Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

Posted

Ostatnie zdjęcie najlepsze. :-)

Duży ten twój Zu. Moja jest wielkości pi razy oko przeciętnego Jacka.... Na zdjęciu widzę, że Zu zdecydowanie większa. Będzie wielkości spaniela? Trochę wyżej? No ..... spora. :-)

Co do weekendu, to nie mogę nic obiecać. Raz, że mamy działkę, dwa, że siostra się buduje, więc raczej ostatnio jej pomagam, niż spaceruję z psem. Ale jak nigdzie nie wyjedziemy, to chciałabyś umówić się na spacer? :razz: Z psem/psami...

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

40cm w kłębie, 10-12 kg w zależności od pory roku, umięśnienia, otłuszczenia itd. :evil_lol:

Jeśli się złoży wszystko tak, że ja wezmę psa i Ty będziesz mieć wolne to możemy się gdzieś wybrać oczywiście :)

Posted

Proponuję sobotę, ok. 16-17. Wtedy będę po pracy. :-) Nie wiem.....Park? Skwer Niepodległości przy uroczej fontannie?
Podaję kontakt. 796 79 79 73. Ewentualnie zesmsujemy się jeszcze. Jak nie weźmiesz psa, pożyczę Ci swojego (na chwilkę). Zastanów się dobrze i może lepiej weź swoje futro. :lol: Chcesz chodzić publicznie z ratlerkiem na smyczy? :razz:
Pozdrawiam, Agnieszka

P.S. Masz masakrycznie zapchaną skrzynkę pocztową i nie mogę wysłać PW.

Posted

Kolejne dwa maliniaki w Lublinie. Nie ogarniam :mdleje:

https://scontent-b-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/1380202_10151987525668524_1806156671_n.jpg

[FONT=lucida grande]TAMILA - boks 30[/FONT]
[FONT=lucida grande]Suka, w typie OB Malinois, ur. 2011[/FONT]
[FONT=lucida grande]Tamila , typowa przedstawicielka rasy. Suczka została odłowiona w Lublinie w centrum miasta. Jest energiczna i spragniona kontaktu z człowiekiem. Suczka nie jest duża. Dogaduje się z innymi psami, do ludzi bardzo przyjaznie nastawiona. Mieszka w boksie z drugim maliniaczkiem.[/FONT]


https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/1394051_10151985748223524_51902928_n.jpg
[FONT=lucida grande]PATO- boks 30
Pies, duży, w typie OB Malinois, ur. ok 2012
Pato to typowy przedstawiciel swojej rasy. Osoba która chciałaby go adoptować powinna się zapoznać z rasą która reprezentuje Pato. Są to psy bardzo energiczne , w nieodpowiednich rękach bywają nieobliczalne. Pato bardzo kocha ludzi, lubi się uczyć , potrafi się skupić. Wymaga bardzo dużo ruchu i poświęcanego czasu. Psy te są wykorzystywane na całym świecie do pracy w służbach, stąd też jest to zwierzę stworzone do pracy, które nie ciepri nudy. Pies jest wykastrowany, zaszczepiony, odkleszczony, przed wydaniem zostanie zachipowany.[/FONT]
[FONT=lucida grande] [/FONT]

Posted

LOL na pewno :D

Ale nie, psa z adopcji nie wezmę w ciągu najbliższych paru lat na pewno ;) Co najwyżej może na DT, ostatnio nawet TŻta podpytałam, co o tym sądzi ogólnie i ... nie miał przeciwwskazań. Trudno mi się przestawić na tak akceptującego zwierzątka człowieka :evil_lol:

Posted

evel napisał(a):
LOL na pewno :D

Ale nie, psa z adopcji nie wezmę w ciągu najbliższych paru lat na pewno ;) Co najwyżej może na DT, ostatnio nawet TŻta podpytałam, co o tym sądzi ogólnie i ... nie miał przeciwwskazań. Trudno mi się przestawić na tak akceptującego zwierzątka człowieka :evil_lol:


czyli na dobre wyszła Ci zmiana :cool3:

Posted

Jednak jest duuuuża różnica, kiedy ktoś się wychowuje ze zwierzątkami i kiedy jednak wychowuje się w rodzinie bez zwierząt. U tego mojego teraźniejszego ;) w bliższej i dalszej rodzinie naturalne jest to, że w domu kręcą się pod nogami psy, koty i takie tam, że siedzą pod stołami podczas posiłków, że niektóre są rozpuszczone jak jasna cholera...

Wszyscy oczywiście współczują Zu :diabloti:, bo jest tak krótko trzymana i ja na nią burczę i w ogóle, ale ona przechodzi ludzkie pojęcie jak widzi, że trafiła na podatny grunt :roll: Jak wiadomo, Zu ma słabość do facetów ogólnie, zwłaszcza do pewnego typu. No i pokochała braci R. miłością wielką. Tak wielką, że nawet nie raczyła nas poinformować kiedyś, kiedy spaliśmy sobie w salonie, że przyszedł młodszy brat R., tylko poszła się do niego wdzięczyć, perfidna suka :mad:

Za drugim bratem łazi jak smród po gaciach i ostatnio stwierdziła, że jest TAKA GŁODNA, że on MUSI dać jej swoją bułkę :roll: Zaczęła nawet sama z siebie robić stójki i inne śmieszne sztuczki. No i dostała tę bułkę, czarna franca, zanim zdążyłam powiedzieć, żeby jej nie dokarmiać, bo i tak ma dupsko grube :splat:

Innym razem jak ją spuściłam na chwilę z oczu, to u mamy R. siedziała już na kolankach i sępiła ogryzek z jabłka. Gdyby mieszkała u nich na stałe byłaby najbardziej rozpuszczonym psem na kuli ziemskiej :evil_lol:

Posted

[quote name='evel']LOL na pewno :D

Ale nie, psa z adopcji nie wezmę w ciągu najbliższych paru lat na pewno ;) Co najwyżej może na DT, ostatnio nawet TŻta podpytałam, co o tym sądzi ogólnie i ... nie miał przeciwwskazań. Trudno mi się przestawić na tak akceptującego zwierzątka człowieka :evil_lol:

Takiego to ze świecą szukać, także chuchaj, dmuchaj i w ogóle.
Mój TZ jak się poznaliśmy to w psach za bardzo nie siedział, ale udało mi się go zarazić, możnaby powiedzieć, że trafiłam na ideal:loveu:.
Znosi wiele moich psich fanaberii:diabloti:.

Posted

[quote name='evel']Jednak jest duuuuża różnica, kiedy ktoś się wychowuje ze zwierzątkami i kiedy jednak wychowuje się w rodzinie bez zwierząt. U tego mojego teraźniejszego ;) w bliższej i dalszej rodzinie naturalne jest to, że w domu kręcą się pod nogami psy, koty i takie tam, że siedzą pod stołami podczas posiłków, że niektóre są rozpuszczone jak jasna cholera...

Wszyscy oczywiście współczują Zu :diabloti:, bo jest tak krótko trzymana i ja na nią burczę i w ogóle, ale ona przechodzi ludzkie pojęcie jak widzi, że trafiła na podatny grunt :roll: Jak wiadomo, Zu ma słabość do facetów ogólnie, zwłaszcza do pewnego typu. No i pokochała braci R. miłością wielką. Tak wielką, że nawet nie raczyła nas poinformować kiedyś, kiedy spaliśmy sobie w salonie, że przyszedł młodszy brat R., tylko poszła się do niego wdzięczyć, perfidna suka :mad:

Za drugim bratem łazi jak smród po gaciach i ostatnio stwierdziła, że jest TAKA GŁODNA, że on MUSI dać jej swoją bułkę :roll: Zaczęła nawet sama z siebie robić stójki i inne śmieszne sztuczki. No i dostała tę bułkę, czarna franca, zanim zdążyłam powiedzieć, żeby jej nie dokarmiać, bo i tak ma dupsko grube :splat:

Innym razem jak ją spuściłam na chwilę z oczu, to u mamy R. siedziała już na kolankach i sępiła ogryzek z jabłka. Gdyby mieszkała u nich na stałe byłaby najbardziej rozpuszczonym psem na kuli ziemskiej :evil_lol:

Haha:evil_lol: i teraz mam przed oczami taki oto obraz: króciutkie nóżki i tłuściutki tułów.

Posted

mój miał zwierzęta jak był dzieckiem, ale przed wzięciem Etny, nie chciał psa w bloku(bo nie:diabloti:). no ale stało się ;) teraz baaardzo kocha nasze psy. w ogóle ma zarąbiste podejście do zwierząt, jest bardzo spokojnym i cierpliwym człowiekiem :loveu:

Posted

ktoś kto jest świrem ;) na punkcie psów , nie ma szans dogadać się , z kimś kto psy lubi troszkę :)
i nie ma kompromisu KURDE , więc dobrze zrobiłaś , zmieniając TZ :cool3:

mój na szczęście potoffał pieseczki i czasem mam wrażenie , że za bardzo :diabloti:

Posted (edited)

Ja miałam różne przypadki TZtów, od takiego co mu chodziło 5 psów i 3 koty matki po domu, przez takiego co miał swojego kochanego seska i całował mu stopki, po takiego co psa praktycznie w domu nie miał... I w sumie wszyscy dość szybko się poddali mojemu schorzeniu; chyba już na pierwszy rzut oka nie rokuję szans na wyleczenie :diabloti:

A z tymi malinami to chyba macie naprawdę prężne pseudo w okolicy... Może trzeba zacząć śledzić ogłoszenia i uda się toto namierzyć?

Edited by Martens
Posted

Ja swojego faceta poznałam przez psy i oboje jesteśmy zafiksowani strasznie ;) Tylko to też ma swój minus, bo nie mamy hamulca :evil_lol: Ale jakoś staramy się mieć umiar - w kupowaniu rzeczy dla nich, planach na kolejne i wychodzeniu samemu - bez psów :lol:

Posted

Vectra napisał(a):
ktoś kto jest świrem ;) na punkcie psów , nie ma szans dogadać się , z kimś kto psy lubi troszkę :)
i nie ma kompromisu KURDE , więc dobrze zrobiłaś , zmieniając TZ :cool3:

mój na szczęście potoffał pieseczki i czasem mam wrażenie , że za bardzo :diabloti:


jakoś ja świetnie dogaduje się ze swoim TŻ, a do świra na punkcie psów mu bardzo daleko :)

Posted

Nieprawdą byłoby stwierdzić, że poróżniły nas tylko psy czy aż psy - wiadomo, część rzeczy nas zbliżała, część oddalała, ale fakt faktem - psy chyba przebiły wszystko...

Ten obecny jakoś nie wpada w panikę kiedy mówię, że jak już się ogarnę życiowo to chciałabym mieć tak na stałe trzy sztuki :evil_lol: I kota. I jakieś dziecko czy dwa :siara:

Posted

evel napisał(a):
LOL na pewno :D

Ale nie, psa z adopcji nie wezmę w ciągu najbliższych paru lat na pewno ;) Co najwyżej może na DT, ostatnio nawet TŻta podpytałam, co o tym sądzi ogólnie i ... nie miał przeciwwskazań. Trudno mi się przestawić na tak akceptującego zwierzątka człowieka :evil_lol:


Oj tam, narzekasz :D
Ja kiedy ostatnio poznałam tego byłego, to byłam w bardzo pozytywnym szoku - bo i pogadał ze mną o moich psach i westchnął żałośnie widząc szczenną sukę, którą minęliśmy samochodem... rzadko się to u facetów zdarza, rzadko! :diabloti:

Posted

evel napisał(a):
Nieprawdą byłoby stwierdzić, że poróżniły nas tylko psy czy aż psy - wiadomo, część rzeczy nas zbliżała, część oddalała, ale fakt faktem - psy chyba przebiły wszystko...

Ten obecny jakoś nie wpada w panikę kiedy mówię, że jak już się ogarnę życiowo to chciałabym mieć tak na stałe trzy sztuki :evil_lol: I kota. I jakieś dziecko czy dwa :siara:


Mój mi dał ograniczenie do dwóch psów i kota :diabloti: A ja się na to zgodziłam, póki nie mam prawa jazdy - fakt, że z trzema psami pociągiem nigdzie byśmy nie pojechali. Ale jak będę mogła już psy wsadzić do auta i ruszyć cztery litery...:evil_lol:

U mnie było straszne marudzenie o czwartego psa, którego brałam do siebie, nie mieszkamy razem jeszcze. Ale w końcu TZ przyjął do wiadomości, że z psami nie wygra :diabloti: A nawet mnie wspiera w pasji szkoleniowej, proponuje, że podrzuci na jakieś szkolenie, wspólny spacer, seminarium... Sam wychował się na wsi, zawsze były koty i psy, teraz mają mieszankę dobka i rottka w domu - na kanapie (btw. to jest najlepszy pies do szkolenia jakiego znam :loveu: umie już wszystkie możliwe sztuczki, tak mi się dobrze z nim pracuje :cool3:).

Mi się wydaje, że jeśli psy to Twoja pasja, to jakby mają prawo być tą kartą, która decyduje o byciu z kimś albo rozstaniu. Nie chodzi o stosunek do psa jak do dziecka czy inne bzdety - tylko jeśli ktoś nie szanuje tego, co jest pasją drugiej osoby, to nigdy nie będzie zgody. Nieważne, czy tu chodzi o wycieczki wysokogórskie, psy, jazdę na quadach itd. Chociaż przyznam, że ja bym nie chciała, żeby mój TZ był maniakiem psów - jestem apodyktyczna troszkę i lubię robić w kwestii moich zwierząt według siebie, a nie spierać się o wychowanie, żywienie itd...:roll: P. przyjmuje to, co ja mówię i robi tak, jak mówię :loveu: Chyba jestem straszna..

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Mój mi dał ograniczenie do dwóch psów i kota :diabloti: A ja się na to zgodziłam, póki nie mam prawa jazdy - fakt, że z trzema psami pociągiem nigdzie byśmy nie pojechali. Ale jak będę mogła już psy wsadzić do auta i ruszyć cztery litery...:evil_lol:

U mnie było straszne marudzenie o czwartego psa, którego brałam do siebie, nie mieszkamy razem jeszcze. Ale w końcu TZ przyjął do wiadomości, że z psami nie wygra :diabloti: A nawet mnie wspiera w pasji szkoleniowej, proponuje, że podrzuci na jakieś szkolenie, wspólny spacer, seminarium... Sam wychował się na wsi, zawsze były koty i psy, teraz mają mieszankę dobka i rottka w domu - na kanapie (btw. to jest najlepszy pies do szkolenia jakiego znam :loveu: umie już wszystkie możliwe sztuczki, tak mi się dobrze z nim pracuje :cool3:).

Mi się wydaje, że jeśli psy to Twoja pasja, to jakby mają prawo być tą kartą, która decyduje o byciu z kimś albo rozstaniu. Nie chodzi o stosunek do psa jak do dziecka czy inne bzdety - tylko jeśli ktoś nie szanuje tego, co jest pasją drugiej osoby, to nigdy nie będzie zgody. Nieważne, czy tu chodzi o wycieczki wysokogórskie, psy, jazdę na quadach itd. Chociaż przyznam, że ja bym nie chciała, żeby mój TZ był maniakiem psów - jestem apodyktyczna troszkę i lubię robić w kwestii moich zwierząt według siebie, a nie spierać się o wychowanie, żywienie itd...:roll: P. przyjmuje to, co ja mówię i robi tak, jak mówię :loveu: Chyba jestem straszna..


Mój też nie był maniakiem psów, ale go zaraziłam ładnych kilka lat temu... na początku robił co kazałam i się nie kłócił, ale teraz zaczyna się stawiać :diabloti:
I tak oto, od kiedy mamy Cresila, główny powód naszych sprzeczek to metody wychowawcze* :lol:

________
*tzn. na ogół wyznajemy takie same zasady, ale zdarzają nam odmienne poglądy odnośnie szybkiej reakcji w konkretnej sytuacji - ja mam większy próg wytrzymałości i często jest tak, że jak ja bym jeszcze spokojnie upomniała psa, to B. uważa, że już trzeba huknąć... i wtedy zaczynamy się kłócić :diabloti:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Chociaż przyznam, że ja bym nie chciała, żeby mój TZ był maniakiem psów - jestem apodyktyczna troszkę i lubię robić w kwestii moich zwierząt według siebie, a nie spierać się o wychowanie, żywienie itd...:roll: P. przyjmuje to, co ja mówię i robi tak, jak mówię :loveu: Chyba jestem straszna..


jezu, ja też bym nie chciała! to byłby dla mnie dramat, już widzę te dyskusje i spory co do metod wychowawczych, żywienia, pielęgnacji czy czegoś innego :D a tak to bez problemu jestem w stanie wybić mu z głowy pomysł sprawienia nam beagla bo mu się tak bardzo spodobały :D mówię coś, czasami trochę podkoloryzuje i on się w tej kwestii słucha :) Ale żeby było sprawiedliwie- ja się słucham w kwestii gotowania. On jest zawodowym kucharzem więc z góry przyjmuję, że ma rację :)

Posted

zmierzchnica napisał(a):

Mi się wydaje, że jeśli psy to Twoja pasja, to jakby mają prawo być tą kartą, która decyduje o byciu z kimś albo rozstaniu. Nie chodzi o stosunek do psa jak do dziecka czy inne bzdety - tylko jeśli ktoś nie szanuje tego, co jest pasją drugiej osoby, to nigdy nie będzie zgody. Nieważne, czy tu chodzi o wycieczki wysokogórskie, psy, jazdę na quadach itd. Chociaż przyznam, że ja bym nie chciała, żeby mój TZ był maniakiem psów - jestem apodyktyczna troszkę i lubię robić w kwestii moich zwierząt według siebie, a nie spierać się o wychowanie, żywienie itd...:roll: P. przyjmuje to, co ja mówię i robi tak, jak mówię :loveu: Chyba jestem straszna..


Ja mam dokładnie to samo zdanie ;)
Co bym nie myślała o czyimś hobby, to jeżeli faktycznie jest to dla kogoś życiowa pasja, to jako partnerka nie miałabym sumienia komuś tego utrudniać, czy zabraniać. Gdybym to robiła i czuła się z tym dobrze, to w ogóle nie byłaby miłość z mojej strony. I jeśli ktoś znając mnie i wiedząc czym są dla mnie psy, próbował mi to wybić z głowy czy bezsensownie mnie ograniczać, nie miałabym skrupułów skończyć związku. Aczkolwiek osoba, która nie lubi psów, w ogóle nie weszłaby raczej do puli kandydatów :p z tej puli wyleciał kiedyś bardzo przystojny, inteligentny, dowcipny i sympatyczny pan, bo kiedy mój pies skoczył mu jedną łapą na ciemne dżinsy (lato, zero błota, dookoła czysta sucha trawa), wyjął chusteczkę higieniczną i dokładnie wyczyścił to miejsce :evil_lol: zaraz mi ciąg myślowy poszedł 5 lat do przodu i całkowicie straciłam zainteresowanie :evil_lol:

Ale tak jak zmierzchnica jakoś ciężko sobie wyobrażam życie z takim samym psiarzem jak ja, bo ja zawsze wiem lepiej i lubię żeby było po mojemu :cool1: chyba że każdy miałby swoje własne psy i nie wchodził drugiemu w paradę.

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...