Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 572
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dwie godziny temu prawie dostałam zawału...
Wróciłam po całym dniu do domu, zabrałam Migotkę i Morisa na spacer. Sunia na flexi, mój luzem. Kątem oka zobaczyłam sukę owczarka, która nienawidzi się z moim stadem (chyba zaczęło się od Roxany). Zdążyłam zawołać Morisa (był ze 3 metry przede mną), żeby jej nie zaczepiał. Moris zdążył się tylko odwrócić. Suka wyrwała się panu, przebiegła osiedlową uliczkę i rzuciła się na Morisa.
Moris skowyczał, suka go szarpała, my we dwójkę rozdzielaliśmy... Nic poważnego się nie stało, ale Morcio ma dziurę w łapie i kuleje, obolały jest.
Oglądałam psa, pan pytał jak pies i ... nagle... o boże, maleńka... myślałam, że padnę na miejscu.... broniąc mojego psa puściłam flexę... małej nigdzie nie widać, nawet nie wiemy, w którą stronę pobiegła... Idę odprowadzić mojego psa, pan oczywiście pomoże szukać, ja blada jak trup... Maleństwo czekało przed blokiem, wbita w kącik przed drzwiami zsypu...
Aż mnie głowa rozbolała ze strachu. Jednak nigdy człowiek nie przewidzi, co się może wydarzyć, ryzyko zgubienia psa jest zawsze.

Posted

Ale przeżycie. Migotka mądra, na ulicy pies zaatakował, więc zwiała do domu, gdzie jest bezpiecznie:-) Niczym moja sunia, będąc szczeniakiem przejechał ja pan na rowerze, w poprzek i wzdłuż, na chodniku blisko dużego skrzyżowania, a ta bidula w szoku popędziła przed siebie, akurat w dobrym kierunku do domu, szczęściara miała zielone światło przed blokiem. dopadłam ją pod klatką. Starszą sukę zostawiłam luzem na miejscu zdarzenia, faceta pilnowała...Teraz ze śmiechem wspominam, ale przeżycie koszmarne... Pomimo naszych doświadczeń, nie wyobrażamy sobie co jeszcze może się przytrafić naszym zwierzakom. Biedny Morisek, oby szybko wyzdrowiał.

Posted

morisowa napisał(a):
Dwie godziny temu prawie dostałam zawału...
Wróciłam po całym dniu do domu, zabrałam Migotkę i Morisa na spacer. Sunia na flexi, mój luzem. Kątem oka zobaczyłam sukę owczarka, która nienawidzi się z moim stadem (chyba zaczęło się od Roxany). Zdążyłam zawołać Morisa (był ze 3 metry przede mną), żeby jej nie zaczepiał. Moris zdążył się tylko odwrócić. Suka wyrwała się panu, przebiegła osiedlową uliczkę i rzuciła się na Morisa.
Moris skowyczał, suka go szarpała, my we dwójkę rozdzielaliśmy... Nic poważnego się nie stało, ale Morcio ma dziurę w łapie i kuleje, obolały jest.
Oglądałam psa, pan pytał jak pies i ... nagle... o boże, maleńka... myślałam, że padnę na miejscu.... broniąc mojego psa puściłam flexę... małej nigdzie nie widać, nawet nie wiemy, w którą stronę pobiegła... Idę odprowadzić mojego psa, pan oczywiście pomoże szukać, ja blada jak trup... Maleństwo czekało przed blokiem, wbita w kącik przed drzwiami zsypu...
Aż mnie głowa rozbolała ze strachu. Jednak nigdy człowiek nie przewidzi, co się może wydarzyć, ryzyko zgubienia psa jest zawsze.


Ojejku, straszne, dobrze, że sunia grzecznie czekała. Biedny Moris :(

Posted

Moris dziś nadal inwalida, jednak mocno musiał oberwać :shake:
Migotka za to pewnie dostała flexą w brzuch jak uciekała, bo wieczorem jak ją dotknęłam to zapiszczała i uciekła. Dziś żadnych zabaw, ech, biedaki moje.

Posted

Przez tą sytuację z owczarką Migotka się cofnęła w socjalizacji :shake: Znów się bardziej boi i to ... mnie w domu :roll: Wcześniej jak wracałam albo jak rano wstawałam witała mnie razem z Morisem, teraz nie. Na spacer wyciągałam do niej rękę i sama podchodziła, żeby ją zapiąć, teraz muszę kucnąć i ręka dołem, a ona się lekko cofa. Tak było wcześniej... Dodatkowo nie ma zabawy między Morisem i nią, więc smutno się zrobiło, wcześniej mnóstwo czasu spędzały na wspólnej zabawie.

Posted

morisowa napisał(a):
Przez tą sytuację z owczarką Migotka się cofnęła w socjalizacji :shake: Znów się bardziej boi i to ... mnie w domu :roll: Wcześniej jak wracałam albo jak rano wstawałam witała mnie razem z Morisem, teraz nie. Na spacer wyciągałam do niej rękę i sama podchodziła, żeby ją zapiąć, teraz muszę kucnąć i ręka dołem, a ona się lekko cofa. Tak było wcześniej... Dodatkowo nie ma zabawy między Morisem i nią, więc smutno się zrobiło, wcześniej mnóstwo czasu spędzały na wspólnej zabawie.


Czy Mogotka jest z Zamoscia? Wyglada na to, ze to Migotka #2...jest Migotka u Madalleny...

Posted

Dziewczyny, kiedy zamierzacie zdecydować o ogłaszaniu Migotki? Uzasadniam pytanie (którym jednocześnie, Boże broń, nie naciskam). Więcej, niż to co mamy, info o suni raczej nie dojdzie. To, co jest da się już ubrać w słowa. Z każdym dniem z kolei (mniej, czy bardziej namacalnie/ widocznie) Migotka przywiązuje się do obecnego domku. Jeśli nawet, czego jej życzę, odzyska uprzednio zyskaną ufność z chwilą trafienia do nowego domku, na powrót (niemal jestem tego pewna) nie przestawi się z ufnością z jednego na drugiego człowieka. Ta ufność/ wiara/ pewność będzie się musiała budować na powrót. Wracając więc do pytania... Na co teraz czekamy?

Posted

morisowa napisał(a):
(...) Z dobrych wieści Migotka w stosunku do mnie wróciła do stanu sprzed ataku Onki :)

Ooops, ależ radocha. :-) Co do moich wywodów. Nie traktujcie ich, błagam, jako wymądrzanie się, po prostu pytam (ton, jeśli tak został odebrany, dyrektywny, wynika li tylko z mojego przemęczenia, bierzcie na to poprawkę).

Posted

ania z poznania - od ataku ONki więcej się nie bawiły, ale przyjaźń trwa: na spacerach Migotka najchętniej chodzi za Morisem i to jego się pilnuje a nie mnie ;) Za to w domu często śpią razem, zwłaszcza ona szuka z nim kontaktu, kładzie się obok. Przy Morisie czuje się bezpieczniejsza.

majqa - z Twoimi wywodami się w sumie zgadzam. To, że sunia przełamie się do nas, nie oznacza, że po adopcji będzie od razu taka do nowych ludzi. Znów będzie potrzebny czas na nabranie zaufania. Powinno wszystko trwać szybciej niż za pierwszym razem, czyli u mnie. Bo pewnych rzeczy już się nauczyła/nauczy - że spacer to fajna sprawa i pewne sprawy tam się załatwia, że człowiek służy też do głaskania ;) że głaskanie jest miłe, że można szukać kontaktu z człowiekiem itp. Ale psa cieszącego się do obcych ludzi to z niej nie zrobimy. Więc jej nowy dom i tak musi być odpowiedni, cierpliwy itd.
Moim zdaniem sterylizacja i ogłaszać - szukanie odpowiedniego domu dla niej może i tak sporo potrwać. Ale tak jak pisałam, nie ja decyduję.

Posted

beka napisał(a):
Morisowa, czy Ty sie przeprowadziłaś? ;) Twoje mieszkanie chyba jest z gumy.....
Dzielna z Ciebie kobieta

Beka, czy Ty mnie śledzisz? :cool3:
się nie przeprowadziłam, niestety. A pokój brata nadal zamknięty przed psami :roll: Mieszkanie z gumy nie jest, za to ostatnio z Apsą i KWLem szukamy nowych granic naszych możliwości :evil_lol:

Posted

majqa napisał(a):
Dziewczyny, kiedy zamierzacie zdecydować o ogłaszaniu Migotki? Uzasadniam pytanie (którym jednocześnie, Boże broń, nie naciskam). Więcej, niż to co mamy, info o suni raczej nie dojdzie. To, co jest da się już ubrać w słowa. Z każdym dniem z kolei (mniej, czy bardziej namacalnie/ widocznie) Migotka przywiązuje się do obecnego domku. Jeśli nawet, czego jej życzę, odzyska uprzednio zyskaną ufność z chwilą trafienia do nowego domku, na powrót (niemal jestem tego pewna) nie przestawi się z ufnością z jednego na drugiego człowieka. Ta ufność/ wiara/ pewność będzie się musiała budować na powrót. Wracając więc do pytania... Na co teraz czekamy?


Miałam Cię właśnie prosić o ogłaszanie. o ile znajdziesz teraz czas. Jesli tak, to starujemy :) Bardzo dziękuję.
Zrobimy solidną selekcję i znjdziemy jej fajny domek.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...