Ellig Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 wertus napisał(a):Ania jest po kolejnej rozmowie z teściową -porażka ....... jutro ja znowu będę próbował ..... cholera nie możemy tak po prostu przywieść Lupusa do domu i postawić ich przed faktem dokonanym. Na jutro jestem umówiony z Njangu. Proponuje zaczac od pokazania zdjec tych z dziecmi z hotelu, z maratonu jak trzeba to jakies przesle:)Powodzenia!:) Quote
mmd Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 Ellig napisał(a):Proponuje zaczac od pokazania zdjec tych z dziecmi z hotelu, z maratonu jak trzeba to jakies przesle:)Powodzenia!:) A Ty co o tej porze robisz na dogo? Grzeczne dzieci już śpią ;) Quote
wertus Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 mmd napisał(a):Jeśli nie mieszkacie na końcu świata to może zgodziłaby się na próbę... Na 3 dni. myślałem o tym ..... zobaczymy Quote
Ellig Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 mmd napisał(a):A Ty co o tej porze robisz na dogo? Grzeczne dzieci już śpią ;) wlasnie przez sprawy na dogo nie spie.....;) Quote
Ellig Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 wertus napisał(a):myślałem o tym ..... zobaczymy Dobry pomysl, trzymam kciuki,zeby sie udalo:) Quote
Ewa Marta Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 [quote name='wertus']Są, i to bardzo konkretne ..... wcześniej ( jeszcze zanim zacząłem się spotykać z Anią) mieli psa imieniem Lucky. Gówniaż, około roku, może dwóch, wzięty z łańcucha z tego co mi wiadomo na początku wszyscy się litowali nad biednym pieseczkiem i pozwalali na wszystko, tyle że on urósł ( budową ciała przypominał corso ) i zdecydował się wprowadzić własne porządki. To że niszczył i kopał to mały pikuś -zaczął atakować: teściową, babcię i Asię ( 11 lat ). Ja go widziałem tylko raz, do mnie nie wystartował. oddali go niecałe pół roku temu, nie wiem gdzie, pojechaliśmy z Anią do mnie na działkę na cały dzień, a potem odebrałem telefon " już nie mam psa, a oni nie chcą powiedzieć gdzie on jest" Teraz teściowa boi się powtórki z rozrywki. a najgorsze że ma koronny argument : VETO i koniec nie wiem jak ją przekonać ( to tak na zasadzie gadaj se a ja i tak wiem swoje ) w pewnym momencie wydawało się że wszystko będzie ok, inaczej nie dawał bym bezpodstawnej nadziei i nie zawracał bym głowy Magdzie ani Dominikowi. na pewno będziemy dalej próbować .[/QUOTE] Przepraszma, że się wtrącę, ale teściowa po prostu pozwoliła tamtemu psu na dominację. Warto zdecydowanie spotkać się z dobrym behawiorystą, czy treserem, który pokaże co robić, żeby pies zajął pozycję niższą niż ludzie w rodzinie. To nie jest trudne, najważniejsze, żeby od początku właściwie te relacje ustawić. Ostatnio słyszałam od znajomej o wyżle, który ze słodkiego psiaka zmienił się w rzucającego się na właścicielkę "potwora". Też mu wszystko było wolno, nie znał żadnych granic i niestety został oddany. Jeśli naprawdę zależy Wam na Lupusie, może warto wziąć go na próbę i od razu zaprosić do domu kogoś takiego. Quote
Ellig Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 Przemyslalam sprawe adopcji Lupusa do domu , gdzie jest nie chciany przez Tesciowa i mysle ,ze jednak Lupus nie powinien byc poddawany eksperymentom.Na tym etapie jestem na nie.................:shake: I druga sprawa, podarowalam Kamie 15 kg karmy , mokrej w puszkach z watku http://www.dogomania.pl/threads/206929-Kamusia-juz-dzi%C5%9B-b%C4%99dzie-w-swoim-wymarzonym-domku!!!!!?p=17739712#post17739712 Kama byla u Donki i pojechala juz do domu a karma zostala w hotelu, dlatego karma przechodzi dla Lupusa :) Donke prosze o potwierdzenie i Nutusie o wpis do postu rozliczeniowego.:) dobrego dnia! Quote
Donka5 Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 Tak.Puszki są.Rozumiem-przechodzą dla Lupusa:-) Quote
Ellig Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 [quote name='Donka5']Tak.Puszki są.Rozumiem-przechodzą dla Lupusa:-)[/QUOTE] Tak jest!Dziekuje bardzo:) Quote
Aneczka&Sułtan Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 [quote name='Ellig']Przemyslalam sprawe adopcji Lupusa do domu , gdzie jest nie chciany przez Tesciowa i mysle ,ze jednak Lupus nie powinien byc poddawany eksperymentom.Na tym etapie jestem na nie.................:shake:[/QUOTE] Zgadzam się z tym co napisała Ellig w 100%. Szczerze mówiąc nie dałabym żadnego psa do domu gdzie jeden pies nagle zginął i nie wiadomo co sie z nim stało, mało tego osoba, która go się "pozbyła" kategorycznie sprzeciwia się kolejnemu zwierzęciu. Niestety... ja mam przed sobą widmo znikającego Lupusa... pies to nie pralka, niektórych zachowań się nie przewidzi. zawsze należy do psa podchodzić z pewną dozą nieufności i z ogromnym rozsądkiem. A co jeśli Lupus w zabawie będzie podgryzał? (zdaża mu się, chciał zjeść rękę Nutusi :P) czy zostanie to odebrane jako agresja? Myślę, że Państwo muszą zacząć od gruntownej edukacji Pani Teściowej w zakresie psów, ich zachowań, sygnałów a dopiero w następnej kolejności myśleć o adopcji psa. Na chwilę obecną dla mnie to bez sensu i niesie za sobą duże ryzyko... za duże... Miałam napisać o Lupusie. Poznałam go na maratonie i od pierwszej chwili miałam wrażenie, że doskonale się znamy. Potraktował mnie od razu jak dobrego kumpla. Co prawda zdziwił się trochę jak zebrał kilka korekt, ale znosił je z godnością. Nawet na mnie krzywo nie spojrzał, gdy dość kategorycznie ucinałam jego negatywne zachowania. Lupus jest pewnym siebie psem, choć widać, że w niektórych sytuacjach nie czuje się komfortowo (hałas, strzału, wielkie zbiorowiska ludzi) nie panikuje, wszystko przyjmuje ze spokojem. Bardzo mi się to podobało. Widać, że jest psem myślącym. Mimo, że posiłowaliśmy się ze sobą trochę na smyczy (nie ciągnie co prawda jak parowóz, ale dobre maniery to to nie są :) ) Lupus ładnie omija przeszkody, np. słupy kiedy obchodzimy je z dwóch różnych stron. Widać, że myśli... Nie jest łasuchem więc ciężko go skupić na człowieku w rozproszeniach. Oczywiście jak siądziemy na chwilę na trawie to Księciunio jest już na kolanach i prosi o głaski, przytulanki i rozdaje buziaczki (nawet tym niedobrym ciotkom co krzyczą i korygują psa ;) ) Widać, że nikt nigdy niczego go nie uczył. Myślę jednak, że jest psem myślącym, mądrym i chętnym do pracy z człowiekiem tylko nie bardzo wie jeszcze o co chodzi. Bardzo ładnie reaguje na korekty, ładnie czyta sygnały, nie spina się tylko odpuszcza. Jeśli weźmie go osoba, która poświęci czas na pracę z nim będzie mega zadowolona. Lupus zasługuje na taki dom bo naprawdę ma ogromny potencjał. Myślę też, że przy rozważnym i doświadczonym przewodniku możnaby zaryzykować mieszkanie z innym zwierzęciem - ale to proszę traktować tylko w kategorii przypuszczeń nie zaś ocen. Poobserwowałam go trochę, ale nie próbowałam socjalizacji z żadnym psem więc nie wiem. Zauważyłam jednak, że Lupus nie chce pozabijać innych psów, po prostu nie ma ochoty z nimi obcować. Quote
wertus Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 [quote name='Ellig']Przemyslalam sprawe adopcji Lupusa do domu , gdzie jest nie chciany przez Tesciowa i mysle ,ze jednak Lupus nie powinien byc poddawany eksperymentom.Na tym etapie jestem na nie.................:shake:[/QUOTE] Rozumiem wątpliwości, sam mam podobne, (dlatego to opisałem) choć nie skreślałbym możliwości na happy end. W sobotę rozmawiałem z Dominikiem ( njangu ) - wie więcej, bo w bezpośredniej rozmowie można więcej przekazać niż w najdłuższym poście. Tak czy siak, będę dalej "pracował" nad teściową i na bieżąco śledził losy Lupusa, puki się tam nie przeprowadzę uważam temat za "zawieszony" (chyba że się stanie cud ). Quote
Aneczka&Sułtan Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 [quote name='wertus']Rozumiem wątpliwości, sam mam podobne, (dlatego to opisałem) choć nie skreślałbym możliwości na happy end. W sobotę rozmawiałem z Dominikiem ( njangu ) - wie więcej, bo w bezpośredniej rozmowie można więcej przekazać niż w najdłuższym poście. Tak czy siak, będę dalej "pracował" nad teściową i na bieżąco śledził losy Lupusa, puki się tam nie przeprowadzę uważam temat za "zawieszony" (chyba że się stanie cud ).[/QUOTE] Wertus - i chwali Ci się rozsądek oraz to, że jesteś z nami szczery. Ja też miałam kłopoty z moimi rodzicami i teściami najpierw przy Bulisławie (bo pies morderca) a potem przy tymczasowaniu Salsy (bo też morderca i do tego ze schroniska i w ogóle po co mi drugi pies!). Truli mi i mojemu mężowi strasznie, tyle, że my mamy ten komfort, że nie mieszkamy ani nie zależymy od żadnych z rodziców. Mimo to było nam przykro, że w ten sposób nas traktują. Teraz moja mama kocha moje psie dzieci miłością wielką, reszta rodziny zresztą też. Nie wyobrażam sobie funkcjonować w jednym domu przy takim oporze ze strony reszty domowników. To niczemu nie służy a i z psem praca wtedy jest cięższa i mniej efektywna a i o nieszczęście nietrudno. Quote
Nutusia Posted October 3, 2011 Author Posted October 3, 2011 Aneczka - wielkie dzięki za tak cenne uwagi. Muszę się zmóżdżyć i wysmarować nowy tekst do ogłoszeń - zamierzam zawrzeć w nim trochę Twoich uwag ;) Wertus - ja bardzo dobrze rozumiem co to znaczy zakochać się w psie i "ten i żaden inny". I bardzo Cię cenię za to, że nie powodują Tobą jedynie emocje. Dziękuję. To dobrze wróży Tobie i Twojemu przyszłemu psiemu towarzyszowi ;) Ellig - pięknie dziękujemy za karmę - smacznego Lupino! Wpisuję w post rozliczeniowy, rzecz jasna. I jeszcze dopiszę karmę od Anaczki (przepraszam, że dopiero teraz, ale jakoś mną zakręciło na amen...). Na maratonie odebraliśmy też karmę dla Lupusa od Izy z Fundacji malamuciej, ale to dziewczyny z fundacji wiedzą ;) No, Lupiński - masz co jeść chłopie, a już i tak za dobrze wyglądasz. Donka, jakąś reglamentację wprowadź może... :) Quote
Ewa Marta Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 [quote name='Aneczka&Sułtan']Wertus - i chwali Ci się rozsądek oraz to, że jesteś z nami szczery. Ja też miałam kłopoty z moimi rodzicami i teściami najpierw przy Bulisławie (bo pies morderca) a potem przy tymczasowaniu Salsy (bo też morderca i do tego ze schroniska i w ogóle po co mi drugi pies!). Truli mi i mojemu mężowi strasznie, tyle, że my mamy ten komfort, że nie mieszkamy ani nie zależymy od żadnych z rodziców. Mimo to było nam przykro, że w ten sposób nas traktują. Teraz moja mama kocha moje psie dzieci miłością wielką, reszta rodziny zresztą też. Nie wyobrażam sobie funkcjonować w jednym domu przy takim oporze ze strony reszty domowników. To niczemu nie służy a i z psem praca wtedy jest cięższa i mniej efektywna a i o nieszczęście nietrudno. Ja protestuję:-) Bulisław nie jest mordercą:-) Nigdy nie zapomnę, jak traktowal mała koteczkę będącą u was na DT... Zresztą co ja będę opowiadać, sami zobaczcie;-) Moja sunia strąciłaby intruza z ogona na bank;-) Quote
Aneczka&Sułtan Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 [quote name='Ewa Marta']Ja protestuję:-) Bulisław nie jest mordercą:-) Nigdy nie zapomnę, jak traktowal mała koteczkę będącą u was na DT... Zresztą co ja będę opowiadać, sami zobaczcie;-) Moja sunia strąciłaby intruza z ogona na bank;-) oooo! o Malwinę też mi truli :P Kocią Bulisław za każdym razem jak do nas przyjdzie, próbuje (w sensie liże)... Kamila śmieje się, że w końcu nas pożre :) więc ja bym z tym mordercą wcale tak nie protestowała... :) Quote
Ellig Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 [quote name='wertus']Rozumiem wątpliwości, sam mam podobne, (dlatego to opisałem) choć nie skreślałbym możliwości na happy end. W sobotę rozmawiałem z Dominikiem ( njangu ) - wie więcej, bo w bezpośredniej rozmowie można więcej przekazać niż w najdłuższym poście. Tak czy siak, będę dalej "pracował" nad teściową i na bieżąco śledził losy Lupusa, puki się tam nie przeprowadzę uważam temat za "zawieszony" (chyba że się stanie cud ).[/QUOTE] Ja rowniez nie skreslam takiej mozliwosci ale na dzisiaj jest tak jak napisalam, tak mysle:) Quote
Nutusia Posted October 3, 2011 Author Posted October 3, 2011 Bulisław jest jaki jest TYLKO dzięki Aneczce i jej TZ-owi. Lupus też ma szansę być psim ideałem - musi tylko trafić na równie wytrwałych, konsekwentnych i zdeterminowanych ludzi (no, mogą być nieco mniej, bo z Bulisława większy oportunista jednak jest ;)) Quote
Ellig Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 Wykupiony pakiet ogloszen dla Lupsa http://www.dogomania.pl/threads/215287-Promocja-45-og%C5%82osze%C5%84-za-8-z%C5%82...-Pom%C3%B3%C5%BCcie-Agrze-zmniejszy%C4%87-d%C5%82ug-%29-do-09.10.11-do-22-00?p=17743215#post17743215 Nutusiu wstaw tylko tekst , zdjecia:) Quote
Pliszka Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 no nareszcie znalazłam ten wątek :) Na maratonie znaleźliśmy się przypadkiem, bo akurat trasa przebiegała koło naszego bloku i od razu zwrócił moją uwagę psiak na jednej z koszulek :) W tym momencie już wiedziałam komu kibicować :) Jechaliśmy na rowerach do samej mety, szkoda, ze nie spotkałam Lupusa osobiście. Bardzo fajny pomysł :) A na maratonie było tak niesamowicie, że za rok biegniemy i też w psich koszulkach, jeśli możemy spapugować ;) Gratulujemy i życzymy Wam kochani wszystkiego dobrego :) Quote
Kociabanda2 Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 [quote name='Aneczka&Sułtan']Kocią Bulisław za każdym razem jak do nas przyjdzie, próbuje (w sensie liże)... Kamila śmieje się, że w końcu nas pożre :) więc ja bym z tym mordercą wcale tak nie protestowała... :)[/QUOTE] a ja Ci mówię, że on sprawdza jak ja smakuję i w końcu mnie zje ;) :D Lupino za to w zabawie jak szczeniaczek podgryza delikatnie. Widać, że nikt z nim nie pracował, niczego go nie uczył, bo dorosły pies, a ma takie szczeniackie pomysły :eviltong: Jeśli ktoś (np. teściowa) jest przewrażliwiony to może błędnie odczytać tą zabawę jako agresję :( Quote
Nutusia Posted October 4, 2011 Author Posted October 4, 2011 Pliszka - witamy! O zgodę na papugowanie pomysłu to trzeba Njangu zapytać, ale jak go znam, to pozwoli, bo w końcu chodzi o domy dla psiaków! :) Ellig - piękne dzięki za pakiet ogłoszeniowy. Postaram się jeszcze dziś sklecić nowy tekst. Kociabando, wybrałabyś zdjęcia, proszę?... ;) Quote
Nutusia Posted October 4, 2011 Author Posted October 4, 2011 Nowy tekst do ogłoszeń. Jakieś uwagi (oprócz tego, że jest przydługi ;))? Lupus został przywiązany na sznurku do cudzego płotu. Uwolniony, nie ruszał się z miejsca przez kilka dni, czekając aż jego "pan" po niego wróci, bo przecież do płotu przywiązał nie tylko psa, ale i jego serce! A wierne psie serce nie pozwala odejść, zdradzić... Pies ma ok. 4 lat. Jest zdrowy, zaszczepiony, odrobaczony i wykastrowany. Bardzo ładnie chodzi na smyczy, idealnie podróżuje samochodem. Trudno pojąć dlaczego się go pozbyto. Lupus jest wpatrzony w człowieka i ufa mu bezgranicznie. Widać, że jest psem myślącym, choć prawdopodobnie nikt go nigdy niczego nie uczył. Jest mądry i chętny do pracy z człowiekiem. Choć jeszcze nie zawsze wie, czego się od niego oczekuje, bardzo ładnie reaguje na korekty, czyta sygnały, nie spina się i poddaje człowiekowi. Każdego nowo poznanego człowieka traktuje od razu jak kumpla, uwielbia się przytulać, być głaskanym – wciąż szuka kontaktu fizycznego z opiekunem. Bardzo dobrze reaguje na dzieci – nawet te całkiem małe. Jeśli chodzi o kontakty z innymi psami czy kotami, Lupus z pewnością wymaga socjalizacji – nie ma wobec nich morderczych zamiarów, ale też nie ma ochoty z nimi obcować. Człowiek jest dla niego najważniejszy. Jeśli jego przyszły opiekun zechce poświęcić trochę czasu na pracę z Lupusem, zyska posłusznego, wiernego i oddanego przyjaciela, gdyż ten pies ma ogromny potencjał. Zasługuje na mądry, odpowiedzialny i kochający dom. Człowieku – przywiąż lupusowe serce, ale nie na sznurku, nie do cudzego płotu, tylko do siebie – miłością, przywiązaniem i opieką. Niech już wreszcie to psie serce pokocha SWOJEGO człowieka i idzie z nim na koniec świata, a nawet dalej... Quote
Ellig Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 [quote name='Ellig']Wykupiony pakiet ogloszen dla Lupsa http://www.dogomania.pl/threads/215287-Promocja-45-og%C5%82osze%C5%84-za-8-z%C5%82...-Pom%C3%B3%C5%BCcie-Agrze-zmniejszy%C4%87-d%C5%82ug-%29-do-09.10.11-do-22-00?p=17743215#post17743215 Nutusiu wstaw tylko tekst , zdjecia:) Nutusiu juz wstawilam tekst i zdjecia nie musisz niczego wysylac. Quote
Aneczka&Sułtan Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 [quote name='Nutusia']Jeśli chodzi o kontakty z innymi psami czy kotami, Lupus z pewnością wymaga socjalizacji – nie ma wobec nich morderczych zamiarów, ale też nie ma ochoty z nimi obcować. Człowiek jest dla niego najważniejszy.[/QUOTE] Nutusiu to bym napisała troche inaczej. O tym, że byćmoże uda się zsocjalizować Lupusa z innymi zwierzętami to ja piszę z dużym marginesem. To będzie wymagało ogromu pracy, przede wszystkim na początku nad posłuszeństwem. Lupus musi poznać o co w tym wszystkim chodzi. Socjalizację będzie można zacząć od momentu kiedy Lupus będzie potrafił odczytać czego się od niego wymaga. On narazie nie bardo rozumie co to "fe". (mój Bulislaw np. myśl, że "fe" to jego imię :D). Moim zdaniem trzeba pisać, że powinien być jedynakiem jednak istnieje szansa na jego współegzystowanie z innym zwierzem ale jedynie w bardzo doświadczonym domu, który wie jak ułożyć relacje zwierząt i będzie potrafił ze swoim stadem pracować. Może się też okazać, że Lupus jakimś cudem (z Salsą tak było) zaakceptuje rezysdenta bez większych zgrzytów, jednak ja wolę dmuchać na zimne. Czy Donka może opisać jak on reaguje na zwierzęta? przy mnie tylko do nich szczekał (takim szczekiem niemorderczym, nie spinał się, nie jeżył). czy próbował dopaść jakiegoś psa? skąd wniosek, że musi być jedynakiem? przyznam bez bicia, że z braku czasu nie czytałam dokładnie wątku Lupusa. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.