Itske Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 A co się stało z Kapselkiem? I po co takie roszady? Quote
_Aga_ Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 [quote name='Itske']A co się stało z Kapselkiem? I po co takie roszady?[/QUOTE] Kapsel już za TM... :( Quote
brazowa1 Posted May 4, 2011 Author Posted May 4, 2011 Katarzyno,ja wiem,że to sie wydaje bardzo proste,sprawdzic reakcje psa na kota w zamknietym pomieszczeniu,ale uwierz mi te najprostsze rzeczy sa w schroniskowych realiach najtrudniejsze. Bo musi byc kot,ktory nie zabije i da sie z powrotem zamknąc w klatce,a ja nie znam tych kotów ,no i zamknieta przestrzeń,w której moze byc i kot i pies,jedyne miejsce to w sumie kociarnia,gdzie koty sa po sterylkach. Ale wycyrklowac tak,żeby tam trafic miedzy jednym,a drugim sprzątaniem. Sprawdzic reakcje kota koło kociarni (niektore nie pozostawiaja złudzen),czy na otwartej przestrzeni-zaden kłopot,ale tak,żeby gdzies sie z psem i kotem zamknąć-to trudne.Dlatego od ręki tego sprawdzic nie mogę. Quote
KatarzynaJanik Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 [quote name='brazowa1']Katarzyno,ja wiem,że to sie wydaje bardzo proste,sprawdzic reakcje psa na kota w zamknietym pomieszczeniu,ale uwierz mi te najprostsze rzeczy sa w schroniskowych realiach najtrudniejsze. Bo musi byc kot,ktory nie zabije i da sie z powrotem zamknąc w klatce,a ja nie znam tych kotów ,no i zamknieta przestrzeń,w której moze byc i kot i pies,jedyne miejsce to w sumie kociarnia,gdzie koty sa po sterylkach. Ale wycyrklowac tak,żeby tam trafic miedzy jednym,a drugim sprzątaniem. Sprawdzic reakcje kota koło kociarni (niektore nie pozostawiaja złudzen),czy na otwartej przestrzeni-zaden kłopot,ale tak,żeby gdzies sie z psem i kotem zamknąć-to trudne.Dlatego od ręki tego sprawdzic nie mogę.[/QUOTE] To niekoniecznie musi być łatwe do sprawdzenia i zdaję sobie z tego sprawę. Biorę poprawkę na schroniskowe realia i podejście zwierząt ze schroniska. Jak również zdaję sobie sprawę z tego, że "przetestowanie" psiaka nie musi być tak do końca miarodajne. Jeśli jednak mam rozważać adopcję Piko, muszę i chcę wiedzieć, jak reaguje na koty, ponieważ mam w domu kotkę (i suczkę, ale wiadomo już, że Piko pozytywnie reaguje na inne psy). Quote
Betbet Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Jeśli taka jak wpisane w profilu Kasi, to cała Polska.Kasiu a Ty wybierasz się może do Trójmiasta? tak pewnie byłoby najłatwiej, osobiście... Quote
KatarzynaJanik Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 [quote name='Betbet']Jeśli taka jak wpisane w profilu Kasi, to cała Polska.Kasiu a Ty wybierasz się może do Trójmiasta? tak pewnie byłoby najłatwiej, osobiście...[/QUOTE] No i właśnie... To, obawiam się, będzie największy problem, jeśli zdecyduję się na adopcję psiaka - adopcja, której nie jestem w stanie "załatwić" osobiście, wszak odległość jest ogromna... Quote
elkate Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Słuchajcie, ja wzięłam Czarusia i Bajkę bez sprawdzania reakcji na koty i było wszystko ok. Psy jak wchodzą do domu stęsknione za człowiekiem akceptuja koty bo to domownicy. Czarek a szczególnie Bajka na dworzu bardzo by goniła koty, ale nie moga bo są na smyczy. No 100% Piko zaakceptuje kotkę. I jeszcze dodam, że Czaruś był wieziony też przez całą Polskę do Gdańska, bo az z Milicza i część drogi wiozła go Koss! Quote
dudson13 Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Trzymam kciuki za Pikusia, mam nadzieję, że już niedługo powędruje do domu Quote
Itske Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Kasiu, cieszę się, że rozważasz adopcję Piko - trzymam kciuki za szczęśliwy finał, w moim domu mieszkają dwie suki, jedna ze schroniska z Łodzi :-) (bez sprawdzania na koty) przewinęło się też kilka / kilkanaście tymczasowiczów - i jest tak - że nie spotkalam się z problemem, nawet te niezbyt chętne kotom: a. swojego kota nie ruszam, bo domowy i należy do stada, cudze owszem, jak uciekają to pogonię :-), b. kot zasiedzialy i raczej trzeba bylo uważać, żeby psy nie oberwaly c. jak byl na wejściu problem - a był raz na kilkanaście psow, to się psu wytlumaczyło, i było ok moim zdaniem, sprawdzania na koty ma sens w domu tymczasowym, jak pies jest dłużej i pokazuje swój prawdziwy charakter, obca przestrzeń, obcy kot, sytuacja stresujaca - to nie jest miarodajne, reakcja moze być na zasadzie odreagowania stresu, a nie agresji wobec kota jesli zdecydujesz się na adopcję - i w ogóle akceptacja obustronna, to pomogę w transporcie: finansowo lub zabiorę go do Warszawy - stamtąd bliżej do Ciebie :-) Quote
KatarzynaJanik Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Tak, jak pisałam już wcześniej - zdaję sobie sprawę z tego, że ten "test" nie musi być w ogóle miarodajny tak naprawdę. Chciałabym mieć jednak jakiekolwiek pojęcie na temat jego stosunku do kotów. No i jest kwestia trudniejsza, niż motyw "Piko vs. kot" - możliwość ewentualnej adopcji "na (TAKĄ) odległość"...i, tym samym, transport... To największe schody, jak myślę... Quote
Betbet Posted May 5, 2011 Posted May 5, 2011 Katarzyno, ogólnie najlepiej jest własnie kiedy pies idzie do adopcji nieopodal. Bo w razie zwrotu... trafia znowu do znajomego miejsca, a nie gdziekolwiek, gdzie być może szybko straci zycie. Adopcje na odległość to wyjątek:) Kiedy piesek ma małe szanse na znalezienie domu, bo stary, bo chory, bo nie taki jak ludzie teraz chcą. Ale nie wiem, czy Ty się nie zrazisz jak my Cię przetrzepiemy na lewo i prawo jeśli chodzi o wszelkie informacje? Bo jeśli piesek ma jechać, to już tak na AMEN, na zawsze... bo to jego zawsze może nie trwać bardzo długo. Zobacz tutaj, Telma nie poddała się naszym wątpliwościom, przezyła szturm pytań no i decydujące było to, że miała dwa adoptowane pieski od wolontariuszek, które znamy. Poręczyły za Telmę: http://www.dogomania.pl/threads/197502-Stworek.-O-psie-kt%C3%B3ry-pozna%C5%82-g%C5%82%C3%B3d.-W-DT-u-Telmy. Absolutnie nie chcę Cię niczym urazić, serce mi szybciej bije na myśl, że Piko mógłby pójść do domu. Na pewno, tak samo jak Stworka, zabrałabym go najpierw do siebie tuż przed podróżą, wykąpała (pewnie prosząc brązową o pomoc), przenocowała. Tylko musimy sprawdzić wszystko na tip top. On nie może wrócić, bo: trauma, odległość, pieniądze, oddanie go do innego schronu - to w ogóle nie wchodzi w grę! Jest radość, nadzieja, musi być też i rozwaga. Wiemy, że masz zwierzaki, kociaki. Czy są tu ich wątki? To pieski dogo, ze schronisk? Czy ktoś z wieloletnich dogomaniaków ma z Tobą kontakt we Wrocławiu? Nie jestem absolutnie osobą decyzyjną. Decyzyjne jest schronisko tylko i wyłącznie, a najlepiej w sytuacji orientuje się zawsze brązowa. Quote
paulina0409 Posted May 5, 2011 Posted May 5, 2011 [quote name='Itske']Kasiu, cieszę się, że rozważasz adopcję Piko - trzymam kciuki za szczęśliwy finał, w moim domu mieszkają dwie suki, jedna ze schroniska z Łodzi :-) (bez sprawdzania na koty) przewinęło się też kilka / kilkanaście tymczasowiczów - i jest tak - że nie spotkalam się z problemem, nawet te niezbyt chętne kotom: a. swojego kota nie ruszam, bo domowy i należy do stada, cudze owszem, jak uciekają to pogonię :-), b. kot zasiedzialy i raczej trzeba bylo uważać, żeby psy nie oberwaly c. jak byl na wejściu problem - a był raz na kilkanaście psow, to się psu wytlumaczyło, i było ok moim zdaniem, sprawdzania na koty ma sens w domu tymczasowym, jak pies jest dłużej i pokazuje swój prawdziwy charakter, obca przestrzeń, obcy kot, sytuacja stresujaca - to nie jest miarodajne, reakcja moze być na zasadzie odreagowania stresu, a nie agresji wobec kota jesli zdecydujesz się na adopcję - i w ogóle akceptacja obustronna, to pomogę w transporcie: finansowo lub zabiorę go do Warszawy - stamtąd bliżej do Ciebie :-)[/QUOTE] Również pomogę finansowo i lokalowo w Warszawie, gdyby potrzebny był nocleg czy cokolwiek :-) Quote
KatarzynaJanik Posted May 5, 2011 Posted May 5, 2011 [quote name='Betbet']Katarzyno, ogólnie najlepiej jest własnie kiedy pies idzie do adopcji nieopodal. Bo w razie zwrotu... trafia znowu do znajomego miejsca, a nie gdziekolwiek, gdzie być może szybko straci zycie. Adopcje na odległość to wyjątek:) Kiedy piesek ma małe szanse na znalezienie domu, bo stary, bo chory, bo nie taki jak ludzie teraz chcą. Ale nie wiem, czy Ty się nie zrazisz jak my Cię przetrzepiemy na lewo i prawo jeśli chodzi o wszelkie informacje? Bo jeśli piesek ma jechać, to już tak na AMEN, na zawsze... bo to jego zawsze może nie trwać bardzo długo. Zobacz tutaj, Telma nie poddała się naszym wątpliwościom, przezyła szturm pytań no i decydujące było to, że miała dwa adoptowane pieski od wolontariuszek, które znamy. Poręczyły za Telmę: http://www.dogomania.pl/threads/197502-Stworek.-O-psie-kt%C3%B3ry-pozna%C5%82-g%C5%82%C3%B3d.-W-DT-u-Telmy. Absolutnie nie chcę Cię niczym urazić, serce mi szybciej bije na myśl, że Piko mógłby pójść do domu. Na pewno, tak samo jak Stworka, zabrałabym go najpierw do siebie tuż przed podróżą, wykąpała (pewnie prosząc brązową o pomoc), przenocowała. Tylko musimy sprawdzić wszystko na tip top. On nie może wrócić, bo: trauma, odległość, pieniądze, oddanie go do innego schronu - to w ogóle nie wchodzi w grę! Jest radość, nadzieja, musi być też i rozwaga. Wiemy, że masz zwierzaki, kociaki. Czy są tu ich wątki? To pieski dogo, ze schronisk? Czy ktoś z wieloletnich dogomaniaków ma z Tobą kontakt we Wrocławiu? Nie jestem absolutnie osobą decyzyjną. Decyzyjne jest schronisko tylko i wyłącznie, a najlepiej w sytuacji orientuje się zawsze brązowa. Nie mam niczego do ukrycia, więc absolutnie nie boję się i nie zrażę się pytaniami, czy nawet wątpliwościami. Na DogoManii jestem od niedawna, ale już trafiłam na takie historie, że głowa mała... Doskonale wiem i rozumiem to, że nikt nie chce, by psiak trafił w złe ręce, w złe warunki etc. Sama tego nie chcę. Jestem przewrażliwiona wręcz, jeśli mówić o krzywdzeniu zwierząt... Chciałabym móc je wszystkie chronić... I żałuję, że jestem taka bezsilna... Luna (moja suczka) i Margo' (moja kotka) nie mają wątków na DogoManii, ponieważ psinka jest ze schroniska w Raciborzu (zabrałyśmy ją stamtąd, kiedy jeszcze tam mieszkałyśmy), a kotkę wyjęłam spod własnego samochodu (stojącego pod domem), już we Wrocławiu. Kilka zdjęć Luny i Margo': http://www.facebook.com/media/set/?set=a.108632709156082.13350.100000280590630&l=22f0577c51 Wątek natomiast ma (miał...) Pepino, którego adoptowałam w marcu. Schorowany staruszek, który był już bardzo zmęczony...niestety, jest już za TM... :( Wątek Pepino: http://www.dogomania.pl/threads/203061-Pepino-nie-%C5%BCyje-Pami%C4%99tamy....... Oprócz historii psiaka oczywiście, wyczytacie tam także opinię osoby, która była u mnie na wizycie przed adopcyjnej - pani o nicku Poker. Wyczytacie tam także przykre komentarze, czy wręcz zarzuty w stosunku do mnie. Nie będę tego jednak komentowała, bo to kwestia podejścia każdego człowieka z osobna... Powiem tylko tyle: żałuję (bardzo), że nie było wizyty po adopcyjnej... Quote
Alter Ego Posted May 5, 2011 Posted May 5, 2011 [quote name='Betbet']Katarzyno, ogólnie najlepiej jest własnie kiedy pies idzie do adopcji nieopodal. Bo w razie zwrotu... trafia znowu do znajomego miejsca, a nie gdziekolwiek, gdzie być może szybko straci zycie. Adopcje na odległość to wyjątek:) Kiedy piesek ma małe szanse na znalezienie domu, bo stary, bo chory, bo nie taki jak ludzie teraz chcą. Ale nie wiem, czy Ty się nie zrazisz jak my Cię przetrzepiemy na lewo i prawo jeśli chodzi o wszelkie informacje? Bo jeśli piesek ma jechać, to już tak na AMEN, na zawsze... bo to jego zawsze może nie trwać bardzo długo. Zobacz tutaj, Telma nie poddała się naszym wątpliwościom, przezyła szturm pytań no i decydujące było to, że miała dwa adoptowane pieski od wolontariuszek, które znamy. Poręczyły za Telmę: http://www.dogomania.pl/threads/197502-Stworek.-O-psie-kt%C3%B3ry-pozna%C5%82-g%C5%82%C3%B3d.-W-DT-u-Telmy. Absolutnie nie chcę Cię niczym urazić, serce mi szybciej bije na myśl, że Piko mógłby pójść do domu. Na pewno, tak samo jak Stworka, zabrałabym go najpierw do siebie tuż przed podróżą, wykąpała (pewnie prosząc brązową o pomoc), przenocowała. Tylko musimy sprawdzić wszystko na tip top. On nie może wrócić, bo: trauma, odległość, pieniądze, oddanie go do innego schronu - to w ogóle nie wchodzi w grę! Jest radość, nadzieja, musi być też i rozwaga. Wiemy, że masz zwierzaki, kociaki. Czy są tu ich wątki? To pieski dogo, ze schronisk? Czy ktoś z wieloletnich dogomaniaków ma z Tobą kontakt we Wrocławiu? Nie jestem absolutnie osobą decyzyjną. Decyzyjne jest schronisko tylko i wyłącznie, a najlepiej w sytuacji orientuje się zawsze brązowa. Pozwolcie, ze sie wtrace. Kasia adoptowala juz jednego psiaka poprzez dogo. Byl to Pepino- slodki staruszek, ktory marnial w schronisku. Z tego co czytalam na watku Pepisia, Kasia zajmowala sie nim najlepiej jak mogla. Byly zdjecia i codzienne raporty o tym ile zjadl, jak poszla kupka i siusiu :) Niestety Pepis byl juz bardzo schorowany i w krotkim czasie dostal (prawdopodobnie) udaru. Bardzo cierpial i Kasia musiala podjac ciezka decyzje o uspieniu. Sledzilam codziennie watek Pepino i bylo strasznie przykro, ale kiedy znalazlam watek Piko postanowilam zamiescic jego zdjecie na watku Pepisia. Mialam nadzieje, ze kiedy Kasia sie otrzasnie, zechce pomoc innemu staruszkowi. To chyba przez watek Piko (a moze sie myle) Kasia znalazla info o Kapselku, ktory nota bene byl podobny do biednego Pepisia. Oczywiscie przed adopcja Pepino Kasia miala robiona wizyte przedadopcyjna, z tego co pamietam, przez Poker. Mysle, ze dla Piko to jest ogromna i byc moze jedyna szansa, zeby zaznac milosci i odleglosc nie powinna byc tu przeszkoda. Pozstaje problem kota. Zupelnie sie nie znam na schroniskowych ukladach, ala moze ktos moglby przyjsc tam ze swoim domowym kotem i zobaczyc jak Piko reaguje? To pewnie glupi pomysl, ale juz nie wiem co zrobic. Quote
Betbet Posted May 5, 2011 Posted May 5, 2011 Bardzo mi przykro z powodu Pepinia... takie decyzje nigdy nie przechodzą bez echa... i jedni uważają tak, drudzy inaczej. Ja jestem akurat z tych, którzy uważają, że trzymanie psa tylko dla szpanowania jak to się o niego walczy, a nie biorąc pod uwagę jego bólu jest okrucieństwem. Stworek też odszedł z pomocą Telmy, bo wiedziałyśmy, że ona walczy ale... widzi jak strasznie jest źle... Może jedyne co, to faktycznie trzeba było skontaktować się z którąś z dziewczyn... no nie wiem. Tak czy siak musi zajrzeć tu brązowa, przekazać informację dalej, zapytać i wtedy zobaczymy. Ja bym chciała dla Piko jak najlepiej, bo tu jest ten ból niemozności ogłaszania go. a on w tym wypadku jest bez szans Quote
annavera Posted May 5, 2011 Posted May 5, 2011 Ja widzę jak Kasia udziela się pro- zwierzęco na FB i czytałam wątek Pepina. Kasia dała mu tyle serca i wg mnie tylko osoba, która jest na miejscu w takim wypadku i przy konsultacjach z lekarzem jest w stanie podjąć tak trudną decyzję. Teletransmisji ze schroniskiem jak na razie nie ma, a "słowa ... MOŻE jeszcze poczekaj", też by psu nie pomogły. Trzymam kciuki za to, żeby mały PIKO trafił pod opiekę Kasi i bardzo wierzę, że nikt nie będzie zawiedziony a on na pewno będzie tam szczęśliwy i spokojny. I wierzę w to, że wszystkie "niedowiarki" jeszcze się o tym przekonają :) Jedyne co mnie martwi, to długa droga dla tego biedaka do Wrocławia :( Quote
KatarzynaJanik Posted May 5, 2011 Posted May 5, 2011 [quote name='Alter Ego']Sledzilam codziennie watek Pepino i bylo strasznie przykro, ale kiedy znalazlam watek Piko postanowilam zamiescic jego zdjecie na watku Pepisia. Mialam nadzieje, ze kiedy Kasia sie otrzasnie, zechce pomoc innemu staruszkowi. To chyba przez watek Piko (a moze sie myle) Kasia znalazla info o Kapselku, ktory nota bene byl podobny do biednego Pepisia.[/QUOTE] Dokładnie tak było - z wątku Pepinka trafiłam na wątek Piko, a od niego trafiłam jakoś do Kapselka... Odkąd zobaczyłam komentarz z wątkiem Piko - byłam u niego codziennie, tylko "po cichutku", później u Kapselka tak samo, kiedy już go znalazłam... [quote name='Betbet']Może jedyne co, to faktycznie trzeba było skontaktować się z którąś z dziewczyn... no nie wiem.[/QUOTE] Miałam numer do pani prezes schroniska, numer do darczyńcy psiaka i numer do dziewczyny, która przywiozła do mnie Pepiego, która była ze mną i z nim na badaniach u specjalistów (które zresztą sama zorganizowała, w dodatku zrobiła to tak, by były za darmo). Do niej jedynie zadzwoniłam, bo tylko ona jedna miała realne i kompletne pojęcie na temat stanu zdrowia tego biedaka (i studiuje weterynarię). Tylko co mi po tym telefonie, czy po jakimkolwiek innym? Nawet moja Siostra (przyszły ratownik medyczny, więc orientuje się w kwestiach medycyny, jak również orientowała się w sytuacji Pepiego) nie była w stanie mi pomóc podjąć tę decyzję. Wiedziała doskonale to, co wiedzieli wszyscy (że Maluch odchodzi, że nie ma sił, by walczyć (On był bardzo zabiedzony...)), ale nie umiała tylko przy tym pozostać, bo kierowały Nią również uczucia względem tego psiaka. Nikt by mi nie powiedział: "zrób to" lub "nie rób tego", nie oszukujmy się. Byłam z tym sama. Nie mogłam i nie chciałam pozwolić Mu cierpieć jeszcze dłużej... Quote
Betbet Posted May 5, 2011 Posted May 5, 2011 Wszystko rozumiem. Stworek jakoś dojechał do Bytomia i to za jednym transportem, może i cud dla Pikulca by się wydarzył. Tak po mapie biorąc pewnie najlepiej byłoby przez Poznań, może etapami, cholerka wie. Tylko Kasiu, proszę nie zostawiaj nas teraz. Zobaczymy jaka jest opinia osób decyzyjnych. Nawet jesli to potrwa kilka dni - warto poczekać. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.