok tym większy :p Dobrze tylko, że go na wystawę nie zgłosiłam, bo mielibyśmy problem :eviltong: Rana oczywiście musiała spuchnąć... Zobaczymy co będzie dalej :roll: BYłby lepiej oceniony -bo agresywny jako dobek-to wspaniale :diabloti: Quote
Amber Posted May 5, 2013 Author Posted May 5, 2013 Haha no całe szczęście nie ;) Byłam dziś nad Wisłą bo tak ładnie się nagle zrobiło. Ludzi tłum, ale tylko na górze... Na dole błotko skutecznie odstraszało amatorów i bardzo dobrze. Niestety foty pod słońce musiałam robić, bo moją miejscówkę zajął wędkarz, ale na swojej plaży miałam ciszę i spokój, bo trzeba było trochę pogłówkować jak na nią trafić z uwagi na to, że Wisła wylała. Spacerek po chaszczach to za dużo dla weekendowych spacerowiczów :eviltong: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.