Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

Posted

[quote name='a_niusia']owczar, rot czy staf to nadal jest po prostu pies.

miałas kiedyś takiego przydupasa? Bo ja mam porównanie z psem indywidualistą niezaleznym, a własnie takim co to robi za "cień". I pomimo tego, że my nie ćwiczymy ambitnie niczego, i czas spędzamy sobie na luzaku, to Joko pojdzie w cholere i ona jest szczesliwa, że może być psem gdzie indziej, a rot pomimo tego, że miał wrecz nakaz isć w cholere po kilkunastu minutach wracał z nadzieja, że może to juz jest ten czas zeby się pobawić razem. I serio bez względu na to czy bylismy w nowym miejscu, czy po raz 50 na tym samym wybiegu wygladało to tak samo.
Pies psem jest nadal i swięta racja, a nie bez powodu pewne cechy umacniano, a inne wyciszano. Z resztą Vectra pisała, że piesełki mają codziennie wyjscie poza teren posesji
uwaga cytuję :

Jeśli pod pojęciem spacer z psem , jest to że pies wychodzi z posesji - to tak co dzień psy spacerują. A na pewno każdy z nich.


także o co walczysz? Ze tylko Twoj sposob na zycie z psem jest spoko? Dla Twoich psów bankowo, dla takiego stafa już niekoniecznie. ;)

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ja mam powiedzmy dwa owczary, a jednego na pewno ;) i zdarza się, że nie chce mi się nigdzie łazić i z całą pewnością samo rzucanie piłeczki czy robienie czegokolwiek wspólnie bez spacerowania nie jest wystarczające dla moich psów. a Etna jest psem, który w ogóle się nie oddala od nas... jak idą razem to widać to doskonale, on jest 2, 3 razy dalej niż ona ;) więc można o niej powiedzieć, że jest takim przydupasem. w ogóle jej nie wołam, bo ona nigdzie nie idzie :evil_lol: i BARDZO ważne jest dla nich wyjść i powąchać świat ;) oczywiście że aportowanie i szarpanie jest męczące, ale nie wystarczające

Posted

doskonale wiem, bo czytam z zapartym tchem.:diabloti: I to ty sie uczepiłas tego wychodzenia na spacer i tego jak się spedza czas z psem.

to Ci próbuje pokazac, że zaleznie od rasy ta aktywnośc jest insza. Ja sobie swetra nie sprawię nigdy, bo wiem, że nie podołam, i nie dla mnie ten typ psa. Ja lubię przydupaski, i takie rasy, srednio korzystają w ogole z mozliwości pojscia w długa. Idą owszem, bo trzeba, ale wieksza frajda z robienia czegoś z ludziem, i to najlepiej własnie w formie aportu, albo tego typu aktywności, które niekoniecznie wymagają pracy w oddaleniu. I tu się chyba rozmijamy w rozumieniu tematu, bo Ty patrzysz na to z perspektywy takiego typu psów jakie masz. I jestem wiecej niz pewna, że seterki były by mocno nieszczesliwe przy rzucaniu piłki. Inne rasy juz niekoniecznie.

I takich kaukazów w wiekszej grupie to ja osobiscie nie widze, bo żeby ogarnać każdego psa, dojsc z nim do ładu i nie trzymać tego w kojcach, to chyba się nie da wiekcej niz 3 sztuk. Pluś z każdym iśc na spacer stosowny do potrzeb. A jeszcze porobić coś więcej, to nie wiem czy się da w wiekszej grupie. Ale takich rotów, to ze spokojem mogła bym miec 4 i więcej. Inna forma spedzania czasu inne potrzeby, inna specyfika rasy. O to się rozbija cała dyskusja.

Jak ktoś ma pieseczka wymagającego, w dodatku indywidualiste, który gardzi plebejskimi rozrywkami, to się nie da miec tego w dużej grupie, i to miec na zasadzie "mam z psem więź" a nie tylko "mam psa". A jak ktoś ma pieski przydupaski, w dodatku zajarane aporcikiem- to ze spokojem (pozdro Olek :diabloti:) się da miec tego tałatajstwa więcej. I to nawet bez specjalnych spacerów.

Posted

ja mam kolezanke ze studiow, ktora ma 3 kaukazy i wychodzi z nimi na spacer.


niezbyt chce mi sie tlumaczyc ci, o co rozbija sie dyskusja, bo potem poleziesz wszedzie, gdzie sie da i bedziesz to przezywac az sie spocisz:))


ale skoro takie wyciagasz wnioski:))
w takim razie w watku o tym jaka rase wybrac, nie piszmy, ze psy, ktore nie musza opuszczac wlasnej posesji sa rasa dla osob aktywnych:))))))

Posted

no właśnie, wychodzi na to, że owczarki nie są taką znowu aktywną rasą, bo niby ma im wystarczyć aportowanie na podwórku... bo są przydupasami. jak dla mnie jedno nie ma nic do drugiego, a mam właśnie takie psy.

Posted

:mdleje:

boże, boże, bożenko. Pozwolę sobie nie skomentować tej Twojej "mądrości".

Natomiast jedyny wniosek jaki ja wyciągnełam z tej całej dyskusji, to taki, że aktywność psa powinna byc dostosowana do jego potrzeb. I tyle. Ja ze swoim kaukazem tez chodzę na spacery, bo ten pies tego wymaga i potrzebuje. Do tego ma ogrom swojego terenu do patrolowania. I nie wyobrazam sobie inaczej, bo piesełek by zaczał spierdzielać. Ktoś kto ma kaukaza tylko na podwórku, po jakimś czasie nie ma pieska na podwórku, albo za chwile ma pieska na łańcuchu.
Znam tz takich co mają kaukazy w bloku i jakoś daleko im do szczescia pomimo spacerów. Także jakies gupie te psy chyba :shake:

Z drugą stronę rot mi się nie ciał zyletkami, jak spacer miał co 2-3 dzien. Bo nadmiar swojej energii pozytkował własnie na aportowaniu, ćwiczeniu pierdyliarda sztuczek. I tak jak pisze Agnieszka, jej psy do szczescia potrzebują spaceru. I ona widzi po swoich futrach, ze bez tego spaceru się nie da.

Ja moim mogłam fundowac 3h spaceru po lesie, korzystała z tego tylko Joko, bo reszta lazła za mną z miną nieszczesnika i niemą prośbą o piłeczke. I dlatego nie mierze ludzi jedna miarką, szczególnie jak nie wiem nic o rasie i ich potrzebach.

A co do aktywności, no to znowu, pies aktywny to tylko taki, który okłada pole? Czy tylko taki, który dziennie robi 20km na rowerze? A ten, który aportuje piłeczke, bawi sie w sztuczki, cwiczy posłuszenstwo to juz nie? :diabloti:

Posted

pies aktywny to taki pies, ktory potrzebuje bardzo duzo ruchu i tym samym generuje tez aktywnosc u swojego wlasciciela.
pies, ktory nie musi opuszczac posesji to nie jest pies dla ludzi aktywnych. wyjsc do ogrodu i porzucac pilke moze nawet stara babka.

Posted

No tak, wiemy, tylko okładanie pola się liczy :diabloti:

Ja lubię "terenowe spacerki", natomiast Jari owszem popląsa sobie na polu, w lesie czy nad rzeczką, ale jego pasją jest praca z człowiekiem, szczególnie aport. Na ziemi, w powietrzu czy wodzie - bez różnicy. Do tego stróżowanie i pies jest szczęśliwy. To jest pies, który ani nie potrzebuje innych piesków do zabawy, ani spacerków po łączkach. Gdybym miała odpowiednio duży teren, to pies nie musiał by go opuszczać za bardzo... No ale doberman to rasa dla ludzi nieaktywnych :diabloti: Nie, to po prostu rasa b. wszechstronna, można z nią robić wszystko.

Posted

A i owszem. Ty spedzasz swój czas z psami w bardzo okrojony sposób, ja bym się zapewne zanudziła gdyby mi dane było żyć w taki sposób z taką rasą, ale oczywiście uważasz, że twój punkt widzenia jest jedyny. Otóż niestety nie :eviltong:

Posted

Och, nie ma powodu, żeby się unosić :))))

Dla mnie to nuda co ty robisz ze swoimi psami, nie odpowiada mi taki styl spędzania czasu, ot i dlatego nigdy w życiu nie kupiłabym takiej rasy. Dlatego z łaski swojej nie pisz ludziom co to znaczy rasa dla ludzi aktywnych itp. bo każdy ma inne widzenie na te sprawy. Może zaczniemy liczyć kto ile kalorii spala np. podczas jazdy na rowerze czy rzucaniu piłki? :diabloti:

Posted

a co was nie nudzi?

pytam, bo skoro twierdzisz, ze ja ze swoimi psami spedzam czas w sposob nudny, a spedzamy nasz wspolny czas bardzo wszechstronnie i roznorodnie, to ciekawi mnie, co twoim zdaniem nie jest nudne.

Posted

No ja ze swoimi sukami szlajam się po lesie, spotykam ze znajomymi psiarzami, do tego bawię się w sztuczki i pierdółki pt szukamy misia. Plus do tego w domu zabawiamy się w przynoszenie kapci z róznych cześci chaty. I to nie są dla mnie psy aktywne. To są psy, które mają zapewnioną normalną dawkę ruchu. Nie uważam, żebym była jakimś super aktywnym właścicielem, i tak samo nie widze zeby moje suki były jakimiś ekstra aktywnymi psami. Ot odstają to co dla rasy potrzebne zeby były szcześliwe.

Dla mnie własnie stafy, BC, DA, swetry to są psy, które potrzebują dużej ilości ruchu, ale to nie jest tożsame z aktywnością. Bo inaczej się zmeczy sweterek czy wyżełek po lataniu na polu, a inaczej rot przy patrolowaniu terenu, czy zabawie z pańciem, a jeszcze inaczej Malina na obi czy IPO. I jedno i drugie jest formą spędzania czasu, a takie szufladkowanie jest po prostu śmieszne. Bo jak porównać DA do bordera? Jedno i drugie jest psem, które wymaga sporej dawki ruchu i AKTYWNOŚCI, a jednak w zupełnie innej formie. I teraz jak ustalić, który jest bardziej/mniej aktywny?

To taka przepychanka na zasadzie moj piesek jest trudniejszy/bardziej wymagający. A wcale nie bo moj! Bezsens trochę.

A wszystko i tak sięsprwadza do tego, że każda rasa jest inna i każdemu wedle potrzeb. Jeden woli się kilka godzin włoćzyc po polach, inny zrobi w tym czasie 50 sztuczek. I jeżeli psu to pasi, to po cholere się bawić w jakieś porównywania? Szczególnie, że każdy z nas ma diametralnie różne rasy, bądź kundle :diabloti:.

Posted

Amber napisał(a):
No właśnie, spędzasz je ze swoimi psami. Ja z psami pokroju gordona bym się zanudziła na śmierć :)))))


a ty jak spedzasz czas z jarim?

Posted

wcale nie chodzi o to, który pies jest bardziej aktywny. to, że spacer jest podstawową potrzebą psa, jest rzeczą tak oczywistą, że aż oczom nie wierzę, że ktoś na dogo może twierdzić inaczej. mówię serio. a jeśli jeszcze do tego mówimy o psach aktywnych, to już sobie wyobrażam, jak sfrustrowanym psem byłby doberman, którego życie polegałoby na aporcie na podwórku. jakby przyszło z takim wyjść gdziekolwiek, to już chyba tylko w klatce na kółkach.
to, że dla psa najważniejszy jest właściciel i współpraca z nim, nie oznacza że aporcik na podwórku jest wystarczający. jeżeli pies tylko czeka na piłeczkę, to jak dla mnie jest zafiksowany, ale wcale nie na współpracy z przewodnikiem, tylko na przedmiocie w jego rękach i nie jest to nic fajnego.
moje psy nie okładają pola. fakt, nie wychodzę dzień w dzień, bo posiadanie ogrodu mnie rozleniwiło, więc czasem mi się zdarza nie wyjść. ale są PSAMI i potrzebują sobie połazić.

Posted (edited)

co w takiem razie ty robisz ze swoim mega wszechstronnym domermanem i w jaki sposob jest to mniej okrojone niz to, co ja robie ze swoimi psami?

Zrozum jedną rzecz. To co ty robisz ze swoimi psami może kogoś zwyczajnie nudzić i nic na to nie poradzisz :)))

a jeśli jeszcze do tego mówimy o psach aktywnych, to już sobie wyobrażam, jak sfrustrowanym psem byłby doberman, którego życie polegałoby na aporcie na podwórku. jakby przyszło z takim wyjść gdziekolwiek, to już chyba tylko w klatce na kółkach.

Jak ktoś mieszka na zadupiu i ma parę hektarów, to rozumiem, że ma codziennie brać psa na spacer na Marszałkowską o godz 17:00, żeby piesek był szczęśliwy? :evil_lol:

Edited by Amber
Posted

Amber napisał(a):
Aktualnie Jari siedzi zamknięty w piwnicy, a jak jak zwykle... Przed kompem :D

Widzisz a_nusu nie ma co porównywać aktywności jaką możesz spędzić z seterem czy staffikiem np. gdyż każdego z tych psów kręci co innego. Wiem, że przez psy, które posiadasz widzisz okrojony zestaw możliwości spędzania aktywnie czasu z pupilem, ale świat jest znacznie bogatszy niż tylko to co robisz osobiście z gordonkami :))))


co w takiem razie ty robisz ze swoim mega wszechstronnym domermanem i w jaki sposob jest to mniej okrojone niz to, co ja robie ze swoimi psami?

Posted

Ale kto tu taki powiedział, że psy są super szczesliwe bez spacerów zupełnie? Ja stwierdziłam li tylko, że ten spacer nie musi być podstawą tego "szczescia", że pieskowi można tak życie zorganizowac, że niekoniecznie spacer to bedzie najwazniejsza czescią dnia/tygodnia i tyle. Poza tym czesto spacery są dla ludzi, przynajmniej w naszym przypadku. Suki idą bo jest fajnie sobie pojsc gdzies z nami, ale jak byłam unieruchomiona po operacji przez 6miesięcy, Bartek musiał pracować i nie było czasu na spacer, jakoś szczególnie psy nie cierpiały. Miały podwójną dawkę gimnastyki na "podwórku" i nie rozniosły ani chaty, ani okoliczności przyrody.

Zaden z moich piesków nigdy nie byl zafiksowany na nic konkretnego. To mogła być piłka, ringo, misiek, kapeć, obojenie co. Rota kreciło robienie czegokolwiek byle ze mną. Czy pieliłam grzadki, czy łaziłam do koni, czy kazałam mu przynosić młotek z garazu, czy tez zbierać gałązki poobcinane z jabłoni. Nieważne. Ważne, że był obok. Po 2-3godzinach takiego "wspolnego" czasu szedł grzecznie się wylegiwać na tarasie.
Pola w dużo mniejszym stopniu chce tego czasu ze mna, dla niej jest fajnie sobie 15 min pobiegac za piłka, drugie 15 min pobawic się w szukanie żarcia po pokojach, a reszte czasu sobie łazi po podwórku, i wkurzać Joko. Albo bawić się w nawalanki z kotem.
Joko olewa wspolpracę totalnie, bo dla niej czlowiek służy do głaskanie i podwania żarcia. Tyle, że jej trzeba wybaczyć ma te swoje 13 lat i jej wolno więcej niż reszcie ;)

Terrierki to w ogole inna grupa psów i ja się tu nie wypowiadam, ale obserwując te co znam, to im obojętne co robia, wazne zeby był fun.

Posted

Terrierki to w ogole inna grupa psów i ja się tu nie wypowiadam, ale obserwując te co znam, to im obojętne co robia, wazne zeby był fun.


Trochę tak jest, z tym że fizycznie je zmęczyć trzeba koniecznie. Jak nie mam wyjątkowo czasu na pójście do parku, to nauka sztuczek niestety nie załatwi sprawy. Ale już wyjście na boisko przed blok z piłeczką i aport przepleciony z komendami nagradzanymi aportem da radę.

Jednak mimo wszystko w przypadku mojego konkretnego psa spaceru nic nie zastąpi. U niego to dobrze widać, bo poziom anielskości w domu zależy od tego czy i jaki ruch mu zapewnię. :) 100% aniołka zapewnia tylko najpierw spacer do parku, a potem jeszcze sesja z piłeczką. :loveu:

Posted

ja znam jednego owcopsa osobiscie i dziewczyna chodzi na spacery z wielkimi stadami wyzlow i bynajmniej nie wymaga, aby jej podczas tych spacerow rzucac pileczke. przeciwnie: dobrze sie bawi:))) na spacery z nami chodzi regularnie i jest honorowym czlonkiem naszej grupy spacerowej nudnych pieskow z gr 7.

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...