Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ania nadal nie jest zdrowa, ma karat i nadal kaszle. Lekarz mówi, że gdybyśmy zrobili rtg to mogłoby wyjść nie tylko zapalenie oskrzeli... w każdym razie- osłuchowywch zmian juz nie ma, wiec jesteśmy na dobrej drodze do wyzdrowienia. U Jonatanka też lepiej. Za to ja... spędziłam 2 ostatnie dni i 2 noce w kiblu. Przynajmniej przeczytałam pół książki. Na 99% to rotawirus. Paweł teraz jest w szpitalu. Ponieważ dzisiaj czuje się lepiej, to pojadę go na noc zmienić. Mam nadzieję, ze teraz bedzie juz tylko lepiej. Miałam temperaturę ponad 39, trzęsło mnie, wymiotowałam, no po prostu full zestaw!

Posted

wracają!!! wracają!!!! zadzwonił Paweł, że dostaną zaraz wypis i wytyczne, co do leczenia w domu. O rety!!! jaka ulga... tym bardziej, ze znowu mi gorzej.... no i po koleżeńsku zaraziłam Milenę!

Posted

Eloise, bardzo Cię przepraszam za brak odpowiedzi, ale jak nie odpisałam od razu to zapomniałam... jestem tak wykończona, że ze zmęczenia boli mnie każdy centymetr skóry, nawet to, że mam na sobie ubranie. Oby do 1 kwietnia, potem powinno być lepiej.
Zdrowiejcie Kochani, coś strasznie Was wszystkich dopadło to przedwiośnie. Wirusy są teraz koszmarne, ja jutro jadę z Martą do lekarza, bo kaszle jak stary gruźlik.

Posted

jestem tak zmęczona tymi chorobami, ze nic mi się nie chce!!!!
Ja walczyłam też z zatorem mlecznym, na zmiane- ciepłe okłady, zimne, masaże... ale dopiero Jonatan mnie uratował w piątek wieczorem... wtedy też Jonatan zaczął rzygać i robić luźne kupy... w sobotę jakoś dalismy radę, a w niedzielę w końcu się poryczałam- byłam pewna, że będzie trzeba wrócić do szpitala. Na szczęście nasz doktor powiedział, że osłuchowo jest już zupełnie czysto, więc wystarczy zająć się żołądkową infekcją i powinno byc dobrze. Jak wróciliśmy od lekarza... Ania puściła pawia na podłogę...
jak nie urok to sraczka!!!!! ale powoli wychodzimy na prostą, wirus odpuścił!

Posted

Magda, jak Martusia?

Ofik jest najlepszym kumplem Jonatana- chętnie zjada jego ciastka!
Fox pięknie otworzył się na dzieci- nie ucieka juz na ich widok, pozwala się dotknąć i choć nie sprawia mu to radości, to nie gryzie i ma coraz mniej przerażony wzrok. To nie ten sam pies co jeszcze rok temu.

Jonatanowi odbiło na punkcie cycka. Mnie właściwie skończył się pokarm.Mam jakieś tam resztki, tyle, żeby w nocy sie zatkał i zasnął, a on by chciał, żebym na stałe leżała w łóżku,z cycem na wierzchu a on będzie sobie wokół mnie krążył, uśmiechał się i co chwilę się przyczepiał. Nie chce mleka z butelki, płacze do cyca. Biedne dziecko, mówię Wam, ten szpital był straszny. I nawet nie próbuję go odzwyczajać- żeby mu teraz nie dokładać dodatkowego stresu. Z rąk nie schodzi, ciągle płacze... Jestem wykończona. Ania jest też mocno rozbita. Dobrze, ze w poniedziałek wraca do przedszkola- może tam trochę odżyje bidulka.

Posted

sama nie wiem... :)
może Jonatan, jak to kiedyś przeczyta, to będzie na mnie zły, ale napisać muszę :) jest tak upierdliwy, absorbujący, krzyczący, jęczący i przyczepiony do mnie, że... no mam dość, taka prawda.

Posted

Jonatan to taka gapa, nie potrafi pić z butelki- albo się krztusi, albo zalewa, tak samo z rurki. Na nocnik nie da sie go zwykle posadzić, bo wyskakuje w powietrze. Zmiana pieluchy to kombinacja alpejska- wiem, ze sie powtarzam, ale to takie męczące!!!!
Ania wróciła do piśtola, uffff. W niedzielę jej odbiło i zrobiła sztuczna histerię- popłakała z godzinę i chyba jej ulżyło, bo do końca dnia była grzeczna i miła, nawet dla Jonatana.

Posted

Ofik nigdy nie schudnie, jak będzie dojadał po dzieciach, jak nie ciastko, to bułkę- on łazi jak odkurzacz i okruchy wyjada!!! Ja biegam z odkurzaczem od rana do nocy, ale to i tak za mało przy tej zgrai... i nawet nie moge napisac jednego długiego posta....

Posted

Ewcia, jak czytam o Jonatanie, to jakbym o mojej Marcie czytała... Byłam przy niej nieziemsko wykończona, a mój "najukochańszy" TZ w kółko mi mówił żebym nie przesadzała, bo inne baby mają po czworo dzieci i sobie radzą.... A ja przez blisko dwa lata nie wiedziałam co to znaczy przespać całą noc w jednym kawałku.
Z Martą byłam tydzień temu u lekarza, dostałyśmy lek przeciwalergiczny i antybiotyk, gdyby lek nie zadziałał. Rewelacji nie ma, ale jest mimo wszystko lepiej, przynajmniej kilometrowe gile się jej z nosa nie leją, ale pokasłuje dalej - no i obyło się bez antybiotyku.
Dzisiaj mieliśmy nawrót zimy, rano było dobre 5 cm śniegu, do kościoła w Niedzielę Palmową poszłyśmy w zimowych płaszczach i kozakach, które wczoraj z radością namiętnie zapakowałam na strych :).
Poza tym padam ze zmęczenia i zastanawiam się, czy ja kiedyś odpocznę... bo teraz pracuję od poniedziałku do niedzieli od 6.30 do 23 z przerwą popołudniową na odebranie Marty z przedszkola i zabawę z nią....
Trzymajcie się cieplutko, kiedyś MUSI być lepiej!

  • 2 weeks later...
Posted

No, super, nie?
Ja musiałam niemal od nowa bazarek robić i dobrze, że miałam pozapisywane w zeszycie co kto kupił... od dwóch dni siedzę i wrzucam od nowa rozliczenia, zdjęcia itd...
Kocham dogo ;)

Posted

Mamy małego stratega w domu ;)

Bawię się z Hanią w walkę, doszło do rzucania poduszką, Hania raz oberwała, potem próbuje się kocem nakryć i jak robię zamach, żeby rzucić to ona woła "mamusiu, poczekaj aż kotek [czyli ona] stworzy obronę!!!" :D

Posted

jestem wykończona totalnie. I przyszłam tu z premedytacją, napiszę, co mam do napisania i będę czekać na Wasze komentarze :) Taka moja terapia na trudy mojego mamusinego życia :)

W poniedziałek pozbylismy sie pieluch-to juz wiecie, i od poniedziałku Jonatan był... jakis spokojniejszy, radośniejszy. Powiedziałam o tym wczoraj Pawłowi, wieczorem. Aha, w poniedziałek też niestety Jonek dostał kaszlu, znowu rozwinął się w ciągu jednej nocy z goownianego katarku i co? Oczywiście miał juz furczenia, na szczęście bez duszności. Dostał wziewne leki ( a ponieważ nie jest zdiagnozowany jako pacjent, który ma przewlekłą chorobę) to zapłaciłam w aptece 90 zł a nie 3,20. Milutko, co? Na szczęście po podaniu leków furczenia poszły precz, kaszel jest sporadyczny, ale... nie wiem co dalej, wizyta u alergologa dopiero za 2 miesiące. Póki co zostaje nam chyba płacić chore sumy za leki...

A wracając do naszych baranów... Dzisiaj Jonatan był łaskaw wstać o 5.20 i co jakieś 20-30 minut sikać w majtki. Poza tym go roznosiło, wspina sie na wszytsko ( od jakiegoś tygodnia jem na stojąco, bo krzesła musiałam usunąć z kuchni). Koło 10 zorientowałam się, ze jeszcze nei jadłam śniadania,w przelocie łapałam po łyku wody lub kawy... Jonek co chwilę latał jak go Pan Bóg stworzył... bo jak juz sie zlał, to rozebrać sie dał, a ubrać juz nie!
Ewidentnie Jonatanowi dokuczał ból zębów, wył, nie chciał ze mnie zejść, dałam mu nurofen, ale on i tak cierpiał... zadzwoniłąm po pomoc :) przyszedł mój tata,w tv były jakieś newsy czy film... tata poszedł do Jonka i włączył mu mini mini, akurat leciało truskawkowe ciastko. Tata usiadł na sofie i oglądał. Jonatan bawił się na podłodze w samym body, a ja jadłam tosta siedząc na stole(!!!!!) Jonatan wszedł na sofę... "O, chyba sie zsikał, bo ma body mokre..."
Jeden rzut oka i już wiedziałam, co sie stało- tato, on zrobił kupę, która mu wypadła z body na podłogę. Gdybyscie widzieli to przerażenie w oczach mojego taty!!! :D Kupa byłą już na podłodze i na oknie i na raczkach i na koszulce mojego taty :D przyznam, ze miałam ubaw po pachy choc jeszcze nie do końca zjadłam śniadanie :)

Posted

JOnatan zasnął dziś tylko na godzinę i miał fatalny nastrój przez te wstrętne zęby, które na dodatek nie wychodzą tylko go irytują i uprzykrzają nam życie.
Popołudniu za to postanowił, ze sikania nie będzie i trzymał po 3-4 godziny i koniec końców lał w gacie. Taki był biedny przez te zeby, ze wieczorem 2 godziny nie mógł zasnąć, choć był baaaardzo spiący.

Dla wielbicieli mojego męża dodam :) że rano próbowałam uruchomić tv. W tym celu przeszukałam sofę, podłogę i kuchnię, bo nie mogłam namierzyć pilota. W końcu obudziłam Pawła i powiedziałam, żeby sprawdził, czy nie wpakował go do swojej torby z laptopem, ale nie! Najpierw sprawdził sofę, podłogę i kuchnię, po czym... wyjął pilota z torby z laptopem :D

I teraz przyznajcie się, że nie przychodzicie tu poczytać o jego kolejnych wyczynach???? :D

Ania nadal nadużywa słowa "głupek" we wszytskich odmianach. Strasznie nas to irytuje! Poza tym próbowała mi rano wmówić, że ma kaszel i nie może isć do przedszkola ;)

Ofik mnie dzisiaj rozbawił niesamowicie. Przylazł do łóżka, a leżelismy tam z dziećmi, a one jak widzą Ofika, to od razu chca cgo przytulać, on niekoniecznie tego chce... więc próbowałam go wygonić, Ofik po 3 upomnieniu wstał i przeniósł się do łóżeczka Jonatana :D no to Jonek za nim, wyganiam go z łóżeczka, to Ofik do łóżka...i tak kilka razy :) bo wiecie, normalnie to ja trzymam psy o pustej misce, bez wody , na zewnątrz, wiec jak sie juz biedakowi trafiło, że go do domu wpuścili to chciał zagrzać swe biedne wychudzone ciałko w łóżku...

Posted

i ostatnie słowo na dziś :)
zawsze wiedziałam, że Amelia nei jest do końca 'teges" ale dziś przeszła samą siebie :D Jonatan wypatrzył ją w łóżeczku i do niej poszedł, wszedł do srodka a Amelianawet nie drgnęła, zaczął ją głaskać, a ona nadal nic. Po chwili... wystawiła mu brzuch, myślałam, ze chce się naszykować do ataku pazurami, podeszłam, a ta... mruczała!!!! a Jonatan ją głaskał i przytulał :D absolutny szok :)

i kilka zdjęć, które dogo zjadło...







Jonatan je obiad


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...