Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nosz...

Jarkowi wypadł ząb. Najpierw się zastanawialiśmy z TZ-etem czego on tak szuka na dywanie aż wreszcie zobaczyłam, że miamle coś małego, brązowo-białego (jak nasz dywan). Podnoszę, a to jego własny ząb. Widać nie mógł się z nim rozstać. Ząb zakamieniony jak nieszczęście. Wybadałam od razu skąd mu to wypadło. Dziurka taka sobie - trochę zakrwawiona, jak to po wyciągnięciu zęba, ale ogólnie to nie wygląda to źle. To jeden z zębów trochę bardziej z tyłu.

Trza z nim iść do weta z tymi zębami, a tu kasa pustaaaaa... Nie wiem skąd my wykombinujemy na to odkamienianie. Może nam z nieba co spadnie... :(

Posted

A to tak z tym kamieniem bywa.... mój Daffik(*) jak poszłam, zrobiła (100 zł) u nas, to za jakiś czas znowu miał duży.. Lobo nie ma ani grama kamienia, ani nawet sladu żeby się zaczynało, a Fifka już ma lekko nalot Nie wiem od czego to zależy sama, ale Lobo je bardzo dużo kości, to podejrzewam, że ściera sobie, choć Fifi też ciągle coś memli...

Jarciu nie gub ząbków!

Posted

Kupiłam Karmelowi dzięki Waszym postom te kości greenies oraz te drugie odświeżające. Mam też pastę, ale czekam aż mąż dokupi gazik do mycia ząbków i będziemy próbować :).

Posted

Łał! Nawet gazik! :D
Ja to zrobiłam ze ściereczki kuchennej, którą przypaliłam z boku (ja wszystko palę przy kuchence: ścierki, podkładki materiałowe, rękawice kuchenne). Pocięłam na części i jak trzeba ponownie użyć, to piorę normalnie w pralce.

Greeniesy są spoko, ale Jarek po nich robi zieloną kupę! :D Po wszystkich tych smaczkach do czyszczenia zabarwionych na zielono - załatwia się na zielono.

A w ogóle to zapraszam na bloga - są nowe zdjęcia.

Posted

No to z łabędzimi i całą resztą w skrócie jest tak:
całe lata w Kielcach parkami opiekowało się Rejonowe Przedsiębiorstwo Zieleni. Raz, w 2002 roku nasza firma wygrała przetarg na zrobienie ogrodu wokół Pałacu Biskupów. Teraz nas oczerniają w prasie, że po 9 latach na koszt miasta trzeba usuwać fuszerki, ale jak dać 9 lat gwarancji na rośliny, skoro pielęgnuje je ktoś inny i na dodatek niekoniecznie zgodnie ze sztuką ogrodniczą? Tam był wtedy cały galimatias, bo projekt nasadzeń zieleni nie do końca był zrobiony jak należy, nie dla wszystkich roślin były zaprojektowane właściwe warunki, ale nikt nie chciał nas słuchać. Nawet nie potrafili się nauczyć obsługi odwadniaczy. Jesienią, jak co dwa lata, miasto ogłosiło przetarg na konserwację zieleni miejskiej w parkach. I nagle surprice, jacyś obcy ze Starego Sącza złożyli ofertę i to korzystniejszą niż RPZ. 3 tygodnie myśleli, jak nas się pozbyć, w końcu znaleźli pretekst i unieważnili przetarg. Odwołaliśmy się do Krajowej Izby Odwoławczej i wygraliśmy sprawę, więc musieli z nami podpisać umowę. I tak od 1 lutego mam cyrk na kółkach. Najpierw przeszłam błyskawiczne szkolenie z gospodarki odpadami, bo się miasto szanowne upiera, że nie mamy uprawnień żeby opróżniać kosze w parkach (oczywiście nie mają racji). Potem się zaczął cyrk z łabędziami. Łabędź niemy jest pod ścisłą ochroną gatunkową. Tymczasem w Kielcach dwa łabędzie są zamykane na zimę do szklarni, żeby nie odleciały. A to nie jest zgodne z prawem. Miasto domaga się od nas, żebyśmy przejęli opiekę nad łabędziami, czyli zabrali je do innego zamkniętego pomieszczenia, ale nie jest w stanie się wykazać, że łabędzie są przez nich zamknięte zgodnie z prawem (nie można ot tak sobie złapać łabędzia i zamknąć). Żeby nam "dokopać" wymyślają coraz to większe bzdury, ręce po prostu opadają. No, więc jutro od rana znów będę pisała do UM Kielce w sprawie łabędzi. Pan Dyrektor od gospodarki komunalnej to mnie znienawidzi ;). Bo panie z wysypiska w Promniku na pewno już mnie nie lubią :).
Jelena, jak coś czytasz złego o firmie Park-M to nie wierz, to są wszystko brednie, nie mamy już siły z tym walczyć. Ale jak nas nie wyrzucą do lata to będziecie mieli najpiękniejsze parki i rabaty, jakich jeszcze to miasto nie widziało :evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Będziemy robić za chwilę nabór pracowników w Kielcach jakby co :loveu:

Posted

MagdaNS napisał(a):
Jelena, jak coś czytasz złego o firmie Park-M to nie wierz, to są wszystko brednie, nie mamy już siły z tym walczyć. Ale jak nas nie wyrzucą do lata to będziecie mieli najpiękniejsze parki i rabaty, jakich jeszcze to miasto nie widziało :evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Będziemy robić za chwilę nabór pracowników w Kielcach jakby co :loveu:

Ja nie wierzę w to i tak, bo ja was kocham!

Odkąd Park-M wszedł na teren miasta wreszcie mamy czysto w parku koło domu! Kurde, oni nawet psie kupy sprzątają. A w niedzielę, jak przywaliło śniegiem, to przed 9 rano już cały park pługiem odśnieżyli. Wreszcie ktoś zatkał studzienkę kanalizacyjną. Fakt, że koszem na śmieci, ale... betonowym koszem na śmieci, więc się go nie ruszy. Grunt, że dziura zatkana, bo jak tamtędy przechodziłam, to się zawsze stresowałam, że Jarek tam wpadnie. I w ogóle, to mam nadzieję, że jak puści wreszcie ten śnieg to zgrabią jeszcze trawę z zeszłego roku, co RPZ skosił w sierpniu i do tej pory leży. A ile trzeba było czekać, żeby skosili! Po pas już była. W sierpniu, jak przeszła nawałnica to część trawy wymyło na ulice. Nikt się z RPZ nie pokazał, żeby zrobić porządek. Martwego jeża mieliśmy na środku drogi, dopóki go kolejny deszcz nie zmył.

A dzisiaj jeszcze zrobiłam zdjęcie telefonem (i niestety słabo widać, a szkoda, bo wysłałabym do gazety), jak pracownik RPZ sprząta przystanek: wymiatał śnieg spod przystanku prosto na ulicę!

Posted

Jelena, Ciotki Fanki Jarusiowe chca mu zasponsorowac czyszczenie zębiskow, co by bez zębow nie zostal. Prosze Cie o podanie nr konta, na ktore wplacic pieniadze, do Cioci Kaskadaffik.

Posted

:-o

Bez jaj... Naprawdę?! Rany...

[FONT=Comic Sans MS]Dziękujemy!!!:loveu::loveu::loveu:[/FONT]

:multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi:

:Rose::Rose::Rose::Rose:

A właśnie 10 minut temu dzwoniłam do gabinetu weterynaryjnego, żeby się dowiedzieć czy przyjmują w soboty.

Posted

Mnie zależy, żeby iść do tego konkretnego lekarza, bo ma bardzo dobre opinie. Te ciućmy, do których chodziłam do tej pory nadają się tylko do szczepień. Pipa zajrzała psu do szczęki i powiedziała, że wszystko w porządku, a potem mu ząb wypadł. Wyślę tam mojego TZ-ta, żeby sprawdził kiedy ten gość przyjmuje w inne dni i może mi się uda po pracy. Akurat przejeżdżam tamtędy, jak wracam do domu, to wysłałabym chłopaków i dołączyła do nich. Żeby tylko gość miał tak długo czynne...

Posted

U nas ceny są różne :roll:
Fryziasta waży 21 kg. Ostatnio jak robiłam w N-cach, to zapłaciłam 130 zeta, a za badania krwi i moczu 200 :crazyeye:. A żadnych cudów nie było.Zgłupiałam, bo te badania to zleciłam przed oddaniem, a się nie zapytałam o cenę :shake: a i Fryźkę odebrałam wieczorem, tak ze była całkiem " na chodzie ".

Teraz pytałam w Wieliczce we wtorek, to u moich dawnych wetów do południa jest na dyżurze taki chyba 80-letni wet :roll:, to on nic nie wie . I nie mają zaplecza , tak, że oddają psa zaraz po zabiegu.

U dwóch innych ceny były: 100 zeta a u innego 200 zeta. Różnica fajna, trzeba się pytać. I tu pies zostaje , aż się wybudzi :p.

Ja też się boję, bo to zawsze narkoza, ale lżejsza niż np. przy kastracjach.
Dlatego teraz się pytam, czy oddają psa wybudzonego.

Jelena , powiem Ci, że to jest komfort psychiczny też dla właściciela, jeśli wet ma pomieszczenie a'la szpitalikowe.

Będzie dobrze, tylko wypytaj o wszystko. Ja podjechałam kilka dni wcześniej i zrobili darmowy przegląd, czy nie ma jakichś przeciwwskazań.

Te greeniesy tanie u Was mnie fascynują. Kurde, u nas u weta 6 zł, a na necie po 5:roll:. Nie ma tam sprzedaży wysyłkowej, gdzie kupujesz ?:cool3:

Posted

Luna123 napisał(a):
Te greeniesy tanie u Was mnie fascynują. Kurde, u nas u weta 6 zł, a na necie po 5:roll:. Nie ma tam sprzedaży wysyłkowej, gdzie kupujesz ?:cool3:


Jest! Trzeba przesłać mi pieniądze na konto, jak kupuję greeniesy, a potem wysyłam! ;-)

A tak poważnie, to w tym sklepie zoologicznym w ogóle jest tanio. Np. ostatnio wyczaiłam kulę-smakulę za 12 zł. Karmę Royal Canin na wagę kupuję za 10,50 za kg.

Co do weta, to muszę obadać sprawę. Może jutro tam pójdę przed pracą, to się dowiem co i jak. Jest jeszcze klinika weterynaryjna i tę też muszę obadać, ale tych lekarzy z kliniki w ogóle nie znam, nie ma ich też na najlepszylekarz.pl
Najważniejsze, że problem kasy odszedł, bo naprawdę nie wiedziałam skąd tu wytrzasnąć. Ja to nie wiem, jak sobie radzą ludzie, którzy mają dzieci w tym dziwnym kraju. My mamy tylko psa i ledwo nam starcza czasem. Ostatnio oglądałam mieszkania do kupienia. Masakra! My chyba nigdy nie będziemy mieć nic swojego... Ani samochodu, ani mieszkania... :/

EDIT:

U mnie dzisiaj był teatrzyk dla dzieci, a potem zabawa karnawałowa, to mogłam se odpocząć trochę od bachorów! :evil_lol: I posiedzieć na necie. A ostatnio byłam na radzie pedagogicznej. O dżi... Jakby ktoś usłyszał jak nauczyciele mówią o dzieciach, to uczyłby swoje dzieci sam!

Posted

A ostatnio byłam na radzie pedagogicznej. O dżi... Jakby ktoś usłyszał jak nauczyciele mówią o dzieciach, to uczyłby swoje dzieci sam!


nauczyciel, lekarz, prawnik- wszyscy to tylko ludzie, wykształcenie już nie świadczy o kulturze... niestety!

Posted

Jelena Muklanowiczówna napisał(a):
Jest! Trzeba przesłać mi pieniądze na konto, jak kupuję greeniesy, a potem wysyłam! ;-)

A tak poważnie, to w tym sklepie zoologicznym w ogóle jest tanio. Np. ostatnio wyczaiłam kulę-smakulę za 12 zł. Karmę Royal Canin na wagę kupuję za 10,50 za kg.




a tak na poważnie, to bym kiedyś była chętna :cool3: jak wy sobie z Magdą uczucia wyznajecie ;-), to ja Cie Jelena tak lubię i w ogóle, że aż mi brak słów:loveu:

eloise napisał(a):
nauczyciel, lekarz, prawnik- wszyscy to tylko ludzie, wykształcenie już nie świadczy o kulturze... niestety!


aaa nauczyciel, ciało pedagogiczne :cool3:
Ja robiłam podyplomowe z pedagogiki, ale dzieci by mnie kochały, oj tak :p

Posted

eloise napisał(a):
nauczyciel, lekarz, prawnik- wszyscy to tylko ludzie, wykształcenie już nie świadczy o kulturze... niestety!

Ja miałam na myśli bardziej humorystyczne kwestie, ale tu też macie rację: wykształcenie wcale nie świadczy o kulturze.

Dobijałam się dzisiaj cały dzień do dogo, ale mi się udało dopiero po powrocie do domu.
Sprawdziłam to odkamienianie. W jednym przypadku nie udało mi się porozmawiać z lekarzem, bo miał zabieg, ale od ludu, który stał pod drzwiami dowiedziałam się, że owszem, zabiegi się wykonuje. Pani mnie poinformowała, że ona za swoją sunię zapłaciła 150 zł, ale sunia była o połowę mniejsza od Jarka, więc pewnie w naszym przypadku cena by wzrosła. Pies zostałby w gabinecie do wybudzenia.
Zadzwoniłam też do kliniki weterynaryjnej i tam pani podała mi dokładne informacje. Cena od 200 do 220 zł. Pies zostaje w gabinecie na cały dzień, czyli przyprowadzam go na 9 rano, a odbieram np. po pracy. Do tego dostaję antybiotyki dla piesa i jeśli chcę, to zanim dojdzie do zabiegu mogę mu zbadać krew za 35 zł.
Nasz gabinet odkamieniania nie ma. A reszta gabinetów jest na tyle daleko, że odpada dojazd tam z psem, jeśli nie ma się własnego samochodu (mieszkanie na przedmieściach ma jednak swoje minusy).

To tyle w tym temacie. Trochę się jednak drożą w tych Kielcach... :/

Posted

Magda,
obsmarowali was znowu w "Echu dnia" i podali info o tym artykule w radiu, więc zadzwoniłam do radia i powiedziałam, żeby Rejonowe Przedsiębiorstwo Zieleni nie utrudniało wam pracy, bo wreszcie jest w parku czysto, przyjemnie i odśnieżone, a RPZ niech spada na drzewo!
Miałam jeszcze powiedzieć o tych łabędziach, ale zapomniałam, bo się zestresowałam, że jestem na antenie, a mnie prowadzący popędzał, że po mnie serwis informacyjny i mam mówić szybko.
Jakby wam był w Kielcach potrzebny ktoś, kto poprowadzi lud na barykady, to się zgłaszam na ochotnika!

(Ps. TZ-et w pracy Radia Kielce słucha i dzwoni do mnie: "Hani, to ty byłaś w radiu?" :D)

Posted

Jarosław wczoraj dał popis.

Wracam z nim rano ze spaceru, a u sąsiada, piętro pod nami, zepsuło się światło i naradzał się z elektrykami na klatce. Drzwi od mieszkania otwarte, a Jarek bez smyczy, więc smyrg smyrg pomiędzy nogami i dawaj do sąsiada do mieszkania! Stanęłam przed drzwiami i go wołam, a ten obrócił się, popatrzył na mnie i... dawaj do pokoju. Usadził się zadowolony na wykładzinie i czeka. Ale miał minę, jak weszłam po niego i go zapięłam na smycz, żeby go zabrać. Jakbym mu nie wiadomo jaką krzywdę robiła! :D

Za to TZ-et mi opowiadał, że kiedyś się zamyślił i poszedł piętro wyżej niż mieszkamy, a tam już jest strych. Zszedł z powrotem, ale Jarek został i nie chciał się w ogóle ruszyć. A jak go TZ-et próbował ściągnąć, to nawet szczeknął! :D

Posted

Uparciuch z tego Jarusia, przemadrzalek i odwazny psiak. Moze sasiad mial cos pachniuchajacego na obiad i Jarus to wyczul i chcial sie poczestowac?

Jelena, podziwiam Cie, ze zadzwonilas do radia na zywo. Odwazna jestes :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...