Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

eloise napisał(a):
Wyjawiłam Aniw niedzielę okrutną prawdę- że Polska, biało-czerwoni już nie grają w Euro... Ania wpadła w rozpacz, płakała pół godziny, łkając co chwila- ale dlaczego Polska biało-czerwoni już nie gra?????????? o nieeeeeeeeeee!!!! Na koniec wyłkała: to ja już nie będę zabierać do przedszkola mojej polskiej flagi!!!!
:D bo rzeczywiscie ją nosiła codziennie :) i ciągle śpiewała Polskaaaaaaaaaaaaaaaaaa, biało-czerwoniiiiiiiiiiii!!!!! :D


Trzeba było to nagrać i wysłać do PZPN-u - mieliby film motywujący dla polskiej reprezentacji! ;-)

Posted

Brawo Hania :) takie oczywiste to zastosowanie paluszków, a ja bym nie wpadła :)

W piątek napisałam tutaj elaborat ale... internet mi padł i sie nie wysłało i nie zapisało.

Ofik ma już czyste płuca, tylko na oskrzelach jakieś zgrubienie, ale to już tak jest i zostanie.
Chłopcy mieli kontrolę kardiologiczną, bo u obu słyszalne były szmery. Ofik ma serce jak dzwon a Fox ma śladową niedomykalność zastawki mitralnej- póki co do obserwacji, nie do leczenia.
Ania miała występ w przedszkolu- dzieci dały czadu jak zawsze. Nie śpiewały, nie mówiły wierszyków, tylko się wstydziły, zasłaniały, upominały wzajemnie i tańczyły każde według własnego uznania :) Tylko chłopcy trochę recytowali. Widziałam, ze wychowawczyni trochę się podłamała :) A w domu Anka recytowała, ze ło!!! A na występie tylko palca do buzi wsadziła i się bujała z oczkami spuszczonymi w dół :D

Wczoraj przyjechała kopara i wyrównywała nasza ulicę, nie wiem po co, bo po pierwszym deszczu wrócą zwykłe dziury i kałuże, potem wieeeeeeeeeelka ciężarówa i sypała świeżą ziemię i jakieś kruszywo- Jonek miał przedstawienie, bo KOCHA wielkie auta, a ja... godzinę spokoju i nawet dom wyglądał jak u normalnych ludzi :)

a teraz, tadaaaaaaaaaaam :) kilka fotek :)

Jonek je truskawkę

Euro w stolycy


budowa nowej linii metra ;)




ja chodzim!

Posted

Dzięki za podpowiedź, ciotko! Nie wiem skąd wiedziałaś, że nie będę kojarzyć który to który! :D

Zdjęcie z budowy metra przypadło bardzo do gustu mnie i TZ-owi! :)

Jonek coraz bardziej facecieje, a to zdjęcie, na któym się przytulają z Anią jest słodkie.

U nas jutro zakończenie roku i pożegnanie klasy szóstej - będzie ryk!

Posted

U nas dziś było 36 :)
A tak w ogóle to dzisiaj w końcu poznałam wszystkich eloisów (małych i dużych) na żywo :)
Hania i Ania od razu znalazły wspólne tematy: kucyki Pony i pieski :)

Posted

Co prawda, to prawda- Murki i eloisy się spotkały :D
Pierwsze, co usłyszałam od Hani to zdanie: przypadkiem jest taka zasada, że jak pies je, to mu sie nie przeszkadza :)
Szkoda, że mieszkacie tak daleko, może gdyby Ania częściej słyszała o takich zasadach ( bo ja to mogę sobie gadać i gadać) to by troszkę rozumu nabrała.
Ciągle mnie pyta, kiedy pojedzie do Hani "co ma dużo piesków" :)

Upał na tym wschodzie niesamowity był, złapaliśmy trochę i wiejskiego powietrza i wiejskiego słońca- moja siostra powiedziała, ze wyglądamy jak po pobycie w Bułgarii :D Było super, no może poza podróżą powrotną do domu, bo Jonatana bolały zęby, gorąco było, śpiąco i dał nam popalić, ze hoho!!!

Ania jest coraz lepsza, coraz mądrzejsza, mówi takie fajne rzeczy, kombinuje w tej główce że ah!
Ale głupoty też jej chodzą po głowie! Ostatnio szła po Warszawie i ... udawała, że pali papierosa!!! A u nas w rodzinie pali tylko mąż mojej siostry, którego Ania widuje od wielkiego dzwonu a z papierosem to już w ogóle chyba wcale.
A Lepsza była kilka dni temu, jak piła soczek i powiedziała ( też w centrum miasta, na ulicy) że pije wódkę. A wódki w życiu na oczy nie widziała. Tylko piwo :)

Śpiewa nampiosenki o treści: kupa, d.pa, kupa, du.a, na różne melodie- o dziwo, do każdej ten tekst pasuje!!! Jej zdaniem...

Ania ma teraz wakacje, do końca lipca i potrzebuje ekstremalnych przeżyć, zeby zachowywać się przyzwoicie i żebyśmy obie jakos dotrwały do 1 sierpnia. Więc funduję jej wielokilometrowe spacery. Naprawdę wielo- około 10 km dziennie i wyobraźcie sobie- ona daje radę!!!!! Ten spacer trwa od 9 do 19. Jonek w wózku Ania obok, dzień po takim maratonie jest cisza i spokój Ania leży i ogląda bajki lub bawi sie u siebie, po cichutku, spokojniutko... Dzisiaj dzień był mniej intensywny, więc na koniec jjej odbijało, Paweł poszedł ja wybiegać z psami i po powrocie szybciutko poszła spać :)

Posted

a słuchajcie jakie jaja :) chyba pół roku i ja i Ania namawiałyśmy Pawła na przebicie Ani uszu,w końcu sie zgodził, no to od razu zadzwoniłam nas umówić, bo numer do salonu miałam od pól roku już w komórce :) umówiłyśmy się na poniedziałek, a dzisiaj o 16.45 dzwoni babka i pyta, czy możemy przyjechac na 17. 3 minuty autem, ale musiałam na siłę wcisnąć Jonatana rodzicom i uciekłyśmyz domu :) z tym, że... Ani kazałam się umyć i ogarnąć a sama... chwyciłam torebkę i założyłam buty... dopiero jak wróciłam, to mama mnie zapytała czy wie, że mam brudną bluzkę.... a mój t-shirt był wysmarowany czekoladą (Jonek) i opryskany szpinakiem ( jak gotowałam obiad)!!!!! o rety... dobrze, ze się nie kapnęłam w tym salonie, bo bym się zapadła pod ziemię!!!! :D a tak teraz moge się z tego tylko pośmiać :D
a Ania usiadła, dała przebić uszy z uśmiechem na ustach i powiedziała, że jej to nic nie bolało :D

Posted

Nasz wózek jest wielki, ciężki i idealny na miejskie i wiejskie drogi. Zawsze w centrum muszę kogoś prosić o wniesienie wózka po schodach i zawsze mówię- prosze łapać za rury, nie za koszyk. Mnie to rybka, ale za rury wygodniej! :)

Dzisiaj poszłam z Anią do lekarza ( ochrypła nam). Poszłyśmy na nogach, Ania zabrała wózek z lalką. Mówię do niej: daj mi wózek, zniosę go po schodach. A ANia na to: Razem zniesiemy, ty złapiesz za rury. :D padłam!

Popołudniu zabrałam dzieci na spacer- Jonek w wózku, Ania z wózkiem. WYjęła lalkę i niesie w ręce. Mówię do niej: wsadź lalkę do wózka, bo nie dasz rady prowadzić wózka jedną ręką. Ania: Ale on tak zawsze. Najpierw sierdzi w wózku, a potem na rękach. :D padłam po raz drugi- to scena z naszego życia sprzed roku-każdy spacer z Jonatanem kończył się chustowaniem :) albo noszeniem na biodrze :)

Wieczór- Jonatan się wydziera i wydziera, idą mu trójki, dzisiaj była masakra. Ania: a jak mu dasz czopek w d.pę to się zaraz uspokoi :D

Wczoraj wieczorem byłą straszna ulewa.
Paweł: Ale leje, zobacz Aniu.
Ania: No... ale jaja, ale jaja!!!!

Posted

nie wiem, czy tutaj pisałam o tym, jak to Jonatan mnie odciął niedawno od neta? W skrócie- sikiem prostym załatwił nam modem. Paweł przyznał się, ze to on zostawił go na wierzchu... Tydzień czekaliśmy na wymianę! No mówię Wam co za numer z tego chłopaka! :D

Dzisiaj Ania szalała strasznie, powiedziałam jej, ze sięw końcu doigra.
A: WYgram?
E: Doigrasz
A: Wygram?
P: Nie, przegrasz.
A: A mama? WYgra?
E: nie, też przegram.
A: A ja wygarm?
P: nie, jak się doigrasz, wszyscy bedą przegrani i smutni.

Ania chciała budować samolot z klocków.
Mówię do niej: już idziemy do twojego pokoju, ale zdejmij buty ( bo właśnie wróciliśmy do domu).
A: Zdejmij buty to pierwsza sprawa,rzecz. Druga-umyj ręce, a trzecia- budujemy samolot :D

Na dodatek dojrzeliśmyz Pawłem do pewnej zmiany,a raczej zamiany, zamieniamy się z dziećmi na pokoje. Ani "luzowy" pokoik zmieni się w naszą sypialnię, a nasza sypialnia we wspólny pokój dzieci. Będzie i różowy i niebieski i księżniczki będą i auta... wszystko będzie, Ania raz się cieszy, raz jęczy i płacze. Dzisiaj pakowałam zabawki, o rety!!! Jakie to nasze mieszkanie jest duże i czyste bez tego wszystkiego na podłodze!!!!

Niedawno Ania mi powiedziała, że jestem mamą-ośmiornicą "bo tak dużo trzymasz w rękach" A akurat odprowadzałam ją do przedszkola, w rekach miałąm jej sweter, napój, zabawkę Jonatana i jeszcze oboje szli ze mną za rękę. I wiecie, ze sama miałam wrażenie, że mam tych rąk więcej niż dwie, skoro to wszytsko ogarniałam...

Posted

teoretycznie można, ale... jeden pokoj to przybudówka, trzeba by tam zrobić gruby remont, żeby pokój stał się całoroczny :( jakaś klimatyzacja, dodatkowe ogrzewanie, murowanie okien, wymiana okien, wymiana podłogi... może kiedyś!

Posted

My też powoli myślimy nad pokojem dla Hani. Niby dom duży, ale pokombinować trochę trzeba...

A ostatnio Hania zobaczyła w TV prognoze pogody, zapowiadali m.in. burze.
H: Będzie burza??
Ja: Nie, to nie u nas.
-A gdzie?
-W mazowieckim.
-U Ani???

:)

  • 2 weeks later...
Posted

o jej! :) Jakie to słodkie! :)

U nas rewolucja! Pokój dzieci wyszedł prześlicznie! Zabawki jeszcze nie wróciły a i tak juz jakis taki rozgardiasz jest :) Moja siostra bedzie miała syna, a liczyła na drugą córkę, a tu będzie Jędrek :) Jakiś zcas temu mój małżonek ( Ania go tak nazywa czasem :D ) wypowiedział magiczne zdanie: a może byśmy tak polecieli na tydzień do Bułgarii??? No i polecielismy, juz wróciliśmy, Jonek załatwiony klimą z samolotu, siedzi z ciężkim zapaleniem oskrzeli, a miał być od sierpnia w żłobku. A ja... wczoraj złożyłam wypowiedzenie, aby dzis podjąć nową pracę!!!! Wyszłam z domu!!!!! hurrraaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!! :D

Posted

ujmę to tak- trafiłam jak z deszczy pod rynnę ;) bo z własnych kupek i siuśków trafiłam w obce ;) własnych= własnych dzieci :D pracuję w mojej ukochanej Pieluszkarni!!!! :)
Ania strasznie przeżywa, a Jonatan w środę idzie do żłobka :)

Posted

Pieluszkarnia to sklep, w którym kupowałam wszystkie pieluchy dla Jonatana, co zaskutkowało tym, że w wieku 18 miesięcy mamy do perfekcji opanowane sikanie :) Jonek sika już 4-5 razy dziennie i niemal wszystko do kibelka. Wpadki zdarzają się już niezmiernie rzadko :)
Praca na pół etatu, wychodzi 2,5 dnia w tygodniu. Dzisiaj byłam z Jonkiem na chwilę w żłobku- nie zauważał mnie i świetnie się bawił :) w środę wielki dzień Jonatana- zostanie sam :)

Posted

Jelena, tak mi przyszło do głowy, ze możesz zapytać, czy Jonatan woła, że chce siku ;) tak w kontekście Waszej Bratanicy. Otóż Jonek nie woła. To że nie nosi pieluch i sika do kibelka jest wynikiem jego niechęci do mokrej pieluchy na tyłku i naszego zaparcia, ogromu cierpliwości i determinacji, żeby dziecko chodziło z majtkami zamiast pieluchy na tyłku. Warto było!!!!! :)

WIem, ze dzieci są różne, z Jonekiem też bywało różnie, np kiedyś nie pozwalał sadzać się na nocnik- wyginał się i trzeba było łapać go w locie, żeby głowy nie roztrzaskał, a teraz spryciarz używa nocnika jako... jeździka :D siada na nim, i odpycha się nogami i jeździ po pokoju i kuchni :D
dzisiaj powiedział babcia! ale przy babci się wstydzi... :) mówię Wam, moje dzieci to prawdziwe czubki :)

Ania wczoraj siedzi koło Pawła i ni z gruchy ni z pietruchy mówi: ale ta pogoda jest dziwna, nie? :D myślałam, że się posikam ze śmiechu :D

Posted

Nasza Bratanica używa z kolei nocnika jako kapelusza. A potrzebę już sygnalizuje, tylko, że w trakcie robienia! ;-) Sika po nogach i zdziwiona woła "Siii..." Ostatnio jej mamę napadła chwila determinacji i chyba z miesiąc próbowała ją nauczyć sikania, ale teraz widzę, że z powrotem nosi pieluchę cały czas. Cały problem polega na tym, że ona nie potrafi wstrzymać - chce się jej i od razu sika. No cóż, urok pieluszek pampers.

Fajnie, że Ci się udało znaleźć pracę - grunt to wyjść do ludzi, a potem już pójdzie z górki. Jakim cudem udało Wam się Jonka zapisać do żłobka? W Kielcach to graniczy z cudem. Tu się ludzie dosłownie gryzą o miejsca!

U nas dzisiaj w nocy była taka nawałnica, że jak żyję, chyba nigdy takiej nie widziałam. Mieliśmy pobudkę o 2 i ekipa w składzie moja teściowa i TZ-et trzymała okno na strychu, żeby nie wypadło, a ja w pokoju podkładałam ręczniki na parapet, bo lało się z ZAMKNIĘTEGO (!) okna. Istotną funkcję spełniał również mój teść: biegał i panikował, że okna powybija, że dach zerwie i w ogóle to aaaaa! wszyscy zginiemy!

Bezcenne doświadczenie! ;-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...