Jelena Muklanowiczówna Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 A do mojego jeszcze miesiąc i 8 dni! Quote
Reno2001 Posted June 20, 2011 Posted June 20, 2011 A eloise juz wóciła z urlopu, czy jeszcze nie? Quote
Ulka18 Posted June 20, 2011 Posted June 20, 2011 Pisala sms, ze do soboty jest bez kompa, a to juz poniedzialek jest. Quote
eloise Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 kompa mam, z urlopu wróciłam (choć nie wiem, kto wymyślił, że wakacje z dziećmi to urlop??? ;) ) ale czasu nie mam :( ale mam doła na maxa! Quote
eloise Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 kompa mam, z urlopu wróciłam (choć nie wiem, kto wymyślił, że wakacje z dziećmi to urlop??? ;) ) ale czasu nie mam :( ale mam doła na maxa! Quote
eloise Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 przemyślałam sprawę, nie mam doła, jestem "tylko" przytłoczona i czuję się totalnie bezradna W niedzielę zmarł nasz 30-letni kolega, od lat walczył z rakiem mózgu, znowu wygrywał i nagle... koniec. Pawła mama 3 tygodnie temu miała usunięte płuco, okazało się, że jest rak. I wiecie co? nie wiedzą czy to przerzut, czy nowy typ. I co w takim przypadku? Ano, ta biedna Mama musiała osobiście pobrać materiał do badań w szpitalu w Warszawie, potem w szpitalu w Łodzi, bo tam 2 lata temu amputowali jej pierś, a potem sama musiała zawieźć to do Gliwic, bo tam mają przebadać i porównać. Więc ja sie pytam- dlaczego to nie jest załatwiane między szpitalami? Dlaczego od razu nie pobiera się materiałów do porównań? Dlaczego pacjent ma to wozić po całej Polsce? Całe szczęście, że Pawła mam jest sprawna, nic ją nie boli, ale są pacjenci, których boli, i co? Oni też tak muszą jeździć? PORAŻKA! Quote
eloise Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 Dzisiaj jest wyjątkowy dzień- bo udało mi się siąść do kompa!!! Bo moi rodzice zabrali nasze dzieci na spacer. Bo Paweł zabrał Anię na basen. Bo Jonatan już śpi a ja jeszcze nie! Od tygodnia zasypiam z nim przed 21. Paweł zajmuje się Anią, kładzie ją, myje, ja nie wiem co się dzieje- nie ma mnie. Drugi raz w tym roku mam taki spadek energii, nie wiem skąd to się bierze. Paweł nawet nie próbuje mnie budzić, sama się budzę, o 7 rano. Jonatan ząbkuje a zębów nie widać. Brzuszkowe sprawy nadal niewyregulowane, najpierw robił kupę 5 razy dziennie, teraz robi co 2 dni lub rzadziej. Ania woła KUPAAAAAAAAAA zawsze w najmniej odpowiednim momencie. Może kilka słów o naszych wakacjach ;) nie wiem czy odpoczęłam, ale była to miła i ciepła odskocznia. Największą atrakcją dla Ani okazał się być lot powrotny a dokładniej... wizyta w toalecie- wysikała się, i ją olśniło- lecimy w kibelku!!! MAMO!!!! Lecimy w kibelku!!! po kilku minutach, zachciało jej sie kupę :) i Paweł miał przyjemność, lecieć w kibelku. po 10 minutach wyciągnął ją stamtąd na siłę, a Ania się darła, ja chce jeszcze kupęęęęęęęęęęęęę!!!!!!!!!! :) Ten kawałek Bułgarii jaki zobaczyliśmy dla mnie wyglądał jak Ukraina :) olbrzymie, ohydne bloki, dziurawe drogi i mnóstwo zaniedbanych, opuszczonych i popadających w ruinę ośrodków wypoczynkowych W miasteczku było trochę wolnożyjacych psów, ale nie dzikusów. Przyjazne i miłe psy, ale wszystkie takie same :( Morze ciepłe i czyste, ale... pełno w nim pijawek! NIkogo z naszych nie dziabnęły, ale mnie odstraszyły od kąpieli, zadowoliłam sie moczeniem stóp ;) no i w ostatni dzień byłam świadkiem jak jedna pani wywijała majtki na tyłku i wywalałam stamtąd pijawkę, ble! :) Hotel był ok, ale jedzenie do doopy!!!!!!!!!!! a oferta all inclusive... porażka :) napisaliśmy reklamację :) no i oferta dla dzieci- przebogara, nasz pobyt kończył się 17, a animatorka zaczęła pracę 15. Brodzik dla dzieci był tak głęboki, ze Ania ledwo dna sięgała. A placu zabaw nie było wcale. Restauracja malutka, za ciasna, kelnerzy biegali po sali z tacami z żarciem, o mało nas nie pozabijali, a mnóstwo dzieci tam było, stwarzali realne zagrożenie! Jedno mieli dobre- pomidory! :) Poznaliśmy małżeństwo w naszym wieku, z dwiema córeczkami 5 i 2 lata, super sie dziewczyny skumały :) może uda mi się przytoczyć kilka ich dialogów :) uśmialiśmy sie po pachy :) Quote
eloise Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 kilka dni temu, siedzimy z dziećmi i psami na dworze. Normalnie to wiecie, trzymamy psy w klatkach, czasem dostaną suchy chleb i wodę, ale tym razem były na trawie i nawet szykowały sie na spacer. Mówię do mamy- wyobraź sobie, co sie dziś stało! Ofik jak normalny pies wszedł w krzaki, żeby zrobić kupę! Mama już chciała się szczerze zdziwić, ale nie zdążyła, bo w radosnym szale przed spacerem, Ofik walnął kupę metr od nas na środku trawnika :) Quote
Ulka18 Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 No to mieliscie rzeczywiscie wakacje. Ja tam Bulgarii nie polecam, kumpel byl z malym dzieckiem, to rzygal juz szopska salatka na sniadanie, obiad, kolacje. Syf i malaria, tlum i pelno ludzi na plazy. Takze jak jechac to gdzie indziej, byle nie do Bulgarii. Eloise, moze sobie jakies witaminy na wzmocnienie kup? Nie wiem czy pomoga, ale moze cos tam organizm z nich skorzysta. Quote
eloise Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 pójdę po witaminy, choć mam mieszane uczucia, czy rzeczywiście działają. My byliśmy w małej miejscowości koło Burgas, było czysto i luźno na plaży :) w mieście mnóstwo zielonych drzew, było gdzie spacerować- ja polecam Bułgarię :) Rezydent mówił nam, że w tych najpopularniejszych miejscowościach tak spokojnie i luźno nie jest. apropos rezydenta :) ci nasi wakacyjni znajomi mieli córki Hanię-5 lat i Karolinkę-2 lata. Przyszła Hania i mówi- Ania, a wiesz, że z nami przy stole siedzi prezydent? :D oczywiście, nie obyło się bez atrakcji- mieliśmy wylecieć o 5.50, a wylecieliśmy o 10.20. cieszę się, że czekaliśmy na Okęciu, tam jest gdzie pójść, place zabaw dla dzieci są. Bo lotnisko w Burgas tojedna mikroskopijna hala i tłum ludzi. Wracaliśmy bez atrakcji. A jak nas nie było popsuła się pralka, więc po powrocie prałam wszystko u siostry. Już na szczęście działa. inna rozmowa Ani z Hanią: H: a ja mam wysypkę na brzuchu A: a ja mam pieska Bingo :D Quote
eloise Posted June 24, 2011 Posted June 24, 2011 Ofik to bardzo zapracowany pies. Wyobraźcie sobie- rano, przed 8 (środek nocy!!!!) mimo protestów, każą mu iść na siusiu. Potem dają jeść, a potem wb końcu można odpocząć!!! A jeszcze potem trzreba się wziąć do pracy! Jakie te psy w okolicy leniwe! Ofik jako pierwszy ( i zwykle jedyny) wydziera japę bez powodu, i się drze, dopóki nie dostanie bury. Wtedy się obraża i znowu odpoczywa. Najbardziej męczący moment dnia to popołudniowa drzemka- leżenie w łóżku męczy go tak, że z niesamowitym westchnieniem zczołguje się na podłogę, biedny pies! Po południu, nie daj Boże, zabiorą go na spacer! Potem znowu dadzą jeść... mówię Wam, jaką on ma styraną minę! wyzyskiwane stworzenie! tam mi się przypomniało: Niedzielne popołudnie, mój tata wyprowadza swoje burki na spacer. Na jednej z posesji siedzi pan i pani. Pan do pani-no daj mi kur...tej zupy!!! Pani do pana- a chu... ci dam nie zupy!!!! Inne niedzielne popołudnie, jedziemy do mojej siostry Ania: gorąco mi, czy to blok cioci Oli? Ja: nie, to jeszcze nie ten A: a gdzie? Ja: niedaleko A: fuuuuj! co tak śmierdzi? Jonatan? Ja: nie Aniu, Jonatan nie śmierdzi A: kto puścił bączka? Mama? Ja:NIe, nikt nie puścił i nic nie śmierdzi A: śmierdzi! to tata puścił? Ja: ANiu, nic nie śmierdzi, tata nie pruknął! A: a bo mi to po prostu jest tak gorąco... no, po prostu... :D Na wakacjach, dziewczynki na balkonie bawią się swoimi zabawkami. Nagle Ania stwierdza stanowczo: trzeba dzielić się!!! i... wyrywa Karolci zabawkę z rąk. Karolcia nie protestuje, ale ja mówię- Aniu, tzreba poprosić a nie wyrywać, a Ania- ale trzeba dzielić się, prawda mamo? Prawda, mówię, więc ty daj Karolince swoją zabawkę. Ania: nie!!!! to moje!!!! Panie przedszkolanki mi o tym mówiły, ale jak to się widzi na własne oczy, to robi dużo większe wrażenie... WSZYSCY jej tłumaczymy, a ona dalej swoje. Mówią, że z czasem jej minie... oby! Quote
Ra_dunia Posted June 28, 2011 Posted June 28, 2011 A mnie zawsze kusiła Bułgaria... Choć pewnie w sezonie jest tak jak wszędzie, tłumy i hałas. Na szczęście ja zawsze wybieram wyjazdy poza sezonem ;) Eloise, sytuacji z Twoją Teściową nawet nie skomentuję. Ręce opadają... mam nadzieję, że wszystko będzie ok. Quote
eloise Posted June 28, 2011 Posted June 28, 2011 Teściowa czuje się dobrze, w sumie jakby ta choroba była gdzieś obok. Tyle, że musi ćwiczyć rękę ( usunięte węzły chłonne) i robić ćwiczenia oddechowe. Ofik stwierdził, że dotyk todotyk, nie jest zły ;) więc zaczepia Jonatana i pozwala, zeby ten go łapał za sierść i ciągnął :D Quote
eloise Posted June 29, 2011 Posted June 29, 2011 Wkładam Jonatana do łóżeczka. Ania: a mozem koło Jonatana? Ja: a możesz Ania: a cemu nie mozem? :D Ogarniam z rana Ani pokój, patrzę a na jej stoliku portfel pana męża i se myślę- na bank nie ma pojęcia, gdzie go zostawił! Paweł akurat odprowadzał Anię, więc o portfelu zapomniałam. Wrócił, 3 razy się przebrał ( to standard-on się ubiera 3 razy dłużej niż ja) i w końcu zaczyna się miotać. Od razu wiedziałam o co chodzi, wiec mówię mu-portfel, którego szukasz, leży u Ani... co za typ! Dzwonię do Pawła Ja: Zostawiłeś w domu dokumenty i klucze od auta? P: zostawiłem? Ja: Zostawiłeś czy nie? P: zostawiłem? Ja: Paweł! CZY zostawiłeś w domu dokumenty i klucze od auta???? Paweł: ale ja... ja wziąłem auto... Jakby nie mógł od tego zacząć!!! A Auto mamy jedno, kierowców czworo, trzeba się umawiać, a ten zadowolony z życia se wziął auto i pojechał... Paweł zwrócił Ani uwagę, żeby nie malowała po ścianach ( zakaz używania kredek i mazaków już obowiązuje). A Ania na to, stanęłą z rekami na biodrach i wypaliła- a ty to sobie już idź do pracy!!!! PFFFFFFFFFFFF!!! Musieliśmy z całych sił się powstrzymywać od wybuchnięcia dzikim śmiechem i udzielić jej reprymendy ;) Ofkors dziś 3 razy wstał z łóżka. Raz, bo mu kazaliśmy rano. Potem znowu ich wygoniłam na powietrze a 3 raz, bo była burza, grzmiało jakby swiat sie kończył i Dżek schował swój honor pod ogon i sam do mnie przydreptał z dołu, a już po niego szłam ;) On sie boi grzmotów i strzałów i siedzi wtedy u mnie w łazience. I wtedy Ofik wstał po raz 3- burczał na Dżeka. Teraz udało nam się uśpić dzieci, a nie było to łatwe, Fox ciąta z konta w kąt i czeka na Pawła, bo pora na wieczorne siusiu, a Ofik nic, tylko z ciężkim westchnieniem przekłada sie na 2 bok. co za pies ;) Quote
eloise Posted June 29, 2011 Posted June 29, 2011 Ja: Paweł, kupiłeś mi te koperty? Paweł: nie, bo kazałas mi odebrać Anię z przedszkola i zapomniałem jechać do APTEKI :D Ja: Milena wzięła aparat a tam były nasze zdjecia i teraz nie chce jej się ich wysłać Paweł: a jakie zdjecia? ja: no te z zoo, bo przecież jej KOMPUTER wtedy wzięłam :D a wiec jest remis :D p.s. wiecie gdzie poszedł Ofik po powrocie ze spaceru? Do łóżka! w końcu cały dzień harował... Jonatan miał wczoraj szczepienie i kiepsko je zniósł, gorączkował calutką noc, a dzisiaj cały dzień spędził w łóżku, budził się, jadł i spał dalej. A wieczorem oczywiście bunt... co z tymi dzieciakami? Quote
eloise Posted June 30, 2011 Posted June 30, 2011 Wchodzę przedwczoraj do mieszkania rodziców, jedna połowa łóżka totalnie rozkopana, druga idealnie zaścielona. Wchodzę wczoraj- rozkopane dokładnie po 2 stronie :D Jak ten mały Dżek to robi, to ja nie wiem :D Ofik o dziwo, nie leży w łóżku a na balkonie- drze japę ;) Quote
eloise Posted June 30, 2011 Posted June 30, 2011 Wstałam rano, wcześnie, po cichutku, ale nie wiem po co się wysilałam, bo po 2 minutach Jonatan szczerzył się do mnie w bezzębnym uśmiechu, a po kolejnej minucie Ania krzyczała ze swojego pokoju pytając, czy już jest rano. Ja je podejrzewam o jakieś radary informujące, że ja już nie śpię! Naszykowałam ubrania, dla obu i zleciłam ubranie małżonkowi. No i ubrał je. Założył Ani... skarpetki Jonatana :D dobrze, ze Jonatanowi, nie założył sukienki Ani. Mówię do niej- Ania, czemu tatuś założył ci skarpetki Jonatana? są na ciebie za małe. Przyszedł Paweł, na co Ania- tato! Czemu założyłeś mi skarpetki Jonatana? Są za małe! :D Aha, już po założeniu jej tych skarpet wołał ją jeszcze, żeby... założyć jej rajstopki :D na te skarpety, czy jak? ;) Quote
KasiaKia Posted June 30, 2011 Posted June 30, 2011 Ten wątek jest dla mnie odskocznią od tych biednych psiaków, lubię tu zaglądać :D Quote
Ra_dunia Posted June 30, 2011 Posted June 30, 2011 Fakt :) Można się nieźle uśmiać :D Eloise normalnie bloga tutaj prowadzi ;) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted June 30, 2011 Posted June 30, 2011 To ja dorzucę wyimek z mojej świetlicy! :D - Dzieci chodzą spać o dwudziestej pierwszej! - Eeee tam! Ja chodzę spać różnie: o dwudziestej trzeciej, o dwudziestej czwartej, o dwudziestej piątej... Quote
eloise Posted June 30, 2011 Posted June 30, 2011 hahaha :) to i ja dorzucę :D Ania: a czemu tata ma długiego? Ja: co ma długiego? Ania: Ękawki (rękawy) Ja: nie mówi się długiego, tylko długi rękaw Ania: a czemu tata ma długi ękawki a ty masz krótkiego? ;) Ania mi dzis wyznała, że uwieLBA Barbie :) że nie może się doczekac pizzy i że kupa Jonatana jest... delikatna :D więcej nie pamiętam ;) Quote
eloise Posted July 1, 2011 Posted July 1, 2011 Jadę samochodem z dziećmi, z własnej i nieprzymuszonej woli! ( o ja głupia!) przede mną jakieś 30 minut jazdy, Jonatan zaczął jęczeć po 5 minutach, po kolejnych 15 dołączyła się Ania. Pytam więc: Aniu, co ci dolega? czemu jęczysz? Ania: A, bo my to sobie tak razem płaczemy. Wracaliśmy przed 21, ŻADNE nie usnęło w drodze do domu. I ja i Paweł czuliśmy się i wyglądaliśmy jak zombie. Ania przytula Jonatana- fuj! śmierdzi! co śmierdzi? Jonatan! głowa! nie mył się! :D Jemu się poci główka i rzeczywiście wydziela specyficzny zapach, ale nie powiedziałabym, że śmierdzi ;) WYjęłam z lodówki truskawki-Ania- fuj! śmierdzi! co śmierdzi? Ania- arbuz :D u nas dziś lało od rana do 18 non stop. Psy słusznie spędziły ten czas w łóżku. A z Ofikiem co noc muszę staczać walkę o swoją kołdrę! Paweł chrapie, Jonatan płacze a Ofik leży i nie zamierza wstac- i za co to wszystko???? Quote
MagdaNS Posted July 3, 2011 Posted July 3, 2011 Eloise, nie było mnie tu 100 lat, nadrobiłam zaległości, uśmiałam się do łez :). Też mam niekończący się spadek energii i też nie wiem, kto wymyślił, że wakacje z dzieckiem to urlop :) Marta też pyskuje, jak każę jej coś zrobić, to wystawia język, nie jest lekko ;). Ze wszystkim ma swoje zdanie i wciąż toczą się dyskusje, a mnie język kołkiem staje od tłumaczenia dlaczego tak, a nie inaczej. My byliśmy na wakacjach w Pobierowie, w sumie pogoda była nie najgorsza i dużo piasku. Bardzo chciałam się wykąpać w Bałtyku, bez względu na temperaturę, ale istniało wysokie prawdopodobniejszy, że Marta wlezie za mną, a w jej stanie przeziębienia nie było to wskazane i nie wykąpałam się w tym roku (młoda i tak co dzień biegała na boso po wodzie na brzegu, no ale to coś innego niż wpakować się całemu do wody). Marta czwarty tydzień przeziębiona, niestety do kilku dni "na ostro,". Nasz lekarz ostatnio wysnuł koncepcję, że ona źle znosi niskie temperatury, bo już wszystko inne odpada, ostatnio "sie wyleczyła" jak poprawiła się pogoda i się zrobiło ciepło początkiem maja, teraz ją "rozebrało", jak w połowie czerwca nastąpiło załamanie pogody i jest u nas po 15-16 stopni i niekończący się deszcz. Eloise, nieustająco Cię podziwiam, że wytrzymujesz ze swoją gromadką :) Marta co i rusz wymyśla jakieś teksty, które nas bawią do łez, ale ja nic nie zapamiętuję. Tyle tylko, że jak pojechaliśmy nad morze, to młoda już była przeziębiona i TZ nie chciał się zgodzić na jedzenie lodów, a Martusia ma tam swoje ukochane lody kręcone w Pobierowie. No więc jak już jej zabrakło argumentów to mówi: No tato, ale Ty wiesz, że jak przecież KOCHAM te lody :) Do ślubu został miesiąc z kawałkiem. Moja sukienka jeszcze nie zaczęła się szyć, bo nie mam kiedy zadzwonić do krawcowej ;) Sypiam po 5-6 godzi z przerwą na odsikanie Marty w środku nocy, wstaje o 5 rano i zastanawiam się, jak długo jeszcze pociągnę ;) Quote
eloise Posted July 3, 2011 Posted July 3, 2011 już tęskniliśmy za ciocią Magdą :) my już od dawna nie odsikujemy Ani, chyba, że sama zawoła, Magda,zaryzykuj ;) u nas znowu nie ma nudy! Wczoraj rozebrało mnie totalnie, z godziny na godzinę było gorzej. Paweł wrócił do domu i stwierdził, że wyglądam źle ;) a on nigdy mi tak nie mówi :D więc musiało być kiepsko. Straciłam głos, bolały mnie uszy i zrobiło mi się lodowato. Natarłam się olejkami i do łóżka,pod 3 kołdry. Na to przychodzi Paweł i mówi, że Ania wyje, bo ją boli ucho. A ja wkropiłam sobie krople i mi zatkało uszy! oba i na amen. nie dość, że straciłam głos to jeszcze przygłuchłam. Jedno ucho mam nadal zatkane. W nocy obie gorączkowałyśmy. Rano byliśmy u pediatry, mnie też obejrzał ;) Jonatan się trzyma, ma nadal tylko katar a z nami gorzej, zapalenie ucha i gardła. Nie ma czasu na nudę! Ania malowała dzisiaj farbami- wymalowała kartki, siebie, mnie, podłogę, nawet ścianę, a łazienkę domywałam pół godziny. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.