Mecka Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Kryska, tak na marginesie: mówiąc o towarzystwie wzajemnej adoracji miałam na mysli znajomość moda z jogi.;) Zapewne zainteresowana zrozumiała. Quote
Tigraa Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Moniczko-zrobilas znacznie wiecej niz ktokolwiek inny by zrobil.Dalas z siebie wszystko.Jestesmy z Ciebie dumni.A ci ktorzy Ci cokolwiek zarzucaja niech sie sami nad soba zastanowia-trzeba bylo radzic jak byl na to czas-trzeba bylo byc tam i pomoc-a nie teraz sie wymadrzaja-tak najlatwiej.Nie oni byly przy Essie jak rodzila,nie oni karmili maluchy butelkami i grzali wlasną piersią,nie oni nie spali w nocy czuwajac nad maluchami,nie oni musieli przezywac bol i zal gdy odchodzily. Mosii jestes wspaniala-nie ma lepszego opiekuna od Ciebie.Dalas z siebie wszystko.Los chcial inaczej i nic na to nie poradzimy.Pozostaje pogodzic sie z tym i zyc dalej-dla innych pieskow-one Cie potrzebuja.A my Cie kochamy za to ze jestes wlasnie taka. Quote
Majorka_2005 Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 mosii, nikt nie ma do Ciebie pretensji, nikt nie ma prawa Ciebie osadzac, to Ty dalas cala siebie, nie ponosisz zadnej odpowiedzialnosci za to co sie stalo, to co zostalo napisane jako uwagi krytyczne, moglyby miec (generalnie maja ) wartosc na przyszlosc, ale nie powinny zostac napisane tu i teraz. Nie daj sobie wmowic ze cokolwiek zrobilas zle, one nigdy by nie przezyly nawet jednej chwili a z nimi sunka, gdyby nie Twoja pomoc. Kazdemu jest latwo mowic, trzeba bylo zrobic tak albo tak albo czegos nie robic, kazdy z nas mial i ma dobre intencje, kazdy byl przy Tobie jak mogl i kazdy z nas dostal swoja lekcje pokory, ale Ty nie zasluzylas na takie slowa, ja osobiscie nigdy nie podolalabym takiemu wyzwaniu byloby to ponad moje sily nawet gdyby wspieralo mnie w dzialaniach tyle osob, uczymy sie na bledach, ktore w przyszlosci moga okazac sie zbawienne. Mysle ze teraz najwazniejsze jest znalezc sunce porzadny dom. To chyba w tej chwili priorytetowa sprawa. Quote
kiwi Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 mosii, tyle juz tutaj osob napisalo, ale ja powtorze 80% osob na dogo jezeli nie wiecej nie potrafiloby sie zajac maluchami tak jak ty! nie jezliliby co chwila do weta, nie siedzieliby tyle czasu, bo by go nie mieli jestes idealna osoba, ktorej mozna powierzyc opeke nad kazdym psem pamietajmy ze essa, to stara suka, ktra zyla w warunkach schroniskowych i niby jak miala tam miec dorodne maluchy? wszystko idzie gladko, dgy ciaza jest prowadzaona pzrez weta, badana i odkarmiona jak nalezy przez caly zcas jej trwania, a nie ostatni tydzien! wiec madrale, idzcie do swoich rodowodowych, wypieszczonych psow i koniec polemiki z mojej strony a mosii nalezy sie odznaka wzorowego dogomaniaka, bo nawet wsrod nas znalazloby sie niewielu, ktorzy by tak cudownie umeili zajac sie maluchami mosii... przykro mi ze nei wyszlo,a le zcasem w zyciu nei wychodzi, nie zawsze z naszej winy :glaszcze: nie zrazaj sie, bez ciebie umarlaby i essa i maluchy Quote
Blondella Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Mossii, Ty się nie przejmuj jakimiś głupimi uwagami, zresztą spóźnionymi. Ja wchodząc na kilka niezależnych od siebie wątków zauważyłam, że co jakiś czas pojawia się jakaś nawiedzona osoba, ni z gruszki ni z pietruszki, i zaczyna kwestionować postepowanie ludzi, znanych na forum ze swojego bezgranicznego poświęcenia zwierzakom.Tak było na przykład w przypadku Pajuni, a na wątku o Rudej Jamniczce w nowym domu kwestionuje się dobre intencje Bea1, osoby która wyadoptowała więcej jamników niż niejedna hodowla tej rasy. A teraz przyszła kolej na Ciebie... Ludzie, którzy nie potrafią się powstrzymać od złośliwych komentarzy, nie powinni w ogóle zabierać głosu na Dogomanii. Bo tu nie chodzi o dobro nasze-ludzkie, tylko tych biednych, zgłodniałych i zmarzniętych zwierzaków, które większość naszego bogobojnego społeczeństwa ma w głębokim poszanowaniu, a których obrońcami pozostali nieliczni tacy jak Ty, Mosii. Quote
jogi Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 [quote name='Mecka']Kryska, tak na marginesie: mówiąc o towarzystwie wzajemnej adoracji miałam na mysli znajomość moda z jogi.;) Zapewne zainteresowana zrozumiała. Hmmm chyba powinnam się obrazić. W życiu nie wykorzystywałam faktu, że znamy się z Murka i nie szukałąm jej protekcji. A to, że odpowiedzi były chamskie to fakt. Forum jest publiczne i każdy ma prawo się wypowiedzieć bo takie są zasady i NIKT nie ma prawa nikogo obrażac!!! A co do innych postów, jeśli chodzi o te skierowane do mnie, to chyba powinnam wkleić jeszcze raz to co napisałam. Ja tylko wtrącą bardzo ważną rzeczy. Mosii zrób Essie usg i sprawdz czy nie rozwija się ropomacicze. Powinna była zostać wysterylizowana podczes cesarki (bo wystarczyło podwiązać jajniki i było by to prostrze niż szycie macicy), ale cóż stało się inaczej. Operujący wet powinien był to powiedzieć, bo on jest od tego a nie opiekun:roll: Teraz trzeba zadbać o zdrowie Essy A skąd Mosii ma wiedzieć jakie są najlepsze decyzje?? od tego są specjaliści. Tylko że wet, który się zajął Essa nie zrobił tego nalezycie. Może powinien był nalegać na uśpienie maluszków ze względu na stan zdrowia Essy, widział rozkładające się płody i to było absolutne wskazanie do przeprowadzenia starylizacji. Teraz jest za późno. Piszę to nie po to żeby sprawić przykrość Mosii, tylko żeby na przyszłość zminimalizować ryzyko wystąpienia takich sytuacji. jeśli jeden wet się myli to trzeba szukać innego, a nie pytać ludzi na forum co robić? bo oni tym bardziej specjalistami nie są. Po raz ostatni napiszę. Nie oceniłam Mosii, ani nie zarzuciłam jej braku opieki. I nie życzę sobie takich insynuacji:angryy: To jest bardzo surowa lekcja i mam nadzieję, że jeśli kiedyś zdarzy się podobna sytuacja to działający będzie bogatszy o tą wiedzę. ps. A tematu nie śledziłam, bo nie zgadzam się z poglądami panującymi tutaj, wiec nie byłam na bierząco Quote
mosii Posted February 12, 2006 Author Posted February 12, 2006 Dziekuję wszystkim za miłe słowa :buzi: Widziałam te maluchy od środka, nie miały szansy na przeżycie. Rzeczywiscie jak kiedyś napisała Andzia69, wszystkie czynniki sie na to złozyły. Ale dostały szansę. Na sekcji była też ze mną Rzenia, może coś na ten temat napisze. Chyba trzeba zamknąć ten temat i założyć Essie nowy. Oczywiście, jak sugerowała jogi, Essa będzie miała wykonane kompleksowe badania. Quote
szajbus Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 MOSSI! To co zrobilas i robisz nadal dla sunki jest ogromnym ociazeniam dla ciebie. Nieprzespane noce, bieganie do weta.Matkowanie maluszkom. Niestety. natura zrobila swoje. Daleka jestem od osadzania ciebie i twojej opieki nad tymi zwierzatkami. To co robilas podkreslam bylo wspaniale.Walczylas z determinacja o zycie tych maluszkow, o sunie. Podziwiam cie za to. Jestem chyba ostatnia osoba, ktora by cie krytykowala.Sama nie zrobilabym tego lepiej. Przepraszam, jesli moje sugestie odnosnie obserwacji suni cie urazily. Powiedzialam to w dobrej wierze i moja rada plynela z glebi serca. Przezylam to na wlasnej skorze i chcialabym zebys uniknela podobnej sytuacji. Podkresle , ze moja sunia na 3 dni przed operacja byla badana przez 2wetow i niczego sie nie dopatrzyli. A jednak, o maly wlos nie zeszla z tego swiata. Nie maial wowczas robionych analiz. Nie mozesz sobie osobiscie nic zarzucic. Quote
asher Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Ludzie, opanujcie sie trochę :roll: Nikt tu przeciez nie krytykuje Mosii! A ja równiez mam mieszane odczucia, co do lekarza, który zajmował się Essą... Rozumiem Mosii, że chciała walczyć o życie szczeniaków, tóre urodziły się żywe, odruch serca. Dziwię się jednak lekarzowi, że - widząc w jakim są stanie one i Essa - nie zadecydował o eutanazji, tylko skazał te maleństwa na śmierć w męczarniach... Nie wiem jak wy, ale ja od weterynarza nie oczekuję romantycznych porywów, a racjonalnego profesjonalizmu. A czy ten weterynarz choćby wspomniał o ryzyku ropomacicza u Essy? Bo ja odnoszę wrażenie, że nie... :angryy: Mosii, trzymaj się! I nie bierz krytyki do siebie, bo przecież nie ty jesteś krytykowana. Quote
YBOT Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Moim skromnym zdaniem mosii jest 100%-owym bohaterem - nie kazdy by wytrzymal psychicznie i fizycznie! Dla nas, innych dogomaniakow powinna byc wzorem, mosii - czapki z glow przed Toba, Kochana! Nie zawsze czlowiek musi "wiedziec" i "znac sie na rzeczy" - czasem wystarczy ze "mysli" sercem i dziala zgodnie ze swoim sumieniem! a wet, jesli zawalil - do uspienia! Quote
mosii Posted February 12, 2006 Author Posted February 12, 2006 asher, maluchy po porodzie nie wykazywały oznak jakiegoś niedorozwoju. dlatego dostały szansę. Essa nie została wysterylizowana, choć przed zabiegiem o to prosiłam, ponieważ dostała silnego krwotoku. a o ropomaciczu wiemy i essa będzie przebadana. Quote
mosii Posted February 12, 2006 Author Posted February 12, 2006 dzięki jogi, Twój pw dał mi wiele do myślenia... Proszę wszystkich o info na pw, będę odsyłac pieniądze! Mam tez do oddania preparat mlekozastępczy i płyn wzmacniający Komu się przyda?? Quote
mosii Posted February 12, 2006 Author Posted February 12, 2006 Chyba, że pieniązki które wpłynęły na Essę i maluchy przeznaczyć na innego potrzebującego Napiszcie proszę! Quote
Guest Mrzewinska Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Mossi, uczestniczylam w ratowaniu szczeniaka, ktory z najzdrowszej super zadbanej suki urodzil sie pozornie calkowcie zdrowy, ratowal go wspanialy wet. majac w asyscie doskonalego lekarza ludzkiego przez 24 godziny na dobe - i nie dalo sie uratowac. Sa bledy wetow, wet. tez moze sie omylic, chociaz nie chce, sa za wczesne i za pozne cesarki, sa takie, po ktorych sie suka nie wybudza. Dajmy temu spokoj. Zostala Essa, nigdy wiecej szczeniat miec nie bedzie, teraz tylko niech ona ma normalne zycie. Mossi, kazdy psiarz darzy Cie szacunkiem. Zofia Quote
asher Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Mrzewinska napisał(a):Mossi, kazdy psiarz darzy Cie szacunkiem.Amen :) Mosii, a jak Essa zareagowała na stratę maluchów? W jakiej jest kondycji psychicznej i fizycznej? Bo jeśli cierpi, to chyba trzeba z nią postępowac tak, jak z suką, która ma ostrą urojoną ciążę? Ale czy jej stan fizyczny na to pozwoli? Quote
mosii Posted February 12, 2006 Author Posted February 12, 2006 asher napisał(a):Amen :) Mosii, a jak Essa zareagowała na stratę maluchów? W jakiej jest kondycji psychicznej i fizycznej? Bo jeśli cierpi, to chyba trzeba z nią postępowac tak, jak z suką, która ma ostrą urojoną ciążę? Ale czy jej stan fizyczny na to pozwoli? Pani Zofio bardzo dziękuję. A to ciekawe, ze Essa w ogóle małych nie szuka, zostawiła posłanie, przeniosła się na kanapę i spi w najlepsze. Quote
malawaszka Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 mosii napisał(a):A to ciekawe, ze Essa w ogóle małych nie szuka, zostawiła posłanie, przeniosła się na kanapę i spi w najlepsze. widać ona wiedziała że tak musi być - tak przecież suki odrzucają najsłabsze szczenięta i nie rozpaczają za nimi - a jak pisałaś to ona już wcześniej od nich uciekała na kanapę - może coś wiedziała już wczesniej? :niewiem: Quote
andzia69 Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 mosii - to dla Ciebie:calus::calus::calus: a to dla całego czworonożnego towarzystwa :glaszcze::glaszcze: . Koniec gdybania co by było gdyby, bo nie przywróci to życia maluszkom a tylko nieprzyjemnie się robi. Dogomaniacy - do roboty szukać Essuni domku!!!! Quote
anilla Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 :-( Mosii jesteś wspaniałą Osobą - bardzo mi przykro... Quote
asher Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 malawaszka napisał(a):widać ona wiedziała że tak musi być - tak przecież suki odrzucają najsłabsze szczenięta i nie rozpaczają za nimi - a jak pisałaś to ona już wcześniej od nich uciekała na kanapę - może coś wiedziała już wczesniej? :niewiem:Bardzo możliwe. Może ona "wiedziała" od początku, że to już za późno na zdrową ciążę? Stąd brak zainteresowania małymi? Ale to szczęście w nieszczęściu, że Essa czuje sie dobrze :) Quote
mosii Posted February 12, 2006 Author Posted February 12, 2006 malawaszko, może coś w tym jest... bardzo zmieniła swoje zachowanie. Nie podchodzi w ogóle do posłania, woła do moich psów, wybrała sobie nowe miejsce do spania i tam teraz jest. Quote
szajbus Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Mossi czy mozesz mi napisac co z jej cysiami. Czy dostala cos na wstrzymanie laktacji? Troche sie o to martwie,zeby nie dostala jakiegos zapalenia. Quote
Majorka_2005 Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 mosii przeciez pieniazki beda potrzebne jeszcze na sunke, wiec moje dorzuc na jej weta, albo sterylizacje, na beda Essuni potrzebne i zycze zdowia dla niuni :) :lol: Quote
Monia123 Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Mosii, droga Imienniczko! Dopiero weszłam na wątek i przeczytałam ostatnie strony. Bardzo mi przykro, że maluszki odeszły :placz: :placz: :placz: Trzeba się pocieszać tym, że Essunia jest w dobrej formie i przede wszystkim żyje, a żyje wyłącznie dzięki Tobie!!!Zrobiłaś wszystko co było w Twojej mocy i nie powinnaś sobie nic zarzucać. Jak mówi przysłowie pszczół: "Gdyby człowiek wiedział, że się przewróci to by się położył". Tak już jest, że pewnych rzeczy nie da się przewidzieć. A przykrymi uwagami się nie przejmuj, bo najłatwiej doradzać i się wymądrzać zwłaszcza po fakcie. Teraz odpocznij po ostatnich przeżyciach i zbieraj siły, bo niewykluczone, że znów jakaś psia bieda będzie czekać na Twoją pomoc i serce. Ściskam Cię mocno, a za to, co zrobiłaś należą Ci się :Rose: Quote
Mysia_ Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Mossi zrobiłaś wszystko co mogłaś, a nawet więcej... Jesteś wspaniała, ratowałaś maluchy, dałaś im szanse... :calus: :calus: :calus: Dzięki tobie maluszki zostaną zapamiętane, wszyscy będziemy o nich pamiętać... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.