Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 393
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bardzo mi przykro ale jak napisałam powyżej mam tymczas dla suki lub 2 szczeniaków.
Bo to była ponoć "moja interwencja" i do tych psów się poczuwam.

Drugi raz hotel wyczyniał cyrki, zeby mi pomóc ( dzięki Patrycja!!). I drugi raz niepotrzebnie....

I równie otwartym tekstem - nie zamierzam uczestniczyć w żadnej nowej akcji związanej z Białobrzegami. Musiałabym być chora na umyśle.

Z nieba nie spadłam, bo od samego początku tu byłam
Odsądzano mnie od czci i wiary - tymczasem okazuje się, ze 3 szczeniaki od weta nie potrzebują pomocy. Co zresztą było wiadome od samego poczatku. ( stamtąd psy moga pojechać wyłącznie do ds, bo TOZ nie uznaje pojęcia dt, TOZ je sposoruje wiec kasy też nie potrzeba - taką przynajmniej info dostałam, kiedy psy tam pojechały)

Suka zaś jest w domu.

A ja straciłam wiarę, chęć i ochotę na pomaganie dalszym psom z Białobrzegow.
Dlaczego? Spytajcie p. Jolę o treśc jej korespondencyjnych pw.
Bardzo mi psów szkoda - ale potrzebujących są setki.

Poza tym znam, że tak powiem szczegóły sprawy - zrzeczenia, przejecia przez inspektorów, niemożność zbiórki kasy i takie tam.
Podczas pierwszej akcji - powiedziano mi, ze się nie zabiera psów jak się nie ma dokąd. I ze lepiej im bylo tam gdzie były, bo miały dom. ( nawet to potem cytowała kolejna osoba do mnie przez tel).
Wiele sie dowiedziałam i nauczyłam
Z tego też powodu kolejna interwencja przerasta moje skromne możliwości.


Zebyśmy się dobrze zrozumiały - czyli poza chorym szczeniakiem na parwo - nikt z "mojej interwencji" nie potrzebuje pomocy???
A te wołania o pomoc tu na wątku były dla innych psów?


I skoro tak : w nowej interwencji udziału nie wezmę.

Posted

Nie znam szczególów i Waszych ustaleń.
Jedno mnie tylko dziwi, że nie chcesz dokończyć tego co sama zaczęłaś, bo jak pamiętam akcja pt Białobrzegi to była Twoja inicjatywa.
czyli tym psom co tam zostały pomoc się nie należy? Są inne, gorsze? :crazyeye::crazyeye:. Przecież są tam dwa młode pieski. Czy one nie mogą iść do hoteliku, który ponoć czeka?

Posted

Interpretuj to sobie Evo dowolnie.
Wiedziałam:-) ze sie teraz ktoś uczepi faktu, ze nie chcę jechać po kolejne psy. W ten sposób skupimy się na niedobrej, nieskorej do pomocy Neigh........a reszta jakoś umknie.

Z tego co się dowiedziałysmy podvczas pierwszej interwencji - żaden pies nie był młody, jeden był bardzo agresywny, jeden był z wiszącą nogą, suka pogryzła sąsiadkę - rozmawiałyśmy z sąsiadami. Z książeczek pokazywnaych wynikało ze najmłodszy pies miał ok 6 lat.
Fajnie ze są nowe na ten temat informacje. Skąd?

Dziwi to mnie to, ze kogoś dziwi ze nie chcę mieć już z tą sprawą nic wspólnego.

I złośliwie nieco - jak się weszło do schroniska należy wyadoptować wszystkie znajdujące się tam psy - skoro się raz zaczęło.
Myślę ze czas zająć się psami. Bo od pewnego czasu głowną postacia tego wątku jestem ja.
A to nie chcę pomóc - na pytanie komu - okazuje się ze nie tym ani tym tylko tamtym.

Posted

[quote name='Neigh']

Interwencja - psów dorosłych jest 4 - 2 psy i 2 suki. Psy są w przedziale wiekowym od 6 - 9 lat. Jeden ma kłopoty z łapą. Są agresywne, były pogryzienia wsrod sąsiadow - zgłaszane na policję.
Pan zgodziłby sie na oddanie 3 psów. Pytanie co zrobić z dorosłymi, agresywnymi psami.
Zgodził się na sterylizację, pomoc w karmie, prosił, zeby mu pomóc w operacji psa z łapą.
Zostały zabrane 2 szczeniaki naszej suki - rodzeństwo tamtej 3.

I tu wielka, ogromna prośba.

KOCHANE OGŁOSZENIA PILNIE POTRZEBNE - szukamy domów stałych!!
Dzis zabrane dzieciaki to dropiaty chłopiec, dwa razy usiłował mnie ugryźć, raz obsikać. I dziewunia.

Co o nich wiadomo? Ano nie będą tak duże jak mama - mają po około 6 miesięcy. 3 są odrobaczone i zaszczepione. Wymagają jeszcze odkarmienia. Ale za 2-3 będzie ok.

Mamunia ( ma na imię Vega) też moze juź iść do adopcji.




To żeby nie być gołosłownym informacje zebrane wtedy o psach. Jednego psa widziałam, stał na parapecie okna, reszty nie. Pokazywano nam tylko ksiązeczki, które pozakładano kiedy sąsiedzi po pogryzieniach zgłosili sprawę na policję. Jeden pies miał być na takiej niby obserwacji u dr Garwackiego ( Nieporęt).

Pies był doprowadzany - jest niezwykle agresywny - taki zreszta wpis istniał w papierze dołączonym do ksiazeczki.
Sąsiadka opowiadała także o suce, która ją pogryzła.

Ktore psy są które nie wiem.

Posted

To po takich tyradach, może ja w końcu powiem coś od siebie, nie chciałam, ponieważ nie lubię wprowadzać niezdrowej atmosfery, ja nie piszę dużo, bo mam co robić przy tylu psach, sterylkach kotów i innych interwencjach. Może zacznę od początku. Otrzymałam telefon, żeby pomóc w odebraniu psów w Białobrzegach, bo osoba, która do mnie dzwoniła, powiedziała, że już miała sprawę za kradzież psa, pojechałam i psy pomogłam zabrać, były to suka i trzy szczeniaki, ale to nie było wszystko, okazało się że ta interwencja była nie przygotowana i nie tylko mam pomóc w zabraniu psów, ale z nimi coś zrobić, bo nie ma gdzie ich zabrać. Ja do siebie nie mogłam zabrać, bo nie miałam już miejsca, a zresztą nie mam zwyczaju brać psów od razu do siebie, żeby nie sprowadzić jakiejś choroby, zawsze najpierw przed interwencją uzgadniam miejsce w lecznicy, gdzie psy przebywają kwarantannę i dopiero idą do mnie, więc zadzwoniłam do TOZU, że mam psy i czy można je zatrzymać w lecznicy w Ursusie i TOZ za to zapłaci, prezes wyraziła zgodę. Następnie umówiłam się, że pojedziemy zobaczyć następne psy, które są w innym mieszkaniu. Pojechałam, tam się spotkałyśmy i poszłyśmy zobaczyć jak wygląda sytuacja. Rozmawiałam z sąsiadami gdy przyszedł Pan u którego te psy przebywały, zaczęłam z nim rozmawiać i poprosiłam aby pokazał mi szczeniaki. Pan przyniósł szczeniaki i wtedy, osoba z którą pojechałam zaczęła mówić do tego pana, że jesteśmy z TOZU i zabieramy psy, w tym momencie nie mogłam sie sprzeczać, że psów nie wezmę teraz, ponieważ taka sprzeczka mówiłaby o tym, że jest to niepoważna organizacja, każdy mówi co chce, dlatego gdy odeszłyśmy, powiedziałam, że podjęła Pani decyzję za mnie "Pani Inspektor", psy również nie miały gdzie iść, więc poszły na trzy dni do EVY, następnie zawiozłam je do lecznicy w Ursusie, gdzie po incydencie z "kupą", lekarz stwierdził, że ich nie przyjmie bo są chore na tyfus. Pojechałam z nimi do lecznicy na Książęcą, powiedziałam, że wydalały z siebie osłonki od parówek, zapewne mają stan zapalny jelit i lekarz przyjął moją sugestię, dał im antybiotyki. Antybiotyki wstrzymały trochę przebieg choroby, ja w nocy z córką wydzielałyśmy kawałek posesji, żeby je odizolować od innych psów, ale taka izolacja nic nie daje przy wirusie, niestety nie miałam innego wyjścia, mogłabym jedynie zawiezć je do schroniska. Dalszą część już wszyscy znają, psy zaczęły chorować na Parvo. Dlatego koleżanka moja zarzuciła to, że zostałam postawiona pod murem, bo jak się robi interwencję to trzeba się do niej przygotować, nie można robić na wariackich papierach i narażać wiele innych psów,np. moich i EVY. Tam w Białobrzegach, był również pies wyrzucony przez kogoś, który nocował na ulicy i ludzie go dokarmiali. Była wzmianka na tym wątku o tym psie. Pani tak bardzo martwiła się oto, żeby nie poszedł do Chrcynna, tak bardzo Pani przeżywała to tam przy ludziach w Białobrzegach. Dzwoniłam do Pani, że zepsół mi się samochód i nie mam czym tam pojechać, prosiłam, żeby Pani podjechała, wzięła go do samochodu i zawiozła do Straży Miejskiej w Warszawie, powiedziała, że pies błąkał się na jakiejś ulicy to przynajmniej nie trafi do tego Chrcynna, tylko Paluch, gdzie jest trochę lepiej. Czy Pani wie co się stało z tym psem? To prawda, że prosiłam, żeby przestać pisać o tamtych pierwszych psach i nie zbierać na nie pieniędzy bo one są pod opieką TOZU i nie widzę w tym nic złego, bo nie zbiera się tutaj pieniędzy na psy pod opieką Organizacji. Natomiast, jeśli chodzi o te dwa psiaki z których jedna zeszła, to one są pod moją opieką, a TOZ tylko pomógł w tak trudnej sytuacji i zapłacił za surowicę dla wszystkich ( tylko 1700zł.) żeby ratować je przed śmiercią i opłacał ich leczenie, choć nie musiał, bo nie brał za nie odpowiedzialności, to ja brałam, podejmując glupią decyzję, osoba prywatna. Jeśli zaś chodzi o domy tymczasowe dla suki i dwóch szczeniaków to owszem, odmówiłam, bo one już miały dom w lecznicy. Natomiast, nie było żadnej propozycji jesli chodzi o te dwa, które poszły do mnie. Gdy chorowały, też nie było żadnej propozycji, nie finansowej, tylko zwykłej życzliwej, ludzkiej, pomocy w zawożeniu do lecznicy, robieniu kroplówek, dezynfekcji, którą przeprowadzałam kilkanaście razy dziennie, pomocy przy robieniu posiłków dla innych piesków, zostałam z tym sama, nie spałam po nocach, jedynie przeczytałam, że Pani poczuwa śię do tego, że podjęła decyzję za mnie, zabierając je, choć nie miała Pani gdzie ich zabrać, na tyle tylko było Panią stać . Nawet razu nie zadzwoniła Pani do mnie zapytać, czy nie potrzebna mi jakaś pomoc, choć jak by na to nie patrzeć, przyczyniła się Pani do tej sytuacji w której ja się znalazłam. Teraz dla Pani ma znaczenie, czy to tamte psy pójdą do hoteliku, czy te, które jutro zabierzemy. Pani doskonale wiedziała, że te psy nie pójdą do hoteliku, bo są pod opieką TOZU, nie śmiem myśleć, że dlatego Pani złożyła tę propozycję, bo nie będzie przyjęta. Myślę, że tym psom które jutro będą zabierane, też należy się pomoc, czy tylko wybranym? Ja pomagam wszystkim. To jest wszystko co mam do przekazania, choć tego nie chciałam, dlatego nie pisałam, Pani mnie do tego zmusiła, żeby napisać prawdę jak było. Miałam zamiar napisać wcześniej do Moderatora o zamknięcie tego wątku, aby właśnie nie było tego typu sytuacji, żałuję, że tego nie zrobiłam, więcej już nic nie będę pisała, bez względu na Pani odpowiedzi.
Jeszcze chcę tylko podziękować Tym Osobom z wątku, które mnie w tej bardzo trudnej i przykrej sytuacji wsparły, finansowo i psychicznie, DZIĘKUJĘ.

Posted

Neigh, z Twojego ostatniego wynurzenia rozumiem, że nie pomożesz także tym pozostałym psom. Są agresywne, złe i niech sobie tam zdychają...

Ciekawa jestem czy Ty jesteś w stanie pomóc realnie jakiemukolwiek psu. Pomóc swoim rękoma, nie rękoma innych. Cóż, każdy pomaga jak potrafi, Ty jedynie potrafisz pomagać dużo pisząc i robiąc szum medialny. Można i tak. Jedni dużo robią, mało mówią, inni na odwrót. Przyjmuję to do wiadomości.

My w każdym razie będziemy tam ok 10.00, ocenimy sytuację i prawdopodobne odwieziemy te dwa psiaki do S.M. To wszystko co my w naszej obecnej sytuacji możemy dla nich zrobić - skoro Twoja propozycja jest nie aktualna.

Może chociaż też podjedziesz, naocznie przekonać się co z tymi psami. Ich właściciel jest umówiony (za pośrednictwem p. Lidzi), wpuści nas do mieszkania.
Mój telefon znasz, może powtórzę: 602-24-64-65. Mam na imię Agnieszka.
Zapraszamy, zrób choć tyle.

Posted

Jedyne co mogę dodać, dniu odebrania dwóch dodatkowch psów PROPONOWAŁAM ich odebranie. Moze to poświadczyć:

- Patrycja prowadząca hotel, ponieważ to ona przestawiała swoje psy, by przyjąć szczeniaki.
- Dziewczyny, które pytałam czy pomogą finansowo
- Eva2406??? z którą kilkakrotnie rozmawiałam tego wieczoru i której powiedziałam, ze w przeciągu godziny mogę byc po psy. Zaprzeczysz Evo?



Poniżej moj obraz sytuacji. I możecie sobie unurzać mnie w błocie, ale nie pojadę po żadnego kolejne psy. Nie podjadę oglądać ich stanu, bo wtedy to już będzie znów MOJA interwencja. I jeśli nie zabiorę psa, bo będę najgorszym śmieciem nieprawdaż??

A nie wsadzę do hoteliku, który zaangażował do pomocy dom swojej mamy - być moze chorych, być moze agresywnych psów. Co innego dwa szczeniaki, co innego te psy.

I czemu nikt nie napisała ze to dla nich szuka pomocy???? Tylko sprawiał wrażenie, ze potrzeba tymczsu dla tamtych szczeniąt, a jak sie okazało, ze nie potrzeba, zaczyna mnie odsądzać o czci i wiary o kolejne?

Ponizej tekst napisany wcześniej, pewne informacje się powtórzą, ale nie mam siły go poprawiać. JA jak wracam z urlopu to pracuję.

W związku z faktem rozsyłania pw przez bajk21, w których informuje jakoby interwencja była moja, a z psim problemem została całkowicie sama czuję się zwolniona z prośby o zachowanie dyskrecji i milczenia. Sytuacja z mojej strony wyglądała tak:

Zadzwoniła do mnie aamms z info o szczeniaczku. Pojechałam. Na miejscu szczeniaczek okazał się suką, poinformowano mnie o szczeniakach w domu. Poszłam, zajrzałam - nauczona doświadczeniem ( sprawa w sądzie o kradzież psa ) nie weszłam do domu. Zabrałam sukę do siebie i zaczęłam obdzwaniać koleżanki. Eva24 dałam mi namiar na p.Jolę - inspektora TOZ mogącego odpowiednio zareagować. Zadzwoniłam, przedstawiłam sprawę, poprosiłam o pomoc. Pani Jola umówiła sie ze mną - przyjechałam tam z zabraną suczką. Nie trzymałam jej pod pistoletem, nie zmuszałam groźbami - sama zdecydowała się na interwencję i chwała jej za to. Nie pytała czy jest miejsce do zabrania szczeniaków - bo go nie bylo. Zasad i sposóbów oraz konsekwencji przeprowadzania interwencji inspektorów Tozu nie znam i znać nie muszę.
Szczenięta zostały przez p. Jolę wyjęte. Spisała z sąsiadkami odpowiednie dokumenty - zawiadamiające TOZ itp. 3 szczeniaki i matka zostały zabrane do tozowskiego domu tymczasowego. Musiało się tak stać ponieważ psy zostały odebrane w sposób prawny i formalny. Dodatkowym atutem był fakt, ze dom tymczasowy był opłacany formalnie przez TOZ.
Ja mogłam zabrać psy, gdyby nie zostały odebrane w sposób formalny. Tyle, ze wtedy byłoby to przestępstwo „naruszenie miru domowego” – mówiąc krótko można było zaryzykować wejście i zabranie psów po cichu. Ja się nie odważyłam na takie ryzyko.
Pytałam p.Jolę jak mogę pomóc.
Usłyszałam, ze poprzez ogłoszenia, bo z tego domu psy mogą pojechać wyłącznie do domów stałych. Z racji faktu, ze TOZ nie uznaje dt. Zbiórka pieniędzy też została zawieszona z racji faktu, ze psy miały zapewnioną opiekę finansową.

To tyle odnośnie pierwszej interwencji.
Wszystko jest na wątku i że psy trafiły do weta i ze można pomóc jedynie ogłoszeniami i ze stałe domy porzebne. Jak ktoś poczyta, to zobaczy, ze początkowo usiłuję zorganizować zbiórkę pieniędzy, a potem to odwołuję. Nikt nie protestował, nie płakał, ze został sam. Cisza była, nieprawdaż??

Owszem dziwil mnie fakt, ze wet nie odrobaczając psów, nie poddając ich kwarantannie, nie odkarmiając zaszczepił je. Usłyszałam wtedy, ze tak bylo dla nich bezpieczniej ( bo tam duzo psów), a ja to niewiele w życiu widziałam, bo psy wcale w złej formie nie są. Ok - spuszczam głowę nie dyskutuję ze starszymi i wetami.


Druga interwencja - podczas spisywania dokumentów z sąsiadkami p. Jola dowiedziała się, ze jest jeszcze jedno mieszkanie z psami. Nie było wiadomo czyje mieszkanie, ile psów i o co chodzi.
Zadzwoniła do mnie umówiłyśmy się, że podjedziemy - cały przebieg opisałam ostatnio. Zabrane szczeniaki - wylądowały u Evy. Wtedy też odbywało się kilka nerwowych rozmów telefonicznych. Proponowałam zabranie szczeniąt. P. Jola jednak uznała, ze będzie lepiej jeśli dolączą do reszty.
Mogłam je zabrać wyłącznie na zasadzie : znajdujesz tymczas, płacisz, szukasz domów, ale umowę dom sprawdzam i umowę podpisuję ja. Nie chodzi mi o zebranie glorii, mało istotny w tym wszystkim fakt.

Kruczek był gdzie indziej. Otóż umowa miała byc tozowska. Ja biorąc psy pod swoją opiekę muszę zbierać na nie kasę. ( przepraszam, ale nie jestem milionerem ). Jak mam ją zbierać na psy tozowskie???? Musze się liczyć z faktem, ze ktoś adoptując psa i podpisując taką umowę - zapyta - Jak to? Dlaczego pies Tozu - pod opieką inspektora p. Joli, a kto inny zbiera kasę prywatnie?? Mogłam tym także wrobić dt, bo przecież oczywiste, ze mimo ze płatny, nie jest to zarejestrowana działalność.

Powiedziano mi, ze mogę zbierać "po cichu",że Toz płaci za leczenie, ze można zbierać na karmę ( taak? A jak rozliczę płatność za tymczas?? Napiszę, ze więcej zjadły?) ze taka umowa tozowska bezpieczniejsza dla psa ( tu akurat nie przeczę), że dom p. Jola sprawdzić musi bo nie wierzy ( a proszę bardzo, nie wstydzę sie moich adopcji).

NIE ZROBIĘ jednak jednego - nie wezmę sobie na głowę psów na które nie mogę oficjalnie zbierać pieniędzy - żadnego "po cichu" uprawiać nie będę!
Czemu?

Posted

CD

Ano właśnie - już usiłuje sie ze mnie zrobić kozła ofiarnego i potwora pozostawiającego z problemem. Moja interwencja – a nie przypadkiem MOJA prośba o interwencję??? Jak mam uwierzyć, ze w innym przypadku nie zrobiono by ze mnie np. złodzieja??
Zbieram kasę na psy, będące pod opieką Tozu.....jakim prawem? Jako kto?

Pani Jola nie moze oddać mi psów również dlatego - ze ich właściciel podpisał z nią oficjalne zrzeczenie. Wiadomo, ze do domu prędzej czy późnej wejdzie policja i komornik ( pogryzienia sasiadów, nakaz eksmisji). Wtedy oficjalnie będzie musiał się włączyć TOZ - a zatem szczeniaków mi oddać nie mogła...z powodów nie do końca zrozumiałych a w związanych z zasadami funkcjonowania inspektorów. Włączy się policja – zapyta a kto zabrał inne szczeniaki. Wyjdzie ze inspektor p. Jola. Czemu zatem są u prywatnej osoby, która na nie zbiera kasę – tak mi to tłumaczono.
Pytanie jest takie: czy to moja wina???? I jakiej konkretnie pomocy ode mnie oczekiwano/oczekuje się. Takiej zebym ja się psami zajęła, ale umowa była tozowska celem ochrony interesów p.Joli? Ze ja po cichu znajdę kasę, ja się zajmę…. pani Jola podpisze umowy i wszyscy happy? Dobra jej interesy ochronimy, a kto ochroni moje? Sądząc po ostatnich wystąpieniach co poniektórch liczyć nie miałabym na co i na kogo.

Ponownie proponuję zabranie psów. I ponownie konkretnie piszę - ze psy mogę wziąć sobie na głowę. I będę sobie z nimi sama, ale żadnych umów tozowskich podpisywać nie będę. BO NIBY CZEMU?

Ja kogoś wrobiłam? A moze to ktoś szarga moim imieniem? I w imię czego mam po cichu zbierać pieniądze, milczeć, pozwolić się obrażać, prosić znajomych o pomoc, wziąć sobie psy na głowę - leczyć, ogłaszać itp. A na koniec usłyszeć jeszcze, ze jestem złodziej - który zbiera kasę na psy organizacji?
Raz mi się zdarzyło przeżyć podobną aferę ( vide krzyczki) nauczyłam się rozumu. Jeśli w grę wchodzą pieniądze, to wyłącznie jawnie, czytelnie i otwarcie.

A pomyślał ktoś o tym, ze jeśli się zbiera kasę na dogo, to trzeba robić rozliczenia? Tak długo jak psy nie są pod moją opieką nie mam wglądu w ich wydatki. Kiedy by się pod moja opieką znalazły, to tez bym nie mogła oficjalnych rozliczeń robić bo są tozowiskie. I co? I zarobiłabym bana na dogo......ktoś by się mną wtedy przejął???
A jakbym miała sprawę o wyłudzanie pieniędzy na psy przejęte przez Toz, to co? Współczulibyście?
I co z tego, ze w kuluarach by wiedziano, ze nie ukradłam. Teraz też teoretycznie w kuluarach wiadomo, ze nie o olałam. I co? I jak zawsze…..

I ostatnia sprawa - proszono mnie zeby wątek ucichł, bo jakaś Cekinka, Celinka czy inna osoba wyadoptowuje psy na umowy tozowskie p. Joli. Proszono mnie by niczego nie pisać bo się robi smrodek koło p. Joli.. Poproszono wtedy także, żebym napisala prośbę o zamknięcie wątku. Nie zgodziłam się - bo na jakiej podstawie? Jeśli psy znajduja domy, to się wątek przenosi do innej rubryki.
Ja się posłusznie nie odzywam, a w międzyczasie radośnie się mnie obsmarowuje do kogo popadnie.

Dlatego od dziś ŻADNYCH rozmów telefonicznych, kuluarowych. TU proponuję jasno, czytelnie i otwarcie. TU też oczekuję takich samych odpowiedzi.

Konkretyzując:
a.ponawiam propozycje tymczasu – zabiorę sukę lub dwa szczeniaki – na tyle miejsce znalazłam – a i tak to niemal cud!, zbiorę kasę, będę leczyć i szukać domu. Naturalnie jeśli ktokolwiek ma wątpliwości i zechce psa odwiedzić na przed i czy po adopcyjnej - baaaaardzo proszę. Jednak nie będzie to oficjalnie pies Tozu a nieoficjalnie mój - mowy nie ma.. Przyczyny podałam wyzej.

b. ponawiam propozycję karmy. Jest jaka jest. Jeśli nie jest potrzebna - cóż.....znajdą się inni w potrzebie

Jeśli się to co proponuję jest nadal nie ok, to

O JAKĄ KONKRETNIE POMOC CHODZI? CO KONKRETNIE MA BYĆ ZROBIONE????


Teraz już wiem - psy mają być wywiezione do straży miejskiej w Wawie, by je wywiozła na Paluch, lub ja mam je zabrać do hotelu proponowanego dla szczeniąt.
Nie będę się kajać za fakt, ze byłam na urlopie. A dzwonić owszem nie zadzwoniłam i nie zadzwonię.
Dlaczego? Z powodu kłamiliwych pw - tu się mnie prosi o ciszę, a tu się rozsyła pw. A także z uwagi na WIERUTNE kłamstwo - w pierwszej turze zostały zabrane 3 szczeniaki ( a nie 2 jak pani pisze). Bo akurat dwa szczeniaki zabrane w 2 turze MIAŁY ZAPEWNIONY I ZAPROPONOWANY HOTEL. NIe pamięta pani, pani Jolu naszych rozmów? Kiedy mówiła pani"no już nie wiem co będzie lepsze, ja juz głupia jestem". Były u Ewy i to W ICH sprawie dzwoniłam.

NIezwykle jestem ciekawa co zrobi Eva - p. Jola kłamie, a Ty Evo? Tez twierdzisz ze nie mówiłam,ze mogę przyjechać po psy? Ze nie powiedziałaś, ze wtedy miały dom, a teraz ze względu na moją decyzje nie mają? Ze nie propnowałam NATYCHMIASTOWEGO ODBIORU Ze nie namawiałaś do porozumienia i namawiałaś na wyrażenie zgody na umowy tozowskie? Ze to lepsze, ze zabezpiecza psy? Oczekuję od Ciebie Evo jasnej odpowiedzi. Choćby dla świadomości na przyszłość.

I jeszcze jedno pytanie - w takim razie dla kogo był tu cały czas poszukiwany tymczas??? I o który tak mnie wypytywała Abrakadabra?

I tak zupełnie na marginesie. Ja wolę mniej i do końca dobrze, niż setki a byle jak.

Pies na ulicy w Białobrzegach? Owszem nie pojechałam. Bo jak kazdy normalny człowiek mam pracę, ktorej jest przed urlopem wiecej. Po drugie - kiedyś mialam auto z kratką, teraz nie mam. To jest szaleństwo ( czasem je popełniam) zeby jadąc samotnie zapakować sobie psa do auta - molosowatego, który dotkniety przez p. Jolę warczał. Ale to drobny szczegół nie?
Prosiłam wtedy kilka osób ( Kanzaj np) nie mogli. To co? Maly linczyk także na nich??

ps. dostałam smsa od Eva2406 w którym POTWIERDZA ze chciałam zabrać dwa szczeniaki, które były chilowo u niej.
Bardzo mnie to cieszy, ze nie wszyscy tu kłamią, byle osłonić własne 4 lierki

Posted

[quote name='bajk21.']zadzwoniłam do TOZU, że mam psy i czy można je zatrzymać w lecznicy w Ursusie i TOZ za to zapłaci, prezes wyraziła zgodę.

[quote name='bajk21.']To prawda, że prosiłam, żeby przestać pisać o tamtych pierwszych psach i nie zbierać na nie pieniędzy bo one są pod opieką TOZU i nie widzę w tym nic złego, bo nie zbiera się tutaj pieniędzy na psy pod opieką Organizacji.

[quote name='bajk21.']Natomiast, jeśli chodzi o te dwa psiaki z których jedna zeszła, to one są pod moją opieką, a TOZ tylko pomógł w tak trudnej sytuacji i zapłacił za surowicę dla wszystkich ( tylko 1700zł.) żeby ratować je przed śmiercią i opłacał ich leczenie, choć nie musiał, bo nie brał za nie odpowiedzialności, to ja brałam, podejmując glupią decyzję, osoba prywatna.

[quote name='bajk21.']Natomiast, nie było żadnej propozycji jesli chodzi o te dwa, które poszły do mnie.....jedynie przeczytałam, że Pani poczuwa śię do tego, że podjęła decyzję za mnie, zabierając je, choć nie miała Pani gdzie ich zabrać, na tyle tylko było Panią stać .

[quote name='bajk21.']Pani doskonale wiedziała, że te psy nie pójdą do hoteliku, bo są pod opieką TOZU, nie śmiem myśleć, że dlatego Pani złożyła tę propozycję, bo nie będzie przyjęta.



To ja się pogubiłam kompletnie. Psy były pod opieką TOZ-u, Neigh nie wolno było nic o nich pisać, ani robić zbiórek pieniędzy… Potem kolejne dwa psiaki wzięła Pani prywatnie i na nie można było kasę zbierać, tak? Dlaczego więc nie zostało to jasno napisane na wątku, tylko stale były jakieś niedopowiedzenia? A czy w sytuacji, w której jednak zbiórka się rozpoczęła, będą jakieś rozliczenia na wątku?

Czy to naprawdę jest dziwne, że Neigh może załatwić hotel psom zdrowym? Czy tak trudno zrozumieć, dlaczego chciała wziąć na swoją głowę psy, które miały szansę na pobyt w hotelu?
Spytam wreszcie, czy TOZ nie jest organizacją, która powinna pomagać tym chorym, które nie mają szansy na choćby DT, w którym nie zaraziłyby innych psów? Takich domów, gdzie nie ma innych psów i ludzie chcą wziąć psa pod tymczasowa opiekę jest jak na lekarstwo niestety.
Jako osoba czytająca to z boku, miałam poczucie, że coś się dzieje poza wątkiem, a tutaj wypływają tylko pretensje. Odezwałam się, bo atakujecie osobę, którą bardzo cenię za jej pomoc czworonogom. Nie wszystko wiadomo na forum, mnóstwo interwencji odbywa się poza nim. Neigh nie musi latać i opowiadać o wszystkich akcjach, bo nie to jest najważniejsze.
Pytanie, czy pomogła osobiście jakiemukolwiek psu jest moim zdaniem obraźliwe i bardzo proszę Neigh, żeby nie zniżała się do tego poziomu i nie odpisywała. To nie jest potulna i grzeczniutka dziewczynka, to jak trzeba kobitka z ostrym językiem. Widziałam jednak, jak to jej gadane pomaga ratować psy. Być może popełniła błąd, że zgodziła się dla dobra psów nie pisać jawnie, jaka jest ich formalna sytuacja. Tego się jednak nie cofnie.
Rozumiem, że po całej tej zadymie nie chce więcej uczestniczyć w pomocy. Psy są najważniejsze, ale ważne też jest, jak się człowieka traktuje. Najpierw ją oskarżacie, potem spada Wam z nieba….. Sorry, tego naprawdę nawet ona może nie wytrzymać. Ja nauczyłam się przez rok pomagania psom jednego – najważniejsza jest współpraca i szczere wyjaśnianie sobie wszelkich niedomówień.
Pracuję z Neigh od kilku miesięcy, jesteśmy w stałym kontakcie, pomogła mi w kilku sprawach, stanęła na rzęsach, żeby załatwić w hurtowni więcej karmy, niż chcieli nam dać. Porozdawała prawie wszystko najbardziej potrzebującym psiakom, ale nie trąbiła o tym na wątkach – po prostu dala ją dla psów, mimo, że sama ma ich kilka pod opieką w domu. Dla Was zostawiła karmę dla szczeniaków, wyraźnie podkreślała, że jeśli będą mogły ją jeść (jest niestety przeterminowana, ale tylko dzięki temu ponad 200 kilo dostała za darmo) ona wiezie ją dla nich. Jak widzę jej propozycja nie została nawet zauważona.

Neigh, ja Cię proszę, zakończ jakiekolwiek dyskusje na ten temat. Ktoś musiał zostać kozłem ofiarnym i padło na Ciebie… Kto Cię zna, nie uwierzy w Twoją złą wolę, kto nie zna – niech żałuje.

Smutne to bardzo…

Posted

Taa....morał z tego wynika jeden - Neigh nic nie mówiła, bo chciała być oki, za to Pani Jola rozsyłała za jej plecami PW, wołała o pomoc dla psów, których Neigh nie odbierała, a robiła to na tyle sprytnie, że było wrażenie, że to właśnie o psy zabrane przez Neigh chodzi.

Gdy Neigh zgłasza się z konkretną ofertą dla psów zabranych w trakcie tzw. "interwencji", okazuje się, że w zasadzie żadna oferta jest niepotrzeba bo suka ma dom a szczeniaki są pod opieką TOZU.

Kto mi w takim razie powie do cholery o co tu chodzi??????????

Po lekturze tego wątku jedno jest pewne - nidgy w życiu więcej nie pojadę na interewencję z TOZem. Przynajmniej warszawskim, bo z krakowskim jakoś można się dogadać bez problemu - i zbiórkę pieniędzy na psa zrobić, i fizycznych przedmiotów i leków - kto nie wierzy niech sobie na wątek Moona zajrzy.

Tylko u nas jakoś pod górę.

A jak ktoś pisze, że Neigh fizycznie psom nie pomaga niech sobie na wątki wejdzie - krzyczkowe, Trusta, Radara, Beja, Teodora, Tygrysa, Tolki, persów ratowanych z pseudohodowli......do wyboru............................

Posted

A mnie tu nie dodawanie punkcików chodziło. Komu pomogłam ten to wie.

Wiem natomiast komu nigdy i z żadnego powodu nie pomogę, bo nic tak nie boli jak oszczerstwa i kłamstwa. I niczym tak się w życiu nie brzydzę.

A jak nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o jedno.

HOWGH
I mozecie sobie już dowolne rzeczy na mój temat pisać. Bo przejmowac należy się opinią ludzi, na których opini nam zależy. Taka mądrosc tu zdobyta.
I wniosek dla nowych : nigdy z nieznanymi osobami nie ustalajcie niczego "na gębę". Mail przynajmniej warto mieć.

Posted

Wiecie co, ja dalej niewiele rozumiem, ale to wszystko wygląda dość obrzydliwie. Z tego co zrozumiałam, żadna pomoc nie jest już potrzebna, więc Neigh - jako autorka wątku, może poprosisz o jego zamknięcie.
W tej chwili istnieje zupełnie bez sensu ...

Posted

sama nie wiem czy śmiać się czy płakać.... kolejny wątek, który pokazuje, że najlepiej to działać samemu bez nadmuchanych organizacji, fundacji, stowarzyszeń i innych tego typu zbiorowisk... jak ludzie mają ufać???? jak pomagać???????

Pierwsze słyszę tą bzdurę, że tu nie można zbierać pieniędzy na psy będące pod opieką organizacji - a gdzie to jest napisane, że nie można? :crazyeye: :shake:


Neigh :shithappens: ;)

Posted

gameta napisał(a):
Wiecie co, ja dalej niewiele rozumiem, ale to wszystko wygląda dość obrzydliwie. Z tego co zrozumiałam, żadna pomoc nie jest już potrzebna, więc Neigh - jako autorka wątku, może poprosisz o jego zamknięcie.
W tej chwili istnieje zupełnie bez sensu ...


Pozostaje jedna kwestia rozliczeń.... Ostatnio dziewczyna dostała bana na dogo za brak rozliczeń. Tu jednak jakieś pieniądze zostały zebrane, skoro p. Jola za nie dziękuje. Nie wiem jak się powinnam jako autorka wątku na którym do zbiórki kasy doszłom a rozliczeń i wskazania celu brak zachować. Napiszę po prostu do moda zapytanie i tyle.

Posted

A ja się zastanawiam nad jednym.
Gdyby Neigh była zwykłym śmiertelnikiem z ulicy, czy też tym sąsiadem/ sąsiadką pogryzioną przez psa i zwróciła się z prośbą o interwencję do TOZ też byłaby pociągana do dalszej odpowiedzialności za te psy?
To że Neigh się poczuwa do pomocy o czymś świadczy.
I potwierdzam jedno, w naszym krakowskim TOZ coś takiego jest nie do pomyślenia. Świetnie mi się współpracuje z inspektorami, są rzetelni i kompetentni. Jedynym minusem jest ich rzadkie pojawianie się na dogo, ale mają tyle interwencji, że trudno tego wymagać. Robią świetną robotę.
Wniosek po przeczytaniu tego wątku jest jeden.
Zamknąć oczy, nie widzieć nieszczęścia i mieć wszystko w d...
Jak otworzysz oczy, zawiadamiasz TOZ to jesteś beeeeeeeeeeee.

Posted

Neigh napisał(a):
Pozostaje jedna kwestia rozliczeń.... Ostatnio dziewczyna dostała bana na dogo za brak rozliczeń. Tu jednak jakieś pieniądze zostały zebrane, skoro p. Jola za nie dziękuje. Nie wiem jak się powinnam jako autorka wątku na którym do zbiórki kasy doszłom a rozliczeń i wskazania celu brak zachować. Napiszę po prostu do moda zapytanie i tyle.


Ale to Twój wątek, a Ty nie zbierałaś żadnej kasy, prawda ? Więc Ciebie to nie dotyczy chyba. Jest drugi wątek, o szczeniakach p. Joli - zawsze tam będzie mogła się rozliczyć :roll:
Szkoda nerwów na to wszystko, nie sądzicie ?

Posted

gameta napisał(a):
Ale to Twój wątek, a Ty nie zbierałaś żadnej kasy, prawda ? Więc Ciebie to nie dotyczy chyba. Jest drugi wątek, o szczeniakach p. Joli - zawsze tam będzie mogła się rozliczyć :roll:
Szkoda nerwów na to wszystko, nie sądzicie ?


Pewnie, że szkoda.
Tylko moim zdaniem Neigh jest tu ewidentnie szkalowana.
Czy w takiej sytuacji należy milczeć?
Moim zdaniem, nie.
Każda z nas pracuje na swoje dobre imię i takie traktowanie jest niedopuszczalne.

Posted

Nie mówię, że ma milczeć - przecież przedstawiła swoje stanowisko. Chodzi mi tylko o to, że dalsze prowadzenie tego wątku nie ma żadnego sensu, a energię tu włożoną można przenieść gdzie indziej ;)

Posted

gameta napisał(a):
Nie mówię, że ma milczeć - przecież przedstawiła swoje stanowisko. Chodzi mi tylko o to, że dalsze prowadzenie tego wątku nie ma żadnego sensu, a energię tu włożoną można przenieść gdzie indziej ;)


Święte słowa! Wszystko co powinno i nie powinno, zostało chyba powiedziane:roll:

Posted

[quote name='gusia0106']
Po lekturze tego wątku jedno jest pewne - nidgy w życiu więcej nie pojadę na interewencję z TOZem. Przynajmniej warszawskim, bo z krakowskim jakoś można się dogadać bez problemu - i zbiórkę pieniędzy na psa zrobić, i fizycznych przedmiotów i leków - kto nie wierzy niech sobie na wątek Moona zajrzy.
noo i chwała za to, ze to dopisałaś, bo ja już miałam pisać, zę Krakowski TOZ jest inny ;)

Posted

Szczeniaki z tamtego wątku też już chyba na tymczasach.
Jedno jest pewne, ja kasy nie zbierałam, tym samym ja sie rozliczać nie muszę.
A czy się pani Jola rozliczy czy nie - jej i dogo problem. Donieść nie doniosę, ale żadnych więcej "proszę o tym nie pisać" nie słucham

A co do zbierania kasy.
Ze zbieraniem kasy to jest tak - bo ja się dokładnie dowiedziałam u źródeł - zbierajac np. na Moona - podaje sie numer krakowskiego Toz z dopiskiem "Moon". Wtedy Toz ma obowiązek zagospodarowania tych pieniędzy w związku z tym psem ( wola darczyńców).
Zbierać sobie możesz np. na znalezionego wczoraj kotka. Ale to jest wtedy twój kotek a nie organizacji. Jeśli kotek jest pod opieka organizacji, wyadoptowywany na ich umowach to znaczy ze to jest ich kotek i zbierać nie mozesz. ( w sensie na swoje prywatne konto, mozesz nakłaniac do wpłat na organizację, na ten konkretny cel)
Nie wolno także osobie prywatnej przeprowadzać tak zwanych "zbiórek publicznych". Stąd różne afery po allegrach np.
Jak to Kraków rozwiązał nie wiem, ale się dowiem, po prostu żeby wiedzieć.
Człowiek sie całe życie uczy. Dostałam po tyłku, to teraz wiem, ze nie mozna zabrać psa z ulicy - tzn. mozna, ale trzeba zawiadomić policję np. ( Służę opowieścią o sprawie sądowej)

Warto to wszystko wiedzieć.


Racja jest jedna - szkoda zdrowia - napiszę do moda.

Posted

Neigh napisał(a):

A co do zbierania kasy.
Ze zbieraniem kasy to jest tak - bo ja się dokładnie dowiedziałam u źródeł - zbierajac np. na Moona - podaje sie numer krakowskiego Toz z dopiskiem "Moon". Wtedy Toz ma obowiązek zagospodarowania tych pieniędzy w związku z tym psem ( wola darczyńców).



no właśnie - czyli można zbierać na psy będące pod opieką organizacji na konto tej organizacji - podaje się nr konta org, dopisek do wpłat i już

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...