Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='MagdaNS']
Luna patrząc na zdjęcia widać, że sąsiad przy montażu dokonał uszkodzeń na Twojej działce, możesz się zupełnie prawnie domagać naprawienia szkody. I nie miał prawa wtargnąć na Twoją działkę nie pytając Cię o zgodę :evil_lol:


Magda, oni wtargnęli, jak mnie nie było :diabloti::mad:. Więc nie miał okazji się zapytać :evil_lol:.
Rewelacją było, że se ściągnęli po prostu siatkę i robili jak wiedzieli, że mam psa :roll:.
Pytałam się znajomego, dlaczego jak się robi ogrodzenie, to ładniejsza strona jest od sąsiada? Czyli słupki, druty naciągowe, inne kątowniki, czy inne końcówki !!! wkrętów jak w tym przypadku są od mojej strony. Powiedział mi, że to chodzi o bezpieczeństwo i żadne dziwne elementy nie mogą zagrażać sąsiadom, dwa, żeby ktoś się nie wyspindrał. Więc sąsiad powinien w ogóle przełożyć tą blachę od mojej strony.
Aaaaaa, i oczywiście bajzel jest dalej :angryy:
Mam porobić jutro jeszcze dokładniejsze fotki z datownikiem.

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jarcio zniósł oddelegowanie nadspodziewanie dobrze! Co prawda, mama TZ-ta powiedziała, że nie chciał w ogóle spać ani w pokoju, ani w kuchni, tylko w przedpokoju pod drzwiami wejściowymi, ale podobno upodobał sobie tatę - spał u jego nóg i w ogóle. Nawet jak przyszłam, to siedział z nim w pokoju przed telewizorem. A ja weszłam cichaczem, nic nie mówię, zaglądam do pokoju, a on czeka! Uszy miał tak postawione, że mało mu w kosmos nie wystrzeliły! Zobaczył mnie, ale i tak podbiegł dopiero jak go zawołałam.
Mama Tz-eta codziennie przysyłała nam mms-a z aktualnym zdjęciem - na spacerze, w domu itp. Aż nawet TZ-et się obruszył: "Moja rodzona matka pisze do Ciebie, zamiast do mnie!" I, o dziwo, ich kocica zaakceptowała fakt, że po domu porusza się też inne futrzaste stworzenie. Podobno, jak się mijali, to każde odwracało głowę w drugą stronę! :D

Posted

Qrde, ja ma teraz dwa wesela, ale nie miałam odwagi na czerwoną kieckę. Kusiło mnie i korciło, ale jednak zdecydowałam się na małą białą ;) na pierwsze i małą czarną na drugie. Patrząc Jelena na Ciebie, to chyba jednak będę żałowała, że zdrefiłam i odpuściłam ten kolor, cholera.

Brawo dla Jarcia za takie dzielne przeczekanie. Super pies!

Posted

Powiem Wam, że ten kolor jest w rzeczywistości troszkę bledszy - taki malinowy. Chciałam kupić czerwoną, ale najzwyczajniej w świecie żadna mi się nie podobała.

Jeszcze wam opowiem historię z wesela. Był bardzo fajny zespół - śpiewali pod domem piękne przyśpiewki regionalne i w ogóle to przebierali się chyba ze 4 razy w ciągu wesela: za hawajczyków, za kowbojów. Tylko, że prowadzący wszystkie zabawy miał dosyć chamski dowcip i rzucał strasznie dużo aluzji seksualnych. No i jak doszło do oczepin, to Młoda tak rzuciła bukietem, że przeleciał na drugi koniec sali nad głowami panien i wpadł jednemu chłopakowi w ręce! :D Wszystkie stanęły jak rozwalone traktory i się lampią na niego, więc przypuściłam szturm i odebrałam bukiet! :diabloti: I to był błąd, bo do bukietu była dołączona podwiązka panny młodej. TZ-et mój się zasadzał na krawatkę, ale mu się nie udało. Ostatecznie złapał ją jakiś 17-latek. No i tu się zaczęło, bo ten zboczony orkiestra-man se wymyślił, że teraz ten koleś musi mi założyć podwiązkę na nogę zębami, jak go inni kawalerowie będą trzymać w powietrzu i umieszczać pod moją spódnicą!
Jak pieprznęłam tym bukietem, to aż zadzwoniło. I powiem Wam, że ludzie się wcale nie zdziwili. Chętną do zaglądania pod spódnicę znalazłam bardzo szybko! Była tak strąbiona, że ledwo na oczy patrzyła! ;-)

Posted

Nie, no Jarcio zdecydowanie bardziej wymaga regeneracji :diabloti:
A co do Twojej historii z wesela - właśnie dlatego nie życzyliśmy sobie żadnych oczepin - bo to raczej wkurza niż cieszy gości, a zabawy coraz bardziej krępujące i idiotyczne.

Posted

MagdaNS napisał(a):
A co do Twojej historii z wesela - właśnie dlatego nie życzyliśmy sobie żadnych oczepin - bo to raczej wkurza niż cieszy gości, a zabawy coraz bardziej krępujące i idiotyczne.


Właśnie my też nie chcemy żadnych oczepin poza rzucaniem, ale już zaznaczaliśmy, jak rozmawialiśmy z zespołem, że ma nie być żadnych cyrków, tylko sam taniec. I tyle.

Posted

jak są oczepiny, to ja znikam z wesela na godzinę ;) tylko RAZ trafiłam na udane i kulturalne! :) ale był ubaw, no genialnie to poprowadzili :) najlepszy był kankan-chłopy kontra kobity z tekstem: hej hej jakie my dziewuszki, jakie mamy nóżki, jakie uda i te inne różne cuda! a faceci spiewali- hej hej, jakie my chłopaki, jakie mamy dzwony, które biją w różne strony :D

Posted

Ja raz widziałam taką zabawę, że Państwo Młodzi brodzili w balonach i raz jedno, raz drugie przebijało balon, a wewnątrz była wróżba na ich przyszłe życie, np. "Gary po obiedzie zmywasz ty!", "Kasę trzymam ja". Niezły ubaw był, jak Pani Młoda wylosowała "Na piwo z kolegami po pracy chodzę ja!" :D
Ogólnie to to była chyba jedyna sensowna zabawa oczepinowa, jaką widziałam. Zwłaszcza, że nie losowali tych kartek przez pół nocy, tylko dosłownie kilka wróżb i po sprawie.

Posted

Jaruś ostatnio odwala strajki, jak idziemy do weterynarza. Jak jadą samochody, to staje, kuli się. Jak kilka większych przejedzie, to nie ma zmiłuj - staje i nie chce dalej iść.

Z drugiej strony: jechałam z nim ostatnio gdzieś autobusem (zdaje się, że po szelki) i to dość chodliwą linią i kupiłam mu bilet. Miałam nosa, bo była kontrola i facet do mnie: "Takiemu małemu psu pani bilet kupuje? Psu to może pani nie kupować, weźmie go pani na kolana i już jest po sprawie". Zdziwiłam się bardzo, bo w regulaminie jest wyraźnie napisane, że za psa trzeba płacić, a spójrzmy prawdzie w oczy - Jaruś nie jest taki mały, żeby można było go wozić na kolanach. Opowiedziałam TZ-towi - też się zdziwił.

Jakiś czas potem TZ-et jechał autobusem z wielką walizką, za którą również zapłacił bilet. Ale mówię wam, była naprawdę spora. I co? Spotkał kanara, który mu powiedział, że niepotrzebnie kupował ten bilet, bo na takie rzeczy to się nie zwraca uwagi i takie tam.

Więc niczego nieświadomy TZ-et wziął w tę sobotę Jarcia do weterynarza na kolejny zastrzyk z testosteronu, ale ponieważ chciał ominąć newralgiczne ulice, to wsadził go do autobusu. I co? Haltnął go kanar i chciał wlepić mandat za to, że nie ma biletu dla psa!!! TZ-et zaczął go brać na litość i ostatecznie skończyło się tak, że wysiedli, kanar zażądał 50 zł, więc TZ-et mu dał (to i tak lepiej niż 120). I tak się zastanawiamy, czy oni nie robią tego specjalnie - a może jakiś jeleń się złapie i będzie można ściągnąć od niego kasę.

Posted

I czemu mnie to nie dziwi? W Kielcowie wszystko jest możliwe :)
wiesz, co nam Urząd odpowiedział na nasze pismo? Że to oni odpowiadają za stan parków :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Oprawię w ramkę i zostawię do wykorzystania w przyszłości :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Muszę pisać pismo w W-wy o zgodę na transport łabędzi na zimę. Podobno jeden z nich poleciał na jakiś zalew i dzwonili do naszego Michała, żeby go ratował :grin::grin::grin:
Nie wiesz, czy nasza szanowna droga konkurencja zapłaciła już za swoją nową siedzibę :diabloti: ? Tak pytam z ciekawości :diabloti:
Pozdrawiam mojego ulubionego kudłacza i jego Pancię :loveu:

Posted

MagdaNS napisał(a):

Nie wiesz, czy nasza szanowna droga konkurencja zapłaciła już za swoją nową siedzibę :diabloti: ? Tak pytam z ciekawości :diabloti:


Uuu... Nic nie wiem o nowej siedzibie, niestety, ale za to dzisiaj widziałam, że skosili trawę na pasach zieleni pomiędzy jezdniami. Odpoczywali sobie po robocie i pierwszy raz widziałam coś takiego: oni naprawdę skosili ogromną połać zieleni i DOPIERO wtedy była przerwa, a nie jak to zwykli robić - koszenie metra trawy, przerwa, koszenie drugiego metra trawy, przerwa itd.

I tak mnie to rozbawiło, bo czytałam ostatnio artykuł, jak to się prezydent Lizodupski (:D) tłumaczył, że trawy kosić nie trzeba. A tu jednak skosił!

Posted

Jarcio wczoraj został wykąpany. Zniósł to dzielnie, jak zwykle, choć TZ-et musiał asekurować, bo niebezpiecznie przesuwał się w stronę wyjścia. Jakiś fajny szampon kupiłam - niepachnący. A sierść jest po nim mięciutka i łatwo się rozczesuje. Poleciła mi go ani z naszego sklepu zoologicznego.
W każdym razie, wracają do rzeczy, to u nas w domu zrobiło się trochę chłodno, a Jarcio ma akurat drugi kocyk w praniu, więc po kąpaniu okryłam go swoim szlafrokiem (oczywiście w pieski, jakżeby inaczej!), ale myślałam, że on od razu spod niego wylezie. Ale gdzie tam! Spał całą noc pod moim szlafrokiem (okryłam go nim porządnie), dopiero rano wylazł, gdzieś koło 6, żeby się napić i już się położył koło miski. Taki się wygodnicki koleżka zrobił!

Posted

[SIZE="5"]Dziewczyny! Przełom!

Jarek dzisiaj na spacerze podszedł do innego psa!!! Zaczął się z nim obwąchiwać, machać do niego ogonem! I tak śmiesznie mruczał. Piesek też był przyjaźnie nastawiony, ale zabawą niezainteresowany, chociaż zapoznał się naszym Jarusiem. Potem sobie poszedł, a Jaruś został przeze mnie pochwalony i po powrocie do domu dostał dwa ciastka, a nie jedno!

:loveu: :loveu: :loveu: :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...