Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zdjęcia super!!!
Co do Jonatana współczuję, wiem osobiście, co to znaczy "złote dziecko". Tylko ja niestety nie miałam kompletnie nikogo na podorędziu.....
jeślichodzi o leki refundowane powiem tak: od kilku lat choruję na astmę. Kilka miesięcy temu moja lekarka powiedziała mi, że ostatnia spirometria wyszła mi za dobrze, więc nie będzie mogła mi dalej wypisywać leków dla przewlekle chorych i musimy zrobić kolejną spirometrię. Na kolejnej spirometrii bardzo się postarałam, żeby NFZ był zadowolony :diabloti:. Tak bardzo, że po badaniu pani doktor mi powiedziała, że mam wyniki jak nie dla astmy, ale ... przewlekłej obturacyjnej choroby płuc :diabloti::diabloti::diabloti:
U Marty niekończący się bunt pięcio - sześciolatka. Nie mam już siły :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Ej, tego zdjęcia z kotem nie było wcześniej! Na pewno bym pamiętała! :D

Eloise, Ty jesteś święta! Bóg doceni Twoje trudy i weźmie Cię od razu do nieba - nie będziesz musiała zaliczać czyśćca po drodze! ;-) Naprawdę, ja jakbym miała takiego TZ-ta, to chyba bym wykorkowała albo prała bym go regularnie! :D

W ogóle, to co do leków, to masakrycznie ostatnio wszystko podrożało. Za opakowanie 3 blistrów tabletek płaciłam do tej pory 45 zł, a teraz już 60! Przypomniało mi się też, że miałam kiedyś takiego ginekologa, który twierdził, że przepisuje leki refundowane, a zawsze jak poszłam do apteki, to musiałam płacić 100%. Do dziś nie odkryłam, jak on to robił!

Posted

zdjęcie z kotem musiało być, bo nie dodawałam nic nowego.
Poczułam wiosnę i w związku z tym pomalowałyśmy sobie z Anną paznokcie- każdy na inny kolor :)

Jelena- sama się dziwię, jak ja to znoszę :) Jestem nerwus i czasem muszę stanąć, zacisnąć zęby i poczekać, aż para ze mnie zejdzie, bo inaczej...

Standardem u nas są też telefony spod furtki " otwórz mi, bo zapodziałem klucze". inie wiadomo, czy są w torbie ( przeszukałem już 3 razy i nie znalazłem- ale kto to sprawdzi... ;) ) w kurtce, w spodniach, czy zostały w pracy. Nie ma też co liczyć na to, że Paweł sobie przypomni, bo nawet jak sobie przypomni, to i tak wymyśli :D
Jak nie mogę czegoś w domu znaleźć, to dzwonię do Mileny, bywa u nas 1-2 razy w tygodniu, więc większe prawdopodobieństwo, ze ona pomoże mi namierzyć ostatnią lokalizację szukanego czegoś ;)

I chyba w sobotę Paweł zadzwonił- otwórz mi blablabla. Otworzyłam, a strasznie lało, więc się schowałam do domu, ale psy wyskoczyły, w tym Fox za furtkę, Paweł go zawołał, ja krzyknęłam, zeby nei zostawił kluczy w furtce i wróciłam do dzieci. Po chwili chciałam dać Foxowi tabletkę, ale psów nei było. Przypomniałam sobie, ze pewnie Paweł zostawił je na podwórku. Wyszłam, wołam, Ofik jak błyskawica wpadł do domu a po Foxie ani śladu. To było dziwne, bo naprawdę lało. Oczywiście lampka zapaliła mi się po 3 nawoływaniu, zapaliłam światło na zewnątrz ... i zobaczyłam Foxa trzęsącego się i jednocześnie tańczącego lambadę ZA FURTKĄ!!!! Przeprosiłam go gorąco, tylko raz krzyknęłam PAWEŁ!!!!!!!! i już grzecznie zszedł i wpuscił psa mówiąc ze szczerym zdziwieniem w głosie: to on nie wszedł na podwórko jak go wołałem?????? TO TY NIE SPRAWDZIŁEŚ CZY WSZEDŁ I ZAMKNĄŁEŚ FURTKĘ??????????????????????????????????????????

Posted

i jeszcze coś, znowu gdzieś przeczytałam, ze pewna wyfiokowana gwiazda wychowuje dziecko wspólnie z mężem, oboje pracują zawodowo, ale pani karmi piersią, przewija, sama wszytsko przy dziecku robi, dziecko jest szczęśliwe, niekłopotliwe, a pani przypomina wszytskim ammom, zeby nie zapominały że są jeszcze kobietami i żonami i MUSZĄ o siebie dbać!!!!!!!!!!!!!!
Gdyby nei mój tata wczoraj to nie wyszłabym z pizamy, nie uczesała się, a jakbym juz bardzo musiałą siku, to pożyczyłabym pieluchę od Jonatana, albo poszła do kibla z nim na kolanach, taka jest prawda. Na szczęści mój maż kocha mnie utytłaną czekoladą, marchewką, i nawet w tej piżamie do wieczora, bez obiadu czekającego na stole itd... ale jeśli tym oszołom z szołbiznesu wydaje się, ze takie gadanie działa na mnie motywujaco, to są w piep..onym błędzie!!!!

Posted

wczoraj Ania robiła cyrki przed zaśnięciem, już nie wiem o co, bo właśnie skończyły się dzisiejsze cyrki ;) W końcu zasnęła, w ubranku, nie było mowy o przebraniu w piżamkę, ani o myciu zębów, na szczęście wykąpałam ją popołudniu :) Paweł dał radę jedynie zdjąć jej spódniczkę, ale nawet spinki we włosach zostały, takie cyrki robiła. Przyszła do nas o 3 w nocy!!!!!!! stanęła koło mnie i mówi: chciałabym umyć ząbki, bo wieczorem nie myłam. Leżałam, ale i tak padłam :D Obudziłam Pawła, udało mu się ją zbyć, ale na 5 minut, bo znowu przyszła, że jednak by umyła te zęby :D no i Paweł poszedł z nią myć, bo i tak zdążyła już Jonatana obudzić. Ale najlepsze jest to, że jak przyszła to... miała na sobie spódniczkę :D a Paweł mówi, ze u w jej pokoju była zapalona lampka nocna, która znajduje się po drugiej stronie pokoju niz łóżko :) a więc panna Anna pzreszła w nocy po swoim bałaganie cały pokój, zapaliła światło i się ubrała :) ona jest fiśnięta na punkcie spódniczek i sukienek :D

A wczoraj zainicjowaliśmy sezon piaskownicowy. Nie tylko dzieci miały ubaw. Ofik wskoczył do piaskownicy i cały się zasypał, dzieci kwiczały z uciechy, a Ofik na koniec zrobił dwie szalone rundki dookoła nas i jak padł o 16 tak wstał dziś rano :D A zabawa w piaskownicy była tak przednia, że po wejściu do domu powędrowalismy pod prysznic, musiałam im nawet głowy szorować! :)

Posted

U nas wczoraj było podobnie, Hania była na początku "tak zmęczona, że zasypiała" i nie chciała się iść myć. Po 1,5 godzinie usypiania stwierdziła, że musi się koniecznie umyć! ;)
Po umyciu usnęła niemal natychmiast ;)
A przy wcześniejszym usypianiu wymyślła piosenkę: Miau, miau, co za szał! ;)

Anegdotka z wczoraj:
Hania bardzo lubi "Pszczółkę Maję" i przy oglądaniu odcinka "Rosiczka" od razu zaczęło się sto pytań n.t. tej rośliny. Tatuś cierpliwie odpowiada, tłumaczy i mówi m.in., że kiedyś takie rosiczki stawiano na parapetach, żeby łapały się muchy... a Hania na to: to kiedyś nie mieli pacek?? ;)

Posted

hahahaha :)
przed Wielkanocą musiałam jakiś milion razy odpowiedzieć na pytanie "dlaczego zabili Jezusa" ;)

Ania bardzo lubi oglądać Dinopociąg i kiedys naoglądała się o kamuflujących się dinozaurach i teraz od czasu do czasu też się kamufluje- staje, układa ręce jak pies, kiedy prosi i patrzy w bok i wydziera sie na cały regulator- kamufluję się mamoooooooooo!!!! nie widać mnie!!!! :D

piosenka z szałem genialna :)

Posted

matrix, w którym żyjemy sięgnął zenitu. Przyleciałą do nas Pawła siostra z 2 synków. 4 dzieci w jednym domu... jest ostro :) W poniedziałek bedzie jeszcze ostrzej- jedziemy pociągiem do Częstochowy. My, dzieci, 2 wózki, 3 walizki, walizeczka Ani, walizeczka Gabrysia, i nocnik :) chyba zapytam o możliwość wynajęcia wagonu, co nam po przedziale rodzinnym :D

Ania i Paweł dostarczają nam radości jak zawsze ;)

aha, każde dziecko ma inne dolegliwości zdrowotne- jest po prostu super! :)

Posted

retyyyyyyyyyy, jaki dzień za nami! niezły trening przed poniedziałkiem! 2 wózki, 4 dzieci, inhalator, nocnik, torby ze wszytskim, co niezbędne przy małym dziecku pod ręką... i tryliard schodów do pokonania! wind i podjazdów brak! stolica ;)
a na koniec pociągi opóźnione o godzinę!!!!
Paweł to podsumował: było miło, męcząco, ale miło :)

Posted

sadzę, że przetrwałybyśmy zarówno na Saharze jak i na Grenlandii ;)

Jonatan zaparł sie i w pieluchę nie siknie, ale w majtki i owszem! więc jak jedziemy autem lub wózkiem, to ryzyk-fizyk, zleje sie czy nie ;) a z nocnikiem nie jest jeszcze do końca za pan brat.

Dzisiaj było szaleństwo na zielonym dywaniku- dziadek przygotował trawkę jak trza :) zjeżdżalnia, piaskownica, huśtawka, ale największy szął był na basen bez wody :)

psy sie opalały- chyba muszą nacieszyc sie tym cieplutkim słońcem :)

  • 2 weeks later...
Posted

Jejku, co tu taka cisza?

Hania zajada loda truskowkowo-śmietankowego i w pewnym momencie mówi:
- Mamusiu, ja nie lubię tego białego!
- Ale dlaczego? przecież to jest smak śmietankowy...
- Teraz jak mi powiedziałaś to już lubię!

Posted

Racja! Cisza, że szok. To ja też zarzucę dowcipem.

Dzieci robią ostatnio rysunki z mamą w roli głównej i wywiązał się temat rodzinny i nagle pytają:
- A pani kiedy będzie mieć bobo?
- Jak widzę jacy wy jesteście niegrzeczni, to myślę sobie, że nigdy.
- Eeee! Co pani? Przecież swoje sobie pani lepiej wychowa!

:D

Poza tym to ostatnio odwiedziła mnie sfrustrowana mamuśka, która zwymyślała mnie od najgorszych i że się uwzięłam na jej dzieci. Także kolorowo.

A może Eloise się nie odzywa, bo nie przeżyła wyjazdu do Częstochowy z całą hałastrą?

Posted

2 tygodnie! 2 tygodnie!!!! A Wy dopiero teraz pytacie co się dzieje??? Przecież w tym czasie mogli nas porwać kosmici, poddać nas dziwnym badaniom, testom! Kolumbijska mafia mogła nas porwać, po prostu wszystko mogło się zdarzyć!

A to tylko moje dzieci skutecznie trzymają mnie z dala od dogomanii :) i powiem Wam, ze często się zastanawiam, czy w nocy kosmici ich nie zabierają i nie każą im potem przez całe dnie robić rzeczy, które tak skutecznie powodują, że nie mam ani kawałka własnego życia :)

Częstochowa mogłaby nie przetrwać naszego natarcia, gdybyśmy do niej pojechali ;) a zostaliśmy w domu, bo Jonatan miał, oczywiście, zapalanie oskrzeli. W sumie, nie żałujemy, bo upały były takie, że nic się nei chciało, więc dzieci z tatusiem spędzały czas na trawce a mamusia sprzątała i piekła, i gotowała i się w taki sposób relaksowała :) serio! :)

Mam duuuużo do napisania, ale to chyba nie teraz, bo Jonatan śpi i muszę to wykorzystać :)

na koniec dowcip od nas :)

Paweł nadepnął Ani na stopę.
A: Tato! nadepnąłeś mnie!!!!
P: Naprawdę? Oj, to przepraszam.
A: Teraz mnie nóżka boli.Tato! co z ciebie za facet!!!!

Jak już oddębiał, to zapytał:
P: A skąd ty znasz taki tekst?????
A: Julka mnie nauczyła!!!!!!!!!!!!!

i wszystko jasne ;)

Posted

Ania ma teraz bzika na punkcie rozbierania i ubierania lalek Barbie, ale dlaczego próbowała ubrać Kena w sukienkę księżniczki????

Zaczynamy 5 tydzień bez pieluch. Z trafianiem do nocnika jest różnie, bo to wymaga siedzenia w miejscu, a to jest zupełnie sprzeczne z naturą Jonatana. Od 2 tygodni nie zakładam mu pieluch na noc, od 3 do wózka ani do samochodu. W nocy zdarzyło mu się kilka razy mnie podlać, ale wolę to niż jego darcie się na widok pieluchy ;) a częściej zdarza się, ze trzyma te 12 godzin :) do wózka i do fotelika- nie leje :)
Po śnie w dzień nie zawsze chce się od razu wysikać, czasem trzyma nawet 4-5 godzin. To dziecko to istna zagadka! Nic nie dzieje się normalnie i zgodnie z jakimkolwiek harmonogramem! :)

Posted

Paweł genialnie podsumował Jonatana- Jonek! ty jesteś jak elektron! Wiadomo, że krąży wokół jądra, ale nie da się go złapać!!! ( powiedział to, jak próbował posadzić go na nocnik, a potem podciągnąć mu majtki :D
Nazwał go też najskuteczniejszym środkiem antykoncepcyjnym ;) Bo Jonatan ma wyjątkowo wredne wyczucie chwili... :diabloti:

Posted (edited)

Niniejszym ogłaszam, że dopóki nie zajdę w ciążę, przestaję czytać wątek eloise, bowiem skutecznie zniechęca mnie on do posiadania dzieci! :D

A poważnie, to zdradź tę metodę oduczania dziecka pieluch - sprzedam ją bratowej TZ-eta, która stale narzeka "jak to bardzo by chciała, żeby mała robiła już na nocnik, ale taaaaaaak jej się nie chceeeeee jej sadzać!"

I ogólnie to teraz obcujemy z małą dość często i ogólnie to coraz bardziej zaczynam nie lubić tego dziecka. Teściowa siedzi na krześle, a ta stoi i wyje dotąd, dopóki teściowa jej nie zejdzie. O dziwo, ze mną i TZ-etem ta sztuka jej nie wychodzi i nawet jej na nas już nie próbuje. Ale i tak musiałam zakupić stopery i aplikuję je w uszy na weekend, jak tylko mała nas odwiedza.

Edited by Jelena Muklanowiczówna
Posted

Jelena, no coś ty! moje wpisy Cię zniechęcają??? :) Jak usłyszysz- mamusiu, kocham cię, jesteś piękna, albo całujesz te małe szalone stópki co myślisz- czy ja naprawdę narzekałam??? ;)

Co do nocnika- trzeba chcieć. U nas ewidentnie ja chce, a Jonek mniej ;) Ale pewne jest, ze nei chce pieluchy.Ostatnio pół niedzieli i pół poniedziałku polowałam na kupę. Siedziałam z nim na podłodze, on co godzinę lał w gacie, ja je zmieniałam, bezskutecznie podstawiałam nocnik, aż w końcu w poniedziałek w południe, zrobił kupę! Po czym poszedł spać jak normalne dziecko :) a we wtorek każde siku trafiało do nocnika. A w środę znowu różnie... Za to w koleją niedzielę Paweł miał polować na kupę, bop ja poszłam umyć zęby. Jak wróciłam, kupa była w majtkach, bo "ojej, nie zauważyłem..."
Powiedziałam mężowi, ze przy nim to nasze dzieci do 5 urodzin chodziłyby w pieluchach. Bo po prostu trzeba chcieć, i obserwować dziecko. A nie tv ;)

No i przede wszystkim- pieluchy. Jednorazówki rozleniwiają i dzieci i rodziców. Ja wszystkich namawiam na wielorazówki. To wcale nie musi wyjść bardzo drogo, i nie jest wcale tak bardzo upierdliwe jak niektórzy sądzą. A jakie jest zdziwko jak ktoś obcy zobaczy Jonatana bez pieluchy! Nie wiem tylko, czemu dziwią się babcie w wieku mojej mamy ;) Bo za naszych czasów właśnie koło roku dzieci wychodziły z pieluch.

Nie generalizuję, bo dzieci są różne, ale widzę efekty. I jeszcze jedno- brak odparzeń na pupie. Moja koleżanka, mama 4- miesięcznego chłopca strasznie narzekała na odparzenia u synka. W końcu dała sobie wytłumaczyć, ze rozwiązaniem bedzie bawełna :) zamiast plastiku- kiedyś czytałam z czego robią jednorazówki- ble! zaczyna właśnie pieluchowanie wielorazowe, mam nadzieję, ze wytrwa i poleci dalej.

Niedawno wieszałam pranie, a obok nogi przemknął mi czarny serdel! Chciałabym go nazwać czarną strzałą, ale to byłoby przegięcie ;) nieźle się zdziwiłam, gdy na jego grzbiecie zobaczyłam... błyszczący pas sierści szerokości około 6 cm. a po bokach matowo... uświadomiłam sobie wtedy, ze wytarł z grzbietu zimowe futro! i że juz wiem, skąd na moim prześcieradle te czarne plamy i kilogramy sierści :D

Posted

Jelena, może odpuść Małej :) Z babciami i dziadkami dzieci mają zupełnie inne relacje niż z rodzicami czy ciotkami. Wykorzystują to, a dziadkowie na to pozwalają, ja zaakceptowałam :)

Ania kiedyś powiedziała, że Kuba zostanie jej żonem :D

Ostatnio jak ją zaprowadziłam do przedszkola, to mignął nam jakiś chłopiec w szatni, I nagle Ania mi wyznaje:
A Sebuś narysował Gabrysi siusiaka. A przecież dziewczynki nie mają siusiaków.
YYYYY.... może to taki żarcik był???
Tak, zarcik, ale dziewczyny nie mają siusiaków. A Sebuś mówił, że pipunie to są muszelki, a przecież to jest cipcia....

Tak mnie zatkało, że nawet YYYYYY już z siebie nie wydusiłam :D

Posted

[quote name='eloise']Jelena, może odpuść Małej :) Z babciami i dziadkami dzieci mają zupełnie inne relacje niż z rodzicami czy ciotkami. Wykorzystują to, a dziadkowie na to pozwalają, ja zaakceptowałam :) [/QUOTE]

Ja jej na razie nie trzymam, żebym jej musiała odpuszczać, ale z drugiej strony, to łatwo jest powiedzieć "odpuść", jak się nie jest w skórze tej osoby. Ja wstaję codziennie rano, lezę do pracy i sześć godzin spędzam z hordą rozwrzeszczanych bachorów. W weekend chcę sobie tylko godzinę dłużej pospać i posiedzieć w swoich sprawach, a zaserwowaną mam pobudkę o 5 rano i wycie przez godzinę (dosłownie!), bo rodzice nie są w stanie wykombinować czemu dziecko płacze. Po czym po godzinie wycia zapalają światło, bo nagle doznają olśnienia, że to dziecko uspokaja i okazuje się, że pali się to światło do 10 rano. Rachunek na pół z teściami zapłacę ja. Pytanie brzmi: czemu dorośli i świadomi rodzice tego dziecka nie są z nim w swoim domu, w którym mieszkają cały tydzień? Bo babcia z nadciśnieniem i chorym kręgosłupem ma wolne właśnie w weekend, więc trzeba się zwalić, wyjeść z lodówki wszystko, nabrudzić i zostawić jej dziecko - niech je dźwiga, nosi i buja, a potem pościeli jeszcze rodzicom łóżko, bo przecież niepracująca mama jest strasznie zmęczona.

Ostatnio Lena została z nami - no całkiem inne dziecko. Grzeczne, zabawne i nie płacze. No szok.

Posted

Ogladam program Surowi Rodzice i sie czasami zastanawiam co sie dzieje z tymi rodzicami i dziecmi, ze takie potwory wyrastaja :???: I czemu te dzieci teraz sa takie rozwrzeszczane - ogolnie oczywiscie tzn. srednio...

Eloise, a co tam u Was?

Posted

z naszych 4 psów tylko 2 mają hopla na punkcie piszczących zabawek. Ofkors i JRT Dżek. Byłam z Jonatankiem na zakupach i sprawiliśmy wariatom po piszczałce. Dżek pozwolił sobie rzucać piłeczkę przez 10 minut, po czym rozdzielił ją na mikrocząsteczki.
Ofik miał super zabawę przez godzinę, najpierw sam, potem z Jonatanem, potem znów sam, aż mu zabrałam tą piłkę, co przyjął z ulgą, bo sam jakoś nie mógł się z nią rozstać a już był zmęczony :D padł i śpi niewzruszony :) kolacja na nim nie zrobiła wrażenia ;)

Dzisiaj nastąpił dzień zemsty :D ale po kolei :D

Ania wróciła z przedszkola i stwierdziła, ze chce jajecznicę. Jonatan chciał cycka, a ja posiadam różne nadzdolności, ale rozdwoić się jeszcze nie potrafię. Strasznie marudziła o tą jajecznicę a Jonek chyba sie nie najadł... Oboje kręcili się obok mnie, jak szykowałam jedzenie, zaczęli grzebać w szufladach i wyjęli pokrywki do garnków. Ania ustawiała a Jonatan chował do szuflady. Ona się wściekła, on się wściekł, ona go szarpała, on ją ugryzł w rękę. Ona płakała a on ją zdzielił w głowę pokrywką. Ona płakała jeszcze bardziej a on ją pociągnął za włosy. A ja stałam nad nimi, oni się darli, ja się darłam, ale nie za bardzo, bo nie mogłam opanować śmiechu :D wyłam jak głupia :) Ania chyba nie mogła uwierzyc, ze to ona jest tą pobitą i płaczącą :D w końcu się opanowałam, bo dotarło do mnie, że jestem ich matką i zamiast mówić Ani, ze się doczekała zemsty za to jak go gryzła i biła, to powinnam ich rozdzielić i chyba ją pocieszyć a jego skarcić ;)

Amelia dała znowu popis swojej delikatności. Jonatan złapał ją za ogon, i trzymał. A ta zaczęła się szarpać i drzeć jak szalona! Ona wyła a Jonatan z nią, bo się wystraszył. Ale nie puścił! A kot zamiast go drapnąć czy ugryźć wolał sobie wyć jak porąbany! I tak wyli aż ich rozdzieliłam, co za towarzystwo!

Ania to mała Elmirka, a to przygniecie kota całą sobą, a to kopnie psa, a potem się dziwi, ze przed nią uciekają. Za to Jonatana traktują zupełnie inaczej. On jest delikatny, Ofik go uwielbia, Fox sie go prawie nie boi i pozwala, żeby Jonek go dotykał, Amelia nawet jak śpi i usłyszy, ze on do niej idzie, to nie zwiewa, śpi spokojnie, pozwala się wygłaskać, wyprzytulać, jeszcze przy tym mruczy, jak ma dość, to zwyczajnie ucieka.
Z tym ogonem to był incydent. On nie chciał jej zrobić krzywdy, nigdy jej chyba tak jeszcze nie złapał i dlatego tak oboje zareagowali wyjąco-płacząco :)

Posted

dzieci ( w końcu) śpią, prasowania brak więc może... fotki? :)
Bardzo zaległe-z lutego.
Odbierałam Anię z przedszkola a Pani wieszała na oknach serduszka. Opowiedziałam jej więc o walentynkach... i obiecałam walentynki.
Postanowiłam udekorować jej pokój:











Ale Ani sie tak spodobało, że chciała mieć serca w całym domu!

Posted

okleiłam więc całe mieszkanie :)

Powiesiłam girlandy



kuchnia też była cała w sercach.
I zrobiłam super obiad z deserem :)


i galaretki



Ania ozdobiła ciasteczka

Posted

pies, który pomagał w przygotowaniach



nietoperz



Pies pomagajacy sprzątnąć po obiedzie



kot, który chce zostać szalikiem, bądź czapką



i standard-towarzystwo padnięte po imprezie

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...