mosii Posted February 11, 2006 Author Posted February 11, 2006 jeszcze nie pochowałam Chudzi.... wiecie, to jest straszne, patrze jak odchodzą, potem muszę zabrac Essie te maleńkie ciałka, iść pochować........ eh...... Quote
ziele77 Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Mosii ciężko jest sobie nawet wyobrazić co przeżywasz,to jest naprawdę...no straszne.Ja bym na twoim miejscu pojechała do weta,aby sprawdzić stan pozostałych suniek i jeżeli będzie źle podjąć decyzję....:-( Quote
mosii Posted February 11, 2006 Author Posted February 11, 2006 ziele77 napisał(a):Mosii ciężko jest sobie nawet wyobrazić co przeżywasz,to jest naprawdę...no straszne.Ja bym na twoim miejscu pojechała do weta,aby sprawdzić stan pozostałych suniek i jeżeli będzie źle podjąć decyzję....:-( one na razie są w miare dobrym stanie. Quote
kiwi Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 mosii... brakuje mi slow, nie wiem czy ja bym sobie poradzila,a le ty jestes wilka i dasz rade.... tak mi przykro... takze dlatego ze tyle przechodzisz... Quote
iza_g Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 [LEFT]:-( :-( :-( Sunieczki, trzymajcie się życia .... Mosii - nie potrafię znaleźć odpowiednich słów ... ale człowiek jest w stanie znieść więcej niż mu się wydaje. Ja myślałam, że nie wytrzymam momentu w którym będę usypiać mojego NAJWIĘKSZEGO PRZYJACIELA ... ale przeżyłam, choć serce codziennie, od maja zeszłego roku, pęka :shake: [/LEFT] Quote
Kara. Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Ja...nie wiem co mam napisać:-(Siedzę i wyję.:placz:I tak strasznie mi źle że jestem tak bezradna.Jestem za daleko żeby w jakikolwiek sposób pomóc.Chociaż potrzymać za ręke.Mogę tylko wirtualnie wspierać cię na duchu. Za Maluszki (')(')(')(')(')('):placz: Quote
Majorka_2005 Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 (*) (*) (*) (*) (*) (*) :-( mosii chyba juz wszystko zostalo tutaj napisane, przylaczam sie i zycze Tobie wytrwalosci, podziwiam Ciebie i obys juz nie musiala tego przezywac :placz: tak trudno o tym myslec, badz nadal dzielna i walcz Quote
malagos Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Zrobiłaś dla nich wszystko. Jakąkolwiek podejmiesz decyzje, będzie ona słuszna. Quote
joaaa Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Mosii, piszę do Ciebie pw! Pilnie przeczytaj! Quote
irma Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 mosii czytam i płaczę i strasznie żałuę, że jestem tak daleko i nie mogę Ci pomóc to tragiczne co się dzieje i wyobrażam sonbie co czujesz i jak cierpisz chciałabym tam być i Ci pomoć a mogę tylko napisać kilka słów i wesprzeć Cię myślami dla maluszków [*] [*] [*] [*] [*] [*] Quote
Monia123 Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Tak mi przykro, Mosii :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: Quote
joaaa Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Mosii, mam nadzieje, że przeczytałaś co Ci wysłałam. Quote
maja jav Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 mosii, trzymaj sie,:-( w tych ciezkich chwilach, mysl, ze uratowal zycie Essie, ze oszczedzilas jej ogromnego cierpienia, zrobilas wszystko co mozliwe Quote
Litwa&Banditos Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Tonacy brzytwy sie chwyta ... wlasnie pomyslalam sobie o tym, ze nic nie dzieje sie bez powodu. Kto wie, gdyby Malenstwa przezyly - moze bylyby problemy ze znalezieniem im dobrych domow, moze czesc z nich podzielilaby z czasem nienajszczesliwsze zycie wlasnej mamy, konczac gdzies w zapizialym mokrym, brudnym i zimnym schronisku lub na jakiejs stacji benzynowej pozostawione samym sobie tylko dlatego ze "rodzina" nie umiala znalezc opieki podczas 2 tygodni wakacji. Moze, moze, moze ...... Mossi, co nas nie zabije to nas wzmocni. Dostajemy taki krzyz od zycia ktory jestesmy w stanie podzwignac, Twoj jest ogromny w tej chwili ale nie na tyle ciezki by mogl Cie przygniesc. Jestes silnym choc wrazliwym "egzemplarzem" - dasz rade. I pamietaj! Mnostwo ludzi choc tylko myslami wspiera Cie z calego serca. Nie jestes sama! Quote
K@tk@ Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 [*] [*] [*] dla trzech kolejnych szkrabusiów mosii, piszesz, że maleńkie jedzą,rosną, rozwijają się...więc może pozostały przy zyciu te najsilniejsze, najdzielniejsze maleństwa...nie gaś ich świeczuszek, chyba, że opinia weta będzie jednoznaczna (poddać szczeniątka eutanazji). nie jestes przecież w stanie ocenic czy akurat pozostałe dwie kruszynki na pewno umrą, może jest im dane żyć...tak dzielnie i długo o nie walczysz ,więc myśle, że warto walczyć do końca... jestem z Tobą myślami... a jesli nawet okaże się, że wszystkie maluszki będą musiały przejść przez TM, to jest przecież Esseczka, której uratowałaś życie, która dostała drugą szansę... trzymaj się cieplutko, Dobra Duszo... Quote
Jajagna Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Mosii, ja Cię nie znam i Ty mnie nie znasz...Ale myślę o Tobie codziennie...:-( Trzymaj się. Te, które odeszły już nie cierpią. Merdają do Ciebie ogonkami po drugiej stronie Tęczowego Mostu i są Ci wdzięczne za to co zrobiłaś dla ich mamy i dla nich. Kiedyś Ktoś Cię za to wynagrodzi...zobaczysz. Quote
mosii Posted February 11, 2006 Author Posted February 11, 2006 Kochani, obudziłam pół Częstochowy i wszystkich wetów tutaj!!! Jeden maluszek sie ocknął!!!! leżał z tymi niezywymi i słyszę że coś piszczy on zaczął znów oddychac! jezeli dostanę dziś gdzieś tlen, może się uda. może się uda Quote
ziele77 Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Rany Mossi!!!!!!!!!:crazyeye: Nie wiem co powiedzieć...trzymam kciuki z całych sił żeby się udało:thumbs: Jesteś niesamowitą osobą,wyjątkową,tak o nie walczysz:modla: Quote
Majorka_2005 Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 :) :multi: zyj maluszku oby sie udalo, trzymam za mordeczke kciuki :) Quote
moon_light Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Trzymam kciuki ! Moze niedlugo trzeba bedzie zmienic temat "essa i 3 maluchy:)"! Quote
Dorothy Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Moze ten piszczacy maluch ktory wrocil "stamtad" to taki znak, Mosii, zebys nie rezygnowala z walki o ich zycia.... Quote
mosii Posted February 11, 2006 Author Posted February 11, 2006 joaaa dzieki bunia dzieki dzieki wszystkim którzy mi pomagaja obdzwonilam wszystkie apteki w czestochowie takiego tlenu juz nie produkuja jade teraz na pogot. wet. Boże pomóż..... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.