mala_czarna Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Mam nadzieję, że żadnych problemów nie będzie żeby pokazać doktorowi ząbki, albo brzucho? :hmmmm: Nutusia, a jak nasz "gwałciciel"? Opanował się troszkę? I przede wszystkim, jak on się czuje? Quote
Nutusia Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 [quote name='mala_czarna']Mam nadzieję, że żadnych problemów nie będzie żeby pokazać doktorowi ząbki, albo brzucho? :hmmmm: Nutusia, a jak nasz "gwałciciel"? Opanował się troszkę? I przede wszystkim, jak on się czuje? Nemo czuje się nad wyraz dobrze, karkówkę strawił :mad: Tunkę traktuje już tylko i wyłącznie jako kumpelę i tylko czasami daje jej do zrozumienia, że z niego już nie taki młodzieniaszek i ma trochę mniej energii niż ona :shake: A wczoraj było tak: Z lekką nieśmiałością nam panienka do samochodu wsiadała (a bo to wiadomo gdzie znowu zawiozą?...). Ale jak już wsiadła, była bardzo grzeczna, uwaliła mi makówkę na kolanach i fajowo było! ;) Nema Ula zamknęła w domu, ale tak szalał, szczekał i skakał na drzwi, że go wypuściła do ogrodu. Potem dzwoniłyśmy do mojego Małża, żeby uważał czy karkówkowy skrytożerca przez płot nie przeskakuje za swoją nową panną! :evil_lol: U Doktora pełen luzik (tylko na wagę nie chciała wejść, ale w końcu ją wsadziłyśmy - 27,5 kg, a Doktor jej dawał więcej z wyglądu!). Chciała się zaprzyjaźniać z każdym ludziem i każdym zwierzakiem. Do gabinetu wparowała bez stresu, dała się obmacać, powyginać łapy w biodrach na drugą stronę, zajrzeć do uszu i do pysia - zero problemu - jeszcze buziaka Doktorowi dała. A doktorowa asystentka, przemiła Marta, zrobiła sobie z dłoni kong, Tunka przypomniała sobie ronjowe czasy i wydłubywała smakołyki! Z gabinetu wcale wychodzić nie chciała, a nawet zamierzała napocząć worek z karmę, który stał pod stołem! Doktorowa ocena jest taka, że ten dziwny chód a la Claudia Schiffer może się brać stąd, że Tunka ma bardzo słabiuteńskie mięśnie i "luzy w stawach" w tylnych łapinach. Może to też być jakaś wada, ale żeby to stwierdzić, trzeba by było zrobić prześwietlenie w lekkim otumanieniu. Nie ma co teraz tego robić, narażać psa na stres i siebie na koszty. Póki co, Doktor zalecił, żeby przez co najmniej 3 miesiące karmić Tunkę karmą dla szczeniąt wielkich ras (gigantów!!!:) oraz w żadnym stopniu nie ograniczać jej ruchu - niech bryka jak najwięcej. Potem zobaczymy jakie będą efekty i jeśli nadal coś nas będzie niepokoiło, prześwietlimy. Nawet jeśli wyjdzie jakaś wada, dysplazja czy inna cholera, i tak już w tej chwili niczego nie można zrobić. Trzeba będzie uważać na wagę i ewentualnie podawać glukozaminę. Do innych spraw Doktor uwag nie miał. Wiekowo ocenił ją na skończony rok z pewnością. Sierść ma ładną, ale olej z wiesiołka i siemię lniane nie zaszkodzą. Po powrocie, bardzo się ucieszyła, że przyjechała DO DOMU! :multi: Tak więc Tunika wraca do dzieciństwa, którego właściwie nie miała, i będziemy z niej robić... molosa! :lol: Buziaki przesyłamy i czekamy na poadopcyjne wizytacje :loveu: Quote
mysza 1 Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 Jak fajnie się czyta tą relację. Tunka szczęśliwa ;) Quote
ronja Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 cieszę się i ja że jest ok fajnie, że Antocha Tunka przytyla. jak do nas przyjechała ważyła 24kg, a mi ciągle się wydawało, że ona nie tyje Quote
Nutusia Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 ronja napisał(a):cieszę się i ja że jest ok fajnie, że Antocha Tunka przytyla. jak do nas przyjechała ważyła 24kg, a mi ciągle się wydawało, że ona nie tyje A jednak! :) Ale rzeczywiście dalej chudziaczek jest i żeberka wyraźnie czuć. Mam nadzieję, że zostanie gigantem na tej karmie dla szczeniorów :) Biega jak opętana, więc i masy mięśniowej nabierze i w dalszej kolejności wystawimy ją na zawodach dla kulturystów! :) Quote
Diora Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 Nutusia napisał(a):Po powrocie, bardzo się ucieszyła, że przyjechała DO DOMU! :placz: wzruszyłam się :iloveyou::bluepaw: Quote
Nutusia Posted April 12, 2010 Posted April 12, 2010 Tunka ma się dobrze, choć nadal jakby nadrabiała to, że miała ograniczany ruch - zyskała przydomek "domokrążca", bo oprócz kilku godzin nocnego, ciągłego odpoczynku, nawet jeśli jest w domu, bez przerwy krąży, zmienia miejsce polegiwania, sprawdza co kto robi i dlaczego... W sobotę dostała burę od Uli, bo pogoniła szarą kotkę, ale obeszło się bez ofiar ;) Ula jej wmawia, że chce stracić miejscówkę, ale Tunka nie w ciemię bita - nie wierzy! :evil_lol: Po słownej naganie podniesionym głosem najpierw zwiała, ale zaraz potem przybiegła przepraszać.:loveu: Gdy przychodzę, dziewczyna jest rozdarta i albo mi podkłada łepek do głaskania, jednocześnie podając Uli obie łapki, albo na odwrót.:lol: Pozdrawiamy! Quote
AGA35 Posted April 12, 2010 Author Posted April 12, 2010 oj tak tak super się czyta !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
Nutusia Posted April 13, 2010 Posted April 13, 2010 Wczoraj pojawił się problem... Sunia krwawi z dróg rodnych :( Kolor krwi jest bladoróżowy (jak przy początkach rui). Dziś ok. 18-tej jedziemy do Doktora. W książeczce Tunka ma wpisaną sterylizację! Czyżby to była "ściema"?... Albo wystąpił jakiś błąd w sztuce podczas zabiegu?... Ula się wczoraj zdenerwowała nie na żarty. Nie ma co snuć hipotez, dopóki nie zobaczy jej lekarz. Dam znać o wynikach "śledztwa". Trzymajcie kciuki... Quote
Ewa Marta Posted April 13, 2010 Posted April 13, 2010 Trzymam kciuki za Tunkę... Koniecznie daj znac co to jest Nutusiu. Może jakaś infekcja... Quote
Nutusia Posted April 13, 2010 Posted April 13, 2010 AGA35 napisał(a):poczekajmy na wynki badań od weta ! Dokładnie! Hipotez jest kilka, Doktor też ma swoje podejrzenia, ale dopóki jej nie obejrzy i nie zbada nic nie będziemy wiedzieć. Napiszę na pewno co się okazało. Quote
mala_czarna Posted April 13, 2010 Posted April 13, 2010 Ja mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, bo wczoraj po telefonie Nutusi bardzo się zdenerwowałam. Quote
ronja Posted April 13, 2010 Posted April 13, 2010 Tosia w książeczce miała wpisaną sterylkę ze stempelkiem weta z dnia 15.09 - nie mieliśmy podstaw, by nie wierzyć temu wpisowi, więc nie sprawdzaliśmy Antochy pod tym kątem u naszego weta. mam nadzieję, że wszystko bedzie ok Quote
mala_czarna Posted April 13, 2010 Posted April 13, 2010 Dzwoniła Nutusia, jeszcze z gabinetu. Tosia nie jest wysterylizowana. Nie wiem nic więcej, a nie chcę kląć więc pójdę zapalić papierosa. Quote
Nutusia Posted April 13, 2010 Posted April 13, 2010 Wróciłyśmy... No więc jest tak: - po bardzo dokładnym wygoleniu brzucha ani śladu po szwie (w książeczce sterylka wpisana z datą 15.11, więc nawet przy gojeniu jak na psie blizna byłaby nadal mocno widoczna, Doktor twierdzi, że nawet kudełki by tak gęsto i równo nie zdążyły odrosnąć) - na badaniu USG widać macicę - trochę się jej naszukaliśmy, bo jest bardzo zgrabna, nie powiększona (przy okazji wyszło przewlekłe zapalenie pęcherza, więc Tunka będzie brała Furagin) - Doktor badał ją też wziernikiem i ręką - krew jest cieczkowa i żadna inna Przy badaniu była również obecna Pani Doktor i dwoje asystentów, nie chcieli popełnić błędu... Teraz pytanie - skąd taka pomyłka?... Przyszło nam do głowy, że mogli pomylić książeczki (czy wtedy szczepienia też nie dotyczą Tunki?...) Normalnie jest tak, że przywozi się sukę na sterylizację i wręcza lekarzowi książeczkę. On robi zabieg i wpisuje go do książeczki. Jak było w tym przypadku?... To wszystko jest skrajnie nieodpowiedzialne! Ludzie zwracają psy z adopcji z powodu nasikania na dywan czy warknięcia na pana - czy nie zwróciliby suki, gdyby się okazało, że trzeba zainwestować w jej sterylizację? A nawet jeśli by jej nie zwrócili, czy nie rodziłaby co cieczkę?... Ula, decydując się na adopcję, miała informację, że sunia jest wysterylizowana, co było ważne z dwóch powodów: ma nie wykastrowanego psa i zabieg jest drogi, a ona przez ostatnie blisko dwa lata była bezrobotna. Pracuje dopiero od 1 kwietnia, jeszcze nawet nie dostała pierwszej pensji! W obliczu zaistniałej sytuacji, Tunka dostała dziś zastrzyk na zatrzymanie rui, ale za dwa tygodnie musi zostać wysterylizowana. Ula bardzo by chciała, żeby Tunkę wysterylizował lekarz, do którego ma 100% zaufanie, czyli nasz Doktor. Ona traktuje Tunkę jako swojego psa i chce mieć pewność, że nie stanie jej się krzywda. Że w razie jakichkolwiek problemów, może zadzwonić do Doktora w środku nocy i dojechać do niego w ciągu kwadransa. Wołomin jest pewnie dobre 60-70 km od nas. To daleko, żeby zawozić sunię. A co, jeśli coś pójdzie nie tak, jeśli trzeba będzie jeździć kilka razy?... Dziewczyny, czy w razie czego można by jakoś pomóc Uli w sfinansowaniu tak nieoczekiwanego i drogiego zabiegu? Może pomogłybyście w bazarku - ja i Ula znalazłybyśmy jakieś rzeczy - niestety sama nie potrafię wystawić bazarku. Uli nawet przez myśl nie przeszło, żeby oddać Tunkę, ale miała dziś łzy w oczach, bo nie ma pojęcia skąd wytrzasnąć pieniądze... Rozpisałam się... Napiszcie, proszę co proponujecie. Dziewczyny przecież, wyciągając sunię ze schronu i szukając jej domu, były przekonane, że jest wysterylizowana i tak też ją ogłaszały. Jak uniknąć podobnych sytuacji?... Quote
mala_czarna Posted April 13, 2010 Posted April 13, 2010 W obliczu zaistniałej sytuacji, i tego co się stało, a na co mamy jeszcze wpływ, ja proponuję zawieźć Tosię do kliniki do Wołomina, i tam, bezpłatnie, dokonać zabiegu sterylizacji. Nutusiu, skoro Ula nie ma pieniędzy, powiedzmy sobie szczerze, nie widzę innego wyjścia. Nie podchodźmy do sprawy w ten sposób, że zdarzą się komplikacje, że Tosię trzeba będzie wozić tam i z powrotem. Mnie też nie jest miło w związku z zaistniałą sytuacją, ale ja bazuję na tym co było napisane w książeczce. Nie róbmy problemu. I naprawdę nie sądzę, że szczepienia w książeczce nie dotyczą Tosi. Żaden pies nie wróci do przytuliska bez aktualnych szczepień. Lubię stawiać sprawy jasno, bez względu na to jaki będzie odzew. Nie stać mnie na sfinansowaniu zabiegu u doktora Uli. Mam w hotelu sunię, Aga również. Najrozsądniej moim zdaniem zrobić ten zabieg w Wołominie, i nie ponosić kosztów. Nutusiu. Wyszło jak wyszło, ale próbujemy przecież ratować sytuację. Obarczymy Ulę opieką posterylizacyjną. Wiem, że łatwo nie będzie, ale czy moje bicie się w piersi coś pomoże? Quote
Ilka21 Posted April 13, 2010 Posted April 13, 2010 Taką informację dostałyśmy ze schronu, ze suka jest po sterylce... Myślę, ze tu zawinił Klembów a nie wet bo on nie zna psów i jaką książeczkę mu dali to do takiej wpisał....Ja jestem za by pomóc Uli ale myślę, że mała_czarna ma rację a przecież szwy i ew. zastrzyk po sterylce może dac wet Uli już. Mała_czarna albo Aga35 zadzwońcie do Klembowa i wyjaśnijcie syt. i czy oni zgodzą się na tą sterylke Quote
mala_czarna Posted April 13, 2010 Posted April 13, 2010 Ilka21 napisał(a):Taką informację dostałyśmy ze schronu, ze suka jest po sterylce... Myślę, ze tu zawinił Klembów a nie wet bo on nie zna psów i jaką książeczkę mu dali to do takiej wpisał....Ja jestem za by pomóc Uli Pomożemy Uli w transporcie Tosi do kliniki w Wołominie i odbiorze jej stamtąd. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.