sonikowa Posted June 13, 2009 Posted June 13, 2009 Maszaberla napisał(a): Oby to byl TEN DOM :kciuki: Tak myślę. Że tak powiem, zaiskrzyło między Panią a Tofficzkiem od pierwszego zdjęcia ;-) Quote
NaamahsChild Posted June 13, 2009 Posted June 13, 2009 Toffik pojechał przed 17:00. Kochany staruszek:loveu: Szerokiej drogi, niech świat będzie dla Ciebie słodki jak Twoje imię.. Quote
sonikowa Posted June 13, 2009 Posted June 13, 2009 Tofficzek już w Łodzi, wszystko przebiega pomyślnie :-) Pojutrze o tej porze będzie już w swoim domu... Naa, bardzo dziękujemy za tych kilka pięknych dni dla staruszka pod twoim dachem. Quote
zuzlikowa Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 [quote name='sonikowa']Tofficzek już w Łodzi, wszystko przebiega pomyślnie :-) Pojutrze o tej porze będzie już w swoim domu... Naa, bardzo dziękujemy za tych kilka pięknych dni dla staruszka pod twoim dachem. Też przyłączam się do podziękowań!Naa...:loveu: Prawda,że można się w nim zakochać? Quote
bico Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 Emocjonująca podróż dziadziusia Tofficzka po nowy domek!:multi: Quote
NaamahsChild Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 Prawda:loveu: Toffik jest taki rozczulający w swojej starości.. taki kruchy, delikatny, człowiek chce się nim opiekować. Wydaje mi się, że coś widzi i wciąż coś słyszy. Ma świetny apetyt, lubi jeść i zaraz leciał do michy:evil_lol: Pije też dużo - chce chłopak żyć i, same przyznajcie, ma krzepę, co? Chciałabym na starość zachowywać się jak on - nie robić z siebie cierpiętnicy, hipochondryczki, przyjąć ją ze spokojem i powoli dreptając wędrować sobie przez resztę życia..:roll: Quote
Maszaberla Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 NaamahsChild napisał(a):Prawda:loveu: Toffik jest taki rozczulający w swojej starości.. taki kruchy, delikatny, człowiek chce się nim opiekować. Wydaje mi się, że coś widzi i wciąż coś słyszy. Ma świetny apetyt, lubi jeść i zaraz leciał do michy:evil_lol: Pije też dużo - chce chłopak żyć i, same przyznajcie, ma krzepę, co? Chciałabym na starość zachowywać się jak on - nie robić z siebie cierpiętnicy, hipochondryczki, przyjąć ją ze spokojem i powoli dreptając wędrować sobie przez resztę życia..:roll: Wspanialy dziadek Mam nadzieje ze dobrze zniesie podroz bo droga daleka :oops: Quote
ewatonieja Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 witam!odebrałam wczoraj Tofika od Patrycji o 20:30 po półgodzinnym spacerku oraz noszeniu na rękach doszliśmy do domu, (odległośc z 400-500m) zrobił po drodze to i owo zywo reagował na przechodzące pieski, był nimi zainteresowany w domu na raty pożarł cała puszkę mokrej karmy, a diabeł nawet szczekał na mnie ze chce wiecej , popił podjadł suchego i dreptał po mieszkaniu, co jakiś czas sie zawieszał , moj Dajmon uciekał przed nim :) za to miał 4 pary rak do głaskania, zesikał sie na dywan i przez brzydkie zapachy pochodzące spod ogona jeszcze o 23 poszliśmy na spacer, koope zgubił na chodniku :diabloti: w wybranym przez mnie miejscu nie chciał sie połozy więc posłanie wędrowało az ostatecznie położył się koło mojego materaca spał z głową ułożoną na materacu i ział mi w nogi :evil_lol: pobudka o przed 6 , wyszliśmy o 6:20 żeby zdazyc na transport do łodzkiego schroniska, siku zrobił na klatce :cool3: szczesliwie dojechalismy zabraliśmy koleżanke Mruczkę i małego wypierdka w typie sznaucera bez problemów dojechaliśmy do Pabianic, Toffik, jak sie okazało, nie musiał siedziec w kontenerze, zajął zaszczytne miejsce na kolanach Pani z Fundacji, która miała tez przygotowane dla niego miejsce z przodu samochodu niestety nie widziałam jak odjeżdzał bo musiałam złapac transport powrotny do Łodzi ,ale wszystko poszło sprawnie i pewnie jest juz koło Poznania mam nadzieje ze będa zdjęcia z nowego domku :) Quote
Marinka Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 [quote name='ewatonieja']witam!odebrałam wczoraj Tofika od Patrycji o 20:30 po półgodzinnym spacerku oraz noszeniu na rękach doszliśmy do domu, (odległośc z 400-500m) zrobił po drodze to i owo zywo reagował na przechodzące pieski, był nimi zainteresowany w domu na raty pożarł cała puszkę mokrej karmy, a diabeł nawet szczekał na mnie ze chce wiecej , popił podjadł suchego i dreptał po mieszkaniu, co jakiś czas sie zawieszał , moj Dajmon uciekał przed nim :) za to miał 4 pary rak do głaskania, zesikał sie na dywan i przez brzydkie zapachy pochodzące spod ogona jeszcze o 23 poszliśmy na spacer, koope zgubił na chodniku :diabloti: w wybranym przez mnie miejscu nie chciał sie połozy więc posłanie wędrowało az ostatecznie położył się koło mojego materaca spał z głową ułożoną na materacu i ział mi w nogi :evil_lol: pobudka o przed 6 , wyszliśmy o 6:20 żeby zdazyc na transport do łodzkiego schroniska, siku zrobił na klatce :cool3: szczesliwie dojechalismy zabraliśmy koleżanke Mruczkę i małego wypierdka w typie sznaucera bez problemów dojechaliśmy do Pabianic, Toffik, jak sie okazało, nie musiał siedziec w kontenerze, zajął zaszczytne miejsce na kolanach Pani z Fundacji, która miała tez przygotowane dla niego miejsce z przodu samochodu niestety nie widziałam jak odjeżdzał bo musiałam złapac transport powrotny do Łodzi ,ale wszystko poszło sprawnie i pewnie jest juz koło Poznania mam nadzieje ze będa zdjęcia z nowego domku :) Szerokiej drogi Toffi, jedź po swoje szczęście i czerp z niego garściami - - Wszystkiego co najlepsze :loveu::loveu::loveu: z utęsknieniem będę czekała na wieści o Tobie :loveu::loveu::loveu: Quote
sonikowa Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 ewatonieja napisał(a): Toffik, jak sie okazało, nie musiał siedziec w kontenerze, zajął zaszczytne miejsce na kolanach Pani z Fundacji, która miała tez przygotowane dla niego miejsce z przodu samochodu niestety nie widziałam jak odjeżdzał bo musiałam złapac transport powrotny do Łodzi ,ale wszystko poszło sprawnie i pewnie jest juz koło Poznania mam nadzieje ze będa zdjęcia z nowego domku :) Uff, tak się ciesze, że Toffikowi zafundowano taką luskusową podroż pod czujnym okiem szefowej Fundacji :-) Bałam się tej samotności - noclegu w schronie, jazdy w kontenerze... Ale od chwili opuszczenia Oławy dziadek Tofficzek cały czas jest z ludźmi! Wielkie dzięki, Ewatonieja, za ten nocleg dla dziadeczka, dzięki temu nawet przez chwilę nie czuł sie porzucony w jakimś kolejnym schronie.. Relacje i zdjęcia od Pani z Niemiec bedą, jesteśmy umówione na pierwsze wieści jutro wieczorem. Jednak ja chcę tylko wiedzieć, że dojechał szczęśliwie, reszta potem, bo wolę, żeby w te pierwsze godziny Pani zajęta była psem a nie mailem ;-) Quote
sonikowa Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 Dostałam właśnie info z Niemiec, że granicę przekroczono pomyślnie i podróż przebiega bez problemów. Tofficzek w dobrej formie jedzie sobie z przodu busika albo na kolankach albo przy stopach, jak woli ;-) Wymiziany, wygłaskany. Jego Pani dziekuje za zdjęcia z trasy - to twoje Myrkurku - mówi, że Tofficzek jest przesłodki i nie może się go doczekać ! To chyba wszystko idzie cudownie jak w bajce, co? Ale kciuki puszczamy dopiero w poniedziałek wieczorem ;-) Quote
zuzlikowa Posted June 14, 2009 Posted June 14, 2009 [quote name='sonikowa']Dostałam właśnie info z Niemiec, że granicę przekroczono pomyślnie i podróż przebiega bez problemów. Tofficzek w dobrej formie jedzie sobie z przodu busika albo na kolankach albo przy stopach, jak woli ;-) Wymiziany, wygłaskany. Jego Pani dziekuje za zdjęcia z trasy - to twoje Myrkurku - mówi, że Tofficzek jest przesłodki i nie może się go doczekać ! To chyba wszystko idzie cudownie jak w bajce, co? Ale kciuki puszczamy dopiero w poniedziałek wieczorem ;-) ...niech tak wszystko idzie dalej!...ale puszczamy w poniedziałek! Tofficzku...:loveu: Quote
MyrkurDagur Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 Cioteczki! Wróciłam po tych kilku dniach do domu i czytam z zapartym tchem Wasze relacje! Dostałam smsa od ewatonieja, gdy Toffik był już u niej - ależ się ucieszyłam, że dziadunio podróż do Łodzi ma już za sobą, jest cały i zdrowy. Teraz doczytuję, co też działo się dalej i jak na razie wszystko układa się wspaniale! (Nawet ta podróż na kolanach Pani z Fundacji :loveu:) Niemniej jednak czekam do wieczora - do momentu, gdy Tofficzek w nowym domku bezpieczny będzie - a do tego, jeszcze troszeczkę... wtedy radości końca nie będzie... Pragnę jednak dodać, iż jestem bardzo szczęśliwa, że Tofficzek ma tyle wspaniałych Cioteczek !!! Dziewczyny - dziękuję Wam !!! Wiele chciałabym napisać, ale poczekam do wieczora... aż Cioteczka sonikowa kolejne wieści nam podeśle ;) Quote
MyrkurDagur Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 Cały czas bardzo mocno kciuki trzymam i niecierpliwie na kolejne wieści czekam... Quote
sonikowa Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Ogłaszam uroczyście i oficjalnie, że kciuki można puścić! Właśnie rozmawiałam z Panią Toffika, który od południa grzeje dupkę w nowym domku. Jest bardzo spokojny, spodobały mu się dwa pozostałe psy w domu. Pani mówi, że strasznie słodko wygląda jak kręci tą pozostałością ogonka. I w ogóle słowo "słodki" jest dominujące. Pani mówiła zresztą, że już z drogi dwonili do niej ludzie z Fundacji i mówili, że będzie miała wspaniałego, słodkiego psa, bo Toffik zawojował cały autobus ;-) Pani wzięła też Tofficzka do weta, bo biedak kuleje mocno na jedną łapkę. Zrobiono mu badania krwi, i jak będą wyniki to będzie mu można podać jakieś leki. Myrkurku, pytanie do ciebie. Kieyd dokonano amputacji ogona? W książeczce jest że w lutym - czyli już w schronie? Czy możesz coś więcej o tym napisać? Pani i lekarz Tofficzka chcieliby wiedziec o nim jak najwięcej. A, Pani mówi też, że Tofficzek jest bardzo spokojny, wycofany, ale szczekac potrafi i u weta się wypyszczył kiedy nie mógł podejśc do innego psa ;-) Kieyd rozmawiałyśmy pies spał, ale się obudził i słyszałam jak Pani do niego czule mówi.. Myślę, że dziadzio wygrał los na loterii :-) I po,myśleć, że tydzień temu dopiero zapadała decyzja o adopcji.... Zdjęcia będą, ale później bo dziś padało. Quote
zuzlikowa Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Tofficzku!...cuda się zdarzają!Choć już czasami zwątpienie dopadało,to spojrzenie na te drepczące Tofficzostwo,nie pozwalało zrezygnować!...tak sie cieszę i ślę Pańci Tofficzka milijony czułych myśli! Dziękuję!:loveu::loveu::loveu: Tofficzku...Ty wiesz- długo...szczęśliwie i w zdrowiu!:loveu::loveu::loveu: Quote
MyrkurDagur Posted June 16, 2009 Author Posted June 16, 2009 AAAAAAAAAAAA ależ się cieszę !!!!!! :multi: A swojej radości nawet opisać nie potrafię :multi: Sonikowo Droga :loveu: Piękne, najpiękniejsze, wymarzone wieści ! Lepszego i magiczniejszego zakończenia wymarzyć nie mogłabym sobie :loveu: Czuję ogromną ulgę, bo byłam niepewna, jak Tofficzek zniesie wszystkie etapy tej układanki prowadzącej do oczekującego na niego domku - ale udało się ! :multi: Tak pięknie wszystko przebiegło, a jeszcze piękniej zakończyło się ! Toffik ma dom !!!!!!! :sweetCyb: Toffik ma najcudowniejszy dom !!! :loveu: Sonikowa :loveu: - dziękuję Ci z całego serca za ofiarowanie Toffikowi tej jedynej, wymarzonej szansy oraz za to, że czuwałaś tak wspaniale nad wszystkim !!! :Rose::Rose::Rose: Dziękuję !!! :loveu: Dziękuję Wam wspaniałe Cioteczki !!! :loveu: Każda z Was pomogła doprowadzić tę misję do szczęśliwego końca !!! Każda z Was przyczyniła się do połączenia elementów tegoż misternego planu !!! Dziękuję Wam !!! :Rose: :Rose: :Rose: Dziękuję za wsparcie i za to, że los dziadziusia nie był Wam obojętny ! Śledziłyście jego historię, trzymałyście za niego kciuki i życzyłyście mu jak najlepiej ! A wszystkie życzenia spełniły się !!! :loveu: Jeszcze wiele chciałabym napisać, ale to później ;) :lol: ************************ Amputacji ogona dokonana już w przytulisku i z tego, co pamiętam - tuż po tym, jak Toffiś do niego trafił. Został bowiem znaleziony z roztrzaskanym ogonkiem... Pan z przytuliska mówił, iż obawiali się tej operacji, ponieważ Toffiś staruszkiem jest, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło - dziadzio przeżył operację. O różne sprawy mogę oczywiście dopytać i jeszcze się upewnię o ten luty. Cieszę się, że Pani zajęła się jego kulejącą łapką - odnosiłam wrażenie, że utrudnia to biedakowi chodzenie... serca człowiek nie miał na smyczy go prowadzić, a na rękach z takim Toffisiem to ciężko troszkę :lol: Toffiś szczeka :loveu: I pomyślać, że nigdy nie było mi dane usłyszeć szczeku naszego dreptającego dziadzia :lol: ************************ :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: Quote
Wet-siostra Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Czytam i aż się mi łezka w oku kręci...Ze szczęścia,oczywiście... Żeby wszystkie psiaki doczekały się tak szczęśliwego zakończenia!!!:loveu: Kolejny Staruszek ostatnie dni swego życia spędzi w kochającym domku i odejdzie za TM , ale nie sam... Tofficzku,jak najdłuższego szczęśliwego życia!:loveu: Quote
sonikowa Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 MyrkurDagur napisał(a): O różne sprawy mogę oczywiście dopytać i jeszcze się upewnię o ten luty. Cieszę się, że Pani zajęła się jego kulejącą łapką - odnosiłam wrażenie, że utrudnia to biedakowi chodzenie... serca człowiek nie miał na smyczy go prowadzić, a na rękach z takim Toffisiem to ciężko troszkę :lol: Kochana, dowiedz sie koniecznie! zadzwon do przytuliska i o wszystko wypytaj. Skoro Pani tak zdecydowanei zabrała się za leczenie Tofficzka i ma w dodatku weta pod reką (bo u niego pracuje ;-)) to dajmy im jak najwięcej informacji, To może tylko pieskowi pomóc. Zapytaj o tę lapkę - czy od początku kulał? czy to kwestia urazu po wypadku czy być może reumatyzmu? Ja go nie widziałam i nie potrafię nic o tym powiedzieć... Quote
NaamahsChild Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Jego sposób poruszania wygląda jakby miał zmiany zwyrodnieniowe w stawie, ale nie jestem w stanie postawić diagnozy. W każdym razie doskonale rozumiem nową Panią Toffika, to wdzięczny psiak, ale z charakterem:razz: Quote
supergoga Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Bardzo bardzo się cieszę, bo czasem czas to czynnik któy o wszystkim decyduje. I radość we mnie, że Toffik ma domek i płaczę, że nie doczekał nasz Dziadunio. Tiffiku - trzymam kciuki za twoje długe spokojne życie. Quote
zuzlikowa Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Tofficzku...wrócę! Spragnionam nowych wieści o Tobie i Twoim życiu! Dreptaj szczęśliwie na zdrowych już nóżkach!:loveu: Quote
MyrkurDagur Posted June 16, 2009 Author Posted June 16, 2009 [quote name='sonikowa']Kochana, dowiedz sie koniecznie! zadzwon do przytuliska i o wszystko wypytaj. Skoro Pani tak zdecydowanei zabrała się za leczenie Tofficzka i ma w dodatku weta pod reką (bo u niego pracuje ;-)) to dajmy im jak najwięcej informacji, To może tylko pieskowi pomóc. Zapytaj o tę lapkę - czy od początku kulał? czy to kwestia urazu po wypadku czy być może reumatyzmu? Ja go nie widziałam i nie potrafię nic o tym powiedzieć... Mam kilka informacji w sprawie Tofficzka, od Pana z przytuliska. Toffik trafił do niego 5 lutego, czyli operacja została wykonana tuż po tym, jak dziadzio znalazł się tam. Wcześniej leżał obok torów kolejowych z roztrzaskanym ogonem. Jeśli chodzi o jego kulejącą łapkę - Pan nie pamięta dokładnie, czy on kulał od początku, czy też zaczęło się to u niego, ale przypuszcza, że to mogło się u niego zacząć... Toffik to ciężkie ciałko na krótkich łapkach, a do tego była zima, pies częściowo przebywał na chłodnym betonie... Pan powiedział, iż możliwe jest, że to coś na tle reumatycznym, jakieś zapalenie kości lub stawów. Pan sądzi, że można spróbować pomóc psiakowi w takiej sytuacji. Quote
Gosiapk Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Toffiś ma dom? A ja nic o tym nie wiem?! :loveu: Quote
Maszaberla Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 supergoga napisał(a):Bardzo bardzo się cieszę, bo czasem czas to czynnik któy o wszystkim decyduje. I radość we mnie, że Toffik ma domek i płaczę, że nie doczekał nasz Dziadunio. Tiffiku - trzymam kciuki za twoje długe spokojne życie. No wlasnie tu sa zawsze emocje i mieszane uczucia - radosc ze jednemu sie udalo, zal, wielki zal ze inny nie zdazyl... Tofficzku udalo Ci sie staruszku :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.