Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

Posted

zmierzchnica napisał(a):
tylko jeśli ktoś nie szanuje tego, co jest pasją drugiej osoby, to nigdy nie będzie zgody. .

otóż to BRAWO , pięknie napisane i nie ważna czy pasją są psy czy puste pudełka po zapałkach ;)
jeśli druga osoba nie lubi naszej pasji ... no to o czym gadać ? jak wspierać , uzupełniać , umieć się cieszyć razem z drugą osobą.

Mi tak pasuje że wujcio pokochał psy i uczy się dzielnie życia z tym ;) psy nie są jego pasją :) on ma swoją , którą ja też wspieram.

Jedyne co można prowadzić do trwałych konfliktów ? to dwóch pasjonatów jednej pasji w jednym domu :evil_lol:

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Psy też nie są pasją mojego TŻ, ale uwielbia wszystkie, a nasze kocha. Jeśli chodzi o wychowywanie to w całości przyjmuje do wiadomości, co ja mówię. Nie zawsze dobrze wszystko wychodzi, ale wiem, że się stara :lol: Mam tak ogromne szczęście mając przy sobie tego człowieka, pasujemy do siebie pod każdym względem :razz:

Wczoraj szwagierka TŻ opowiadała nam o swoim kuzynie, który uwielbia asty. Niedawno odeszła jego suka na raka żołądka, teraz kupuje jakiegoś samca z Poznania. Jak posłuchałam o jego metodach wychowawczych to szczena mi opadła. Hitem było to, że sprawdza psy glebując je i bijąc po pysku, jak pies nie zareaguje, to znaczy, że dobrze go wychował. Psy nic nie mogą, ciągle krzyk i dominacja, jak wszyscy siedzą razem (mnóstwo psów w rodzinie) to jego sucz zawsze sama na korytarzu, a wszystkie inne pod stołem, bo się go boją. No i drugi hit - tym razem bierze dominanta, bo wtedy pies będzie go bronił :loveu:
Nie wiem skąd mu tak na banię siadło, cała jego rodzina ma bardzo dobre podejście do psów.

Posted

makot'a - naprawdę Twój TZ nie był wcześniej maniakiem psów? ;) Po zdjęciach widać, że oboje jesteście zakręceni na maksa. I to jest świetne ;) U mnie też główny konflikt jest wtedy, gdy P. uważa, że trzeba już psa ustawić, a ja tego nie robię. Jestem dla moich psów wystarczająco wymagające, dlatego uważam, że nie zawsze muszę hukać, gdy robią coś nie po mojej myśli. Nerowi od P. też na więcej pozwalam, chyba że akurat wchodzi w konflikt z moimi psami, wtedy kłaki fruwają. Jak się na Herę napalił, to się zdziwił, że ta miła osoba, która go uczy sztuczek, potrafi być tak NIEmiła...


Znowu zrobiliśmy uroczą dyskusję-offtop u evel ;)

Martens - jedyna rzecz, która u mojego TZa mnie irytuje, to faktycznie ta dbałość o higienę. Już mu nawet nie mówię, jak śpi u mnie, w czym przedtem wytarzała się Hera, bo pewnie by nie zasnął (a ona musi koniecznie z nami). Z drugiej strony, faktycznie pewne rzeczy są dla osoby niebędącej związaną z psem trochę przesadą, a my jesteśmy już przyzwyczajeni. Gdybym miała fioła na punkcie higieny, przy 4 psach bym już zwariowała. Ale mój po psich łapkach spodni nie wyciera, nawet jak akurat są brudne... Przyzwyczaił się :diabloti:

Vectra - z tymi pasjonatami też mi się tak wydaje ;) Dobrze, jak każdy ma swoją działkę, w której się spełnia. Mój "chop" jest pasjonatem wszelkich technologii, czasem mnie korci, żeby skomentować nowy tablet... Ale potem przypominam sobie moje nowe obróżki, nowe adresówki, suplementy i zabawki dla psów :evil_lol: Ja jestem technofobem, więc mi się przydaje ktoś, do kogo dzwonię, że mi się komputer zepsuł :diabloti:

omry
- oj, coś mi się wydaje, że się Milana naoglądał i jeszcze wyciągnął błędne wnioski... U nas w mieście jest taki pan, właściciel 5-6 jamników, wyznawca Sizara. Ostatnio spotkał moją znajomą z dwoma belgami, jamniki pobiegły do niej, a pan zaczął je odsuwać nogą, kopać (tak lekko) i robić tsssst. Jednemu jamnikowi to nie wystarczyło, wyrwał do belga. Pan wtedy oznajmił, że zrobi psu "szok psychologiczny". Złapał jamnika na ręce i podstawił brzuchem belgowi pod pysk... Uratowało go tylko to, że owczar był zupełnie zaskoczony :roll:

Unbelievable - a masz jakieś gady? :p Mi się gekon marzy :loveu:

Posted

makot'a;21465466 napisał(a):
Oj tam, narzekasz :D
Ja kiedy ostatnio poznałam tego byłego, to byłam w bardzo pozytywnym szoku - bo i pogadał ze mną o moich psach i westchnął żałośnie widząc szczenną sukę, którą minęliśmy samochodem... rzadko się to u facetów zdarza, rzadko! :diabloti:


Pogadać pogada, nawet coś mi się udało mu wbić do głowy w kwestii odpowiedzialnego posiadania psów :diabloti:, sympatyczny jest, dobrze wychowany, uprzejmy i w ogóle, ale stwierdziłam jakiś czas temu, że nie ma sensu się szarpać o pierdoły. Pies na łóżku to problem, bo sierść, pies ogólnie to problem, bo piach i syf w domu przez 3/4 roku i niesprzyjającej pogodzie, pies to problem, bo wyjść trzeba i łojezu. Dla porównania - ten obecny tęskni za Zu, gdy jej dłużej nie widzi i przykładowo ostatnio leży sobie na kanapie pogięty jak chińskie S, więc go pytam, czemu się nie położy normalnie? A bo piesek tu śpi i nie chciał go budzić. Tititit, rzygam tenczom :loveu:

[quote name='zmierzchnica']
Mi się wydaje, że jeśli psy to Twoja pasja, to jakby mają prawo być tą kartą, która decyduje o byciu z kimś albo rozstaniu. Nie chodzi o stosunek do psa jak do dziecka czy inne bzdety - tylko jeśli ktoś nie szanuje tego, co jest pasją drugiej osoby, to nigdy nie będzie zgody. Nieważne, czy tu chodzi o wycieczki wysokogórskie, psy, jazdę na quadach itd. Chociaż przyznam, że ja bym nie chciała, żeby mój TZ był maniakiem psów - jestem apodyktyczna troszkę i lubię robić w kwestii moich zwierząt według siebie, a nie spierać się o wychowanie, żywienie itd...:roll: P. przyjmuje to, co ja mówię i robi tak, jak mówię :loveu: Chyba jestem straszna..

Bardzo dobrze napisane ;)

[quote name='Martens']Aczkolwiek osoba, która nie lubi psów, w ogóle nie weszłaby raczej do puli kandydatów :p
[quote name='Unbelievable']a moi byli wszyscy lubili zwierzęta :evil_lol: i tu nie chodzi o same psy, ale też gady ;) nie dogadałabym się z człowiekiem, który nie lubi psów

Ależ on lubił psy! Najlepiej z daleka, albo jak można się z psem powygłupiać, albo jak można z pieskiem poleżeć. I jak piesek nie chorował. I nie rzygał. I nie trzeba było z nim wychodzić jak pada. Albo wieźć do weta, bo coś tam. Po prostu codzienność z psem, zwłaszcza takim psem, który ma trochę nierówno w berecie jak Zu, było ciężkie - chyba.

[quote name='Martens']Ale tak jak zmierzchnica jakoś ciężko sobie wyobrażam życie z takim samym psiarzem jak ja, bo ja zawsze wiem lepiej i lubię żeby było po mojemu :cool1: chyba że każdy miałby swoje własne psy i nie wchodził drugiemu w paradę.

Rozumiem doskonale :evil_lol:

[quote name='omry']
Wczoraj szwagierka TŻ opowiadała nam o swoim kuzynie, który uwielbia asty. Niedawno odeszła jego suka na raka żołądka, teraz kupuje jakiegoś samca z Poznania. Jak posłuchałam o jego metodach wychowawczych to szczena mi opadła. Hitem było to, że sprawdza psy glebując je i bijąc po pysku, jak pies nie zareaguje, to znaczy, że dobrze go wychował. Psy nic nie mogą, ciągle krzyk i dominacja, jak wszyscy siedzą razem (mnóstwo psów w rodzinie) to jego sucz zawsze sama na korytarzu, a wszystkie inne pod stołem, bo się go boją. No i drugi hit - tym razem bierze dominanta, bo wtedy pies będzie go bronił :loveu:
Nie wiem skąd mu tak na banię siadło, cała jego rodzina ma bardzo dobre podejście do psów.

Jezu, skąd on? Mam nadzieję, że nigdy w życiu go nie spotkam :roll:

Posted

no jak ktorys z moich psow sie w czyms wytarza to zasuwa pod prysznic, bo tez z nami spia, a ja nie za bardzo mam chec spac w syfie:)))

generalnie to ja sadze, ze psy psami, ale nie mozna miec przez to sufu w chacie tak, ze wstyd kogos zaprosic.
ja np. tego dosyc pilnuje, bo wiem, ze dla mojego TZ wazne i to jest jakis tam rodzaj kompromisu.

Posted

[quote name='zmierzchnica']
Vectra - z tymi pasjonatami też mi się tak wydaje ;) Dobrze, jak każdy ma swoją działkę, w której się spełnia. Mój "chop" jest pasjonatem wszelkich technologii, czasem mnie korci, żeby skomentować nowy tablet... Ale potem przypominam sobie moje nowe obróżki, nowe adresówki, suplementy i zabawki dla psów :evil_lol: Ja jestem technofobem, więc mi się przydaje ktoś, do kogo dzwonię, że mi się komputer zepsuł :diabloti:


O, to jak ten mój. Nie dość, że technika i wszelkie nowinki, to jeszcze - tfu - fizyka, chemia i matematyka :evil_lol: Ale przynajmniej ja się nie muszę żadną techniczną sprawą przejmować :eviltong:

Anka, syf syfem - chyba nikt nie doprowadza domu do takiego stanu, że trudno do niego wleźć, ale jak ktoś przesadnie czyści wszystko, bo pies, to chyba nie ma sensu go męczyć :diabloti:

Posted

no wiesz to pojecie wzgledne, co dla kogo jest przesada a co nie:)))
ja nie ukrywam, ze lubie miec ladnie w domu, lubie miec zielony balkonik i takie tam inne *******y.

jest tez czasem tak, ze ktos nie ma nic do psow. lubi je. ok jest dla niego posiadanie jednego czy dwoch, ale nie chce miec calego stada. ja sama uwielbiam psy, ale wcale nie jestem pewna, ze chcialabym mieszkac w domu np z 12 psow. po pierwsze dlatego, ze pewna liczba psow na rodzne jest dla mnie za duza, aby byly one szczesliwe, po drugie poniewaz sytuacja "pies na psie i wszedzie psy" nie jest dla mnie specjalnie spoko:)

Posted

Ale posiadanie psa to nie tylko przyjemności, ale też obowiązki. A może przede wszystkim obowiązki? I jak ktoś nie może się z tym pogodzić to chyba bez sensu, żeby mieszkał z psami.

Z innej beczki - poznałam wczoraj po raz pierwszy w swoim życiu rasową pinminkę i jestem zachwycona. Mam nadzieję na regularne spotkania :cool3:

Posted

no wiadomo, ze to obowiazki. to kazdy chyba wie. obowiazki i wielkie koszty jak sie psu stanie cos powazniejszego. taka jest prawda.
ale wiesz...sa ludzie, ktorzy to wszystko akceptuja, wywiazuja sie z tych obowiazkow itd, ale po prostu nie chca miec "ilus tam psow" i ja to np. rozumiem.
moj chlopak np. chcialby miec tylko jednego psa. a jest on psiarzem pelna geba. serio-jezdzi mnostwo kilometrow na field trialsy, placi za to, jest strasznie zakrecony na punkcie szkolenia psow.

to, ze mamy 3 psy to moja sprezyna, a po czesci przypadek, bo greta byla po prostu nam pisana i musiala byc nasza.
dlatego staram sie, aby one sie zachowywaly, nie wlazily mu na glowe, kiedy ma od cholery roboty i pilnuje tego, zeby w chacie bylo ladnie i czysto.

moj tz kocha nasze psy. dobrze sie nimi zajmuje, dba o nie i wywiazuje sie ze wszystkich obowiazkow. ale to nie zmienia faktu, ze pewnie by ich nie mial, gdybym ja nie chciala.


maly pinczer to jest dla mnie za maly pies.
ale za to znam duzo sredniakow i sadze, ze sa bardzo spoko.

Posted

a_niusia - ale przecież ktoś, kto ma psią pasję, nie zawsze chce mieć 12 psów ;) Tu chodzi raczej o elastyczność innego rodzaju, nie tylko o ilość psów, ale także o zrozumienie, że na psa trzeba wydać pieniądze, trzeba pogodzić się z tym, że tak czysto na 100% to nigdy nie będzie, że nawet jeśli boli głowa i brzuch, to psy nie będą udawały, że ich nie ma. Właśnie to "wie każdy" jest mylące, bo to nieprawda. Ludzie wiedzą, że pies to obowiązek - to znaczy, że musi jeść, pić i chodzić na spacery, żeby się wypróżnić. Poza wyobrażeniem jest szkolenie, nauka czegoś, wysiłek umysłowy, zmęczenie fizyczne psa. Oddałam właśnie psa do adopcji, ludzie wiedzieli, że trzeba jeść psu dać i pić i iść przed blok na siusiu. Ale mają problem, bo pies się okazał aktywny i 20 minut spaceru to za mało. Ich wcześniejszemu psu to starczało, a teraz jest wielki kłopot, no bo jak, zabawa, szkolenie, bieganie? :roll:

I myślę, że mówiąc o fajnym TZie, nie chodzi nam o takiego, który zgodzi się na 10 psów. Tylko o takiego, który zrozumie, że poświęcamy czas i pieniądze na psa. Że czasem rezygnujemy z urodzin u cioci, bo są zawody. No i że jeśli odejdzie nam jeden pies, to będziemy chcieć mieć następnego ;) Dla mnie, zależnie od psów, idealnie jest, gdy są 2-3 psy. Dwa wymagające i aktywne. Jeżeli dwa są raczej mało wymagające, to wtedy trzy są ok. I na tym koniec, jeśli mój TZ to akceptuje to ok, oczywiście rozumiem, że nie chce mieć 4 czy 5 psów. Twój TZ jest najbardziej ok :) Ale w Waszym przypadku, kiedy oboje jesteście psio-zakręceni, to akurat 1 pies to pewnie byłoby mało. Ja bym się o jednego psa szarpała pewnie z chłopakiem-psim maniakiem :diabloti:

Posted

[quote name='zmierzchnica']a_niusia - ale przecież ktoś, kto ma psią pasję, nie zawsze chce mieć 12 psów ;) Tu chodzi raczej o elastyczność innego rodzaju, nie tylko o ilość psów, ale także o zrozumienie, że na psa trzeba wydać pieniądze, trzeba pogodzić się z tym, że tak czysto na 100% to nigdy nie będzie, że nawet jeśli boli głowa i brzuch, to psy nie będą udawały, że ich nie ma. Właśnie to "wie każdy" jest mylące, bo to nieprawda. Ludzie wiedzą, że pies to obowiązek - to znaczy, że musi jeść, pić i chodzić na spacery, żeby się wypróżnić. Poza wyobrażeniem jest szkolenie, nauka czegoś, wysiłek umysłowy, zmęczenie fizyczne psa. Oddałam właśnie psa do adopcji, ludzie wiedzieli, że trzeba jeść psu dać i pić i iść przed blok na siusiu. Ale mają problem, bo pies się okazał aktywny i 20 minut spaceru to za mało. Ich wcześniejszemu psu to starczało, a teraz jest wielki kłopot, no bo jak, zabawa, szkolenie, bieganie? :roll:

I myślę, że mówiąc o fajnym TZie, nie chodzi nam o takiego, który zgodzi się na 10 psów. Tylko o takiego, który zrozumie, że poświęcamy czas i pieniądze na psa. Że czasem rezygnujemy z urodzin u cioci, bo są zawody. No i że jeśli odejdzie nam jeden pies, to będziemy chcieć mieć następnego ;) Dla mnie, zależnie od psów, idealnie jest, gdy są 2-3 psy. Dwa wymagające i aktywne. Jeżeli dwa są raczej mało wymagające, to wtedy trzy są ok. I na tym koniec, jeśli mój TZ to akceptuje to ok, oczywiście rozumiem, że nie chce mieć 4 czy 5 psów. Twój TZ jest najbardziej ok :) Ale w Waszym przypadku, kiedy oboje jesteście psio-zakręceni, to akurat 1 pies to pewnie byłoby mało. Ja bym się o jednego psa szarpała pewnie z chłopakiem-psim maniakiem :diabloti:

Jakie to szczęście, że my z Bartkiem zgadzamy się co do tego, że 4 psy to idealna liczba :P
Co do szarpania sie o psa - o tak, musi być po równo, bo inaczej jest wojna :diabloti: Jak jeszcze nie było Cresila to były 'przepychanki' o Bastę... bo mimo, że bardzo kochamy maluszki (czyli Nitkę i ŁAtiego), no bo takie słodkie, malutkie i fajne w ogóle... to jednak oboje wolimy duże psy, więc na spacerach była wojna o smycz :diabloti:
Jak pojawił się Cresil to problem się nieco rozwiązał i teraz się w miarę łagodnie psami wymieniamy, bo dla każdego jest "parka" :D I tak np. jak idziemy z całą czwórką, to Bartek sobie prowadzi dziewczynki, bo on się z nimi lepiej dogaduje (obie są na smyczy typem "czołgu"), a ja sobie prowadzę chłopaków, bo ja z kolei zdecydowanie wolę psy reaktywne, a nie takie, które po obraniu kierunku marszu prą naprzód (wspomniany "czołg"), nawet jeśli objawia się to tym, że psy mi włażą pod nogi i odskakują gdzieś w bok (to z kolei strasznie wkurza Bartka :P ).
Także ja mam "parkę nerwusów", a Bartek "parkę czołgów" i wszyscy są szczęśliwi :diabloti:

Posted

[quote name='zmierzchnica']
Unbelievable - a masz jakieś gady? :p Mi się gekon marzy :loveu:
teraz mam tylko węża, ale kiedyś miałam porządne stadko gekonów, sporo różnych węży i warana ;)
[quote name='evel']
Ależ on lubił psy! Najlepiej z daleka, albo jak można się z psem powygłupiać, albo jak można z pieskiem poleżeć. I jak piesek nie chorował. I nie rzygał. I nie trzeba było z nim wychodzić jak pada. Albo wieźć do weta, bo coś tam. Po prostu codzienność z psem, zwłaszcza takim psem, który ma trochę nierówno w berecie jak Zu, było ciężkie - chyba.
no tak, najlepiej, z dziećmi byłoby tak samo :grins:

ja to już kiedyś pisałam chyba, ale u mojego ostatniego byłego brumiś szczeniaczek poobgryzała chyba wszystkie meble, w tym jakąś stuletnią skrzynię i w ogóle nie miał z tym problemu, a jak się zesikała to sam sprzątał :mdleje: on był jej bogiem :evil_lol: o reszcie nie warto wspominać, ale też pieseczki lubili

Posted

makot'a;21468590 napisał(a):
Jakie to szczęście, że my z Bartkiem zgadzamy się co do tego, że 4 psy to idealna liczba :P
Co do szarpania sie o psa - o tak, musi być po równo, bo inaczej jest wojna :diabloti: Jak jeszcze nie było Cresila to były 'przepychanki' o Bastę... bo mimo, że bardzo kochamy maluszki (czyli Nitkę i ŁAtiego), no bo takie słodkie, malutkie i fajne w ogóle... to jednak oboje wolimy duże psy, więc na spacerach była wojna o smycz :diabloti:
Jak pojawił się Cresil to problem się nieco rozwiązał i teraz się w miarę łagodnie psami wymieniamy, bo dla każdego jest "parka" :D I tak np. jak idziemy z całą czwórką, to Bartek sobie prowadzi dziewczynki, bo on się z nimi lepiej dogaduje (obie są na smyczy typem "czołgu"), a ja sobie prowadzę chłopaków, bo ja z kolei zdecydowanie wolę psy reaktywne, a nie takie, które po obraniu kierunku marszu prą naprzód (wspomniany "czołg"), nawet jeśli objawia się to tym, że psy mi włażą pod nogi i odskakują gdzieś w bok (to z kolei strasznie wkurza Bartka :P ).
Także ja mam "parkę nerwusów", a Bartek "parkę czołgów" i wszyscy są szczęśliwi :diabloti:


Haha ;) No to się faktycznie po równo podzieliliście ;) Ale nie pomyślałabym, że Basta jest typem czołgu, raczej Cresila bym obstawiała, tak jakoś chyba przez wielkość..
U mnie jest raczej tak, że ja prowadzę wszystkie moje cztery psy, ew. jak już P. marudzi, że to głupio wygląda, to oddaję mu jednego :eviltong: Tylko że Chibi go wkurza, bo włazi pod nogi i jest typem kotwicy - tzn. jak wszyscy prą naprzód, to ona prze w tył. Frotek jest denerwujący, bo musi sikać na drzewka, poza tym nie do końca uznaje autorytet P. i jak ktoś idzie z psem naprzeciwko to muszę albo nim głosem sterować albo odebrać smycz, co z kolei głupio wygląda :evil_lol: Lusia jest delikatnym pisekiem i P. nie czuje, że ją ma na smyczy - problem w tym, że nagle jej się przypomina, że musi KONIECZNIE I W TYM MOMENCIE powąchać tamten sik na lewo i nagle 2 metry chłopa lecą za malutkim pieskiem, co mnie nieodmiennie doprowadza do ataku śmiechu :cool3: Hery z zasady nie daję prowadzić nikomu... No, więc zwykle kończy się tak, że to jednak ja prowadzę moje psy :diabloti: Jak idziemy za to z Nerem i którymiś z moich psów, to ja mam zwykle Nera, bo mnie denerwuje, że TZa denerwuje ciągnięcie Nera :evil_lol:


Hmm, evel, czytaj i ucz się, co to znaczy: stado psów + facet :diabloti: Jeszcze się o pieski tłuc będziecie...:evil_lol:

Posted

R. na razie się opiera i nie bardzo chce prowadzić piesła, ale całkiem nieźle mu idzie, choć w sytuacjach kryzysowych wręcza mi smycz :evil_lol: Ale pieseł raczy z nim nawet chodzić na siku na ogródek SAMA. Co prawda minutę później wbiega na piętro jak tornado, bo mama, ale jednak... Z moją najmłodszą siostrą siada pod klatką i mówi, że nigdzie nie idzie :roflt:

Za tydzień może zrobimy konfrontację Zu i Wendy, jeśli suki się nie pozagryzają i będzie ładna pogoda to może nawet jakieś toster foto się pojawi :evil_lol:

Posted

Ja to chyba jestem ciężkim do tolerowania przypadkiem, bo dla mnie 2 psy to liczba wyjściowa :evil_lol: Przy jednym mi nieswojo :evil_lol: Chociaż z drugiej strony ciężko mi sobie też wyobrazić posiadanie np. 15 psów, nawet gdybym nie pracowała...

Dużo też zależy od miejsca zamieszkania - w domu z ogródkiem jednak zazwyczaj odpadają spacery na fizjologię i przy braku czasu, chorobie, itd. można jakoś zmęczyć psa na podwórku bez wypraw w nieznane. W bloku 3-4 psy to dla mnie max. - przy domku jednorodzinnym specjalnie bym tej liczby nie czuła. No i zależy też jakie to psy, bo mieć w bloku 4 labradory a 4 yorki to ogromna różnica :diabloti: Ja się cieszę z higieniczności swoich, bo naprawdę bardzo mało brudzą w domu. W porównaniu do mixa owczarka praktycznie nie mam w domu sierści; błota czy piachu też wnoszą bardzo mało. Najgorzej pod względem wnoszenia syfu jest chyba z długowłosymi psami, takimi z "firankami" pod brzuchem...

Posted

Martens napisał(a):
Ja to chyba jestem ciężkim do tolerowania przypadkiem, bo dla mnie 2 psy to liczba wyjściowa :evil_lol: Przy jednym mi nieswojo :evil_lol: Chociaż z drugiej strony ciężko mi sobie też wyobrazić posiadanie np. 15 psów, nawet gdybym nie pracowała...

Dużo też zależy od miejsca zamieszkania - w domu z ogródkiem jednak zazwyczaj odpadają spacery na fizjologię i przy braku czasu, chorobie, itd. można jakoś zmęczyć psa na podwórku bez wypraw w nieznane. W bloku 3-4 psy to dla mnie max. - przy domku jednorodzinnym specjalnie bym tej liczby nie czuła. No i zależy też jakie to psy, bo mieć w bloku 4 labradory a 4 yorki to ogromna różnica :diabloti: Ja się cieszę z higieniczności swoich, bo naprawdę bardzo mało brudzą w domu. W porównaniu do mixa owczarka praktycznie nie mam w domu sierści; błota czy piachu też wnoszą bardzo mało. Najgorzej pod względem wnoszenia syfu jest chyba z długowłosymi psami, takimi z "firankami" pod brzuchem...


Oj tak, różnica jest znaczna i jednak w domu jednorodzinnym z podwórkiem jest o niebo łatwiej...
Ale np. na chwilę obecną nie wyobrażam sobie trzymać całej mojej czwórki w bloku na stałe - tydzień, dwa... miesiąc to ok, ale jednak na stałe to chyba na chwilę obecną dla mnie niewykonalne :(

A co do "ciężkiego w tolerowaniu przypadku" - dla mnie też liczbą wyjściową jest 2 :diabloti: Nie wyobrażam sobie mieć jednego psa i to nie tylko jeśli chodzi o samo życie z jednym psem (nudno nieco :D), ale również z powodu świadomości, że psy jednak prędzej czy później odchodzą... a jak jest ich więcej to człowiek chcąc nie chcąc musi się wziąć w garść i "żyć dalej", chocby dlatego, że nie odstawi na czas żałoby pozostałych psów do garażu... nie wyobrażam sobie pustki, jaką muszą czuć ludzie, którzy tracą jedynego psa :( Ja pewnie potem ze 2 lata byłabym bez psa, zanim dojrzałabym do kolejnego (u mnie to trwa długo, nie potrafię zająć się kolejnym, nowym psem "na wypełnienie pustki i wyleczenie ran")

Posted

Mając dużo psów , życie kręci się wokół nich. Ale to trzeba lubić , a nawet wielbić ... i niestety partner życiowy , też jest w to uwikłany i jeśli by nie umiał tak żyć , to związek by legł w gruzach.

U nas jest jeden "konflikt" :evil_lol: Mieczysław :grins: ale żeby ludzie się o takie rzeczy kłócili , to instytucja rozwodu by nie istniała ;)

Na szczęście wujcio nie ma głupich pomysłów , że kocham bardziej Frania od niego ;) ... no a znam i takie przypadki , w związkach ludzko - psich , gdzie ludzie sobie rzygają , że ktoś kocha mocniej psa od niego.
Nie wiem jak można porównywać uczucie do człowieka , z uczuciem do psa ;) Ale faceci widać mają z tym problem ... bo wielu z nich potrafi być zazdrosnych o własne dzieci ;)

Posted

no wlasnie to jest tak, ze owszem, psy to jest nasza psja, oboje jestesmy zakreceni na ich punkcie, ale to nie jest jedyna pasja, ktora mam i ja i moj tz.
dlatego nie chce miec za duzo psow. styknie tyle, zeby sie zmiescily w samochodzi i zeby na ich liczbe nie krecili nosem np. w hotelu.
dodatkowo rasa, ktora wybralam to sa psy jednego wlasciciela i wszystkie moje psy takie dokladnie sa i nie wyobrazam sobie, aby zbyt wiele psow mialo sie dzielic jednym czlowiekiem. czas spedzony indywidualnie w relacji pies-czlowiek jest dla nas wszystkich szalenie istotny.

Posted

[quote name='zmierzchnica']Haha No to się faktycznie po równo podzieliliście Ale nie pomyślałabym, że Basta jest typem czołgu, raczej Cresila bym obstawiała, tak jakoś chyba przez wielkość..
U mnie jest raczej tak, że ja prowadzę wszystkie moje cztery psy, ew. jak już P. marudzi, że to głupio wygląda, to oddaję mu jednego Tylko że Chibi go wkurza, bo włazi pod nogi i jest typem kotwicy - tzn. jak wszyscy prą naprzód, to ona prze w tył. Frotek jest denerwujący, bo musi sikać na drzewka, poza tym nie do końca uznaje autorytet P. i jak ktoś idzie z psem naprzeciwko to muszę albo nim głosem sterować albo odebrać smycz, co z kolei głupio wygląda Lusia jest delikatnym pisekiem i P. nie czuje, że ją ma na smyczy - problem w tym, że nagle jej się przypomina, że musi KONIECZNIE I W TYM MOMENCIE powąchać tamten sik na lewo i nagle 2 metry chłopa lecą za malutkim pieskiem, co mnie nieodmiennie doprowadza do ataku śmiechu Hery z zasady nie daję prowadzić nikomu... No, więc zwykle kończy się tak, że to jednak ja prowadzę moje psy Jak idziemy za to z Nerem i którymiś z moich psów, to ja mam zwykle Nera, bo mnie denerwuje, że TZa denerwuje ciągnięcie Nera


Hmm, evel, czytaj i ucz się, co to znaczy: stado psów + facet Jeszcze się o pieski tłuc będziecie...

Nie zauważyłam wcześniej tego posta :P
Po raz - no własnie... my też z psami miewamy problem pt. "bo to głupio wygląda" :D Tzn. jak była sama Basta z Łatim, to na początku ja prowadzałam oba psy, bo Bartek jeszcze nie umiał... ale jak się już naumiał, no to on chodził zawsze z Bastą, a ja z Łatim, bo moja mama zapowiedziała, że jak jeszcze raz zobaczy na ulicy Bartka z Latim, a mnie z Bastą to nas kopnie w d*py, bo to głupio wygląda :diabloti:
Potem Bartek zakochał się w Baście po uszy (stopniowo wpadał coraz mocniej :D), więc zawsze to on ją prowadzał i w pewnym momencie ja się zbuntowałam, bo co to ma być, że mam dużego psa, a nigdy nie mam okazji go na spacer wyprowadzić?! :diabloti: No i wtedy zaczęły się przepychanki :D Ale za każdym razem, kiedy w końcu wywalczyłam smycz z Bastą, to po 100m oddawałam ją Bartkowi, bo sama stwierdzałam, że to głupio wygląda, że facet idzie z takim "ogryzkiem" (Łateczek :loveu: ), a dziewczyna z dużym psem :D
Jak później pojawiła się Nitka, to ja prowadziłam dwa maluchy, a BArtek Bastę, ale spór o dużego psa trwał nadal :diabloti:
Na szczęście niedługo potem dorosłam do decyzji o wilczaku i teraz na ogół nie ma problemu :) W Krakowie przez większość czasu mamy konfigurację Cresil+Nitka, więc zwykle to Bartek prowadzi Cresila, ale czasem jak Nitka mocno ciągnie to się zamieniamy, zeby ją Bartek nieco utemperował :P Ewentualnie sam oddaje mi Cresila, kiedy go za bardzo wkurza :D
No ale jednak zwykle jest tak, że to ja idę z Niteczką... tyle tylko, że teraz nie mam już aż takiego "parcia" na dużego psa, bo często jest tak, że wychodzimy pojedynczo z dwójką, więc jakby to ująć - zdążyłam się już nasycić chodzeniem z dużym psem ;)
Jak mamy w Krk Bastę+Cresila to się wymieniamy - zwykle to ja prowadzę Creska, a Bartek Bastę, ale zdarza się, że się wymieniamy... zależy ;) Nadal czasem miewamy problem, że Basta jest jednak mniejsza i może to trochę glupio wygląda, że to ja idę z większym psem, ale jakby nie było to jednak oboje są dużymi psami, więc na żartach w tym temacie się kończy :D Poza tym Cresil to chudzielec, samczy to on nie jest jeszcze, więc może to lepiej, że to ja prowadzam tego patyczaka, a nie Bartek :D
No a jak mamy całą czwórkę, to ja mam chłopaczków, a Bartek dziewczyny... jak już pisałam :)

Basta jest czołgiem :D Co prawda ciągnie najmniej z całej czwórki, ale jednak ma w sobie taka pewną "ociężałość", która sprawia, że dla mnie bywa męcząca do prowadzania (szczególnie przy powrocie ze spaceru, bo wtedy często zaczyna lekko napierać na smycz... domatorka jedna ;) )
Natomiast Cresil na smyczy to fruwa jak Łati :) Lewo, prawo, lewo, podskok, lewo, prawo :D Ja lubię takie psy :diabloti: Nie wiem, od czego to zależy... środek ciężkości, albo co? Ale ja nie lubię prowadzać na smyczy zbyt ciężkich proporcjonalnie psów... np. Nitka jest dla mnie za ciężka i okropnie niewygodnie jest mi ją prowadzać. Za to Lati i Cresil to dla mnie miodzio :loveu: Obydwoje są długołapni, "pneumatyczni" i ruszają się lekko, a nie jak czołgi - uwielbiam! :)
A to przekłada mi się też na jazdę konną - o wiele bardziej wolę wsiąść na "lekkiego" konia, który jest sprężyną... choćby miał mi fikać, brykać i zagrażać mojemu życiu, niż na ociężałego klucha ;)

Posted

niestety a może stety ... prowadzenie dużej ilości zwierząt , to trzeba umieć :diabloti:
o czym się przekonał , niejeden mój gość :grins:
i nie należy mierzyć kogoś swoją miarą ;) i patrzeć z perspektywy posiadania psa , czy dwóch , do kogoś kto ma ich więcej. Ja miałam jednego , dwa i cztery i mogę opowiedzieć o różnicy ;) Nie mając czegoś nie znając w związku z tym ... nie da się porównać. Ja swoje marzenie spełniłam ..... mam ich jeszcze tysiące , ale nie od razu zbudowano wsio :)

w bloku mogła bym mieć max 2 psy , bo w bloku posiadanie psów ... zasadniczo jest upierdliwe ;) czytam wątek o chamstwie :evil_lol:
naturalnie przerabiałam takie akcje ... mieszkając w bloku i temu NEVER dużych miast i bloków

mam nadzieje , że szybciej niż myślę ;) będziemy mieszkać w jeszcze większym domu , z większym terenem ... na jeszcze większym zadupiu :diabloti:
i to jest to nad czym pracuje usilnie ... niestety , polska to piękny kraj .... pełny durnych urzędników

Posted

Niestety to prawda , życie z dużą ilością psów - zmienia całkiem życie.
Tylko że ja to lubię i mi to pasuje i nie przeszkadza ;) i rozumiem , że nie każdy tak by chciał - pomijamy kwestie doświadczeń , wychowania etc idzie o psy.
Sam sposób życia , z jednym czy dwoma psami jest zupełnie inny. Dlatego ciekawie mi się czyta , jakie ludzie mają problemy i tak sięgam pamięcią w czasy - jak to było ...
Ale z ręką na sercu , kurde ja kocham ten wielopsi harmider :evil_lol: nie mówię o braku wychowania psów , w dużej ilości psów , brak wychowania , to kataklizm ;)

A bywa że w domu jest i 20 psów , jak się zjadą goście i da sie wsio się da i poukładać tak dzień , by na wsio było czas.
Jedno , że zanim pomyślimy o naszych zachciankach ... musimy dostosować to , do psów.


To że ja w pewnym momencie opuściłam wujcia , wynosząc się do lasu - nie było związane z psami .. i tu czy psy były czy ich nie było - problem wyglądał by tak samo i tak samo by się skończył.
Tylko bez psów , bądź z jednym czy dwoma - mogła bym wygodnie mieszkać w centrum stolicy. Eeee i tak pewno bym wylądowała w lesie ;)

Pewno przyjdzie dzień , że się wyprowadzę stąd - kurcze na tą chwile , na samą myśl o tym , robi mi się smutno. Bardzo lubię tu mieszkać.

Smutne są przypadki , a są i to powiem , że często. Że przez to że ludzi coś poróżni i cierpią na tym psy. Bo muszą lądować w innych miejscach , u innych ludzi czy schroniskach.
Tu przeraża mnie brak wyobraźni i poczucie życie - że jakoś to będzie. Jakoś to można żyć samemu , ale będąc odpowiedzialnym za kogoś - nie da się żyć JAKOŚ.

Posted

Ufff, jestem. Już po pracy i po spacerze.

evel, dziękuję za spacer. :-) Naprawdę miło spędziłam czas. Jednak co dogomaniak, to dogomaniak! :evil_lol:
Obawiam się tylko, że Wendy zrobiła "promocję". Nie robiła przypałów, żeby nie odstraszyć potencjalnych spacerowiczów. :diabloti:
Może jednak spotkanie face to face zrobimy w kagańcach i przez płot? :loveu:
Tylko tym razem musimy umówić się wcześniej. Za szybko zrobiło się ciemno. Czarne futro słabo namierzyć po ciemku.
Niestety, ten weekend to święta. No nic, jak znajdziesz chwilę, to zapraszam. Z tego co widziałam, niedzielę mam wolną!:multi::multi:




Psy - dla mnie ilość do ogarnięcia i dopieszczenia to 2-3. Więcej mogłabym nie dać rady. Uważam, że jak się bierze futro to należy móc się nim zaopiekować. Ponad 15 to zdecydowanie za dużo. Wydaje mi się, że w dużej ilości zwierząt łatwo zgubić wyjątkowość kontaktu. Wtedy jest "sfora". Pojedyńcze egzemplarze to wciąż przyjaciele. Jak się ma dużo zwierząt, to niestety czasem ich kosztem (poświęconego czasu, indywidualnej uwagi, pieszczoty).

Posted

Przy dużej ilości psów , nie jest problemem podejście indywidualne i wyjątkowe :) Problem , to utrzymanie sfory w zgranym szyku.
Wystarczy czytać , słuchać , rozmawiać , rozglądać się ;) Jak duży problem potrafią mieć osoby , które wchodzą w posiadanie np drugiego psa. Jak życie zaskakuje ;)
Rozprawki o indywidualnym podejściu , były prowadzone setki razy ;) Ktoś kto nie widział , nie był - nie może tego ocenić. Oczywiście są różnice między posiadaniem jednego psa i grupy.
Chociaż czy ja wiem czy zawsze ;)

Tylko jedno , ja rozpatruje domy , w których psy są w domu. Czyli wyskakują z pralki , zamrażalki , lodówki i mikrofalówki.
Osobna sprawa , to chów kojcowy , piwniczny , obórkowy , komórkowy , stajenny , łańcuchowy. Mowa o rasach psów też jest iście towarzyskich i pro ludzkich.
Bo nie wyobrażam sobie trzymać 12 kaukazów na podusi , ale nie wyobrażam sobie trzymać staffików poza domem. Bo nie tylko dla tej rasy , ale może dla tej .... człowiek jest szczególnym elementem jego bycia , życia i szczęścia.

I nie każdy pies nadaje się do życia w sforze , wśród psów też są indywidualiści. Co należy bardzo uszanować , ale tego typu jestestwo , widać już od maluszka.
Ja co widać , słychać i czuć - bardzo starannie dobieram towarzystwo do domu. By własnie móc mieć możliwość , na każdy rodzaj kontaktu z psem/ami.
Posiadając jednego psa , odpada nam nauka życia w grupie ;) stąd też umyka nam wiedza , czy dany pies odnalazł by się w domu z duzą ilością zwierzaków.
Można naturalnie , co jest praktykowane - wsadzić każdego psa do oddzielnego kojca i cieszyć się życiem. No ale nie o to w tym idzie.

To jest temat rzeka i należy go gryźć , z każdej strony i nigdy nie zapierać się na jeden pogląd. Wiele lat temu , też byłam w szeregach osób , gdzie wydawało mi się niemożliwe by posiadać dużo psów. Aczkolwiek było też to moim marzeniem. Do wszystkiego trzeba dojrzeć ;) Ocenić siły na zamiary.

W zasadzie najtrudniej dostawia sie drugiego psa , bo to i dla nas i dla pierwszego psa nowość :) Drugi juz wie , jak żyje się z psem , więc jak przybywa trzeci - to serio my najmniej ogarniamy sytuacje. I wcale nie jest łatwo z trzema psami , jak tu piszecie ;) mówię o osobach które 3 psów nie mają. Mówię o indywidualności i wyjątkowości. Bo to trzeba w sobie wykluć i wyuczyć ... jak to obrabiać. W mózgu również musi się wsio poukładać.
Po piątym serio nie czuje się różnicy :evil_lol: czy jest ich 10 czy 8 czy 16 - karma z worów szybciej tylko znika ;)

Różnorodność wiekowa jest bardzo pomocną dłonią ;) A psy w dużej grupie , mają dodatkową naukę , w postaci dzielenia się człowiekiem i wiele różnych nauk. Co w przypadku dostawienia drugiego psa - wyzwala najwięcej problemów.
Wiem , bo prowadzę dużo takich domków - gdzie weszły drugie psy. Moje wnioski są takie , że to nie psy są problemem i ich zachowania ... tylko durne myślenie ludzi i wpędzanie się w koszmarne wyrzuty sumienia ;)
Czasem dodatkowy problem głupoty , że pieski nauczą się same i że piesek i suczka , to one zawsze będą się loffciać i to całe zamieszanie z duetami psimi , serio przysparza ludziom ogromu zamieszania i nerwów.
A jak ktoś ma taki galimatias z 2 psami , to ja już się nie wychylam ile mam psów - bo wiem jakie będzie bzdurne wyobrażenie o moim domu.
Taka nasza natura - sądzimy innych wg siebie ... a to duży błąd.

I uwierzcie są osoby , które żeby mi srały sztabkami złota - nigdy nie wydam im psa jako drugiego psa. Bo nie każdy da radę emocjonalnie , podołać w prowadzeniu dwóch psów.
Bardzo krzywdzące uczłowieczanie wszystkiego , przeszkadza w chociażby dobraniu towarzystwa dla psa. I to nie jest tak że ja nie niuniam , nie tiutam i nie całuje w dupkę - owszem robię to.
Ale psu nie jest przykro , nie będzie popełniał samobójstwa , ani żalił się na forum ;) że zamiast z tym , to bawię się z innym. To nasze ludzkie cechy , zazdrość , przykrość i wszelkie smutasy.
Psy się uczą , co jest co i kiedy ... faktycznie nie jest nauka grania na skrzypcach czy skakania na ogonku i nie da się zrobić sweet foci w czasie kiedy musi czekać na swoją kolej.
A pies by był nam nie przykry w życiu .... musi znać cos takiego , jak cierpliwość.

Najgorszym obrzydlistwem i odpalaniem bomby , to wynagradzanie czegoś psu i życie człowieka w poczuciu winy. Pies nie kuma takich uczuć , ba błędnie je interpretuje. Bo zamiast nam być wdzięczny , to może zeżreć kolegę.
Co okazywałam na żywo - jak działa nadmierna głupota ludzka - bo tak mam pieski wyedukowane , w celach dydaktycznych - bo nie wszystko da się opowiedzieć , nieraz trzeba okazać naocznie. Mądry wyciągnie własne wnioski i jego dwa psy zaczynają żyć jak psy .. a głupi będzie szukał nowego domu dla jednego psa , lub w końcu się pozagryzają.

Warto dodać , że bywają psy , które mają wywalone na wsio i mimo durnego człowieka przy boku , który niemal wiesza się na suchej gałęzi z poczucia win ... żyją zgodnie i spokojnie. Ale to są wyjątki.

Pytanie o treści ... czy mojemu psu będzie przykro , jak wezmę szczeniaczka , bo szczeniaczek to potrzebuje więcej uwagi , a ten to przecież całą moją uwagę ma , a tak będzie czuł się odsunięty ..... spotykam się z mnóstwem takich rozmów. I ja bardzo rozumiem tego typu obawy , bo są takie w istocie ludzkiej , macierzyńskiej .... 99% ludzi po kilku chwilach rozmowy , wymiany argumentów , poglądów , doświadczeń ... zaczyna się uśmiechać.

A serio , co stoi na przeszkodzie , by dzielić uwagę po równo ? da się , wsio się da. Wystarczy chcieć i się tego nauczyć. A dodatkowe lekcje dla każdego psa , też je uczą ... uczyć się też.

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...