alinka6 Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Myszka dzisiaj gorsza niz wczoraj...:( Zaszyta w kacie, biedactwo... Chwycila Christiana zabkami dwa razy, tak bardzo nie chciala wychodzic. W koncu zalatwila sie na schodach. Nie chce szyneczki z kurczaczka. Kurcze, tak mi jej szkoda, kochany kroliczek... Quote
majuska Posted December 30, 2009 Author Posted December 30, 2009 Oj kurczę, niedobrze, myślałam, że się polepszy:-( Quote
Dzika_Figa Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Jeszcze będzie dobrze... W końcu to ogromny stres dla takiego małego przestaszonego stworzonka, cała ta podróż, obcy ludzie, obce miejsce, jakieś koty... Musi się z tym wszystkim dziewczynka przegryźć i będzie lepiej. Tak pomyślałam... Macie może kogoś znajomego z niewielkim sympatycznym psem? Bo czasem obserwacja drugiego psa bardzo dużo daje... Quote
Reksiu21 Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 Alinko, najwazniejszy jest teraz czas. Macie ja dopiero pare dni, to nic dla tak przestraszonego pieska. Zostawcie ja troche w spokoju, pare dni, niech sie zadomowi, i uspokoi. Ciagle probowanie glaskania,ruszanie, i zajmowanie sie nia to dla niej dodatkowy stres. Najlepiej ja gdzies dac, do pokoju oddzielnie od wszystkich, niech sie uspokoi, i niezajmowac sie nia zbytnie. Po paru dniach bedzie sama juz powoli podchodzic do drzwi i sie cieszyc jak bedziesz wchodzic. Nam sie wydaje ze pies taki to potrzebuje milosci i przytulania, bo tego niemial, a ona potrzebuje na poczatku spokoju, dopoki sam niebedzie chcial kontaktu. Zeby juz niemiala szansy klapniecia, to zostawcie jej caly czas cieniutki sznurek przywiazany, nietrzeba jej wtedy bezposrednio dotykac bo to tez dla niej ogromny stres. Poprostu musicie miec cierpliwosc, i ja na poczatku zostawic, i sie nia zabardzo niezajmowac. Wiem ze to ciezko.... Kasienka u mnie to przez 2 tygodnie wogole na dwor niewychodzila, przez pierwszy tydzien siedziala sama w lazience, pod toaleta zaszyta, a wasza juz sie na zewnatrz zalatwia, wiec jest z nia o wiele lepiej. Kasienka jest teraz u mnie 6 tygodni, i wyleguje sie na lozku, teraz lezy kolo mnie przy komputerze, i jest zupelnie innym psem. Myszce niezajmie az 6 tygodni. napewno! Quote
karolciasz28 Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 No to trzymam kciuki i za Pigwę oby coś z tego było. I za Myszkę,aby pokonała lęk i wiedziała że jest już i siebie:lol: Quote
Becia66 Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 alinko6, posłuchaj rady Reksio21, ona ma doświadczenie i niejednego zahukanego psa wyprowadziła na prostą..... A za Pigwę trzymam kciuki.... Quote
taks Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 becia66 napisał(a):alinko6, posłuchaj rady Reksio21 tak, dokładnie tak:lol: też oswajałam kilka dzikusków ulicznych i schroniskowych i na początek sprawdza się taka metoda "ignorowania" - trzeba dać psiakowi czas na poobserwowanie nowego domu, poznanie nowych zapachów, dźwięków... Dla przybysza to cała lawina nowych bodźców i juz to ogromny stres. Taki psiak najbardziej chyba marzy wtedy o "czapce niewidce" więc przyjmijmy, że ją ma ;)- jedzonko, picie, bezpieczny kącik z którego mozna wszystko obserwować a samemu być niewidocznym- to jest to . Natomiast bycie w centrum zainteresowania - tragedia i panika:-( Dotykanie,głaskanie/ocieranie się i w ogóle bezpośredni kontakt fizyczny w świecie zwierząt jest bardzo znaczące emocjonalnie więc dla takiego spłoszonego i niepewnego psiaka zanim zrozumie że Twoje intencje są przyjazne i nie ma potrzeby zachowywac bezpiecznego ( umozliwiającego ucieczkę) dystansu musi minąć trochę czasu. Najlepiej nie dotykać o ile to mozliwe- przyjdzie na to czas gdy psiak sam zacznie szukać kontaktu. Ja próbowałam np. ( ale to dopiero jak widziałam, że pies juz nie jest taki totalny "wypłosz" i zaczyna mieć minę typu " chciałbym ale sie jeszcze boję") przyspieszyć oswajanie smaczkami. Robiłam "ścieżkę " ze smaczków na podłodze i ostatni kąsek był oferowany z ręki. Najpierw pies brał tylko kawałki koło swojej kryjówki i wycofywał sie ale z czasem dochodził coraz bliżej . Próby pogłaskania zaczynałam dopiero na etapie gdy po podjęciu kąska z ręki przestał się juz wycofywać. A branie na ręce ( bez wzgledu na wielkość psa )- to juz najwyższa półka zażyłości. Dla psiaka brak kontaktu z "podłożem" jest sytuacją absolutnego ubezwłasnowolnienia - bez pełnego zaufania do człowieka , sytuacja w najwyższym stopniu stresująca wiec na etapie oswajania odpada całkowicie. Oj wiem jak trudno tak czekać patrząc na to przerażone i wtulone w kącik psie nieszczęście ale nie ma innej drogi i trzeba powstrzymać nasz naturalny odruch aby utulić , wygłaskać , wycałować.... Quote
wtatara Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 ja miałam Pkusia na tymczasie- nie dziki ale nie chce aby go brac na rece. po prostu gryzie.Mąż go tylko brał bo się go nie bał. Brał go tylko wtedy gdy było to konieczne. A tak to on przychodził, tulił sie ale nie ręce Quote
majuska Posted December 31, 2009 Author Posted December 31, 2009 Alinko, Kasieńkę o której pisze Reksiu widziałam na wałsne oczy, jedno wielkie przerażenie, sztywna, ledwo oddychajaca....i u Was w końcu będzie dobrze, dobrze , że ona do Was trafiła... Zapraszam przy okazji na bazarek: http://www.dogomania.pl/threads/176589-ZA-oto-biA-u-i-inne-super-drobiagi-na-psiaki-z-Mielca-do-15-01-2010 Quote
Nemko Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 I co z Pigwą? Ma juz jakis domek, bo cos z forum ciezko wywnioskowac, a czytam juz nie pierwszy dzis watek;) Quote
karolciasz28 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Nemko napisał(a):I co z Pigwą? Ma juz jakis domek, bo cos z forum ciezko wywnioskowac, a czytam juz nie pierwszy dzis watek;) Niestety Pigwa nie ma jeszcze domku... Quote
lika1771 Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Ale napewno bedzie miała Pigwa trzymam kciuki:lol: Quote
halcia Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Myszka z czasem sama "wygłówkuje" ze to bezpieczny domek i nic jej nie grozi.Psiakisa madre,tylko niektóre potrzeuja troszke wiecej czasu.To zalezy od ich wrazliwosci,od tego co przeszły,a tego prawie nigdy nie wiemy. Quote
majuska Posted December 31, 2009 Author Posted December 31, 2009 Alinko z Nowym Rokiem wszystkiego naj, naj dla Waszej rodzinki i całej futrzastej gromadki , bedzie dobrze!!!! Quote
alinka6 Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku! Bardzo dziekuje za rady. Tak wiec daje niuni swiety spokoj i ignoruje ja. Myszka wczoraj siedziala za zaslona, ale pozniej przeniosla sie pod biurko, gdzie ustawilam jej legowisko. Nie jest zle. bo mala nie ucieka spod tego biurka, naewt w tej chwili nie rusza die spod moich nog. Myszenka nie zalatwia sie w domu, jestem tym bardzo zdziwiona, ze taka czysciutka jest. W nocy nie bardzo bala sie petard i jak poszlismy spac, to przeniosla sie pod sofe, a jak wrocila z polka to ulozyla sie na poslaniu pod biurkiem. Ladnie je i pije. Nie wydaje biedactwo z siebie zadnych dzwiekow, czasami zaczyna tylko bardzo szybko dyszec... Nie bardzo rozumiem, bo robi to nie na spacerku czy jak ktos ja dotyka, tylko od czasu do czasu, mam nadzije, ze nie czuje sie chora...? patrzy na nas caly czas swoimi kriloczkowymi oczkami, kochany pies! Quote
Javena Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Narazie obserwuje i to dobry znak. Takie dyszenia,to podobno przez stres. Ja uwazam,ze jeszcze kilka dni i naprawde bedzie super. Wszystkiego dobrego Wam życze!!!!!! Quote
halcia Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Ma spokój i cieplutko,to na razie najwazniejsze,Z czasem przyjdzie reszta.A przed wyjsciem na spacerek spokojnie,bez paniki?Ciesze sie,ze sunia czysciutka,umie sie zachowac,zawsze to łatwiej,bo nie trzeba jej stresowac nauka czystosci.Czasem to nawyk z poprzedniego domu,a czasem tylko rozumek psiaka.Życze Wam Szczęsliwego Nowego Roku.I wszyscy jeszcze raz dziekujemy,ze daliście suni spokojny,kochajacy dom. Quote
majuska Posted January 1, 2010 Author Posted January 1, 2010 Może ona tak czasem z gorąca, nieprzyzwyczajona, od wielu miesięcy wciąż na zimnie .... Quote
alinka6 Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 majuska napisał(a):Może ona tak czasem z gorąca, nieprzyzwyczajona, od wielu miesięcy wciąż na zimnie .... zwlaszcza, ze sie przy kaloryferze usadawia. A dzisiaj mnie polizala po rece pierwszy raz jak ja glaskalam, strasznie mnie obwachuje:p Quote
majuska Posted January 1, 2010 Author Posted January 1, 2010 Oho przełamuje sie chyba malunia:multi: Tylko mi sie wydaje, że to miał być psiak Twojego męża....:) Quote
Dzika_Figa Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Och, to szczegół... Przecież mąż zawsze może sobie adoptować drugiego, prawda? Quote
Atrisko Posted January 2, 2010 Posted January 2, 2010 Alinko a czy nie zauważyłaś, że Myszka dyszy jak czuje się jakoś tak nieswojo? Może chwilami próbuje "siebie rozładować"...ale lizanie po ręce to pojednawczy znak... jest dobrze... A Pigwunia na co czeka...już... sio.... do domu...... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.