Jump to content
Dogomania

rebellia

Members
  • Content Count

    1,703
  • Joined

  • Last visited

4 Followers

About rebellia

  • Rank
    Advanced Member

Contact Methods

  • Website URL
    https://cmopogodzinach.pl

Profile Information

  • Gender
    Female
  • Location
    Wrocław

Converted

  • Location
    Wrocław
  • Occupation
    doktorantka

Recent Profile Visitors

806 profile views
  1. W kwietniu minie... 16 lat.... wierzyć się nie chce. Nie ma już Hexy, Luny, Feli... nie mamy już nawet tamtego domu piesku.
  2. Po kilku latach sobie przypomniałam hasło do dogo :P Gizmulec wytrzeszcz kochany :)
  3. Ciekawe kto te uszy kopiował? Przecież za to samo powinien być kryminał....
  4. Słodziak faktycznie i powiem szczerze, że na żywo to ona szczuplejsza ;) - chyba ma jakiś fitness. ;) Kto jej dał te 10 lat? Praktycznie zero siwych włosków, dałabym jej połowę tego.
  5. Hej Agniestko... u mnie masakra jeśli chodzi o czas wolny... no ale tak to jest, jeśli chce się za coś żyć. Praktycznie nie mam z nikim z dogo stałego kontaktu (czasami coś popiszę z niektórymi ciotkami). Szkoda Żabulca... :( Wszystkiego dobrego na nadchodzące święta.
  6. Ale wieści! Wszystkiego dobrego Jeżyku! :)
  7. Dopiero się dowiedziałam, ojejku mam nadzieję, że piesiu się znajdzie. Poza tym jestem za AnnąA, dajcie spokój z nagonką. :shake: Dziewczyna okazała serce i zdecydowanie biorąc go do domu, błędów nie popełniają tylko ludzie, którzy nic nie robią.
  8. Przepraszam, że tutaj, ale tu wchodzą jamnicze ciocie, tak? [B]W schronisku w Jeleniej Górze jest od paru dni ruda, kilkuletnia jamniczka.[/B] Ponieważ dość niespodziewanie wypadł mi tam wyjazd, to zerknęłam dzisiaj do tamtejszego schronu. Siedzi w boksie z innymi suczkami, czyli jakoś się musi dogadywać. Bardzo się trzęsła i raczej była przeganiana. Niestety też szczerzy zęby i bardzo kłapie :shake: być może stres i strach, bo siedzi z innymi w boksach, ale się nie cofnie przed dziabnięciem. :shake: Marnie widzę adopcję, jeśli ktoś o tak przyjdzie z zewnątrz. Nie miałam czasu o nic pytać, bo tylko przelotem jechałam i po prostu "wstąpiłam", ale może ktoś jej pomoże? :-( Tu znalazłam ją na stronie: [URL]http://www.jelenia.schronisko.net/adopcja-id-69223.html[/URL]
  9. To trochę w typie collie? Może dziewczyny z tamtejszego forum pomogą.
  10. No niestety. Tak jak myślałam. Jutro przyjeżdża kot, co to miał być niespodzianką. :angryy: Nie muszę chyba mówić jaka jestem szczęśliwa. :angryy: Oczywiście kategoria "biedny" :angryy: bez dopytania o szczegóły tej biedoty. Ręce opadają. :angryy: Wiesz Marta, nigdy tego nie napisałam publicznie, sama nie wiem, lata 2006-2008 to piękne lata pomocy, kiedy mogłam się zrealizować. Wyjazdy z psami (bo to nie tylko Gdynia, ale i m.in. Łódź), pomoc na miejscu,pisanie ogłoszeń, robienie bannerów. Ciąża z komplikacjami i poważne problemy zdrowotne mojego dziecka w pierwszym roku życia uniemożliwiły mi kontynuację tego wszystkiego. Strasznie żałuję i coraz bardziej się boję, że nie będę miała jak do tego wrócić. Gubię się już na forach, nie kojarzę większości nicków, a duża część osób, które pamiętam się wycofała. Nowe osoby znowu nie kojarzą kompletnie mnie (bo niby skąd?). Przepraszam, że zaśmiecam wątek Rudzika. Mam ochotę się walnąć w łeb. ;(
  11. Nie no, Edi zna mojego męża z czasów pierwszej walki z tym żmigrodzkim babskiem, Ulv Bartka też dość dobrze kojarzy i on jest pro psi jak najbardziej. Razem zresztą wieźliśmy Duszka, którego nikt nie chciał zawieźć z Gdyni do Wołomina (tak, dokładnie z Wrocławia do Buku, potem do Gdyni i stamtąd do Wołomina i do domu w dobę). Teraz tylko muszę się dowiedzieć, czy on w międzyczasie czegoś nie nawywijał z tym kotem, bo coś mi intuicja mówi, że już coś załatwił. Za kwadrans napisał ma przerwę i będę mogła się dodzwonić.
  12. Rozumiem, oczywiście. Ja właśnie dlatego zostawiłam Ci mój numer telefonu, bo obiecałam, że poinformuję męża na czym stoimy nim wyjedzie, a tak myślałam, że nie zdążę wrócić na net przed tym. A to klops. :(
  13. Jasna cholercia, dopiero doczytałam, bo wróciłam dopiero i wysłałam męża do pracy ze świętym przekonaniem, że najpóźniej w czwartek jedziemy po jakiegoś kota, skoro Rudzik taki. Masakra :(
×
×
  • Create New...