Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 456
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

divia_gg napisał(a):

Tak sobie mysle, ze moze jak ktos jechal, za trzymal sie na wysikanie malej i im zwiala...Bo tez nie moge uwierzyc, ze takie malenstwo ktos wyrzucil...W kazdym razie te 3 miesiace nikt jej nie szukal....


Wasza wiara w ludzi mnie zadziwia:cool3:. Jak mogła zwiać sunia, która nie jest dzikuska , tylko przyklejona do człowieka sunią. A nawet przypuśćmy,że gdzies odbiegła, w co watpię, to wyobrażacie sobie, że odjeżdżacie z parkingu zostawiając swojego psa???!!!
Czy wy nie znacie realiów, że na każdym parkingu w Polsce, a przynajmniej tak jest w świętokrzyskim są wyrzucane psy !!!
Widocznie nie wiecie , do czego sa zdolni "ludzie":diabloti:. Wywalane sa wszystkie psy, nawet maleńkie ratlerkowate.
Kiedys uratowałysmy taka maleńką kruszynkę , która zimowała na parkingu w norce jeży.

Posted

Jaaga z szeleczkami pośpiechu nie ma ;) kiedyś tam przy okazji się odbierze ... :)

Ja niestety myślę, że ktoś ją tam celowo wywalił, jest to idealne miejsce na wyrzucenie psa, wokół nie ma ani ludzi ani domów, a parking jest praktycznie pusty... parking miesci się przy wylotówce z kielc na kraków..więc może ktoś wyjeżdżał...nie takie psy już były porzucane w kielcach :(

Posted

Macie racje....Tylko rzeczywiscie chyba za mloda stazem jestem i nie dopuszczam do siebie tej mysli...Erko ja sobie nie wyobrazam, bo ja swojego psa nigdny nigdzie bym nie zostawila, chocbym miala spedzic noc na poszykiwaniu...I jak Ewelinka pisze - idealne miejsce na tego typu przestepstwa....
Dostalismy od Kundelkowej skarbonki 40 zł i od Lubyny 30 zł na sterylke..
DZIEKUJE BARDZO;)

Posted

Moja Julka też została porzucona na stacji benzynowej :(


Nie mam już jak pomóc, ale zapisuje wątek. Za ok 2 tygodnie prawdopodobnie będę widziała się z osobą, która planowała adoptować małą sunię, taką "na kolanka". Podrzucę jej historię Mitzi...

Posted

Dzięki za zaproszenie ! w tym miesiącu niestety już ani grosza nie dam rady pomóc ale zaraz w pierwszych dniach marca na pewno pomogę. Nie będzie to jakaś zawrotna kwota ale jakieś 30 zł. pewnie tak. Nie obiecuję stałych deklaracji bo boję się, że nie wyrobię, ale jeśli to cudne cudeńko nie znajdzie domu w marcu to bardzo proszę o przypomnienie i zobaczę co będzie z moimi finansami w kwietniu.
A teraz proszę o numer konta bo muszę przygotować się na marzec i nie zapomnieć.

Posted

Divia, cioteczki z Kielc :-) mam prośbę i zapytanie, czy możnaby zapytać, napisać, Jaagę o miejsce u niej dla Kapselka - z mojego podpisu. Napisałem już Danal że Was zapytam :-)

Posted

Dzięki za zaproszenie ! w tym miesiącu niestety już ani grosza nie dam rady pomóc ale zaraz w pierwszych dniach marca na pewno pomogę. Nie będzie to jakaś zawrotna kwota ale jakieś 30 zł. pewnie tak. Nie obiecuję stałych deklaracji bo boję się, że nie wyrobię, ale jeśli to cudne cudeńko nie znajdzie domu w marcu to bardzo proszę o przypomnienie i zobaczę co będzie z moimi finansami w kwietniu.
A teraz proszę o numer konta bo muszę przygotować się na marzec i nie zapomnieć.


Dziekujemy i zaraz wysle nr konta. Choc mam nadzieje, ze w marcu ksiezniczka bedzie miala juz swoj domek...No ale w razie czego bede pisac i sie ...upominac;)

Posted

Owieczko on/ona to jest albo nie ma. Przedwczoraj jak bylam to byl, wczoraj nie bylo i jedzenie bylo niezejedzone...Woze tam karme dalej, ale uwierz mi narazie nie ma opcji na zlapanie go/jej...:oops: Jak lapalysmu Mizti poszlysmy tam gdzie ta budke postawilam (bo to na tylach budynku) i byla w bardzo dobrym stanie i wygladalo jakby tam pomieszkiwal. Wiec jakos moze przetrwa....

Posted

Wklejam notke z lecznicy piatkowej. Niestety dopiero teraz zobaczylam, ze nie ma tam ceny wpisanej - chyba, ze slepa jestem...Ale koszt to byl 49 zł, w koszty wrzucilam 40 zł. Jesli ktos ma jakie watpliwosci jest tam nr do lecznicy, prosze smialo dzwonic;)


Posted

divia_gg napisał(a):
Owieczko on/ona to jest albo nie ma. Przedwczoraj jak bylam to byl, wczoraj nie bylo i jedzenie bylo niezejedzone...Woze tam karme dalej, ale uwierz mi narazie nie ma opcji na zlapanie go/jej...:oops: Jak lapalysmu Mizti poszlysmy tam gdzie ta budke postawilam (bo to na tylach budynku) i byla w bardzo dobrym stanie i wygladalo jakby tam pomieszkiwal. Wiec jakos moze przetrwa....

Wiem ze ze złapaniem jest problem... :( Tak się chciałam zapytać czy dokarmiacie. Kamień z serca... moze przetrwa...
Dzięki :)

Posted

divia_gg napisał(a):
Nie martw sie dokarmiam tak jak do tej pory. Wiem, ze nie sa to warunki dla psiaka, ale czasem tylko tak mozna pomoc. Moze z czasem sie cos wyklaruje, zobaczymy...


divia_gg wiem że marudzę i ze najłatwiej sobie pisac na odległość... :oops:
ale jakos mi tak za serce zalazł ten dziki maluszek... zupełnie nie wiem dlaczego :roll:

Posted

Nie nie marudzisz;) Wiedz, ze mnie tez go /jej bardzo szkoda. Ale naprawde narazie tego nie widze. On naprawde jak tylko zwrocisz na niego uwage po prostu ucieka. Nawet nie ma opcji podejcia na 20 m...Zreszta tam jest ogrodzony teren ze sniegiem po pachy a wkolo las. Wiec nie wiem jaka by musiala byc oblawa zeby jego/ja zlapac...

Posted

divia_gg napisał(a):
Nie nie marudzisz;) Wiedz, ze mnie tez go /jej bardzo szkoda. Ale naprawde narazie tego nie widze. On naprawde jak tylko zwrocisz na niego uwage po prostu ucieka. Nawet nie ma opcji podejcia na 20 m...Zreszta tam jest ogrodzony teren ze sniegiem po pachy a wkolo las. Wiec nie wiem jaka by musiala byc oblawa zeby jego/ja zlapac...
No takie są najgorsze małe zarazy... Moze byc i tak ze w życiu go nie złapiecie ;/
I tak odwalacie wielką robotę... jesteście Wielkie !!!

Posted

Widzę, ze jeszcze Divia_gg nie podzieliła się wiadomością. Mitzi wczoraj dostała cieczkę. Miałam nadzieje, ze udałoby sie ją przerwać i zrobić zabieg, niestety koszt jest tak duzy, że nie ma to sensu.
Sytuacja wygląda wiec tak, że teraz będą 3 tyg. cieczki, potem trzeba odczekać 2 tyg. do zabiegu i tydzień po byłaby gotowa do adopcji.
Nie wiem, jak wytrzymamy z tą cieczką, ale Divia pocieszyła mnie, że lepiej u nas niż na parkingu, i to chyba racja.
Zdjęć nie wysłałam, bo szkam wywalonego koło na psa, który na razie jest w takiej panice, że nie da się złapać.

Posted

No nie pisalam narazie nic bo czekalam na rozwiazanie. Kurcze szkoda no, bo juz mialam nadzieje, ze niebawem bedzie mozna ja oglaszac...A Jaaga moze by w takim razie ja zaszczepic? Bo i tak sterylka bedzie za 5 tyg, a tak juz jedno by bylo z glowy. Mozna ja myslisz juz szczepic?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...