Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Biedne sa psy u Ciebie Eloise, naprawde nie wiem jak mozna o 6 rano psa zrywac... no rozumiem w dni pracujace lub raz na jakis czas...Mam nadzieje,ze biedny Off to wszystko jakos wytrzyma ;-)

Posted

Ania powiedziała, że była w muzeum kolejności :D

Po lekturze Jarusiowego wątku zaczęłam się zastanawiać, kiedy byłam na filmie 3D... 9 lat temu!!!! Nie liczę Króla Lwa sprzed kilku miesięcy- ganiałam po sali za 2 dzieci albo zbierałam popcorn z podłogi, więc to się chyba nie liczy :) W ogóle ostatni raz byłam w kinie (bez dzieci) jak ANia miała kilka miesięcy. podobnie w teatrze. Ale... mamy bilety do teatru na koniec marca :D oby nie zdarzyło się nic, co by nam w tym przeszkodziło!

Paweł niedawno: TO TY NA FORUM NAPISAŁAŚ ŻE ZAPOMNIAŁEM O EGZAMINIE?????? to znaczy, że nie tylko to o mnie napisałaś??? Czyli nie muszę prowadzić pamiętnika? Wystarczy, ze zajrzę na dogomanię????
:D

Posted

widzę, że macie tyle samo czasu co ja, żeby bywać na naszym wątku!
chciałam napisać kilka słów o walentynkach, a to już 2 tygodnie temu było!
jestem zła, bo Jonatan znowu ma zapalenie oskrzeli. łapie to dziadostwo znikąd i w kilka godzin dziecko jest tak chore, że mnie szpitalem straszą. Może on ma jakąś alergię, która powoduje, ze tak szybko łapie te świństwa, nie wiem, ale jestem zła i smutna, i nawet ciasteczek nie mam kiedy upiec!

Posted

przerąbane mieć wrażliwą skórę :(
mówię Wam- do bani!
Kiedyś myślałam, że nie mogę jedynie używać szminek i ochronnych pomadek- tylko mocno wyselekcjonowane. Ale proszki, płyny, kremy!!!! Mydła... przerąbane. Teraz nawet szare mydło mi nie służy. Wiem, ze niektórzy mają gorzej, ale to mnie nie pociesza. Nadal mam do dooopy nastrój...

Posted

Ofik to bardzo biedny pies! Jonatan mu podstawił pod pysk łyżeczkę kremu waniliowego. Wiecie, Ofik się opieroał, jego oczy wyraziły wszystko: no coś ty, stary! nie trzeba! Nie naciskaj na mnie! Jestem na diecie! (hahahahaha) Nie powinienem, tak z łyżki, nie po psiemu! Mówisz- mam polizać? No.... sam nie wiem. NO DOBRA!!!!!!
do tej pory ma nos umazany tym kremem...

A Fox ma zapalenie spojówki i nadtwardówki oka. O! Żeby mi nudno nie było. Przy okazji ukłuliśmy go na wściekłość, a Ofkorsa zabierzemy za tydzień, jak będziemy kontrolować Foxowe oczy.

Jonatan spenetrował kosz na śmieci w gabinecie u pediatry oraz osobistą torebkę pani doktor.

Ania na kolację je popcorn.

A ja nie wiem w co rece włożyć, bo dzisiaj miałam Jonatana i Ninię cały dzień- trochę zaszalały dzieciaki... a jak się spociły! :)

Posted

Hania dyskutuje ze mną o tym czy może sobie pograć na komputerze, tatuś czyta i nie podnosząc głowy znad książki wtrąca się:
-Dziecino, już grałaś dzisiaj długo, nie można tak długo grać.
-Tatusiu! Jak czytasz to nie mówisz!

-Mamusiu, poczytasz mi tą bajkę co złodzieje się przedstawiali???
-Yyyyyy... "Nowe szaty cesarza"?...
-Tak!

Posted

[quote name='Murka']-Mamusiu, poczytasz mi tą bajkę co złodzieje się przedstawiali???
-Yyyyyy... "Nowe szaty cesarza"?...
-Tak![/QUOTE]

Znam to!
"-Proszę pani włączy mi pani tą grę, co facet ma niebieską czapkę?
- A jak ta gra się nazywa?
- Nie wiem.
- A co się w niej robi?
- Nie wiem."

Posted

hahahahahahahaha :)

A: A ten kolorowy jest ładny.
E: Jaki kolorowy?
A: No ten ładny.
E: Ale który ładny?
A: NO ten kolorowy, prawda?
E: Ania, nie mam pojecia o czym mówisz!!!!
A: No ten pilniczek różowo-niebieski!!!!!!

A: Mamusiu, jesteś zakochana z moim tatusiem?
E: Tak.
A: Super!!!!!

Posted

Dziewczyny, żałuję, że tak długo nie miałam czasu zaglądać na dogo i wątek Eloise, bo tu same poprawiacze humoru są :)
Eloise, może zrób małemu kompleksowe badania, jak ja z Martą zrobiłam badania w Rabce, to przynajmniej wiem od tamtej pory, na czym stoję - nieco obniżona odporność i na co ma alergię. Na razie nie widzę żadnych rewelacyjnych efektów wycięcia trzeciego migdała, od kilku dni jest coraz gorze zasmarkana.
Eloise, ściskam mocno!

Posted

problem chyba w tym, że do 2 r.ż. nie diagnozują alergii u dzieci- tak mi wszyscy tutaj mówią.
Ania od jakiegoś czasu pije tran i immunotrofinę. Rzeczywiście mniej choruje teraz na uszy, ale katar nas prawie nie opuszcza ;)

Szłam ostatnio z Anią chodnikiem, między błotem, które prawdopodobnie na wiosnę bedzie trawnikiem. Mówię do niej- uważaj, bo tu jest dużo kup.
A: Kupa, kupa, KUPA!!! Mamo, a jak jest kupa po angielsku?
E: szit.
A: sziiiip?
E: szit.
A:Aaa! SZIIIIIT! SZIIIIT! SZIIIIT!
:D

Posted

Z cyklu najlepsze teksty:

Mam takiego jednego dzieciaka, co bardzo lubi lego i pociągi. Ostatnio kupili mu rodzice wyrzutnię lego. Dzisiaj przychodzi po niego mama i pyta jaką dostał buźkę za zachowanie. No ale kiepsko, bo dostał białą - najgorszą. Więc rozmowa:

Mama: Yyyy... A za co ta biała buzia?
Kubuś: A, nie pamiętam!
M: No jak nie pamiętasz, musisz pamiętać!
K: Nie pamiętam!
M: Powiedz za co biała buźka.
K: Nie pamiętam!
M: Kuba, przypomnij sobie.
K: Nie pamiętam!
M: Albo powiesz za co dostałeś białą buźkę, albo chowam wyrzutnię.
K: Dobra, powiem...

Posted

u nas wesoło, wesolutko :) tylko czasu mi brak na pisanie :)

u nas szantaż też się sprawdza :) a nasze najnowsze odkrycie, to: liczę do 3! Nigdy jej nie powiedzieliśmy, co się stanie jak już do 3 dojdziemy... nie pytała :D ale biegnie i woła- już już już! :D

Posted

muszę coś opisać :)
Jakieś 2 tygodnie temu, w piątek od rana byłam w stresie, chyba nawet już 2 dni wcześniej też, bo na 15 jechałam z Jonatanem na badanie,w trakcie którego MUSIAŁ zasnąć. Wyszłam z domu do auta, w którym jak się okazało, nie było zamontowanego fotelika. Jonatan wył na przednim siedzeniu a ja montowałam fotelik. WYjechałąm na ulicę i... doszłam do wniosku, ze mam niesprawne hamulce. Jonatan wył w foteliku. Jechałam z duszą na ramieniu, do przejechania miałam zaledwie jakieś 1,5 km. Hamulce raz lepiej działały, raz gorzej. Dojechaliśmy. Po dość długiej walce Jonatan usnął, badanie wykonano, pojechalismy do przedszkola. Po Anię i na zebranie. Oczywiście ja w pakiecie z Jonkiem. Jonatan pięknie bawił się zabawkami- nawet przeszukał szuflady z materiałami do zajęć, a ja dowiedziałam się, że Ania nauczyła się w końcu dzielić zabawkami.

Posted

aha, tego dnia Ania wstała o 5.15 więc jak wychodziliśmy z przedszkola o 17.30 to byłą już u kresu. Nie przeszkodziło jej to jednak zrobić histerii, bo ona chce, żeby Julitka przyszłą do niej TERAZ, a nie kiedyś... W domu babcia ja czymś zagadała i uspokoiła się. uffff.
Poszłam do łazienki kąpać Jonatana. On boi się prysznica, więc kąpie się w wanience dziecięcej. Jak już był czyściutki, zajął się nim dziadek, a ja miałam kąpać Anię. Zagoniłam ją do łazienki, szłąm za nia i chciałam zamknąć bramkę, żeby Jonek dziadkowi nie zwiał, ale nie mogłam- okazał się, że zawiasy bramki wyrwały się ze ściany. Powiedziałąm dziadkowi, że musi bardziej uważać na tego szalonego berbecia i weszłam do łazienki... Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam Anię stojącą w ubraniu po kostki w wodzie! Tylko, że ta woda nie była w wanience a... na podłodze! ANIA!!!! CO TY ZROBIŁAŚ??????????? Chciałam wylać wodę pod prysznic!!!!!
Na pomoc przybiegła babcia, zajęła się Anią i dziadkiem, który nie dawał rady z Jonkiem ( uwierzcie- to jest możliwe! :D to nie jest dziecko dla normalnych ludzi :D )
!15 minut wycierałam podłogę, musieliśmy odsuwać pralkę, podnosić szafkę i wycierać od spodu... No ale podłogę pod pralką mam teraz błyszczącą :D
W końcu udało mi się wykąpać ANię. Potem wsadziłam ją do łóżka i kazałam spać. Po prostu. A ja poszłam usypiać Jonatana. PO jakichś 3 minutach usłyszałam, ze buszuje po kuchni, maltretuje kota ( potem zorientowałam się, że w te 30 sekund, które tam była zdołała też odkręcić lakier do paznokci) . Ryknęłam, kazałam isć do łóżka, poszła. Leżę z Jonakiem, dzwoni mi telefon. Warszawski numer- haloooo??? To ja. ( Paweł) Myślisz, że tata mógłby po mnie przyjechać do pracy? Nie wiem, usypiam Jonka, dzwoń do taty. I się rozłączyłam. Po jakichś 30 minutach wyszłamz sypialni. Ania spałą, psy spały, kot miauczał, bo chciał mokre żarcie, przyszła moja mama. Pytam-dzwonił do was Paweł? Nie, a miał dzwonić? Chciał, zeby tata go odebrał. Hm.. to dziwne, ze nie zadzwonił.
Mama poszła, usiadłam, żeby odetchnąć po tym całym dniu i po kolejnych 30 minutach dotarło do mnie, co się stało- Pawłowi rozładowały się telefony (2!!!!!) a na pamięć zna tylko mój numer. Dzwonił ze stacjonarnego z dyżurki ochrony, i nie mógł zadzwonić do moich rodziców :D A rozłączając rozmowę w połowie zdania odcięłam mu możliwość dowiedzenia się o ten numer :D
Ostatecznie dotarł bardzo późnym wieczorem do domu, powiedział, że spóźnił się pół godziny na obrony, że jego student dał ciała po całości, kolejni nie byli lepsi, że idzie się załamać, że pociągi poopóźniane, no i te 2 telefony...
Powiedziałam mu, ze ma za swoje, że nie potrafi naładować telefonów, zapisać numerów w kompie a tak w ogóle to nic by mu się nie stało, jakby w portfelu nosił karteczkę z numerami!
To był zdecydowanie ciężki dzień!!!!!!

Posted

Jonatam dostal w nocy dusznosci.trafilismy do szpitala. tym razem czeka mnie spanie na podlodze. a pokoik jest mikroskopijny.oczywiscie jest i 2 dziecko i rodzic... do szpitala.jeszcze nie mamy diagnozy

Posted

O matko, eloise, współczucia.... Musisz się w końcu wybrać z Jonatanem do jakiejś specjalistycznej placówki na kompleksowe badania, bo się wykończysz.

Posted

dopiero dziś Jonek miał rtg, ale nie wiem, czy ma "tylko " zapalenie oskrzeli, czy też zapalenie płuc, bo Paweł był z nim popołudniu,a jak przyszedł lekarz to onbył śpiący i nie zapamiętał, co lekarz mówił... fajnie, nie? antybiotyk w końcu dostał i znowu zachowuje się jak moje dziecko :)
Ania ma zapalenei oskrzeli, jest w domu, poszła dobrze na antybiotyk, Jonekw sobotę też dostał, ale na niego nie zareagował- jedynie sraczką i chlustajacymi wymiotami. Dlatego w nocy z soboty na niedzielę pojechalismy do szpitala- miał dużą duszność i w 10 minut byliśmy już na oddziale. Warunki fatalne- rodzice spać mogą na podłodze, leki podają o powalonych godzinach, na korytarzu światło pali się do północy, a matki innych dzieci przesiadują na podłodze na korytarzu i wydzierają sie jak w barze przy piwie- co w ogóle nie przeszkadza personelowi...

Jesteśmy teraz w innym szpitalu niż ostatnio- tam o 22 była cisza jak makiem zasiał a pielęgniarki chodziły na paluszkach ( poza jedną ;) )
Jedyny pozytyw jest taki, że tym razem Jonatan chętnie siedzi w łóżeczku- nie muszę go cały czas nosić :)
Do domu trochę dalej, ale nei ma tragedii.
Ania smutna, oświadczyła, ze będzie niegrzeczna dopóki nie wrócę na stałe do domu :) przynajmniej jest szczera ;)
Jutro pieczemy ciasteczka :)
Mój dom zarasta brudem- Paweł jest teraz kogutem domowym ;)
Ofik jest gruby, ważyłam go u weta- 11,800- dobrze jakby do 10 zjechał, ale Ania uczciwie przyznała pani wet: bo ja mu dawam skórki od chleba, dlatego jest taki grubaśny :D
A na odchodne wyznała: a ma mam kuchnię w domu.
Wet:yyyy.... masz kuchnię...
Tak, taką dużą, dziadek mi ją myje :D

Po prostu dziadek odświeżał jej dużą plastikową kuchnię, która stała w garażu :D

Fox bardzo tęskni, a Amelia umyśliła sobie rzygać sierścią w łóżeczku Jonatana...

Aha, wirus panuje tu okropny, codziennie przychodzą tu nowe dzieciaki w przeróżnym wieku, wszystkie z zapaleniem płuc. Byłam dziś w przychodni- lekarz też twierdzi, ze jest epidemia. W poczekalni wszytskie dzieci z takimi samymi objawami- MASAKRA!!!!!
A z Anią poszłam przecież tylko do kontroli z kaszlem, i to nie jakimś ostrym, dobrze, ze szybko weszliśmy z antybiotykiem, bo aż nie chcę myśleć co by było, gdyby i ona miała zapalenie płuc...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...