Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

w tle ostatniego zdjęcia, piłka, która juz zawsze bedzie wywoływać uśmiech na naszych twarzach- Paweł kiedys skakał z Anią na tej piłce i się zmęczył, a Ania woła: tato! piłkuj mnie! :D



Jonek "wiesza" pranie

Ania na balu karnawałowym w roli motylka
z pięknym siniakiem , co to zszedł z czoła na oko



Mamo! umiem wchodzić, a nie wychodzić! ratuj!


Jonek jadł ptasie mleczko

Posted

Donoszę, że żyjemy. Nawet sądecki szpital da się przeżyć. Tylko zaległości w spaniu będę odrabiać do Bożego Narodzenia :).
Eloise - jak zawsze nieustająco podziwiam. Kocham moje dziecko i inne szalejące na naszym podwórku, ale czasem mam serdecznie dość. Choć oczywiście "mamusiu kocham Cię" jest plastrem na wszystkie złości i wściekłości, że się człowiek zupełnie zatracił i nie ma czasu dla siebie ani na siebie.
Celebrytki, które opowiadają, jak to karmią piersią, same wszystko robią przy dziecku i jest gites, jeszcze maja czas na fryzjerkę i kosmetyczkę, są dla mnie żałośnie śmieszne. Super, że Twój Paweł kocha Cię nawet w czekoladzie i marchewce, ja nie mam tak lekko :).
Lubię oglądać zdjęcia Twojej Ani w rożnych nietypowych strojach, wtedy wiem, że jak pozwalam Marcie biegać po domu w stroju wróżki ze skrzydłami i koronie na głowie to jeszcze zupełnie nie zwariowałam. A przynajmniej nie tylko ja :evil_lol:.
Jelena - w 100% Cię popieram. Niestety, dzieci świetnie wyczuwają, kogo i kiedy mogą "przekręcić". Marta, jak teraz była chora, to jak tylko jej się nieco polepszyło, od razu "wyczuła klimat", że teraz "starzy" koło niej "skaczą". W tym swoim buncie zrobiła się jeszcze bardziej nieznośna i ciężko to będzie wyprostować.
Najlepszy przykład z wczoraj (dodam, że jest już zdrowa i od piątku ma nawet zgodę, by ganiać po podwórku); siedzi wczoraj rano, ogląda w TV bajkę i je na śniadanie miodowe gwiazdeczki na mleko. Zjadła gwiazdeczki, zostało mleko i drze się (a my jemy śniadanie w kuchni) "tatoooooo, przynieś mi słomkę do mleka" a tatoooo się natychmiast zrywa. Ja do niego: siedź na du...., dość tego" i do młodej: jak chcesz słomkę, to przyjdź sama po nią do kuchni. Przyszła obrażona. Swoją drogą muszę wypróbować ten patent: czy jak raz w tygodniu w piątek oglądam przez godzinę TV w postaci serialu "Na dobre i ..... " to jak się wydrę "Kochanie, przynieś mi herbatę" to też się tak zerwie i przybiegnie :)

Miłego tygodnia !

Posted

Magda, współczuję, nieźle Was przytrzymali w tym szpitalu!

Zapomniałam Wam chyba napisać, jakie hity muzyczne teraz obowiązują!
Po Kaczuszkach i Boogie Woogie przyszedł czas na przebój: Mucha w mucholocie! :) wpada w ucho ;)

[video=youtube;IueASDp61bc]http://www.youtube.com/watch?v=IueASDp61bc[/video]

Poza tym, moje życie nadal kręci się wokół łapania na czas siusików i kup Jonatana. On ma dziką satysfakcję z lania w gacie i zwiewania mi z mokrą ( najchętniej gołą) doopą po całym domu. A jest szybki jak błyskawica! Posadzenie na nocnik stało się właściwie niemożliwe, a jeśli nawet pozwala się sadzać, to na bank nie chce mu się akurat sikać :D miło, nie?

Jestem mamą i kurą domową, ale myślę, że na inne tematy też jeszcze można ze mną pogadać!!!! Tylko kiedy?????
W weekend nacieramy na Częstochowę-mam nadzieję, że przetrwa! ;)
Już nie mogę się doczekać 3,5 h w pociągu! :)

Posted

oj Jelena, myślę, ze ceny ciuszków ciążowych szybko by Cię ze strefy tych rozmyślań wytrąciły :D u nas ciuchy ciążowe są przechodnie ;) a te tuż po ciąży kupowane w secondhandach, i również przechodnie :)
Jako, że kocham dżinsy, musiałam kupić w ciąży 2 pary, ceny mnie powaliły!!!

Moje życie kręci się jeszcze wokół psów i kota. To ja jestem od wizyt u weterynarza. Ostatnio byłam z Kapslem, to pogryzł i mnie i weta, a wczoraj pojechałam z Foxem na badania. Mają mu oznaczyć poziom luminalu i różne różniaste cuda. Zapłaciłam... 265 zł!!!! Przynajmniej preparat na kleszcze polecili mi dość tani...
Fox ma szmery w sercu, w czerwcu czeka nas wizyta u kardiologa.

Ania:Mamo, jakiego koloru jest Fox?
Ja:Rudy. Ania, a jaki jest Ofkors?
Ania:Gruby :D

Magda, koniecznie w sobotę daj znać, czy w piątek wieczorem dostałaś herbatkę ;)
Ania też czasem sie zapędzi i chce, zeby jej coś przynieść, ale wtedy każę jej przyjść do kuchni i przychodzi. Wprowadziłam też zasadę, że picie ma stać tylko na blacie kuchennym i bardzo tego pilnuję. Upominać muszę Pawła, nie Anię ;) Ania się stosuje do niej :)

Byłam niedawno u koleżanki, która ma dwie podrośnięte córki. Dziewczyny jak były małe, były aniołkami. NIC nie psuły, nie dotykały, nie rozrabiały. Byłam u niej z Jonatanem, który po prostu wszystkiego dotykał i wyciągał :) Agnieszka była w szoku :) nie miała pojęcia, że dziecko tak może. I skakać, i wspinać się... A ma też 5-cio miesięcznego synka. Trwała w przekonaniu, że będzie on tak grzeczny jak dziewczyny, ale teraz nabrała podejrzeń, że może być inaczej ;)

Moje dzieci mogą biegać w strojach księżniczek, na golasa, sikać po całym domu, rozwalać jedzenie po podłodze, które potem chętnie i szybko sprzątają psy, mogą stać na parapecie i brudzić okna rękami wysmarowanymi czekoladą, skakać z mebli na materac, walić rękami w telewizor... no różne rzeczy tolerujemy. A to dlatego, że boimy się tego, w jaki sposób dzieci wykorzystywałyby swoją energię i wyobraźnię, gdybyśmy im wszystkiego zakazywali. Wolimy szaleństwa kontrolowane.
Pozwalam Jonatanowi stać na pociągu- jeździku i trzymać się stołu, tłumacząc przy tym jakie bedą konsekwencje, jak mu jeździk odjedzie spod nóg i jak boli szyta broda... Ania też to wszystko słyszała i zna to na pamięć, wie jakie są konsekwencje, ale dalej kombinuje.

Pytałam niedawno mamy jak sobie radziła z naszą trójką, kiedy byliśmy tacy mali. Mój brat był równie energiczny jak Jonek, o ile nie bardziej, a nie było bramki przy schodach na piętro. Mama powiedziała, że zastawiała schody krzesłami. I to nas blokowało????-zapytałam. Tak. Krzesła starczały- odpowiedziała mama. Juz ja widzę, jak Jonatana krzesło blokuje- ha ha ha. W pół sekundy byłby na krześle. A w kolejne pół przeleciałby głową na drugą stronę i nie zważając na nic poszedłby w górę po schodach.

Posted

Z czystej ciekawości zajrzałam wczoraj na stronę internetową z ciuchami dla mam i się nie przeraziłam. Właśnie tego się spodziewałam. Ale wychodzę z założenia, że ciąża to taki okres w życiu, kiedy można sobie pozwolić na dwie droższe bluzki i porządne spodnie z golfem. Ja normalnie nie za bardzo lubię chodzić w dżinsach bo mnie uwiera zapinanie w moją hrabiowską skórę na hrabiowskim pępku (;-)), więc nie wyobrażam sobie, że w ciąży będę chodzić w czymś takim. Zresztą, ja mam słabość do tunik, luźnych bluzek itp., więc podejrzewam, że jak już przyjdzie co do czego, to będę mogła wykorzystać sporo ciuchów, które już mam.

eloise, a Wy sobie przejrzyjcie strony internetowe z grami, w które można grać w podróży z dziećmi. Jak ja ostatnio jechałam pociągiem, to zaobserwowałam, że średnio już po 15 minutach dzieci zaczynają się nudzić i robią sajgon w całym wagonie, doprowadzając tym rodziców i współpodróżnych do frustracji! ;-) Coś mi się zdaje, że Twojej Ani starczy cierpliwości góra na 2,5 minuty! ;-)

Posted (edited)

Jelena - ja miałam jeansy ciążowe ze wstawką na brzuch z bardzo miękkiego elastycznego materiału - chowało się to pod bluzką oczywiście :). Ja też nie znoszę ugniatających spodni. Jak cos zdradzę to chyba padnięcie - całą zimę, nawet przy minus 30 stopniach, przechodziłam w spódnicach, bo w zeszłym roku jesienią tak przytyłam, że się nie mieszczę w żadne spodnie. Zawzięłam się że schudnę i nowych kupować nie będę. No i mi tak zeszło całą zimę :evil_lol:. Czasem ryczeć mi się chce ze złości, bo każdy inny normalny człowiek przy takim sposobie odżywiania jaki ja mam od października i wysiłku fizycznym byłby już chudy jak patyk... ale nie ja. W zeszłym roku w okresie okołoślubnym miałam zapalenie okostnej, 2 tyg. brałam antybiotyk, miesiąc miałam biegunkę. Schudłam z 65 kg do 63,5. Po czym jak już biegunka ustała, w 4 tygodnie doszłam ... do 68 kg. Teraz, po wielu miesiącach "walki" mam z powrotem 65, ale nie jest to szczyt moich marzeń... Teraz codziennie, za wyjątkiem niedzieli, "coś" robię - albo intensywny fitness minimum 2 godz., albo bieganie. Na deser rower, jak mi się nie chce biegać. Oczywiście z Martą w tylnym foteliku :)
Herbaty jutro raczej nie dostanę :) Szybciej drinka - bo że wieczorem ma sie ochotę na drinka, to normalne, na herbatę - to gorzej :diabloti:
Marta bardzo lubi różne gry, ale jej się ostatnio "odwidziało". Do niedawna dużo grałyśmy w pędzące żółwie i wyścig szalonych myszek. Na kompie królują "Pluszaki rozrabiaki". Ostatnio jak poszłam w sobotę na dyżur na budowę nikt nie przyszedł oglądać mieszkań, a ja nic sobie nie wzięłam do roboty - to też grałam w Pluszaki :)

Edited by MagdaNS
Posted

Ja, jak nie mam dzieci w świetlicy i mi się nudzi, to też gram w gierki. Raz przeciupałam chyba ze 3 godziny a Mahjong, bo przez cały dzień przyszły dwie osoby - ale to tylko raz mi się tak zdarzyło. Najczęściej gram w malowanie i ubieranie modelek i maluję je jakoś tak koszmarnie albo jak dziunie z dyskoteki! :D I mam niezły ubaw z tego - dobrze, że dzieci nie widzą! ;-)

Ja z kolei całą zimę przechodziłam w legginsach. Mam nawet takie specjalne, grube, mocno ocieplane na mrozy. W dżinsach mi w ziemie zimno, a w lato za gorąco.

Posted

Watek co prawda Eloise, ale widze, ze tutaj Jelena cos planuje :???: Jelenko, na ciaze sobie kup dzinsy specjalne z wstawka, ze 3-4 tuniczki, do tego getry i przechodzisz. Na allegro mozna fajne uzywane kupic, a po co kupowac nowe....no chyba, ze planujesz gromadke Jelenkow.

Ja Was kobity podziwiam, te nocniki, ubranka, piosenki, bajeczki - trzeba miec mega cierpliwosc.

Posted

cierpliwość, to moje drugie imię! :D

a dzisiaj uczyłam się jak robić materiałowe kwiatki :) i planuję motyle i żabki Ani w pokoju zamiast jajców powiesić :)

Posted

a ja się mam zamiar nauczyć, jak robić kwiatki z bibułki :)
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka - dla wszystkich, bo wszyscy jesteśmy dziećmi swoich mam:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

zz kwiatków materiałowych zamierzam robic Ani opaski, spinki, naszyjniki ( sobie też ;) ) juz zaczęłam, Ania zachwycona.
A jak się ma tak fiśnięte dziecko jak ja... daje sie farby, nożyczki, wycina kwiatki, serca, jajka i kokardki i potem , owszem, na stole, podłodze, krzesłach, włosach i ubraniach jest kolorowa powódź i klej, ale... jak cisza!!!!!!!! najlepiej jeszcze dorzucić brokat ;)

Posted

1. Mamo, jesteś najlepszą sprzątaczką!!!!!!

2. Jonatan zrobił kupę siedząc na swoim stoliku do jedzenia obiadków

3. Dzieci pomalowały mi nogi flamastrami- niezmywalnymi! nie pomogło-mycie, szorowanie, peeling ani nawet golenie! wyglądam pięknie w tych zielonych mazach...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...