Jump to content
Dogomania

Tosia za tęczowym mostem ,wrodzona wada serca .Tosiu śpij spokojnie [*][*][*]


Recommended Posts

Posted

No i z tego wszystkiego zapomniałam podziękować dziewczynom za wszystko co robiłyście dla Tosi. Nie będę wymieniać każdej z nicka, bo jak kogoś pominę to będzie mi później głupio ;) Wielkie DZIĘKI :Rose:

  • Replies 827
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='ronja']cieszę się, że wszystko gra z kotami (szkoła Dakoci;) )
Nemo chyba próbuje zdominować Antochę na swoim terenie - na spacerze tego nie robił. muszą się jakoś dotrzeć.[/QUOTE]

Ula dzwoniła już do Doktor Sumińskiej!:lol: Kazała puścić na żywioł - muszą się dotrzeć. Jej zdaniem jest to typowa dominacja. Poradziła skorzystać ze straszaka w postaci gazety.:cool3:
Nemek właśnie wrócił z dworu i... jest lepiej! Straszak z gazety działa!:multi:Tosica trochę bardziej się interesuje chodzącymi kocicami, ale bez nerwancji i reaguje na "nie rusz kotka":lol: Dr Sumińska kazała jednak bardzo uważać, bo jak się poczuje pewniej, może sobie przypomnieć jak fajnie byłoby pogonić uciekające mruczące. W każdym razie totalnie morderczych instynktów nie przejawia i Dr Sumińska twierdzi, że się przyzwyczai, a może nawet... pokocha!:evil_lol:
Zaraz idę na "inspekcję". Spróbujemy wypsikać Antochę sprayem niwelującym zapach (takim dla suczek w rui), a w ostateczności postanowiłyśmy ją wykąpać, żeby przestała pachnieć stadem atrakcyjnych, Ronjowych suczek.:diabloti:
No i po tych wszystkich przeżyciach... czas na kolację!:multi:

Posted

Właśnie rozmawiałam z Nutusią. Nemo troszkę się opanował i już tak bardzo nie molestuje Tosinki :) Za to Tosia usilnie próbuje asystować Uli w przygotowaniu posiłków. Nie kręci ją zapach cebuli, ogórka, ale jak tylko poczuje pieczyste lub tuńczyka to jest na zawołanie. Z kotami jest ok, ale trzeba jednak mieć się na baczności, a raczej kontrolować sytuację i mieć rękę na pulsie. Nutusia, zdjęcia mile widziane :)

Posted

oki to w poniedzialek zamieniamy że adopcja tosinki zakończyła się pomyślnie i dziewczyna jest szczęliwa .Super !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

Posted

No ja narazie jeszcze czytam wszystko na wdechu. Cudownie, że Tosia na wejściu nie zjadła kotów, ale potrzymajmy jeszcze kciuki za nią:-) Nie mogę się doczekac zdjęć z nowego domku...

Posted

To pisze Ula, szczęśliwa posiadaczka psicy ;)
Sobota byłaby całkiem miłym dniem, gdyby nie wydarzenia wieczorne. Okazało się, że Nemo nie tylko nie zjadł swojej kolacji, ale też dwornie dopuścił Tunkę (bo takie imię Tosia dostała po setkach prób) do miski, co od razu zapaliło czerwone światełko. Zwłaszcza, że 4 dni temu zdjęłam z niego kilka kleszczy. Pan Doktor stanął na wysokości zadania, porzucił żonę, dzieci i mazurki i o godz. 21 stawił się w lecznicy. Moje obawy się potwierdziły, ale panikarska natura się opłaciła, bo udało się złapac babeszjozę na samym starcie. No więc całą noc Nemo leżał padnięty jak betka, a sunia spała sobie w pokoju obok. Rano wszystko wróciło do normy ( bo mam nadzieję, że taka już będzie norma :roll:), czyli psy w największej zgodzie poszły sobie na spacer, a przedpołudnie spędziły obszczekując świętujących spacerowiczów, włóczących się po wsi stadami.
Po raz pierwszy wypuściłam też koty do ogrodu, gdzie urzędowała Tunka. No i trzeba było uważac, bo kot na trawie to całkiem co innego niż kot na kanapie :diabloti:. Na szczęście sunia jest raczej sterowna i kiedy wrzeszczę, przystaje. Więc kocica ma szansę dac dyla na drzewo. Inna sprawa, że moje kocice wcale nie są takie strachliwe i raczej biorą atak na klatę. Kiedy Tunka usiłowała trącac nosem fukającego Pershinga, Szarusia - zjeżona jak wściekły ryś - prychając i plując, zdecydowanie ruszyła malutkiej na pomoc !!! W życiu bym się tego nie spodziewała! No, ale topór wojenny chyba został zakopany. Mam wrażenie, że Tunka coraz mniej się futrzakami interesuje (chociaż staram się oczywiście nie spuszczac towarzystwa z oka), czyli wszystko idzie ku dobremu. W każdym razie w domu koty już zupełnie nie budzą jej zainteresowania.
A poza tym sunia nie wygląda na pieska, który nagle trafił do obcych ludzi - jest spokojna, pogodna, przychodzi po pieszczotki, zaczepia Nema do zabawy - słowem ani trochę nie jest zagubiona. Zachowuje się tak, jakby była u siebie. No i zachowuje się całkiem inaczej, niż wtedy, kiedy widziałysmy ją u Marty. Ani razu (!) nie skoczyła łapami na nikogo, cieszy się jak ułożony pies, który wie, że pańcia jest elegancka i nie wolno jej pobrudzic płaszczyka ;). Szaleje się tylko z Nemkiem w ogrodzie. W domu sie odpoczywa.
Dodam jeszcze, że dziś rano Nemo znów nie zjadł śniadania i wylądował w lecznicy, ale sczegółowe sledztwo wykazało, że powodem złego samopoczucia była nie babeszjoza, tylko ukradziona i zeżarta cichcem karkówka Magdy (upieczona z dużą ilością czosnku i majeranku). Ponieważ nie był dżentelmenem i sam zeżarł 2 kg mięska nie dając Tunce nawet go powąchac, cierpi na niestrawnośc do teraz.:mad:
Ponieważ nie umiemy wstawiac zdjęc, prześlemy Ronji na maila z prośbą o wstawienie :razz:

Posted

super, cieszę się, że Antocha jest grzeczna - zawsze taka była;)
rozumiem, że nie ma potrzeby trzymania dla niej miejsca u nas:)

buziaki dla kochanego wielkiego nochala!!!!

Posted

Wspaniale, że Tosia się zadomowiła! Mądra z niej sunia, więc wie, że teraz w domu stałym trzeba się zachowywać jak na przyzwoitego psa ptrzystało;-)
Martwi mnie tylko ta babeszjoza Nemo:-( Mój Samik od czwartku w nocy z nią walczy. Czy Nemo dostaje kroplówki? Sam ma codziennie kroplówę, zastrzyk z witaminy B, Furosemid moczopędny, żeby płukac nerki i antybiotyk... W środę ma kolejne badanie i wtedy może zostanie odstawiona kroplówka. U Nemo to musial być naprawdę początek, że od razu ma apetyt. Moje Semidło ledwie podjada, dostaje z ręki gotowanego kurczaczka i łaskawie zjada. Ula, Nutusia, napiszcie co z nim, jak się czuje....

Posted

No nie wiem, Ewa, czy powinnam pisać o Nemku, bo mam z nim na pieńku! W końcu to moją karkówkę w ilości 1,5 kg ukradł i wrąbał podstępnie, odbierając świątecznie od ust i narażając Dziecię me na głód z dala od domu rodzinnego, bo wałówka o karkówkę uboższa jest!:angryy:

Babeszja została uchwycona w momencie, gdy jedynie śledziona była nieco powiększona - pozostałe narządy, czyli nerki i wątroba nietknięte! Skończyło się na jednej kroplówce i zastrzykach w sobotni wieczór, a w niedzielę rano już normalnie zjadł śniadanie i radośnie brykał z Tunką po ogrodzie! A wieczorem... zaczaił się na moją karkówkę, którą bezczelnie zwędził ze stołu, podczas gdy co najmniej 4 osoby były cały czas w tym samym pokoju! W dodatku zeżarł sam, Tunka obeszła się smakiem... Ale dostał za swoje, bo całą noc ział i stękał (zasługa czosnku i majeranku!:diabloti:). Rano Ula pognała z nim do Doktora przekonana, że to nawrót babeszjozy! A ja się wzięłam do przygotowywania śniadania i wałówki dla mojego Tomcia i odkryłam zniknięcie karkówki! W samą porę, bo biedny Doktor wymacał wielką gulę z nemkowym żołądku i pewnie do dziś by się zastanawiał co to takiego?... :evil_lol:

A Tunka jest świetna, przylepka i baaaardzo zorientowana na człowieka i na kontakt z nim. Jakby cały czas nastawiona czego się będzie od niej oczekiwało, wymagało... Już prawie opanowała, że do kuchni psom wchodzić nie wolno (choć jest otwarta na salon i granica jest praktycznie niewyczuwalna!). Przychodzi na głaski, daje obie łapy i podtyka makóweczkę pod dłoń, jest przy tym bardzo subtelna. Usiłuje też zachęcać Nemka do zabawy, ale jak tu się bawić przy niestrawności?! :diabloti: Wczoraj, gdy Ula pojechała z Nemkiem, Tunka czuła się trochę zagubiona i popłakiwała w ogrodzie, ale została wpuszczona do domku i utulona w żalu... Chyba byłoby jej o wiele trudniej odnaleźć się w nowym domu, gdyby miała być jedynym psem. Popołudniu natomiast, została przyłapana na kradzieży... butów, które... wyniosła do ogrodu! :-o Na szczęście postawiła jeden obok drugiego pośrodku trawnika i nie trzeba ich było szukać po krzakach :) No cóż, Pańciostwo będzie musiało się wziąć za porządki i nie zostawiać swoich rzeczy "byle gdzie" :eviltong:
Dziś została z Nemkiem w ogrodzie na cały dzień (pierwszy raz bez ludziów). Gdy wyjeżdżaliśmy do pracy, widziałam przez sztachety dwa łudząco do siebie podobne groźne psy goniące przy płocie!
W tym tygodniu panienka pojedzie na przegląd do Doktora. Jedyne, co nas niepokoi, to sposób, w jaki stawie tylne łapy i kręci bioderkami (albo my już paranoję dysplastyczną mamy obie!).

Hmmmm.... to na kiedy jest planowana wizyta poadopcyjna?...;)

ps.
Kama, dostałaś wczoraj zdjęcia (szt. 4) na maila?...

Posted

[quote name='Nutusia']

Hmmmm.... to na kiedy jest planowana wizyta poadopcyjna?...;)
ps.
Kama, dostałaś wczoraj zdjęcia (szt. 4) na maila?...[/QUOTE]

Wizyta będzie, ale muszę się ogarnąć z Kostą, bo planuję w weekend pojechać do niej do hoteliku :)
Tosia jest grzeczną dziewczyną (no oprócz kradzieży butów), i śmiem twierdzić, że to wszystko jest zasługą Ronji i jej męża. Nie będę dużo kadzić, ale psy u nich maja jak w niebie. Już zerkam do poczty. Przepraszam, ale jakaś rozlazła się przez te święta zrobiłam :oops:
Co do dysplazji to głosu nie zabieram. Kompletnie się na tym nie znam, i nie miałam z tym do czynienia :shake:

Posted

[quote name='Nutusia']No nie wiem, Ewa, czy powinnam pisać o Nemku, bo mam z nim na pieńku! W końcu to moją karkówkę w ilości 1,5 kg ukradł i wrąbał podstępnie, odbierając świątecznie od ust i narażając Dziecię me na głód z dala od domu rodzinnego, bo wałówka o karkówkę uboższa jest!:angryy:[/QUOTE]


Nemo ma szczęście, że trafił na człowieka z sercem na dłoni dla zwierzaków, więc jestem spokojna, że mu ta karkówka już zostala zapomniana;-)
Cieszę się, że już z nim w porządku, a co sobie chłopak świątecznie podjadł, to jego;-)
Kapitalnie, że Tunka (muszę się przyzwyczaić do jej nowego imienia) tak się klimatyzuje, wspaniale, że tyle ma do niej cierpiwości jej nowa Rodzinka i sąsiedzi!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...