auraa Posted January 26, 2016 Posted January 26, 2016 Cioteczki, szukam kogoś do wizyty przed adopcyjnej w Mościskachy przed Izabelinem. Z Żoliboża to bardzo blisko, kto jest z tamtych okolic? Quote
AMIGA Posted January 27, 2016 Posted January 27, 2016 Pytane - czy Nino już mówi hau hau po fińsku, czy hau hau po rumuńsku? Jak ja uwielbiam czytać takie szczęśliwe historie :) 1 Quote
Gabi79 Posted January 27, 2016 Posted January 27, 2016 Dawno mnie tu nie było, a tu podwójny happy end, wspaniale!!! Mam zapytanie o Daszkę od Pani z Oslo. Z rozmowy tel. i maili wynika, że to bardzo dobry dom, Pani Magda bardzo sympatyczna, odpowiedzialna, ale mam ogromny steres i nie wiem, jaką podjąć decyzję? Quote
jola_li Posted January 27, 2016 Posted January 27, 2016 Ja myślę, że jeżeli dom jest tak dobry jak piszesz, to nie ważne czy to Brazylia czy Norwegia. Psince potrzeba prawdziwego serca dowolnej narodowości i lokalizacji :). 1 Quote
Gabi79 Posted January 27, 2016 Posted January 27, 2016 18 minut temu, jola_li napisał: Ja myślę, że jeżeli dom jest tak dobry jak piszesz, to nie ważne czy to Brazylia czy Norwegia. Psince potrzeba prawdziwego serca dowolnej narodowości i lokalizacji :). Na razie jesteśmy na etapie korespondencji mailowej. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Quote
Gabi79 Posted January 27, 2016 Posted January 27, 2016 O 14.10.2015o16:54, Nutusia napisał: Historia panny H. jest na wątku Bezika :) A ja uprzejmie donoszę, że Czetka... "sprzedana"! :D P. Kasia wczoraj przyjechała z przyjaciółką (czy siostrą może..) - obie zachwycone szczotą, choć ta była bardzo zmęczona po emocjach przeżytych u Doktora, a co za tym idzie była... bardzo grzeczna ;) W podróż do Helsinek wyruszy na koniec listopada. Wtedy p. Kasia będzie mogła wziąć parę dni urlopu. Przyleci po Czetuchę i będzie mogła zostać z nią kilka dni w domu, żeby się mała przyzwyczaiła do nowej rzeczywistości. Będzie mieszkała na przedmieściach Helsinek, tuż nad zatoką :) W Finlandii psy muszą chodzić na smyczy wszędzie, poza wydzielonymi, ogrodzonymi wybiegami. Mam więc miesiąc na przyuczenie Czetki do smyczy. P. Kasia chciała nawet adoptować psa z tamtejszego schroniska, ale jak już je znalazła, okazało się, że mają... 4 (słownie: cztery) psy do adopcji, wszystkie duże. Czy my kiedykolwiek choć zbliżymy się do tego ideału? Wątpię! Na pewno nie za mojego życia :( Czetka została wczoraj zaszczepiona na wściekłość, zaczipowana i dr Ania opróżniła śmierdzące gruczoły. Kolejny etap - sterylka. Helcia została oceniona na ok. 2-3 lata. Załapała się na manicure i oczyszczenie gruczołów. Usługa - gratis! :) Teraz odrobaczamy przez 3 dni i za tydzień jedziemy na szczepienie. Potem też sterylka... Rozmawiałam wczoraj dłuuuuugo z p. Kasią z Zabrza. Domek się jawi idealny - Pańcia (czyli Mama p. Kasi) cały czas w domu, mieszkanie co prawda w bloku, ale na parterze, z malutkim ogródkiem. P. Kasia ma yorczkę, która jest częstym gościem u Mamy, a poprzednia suczka Mamy (pekinka z pseudo wzięta ze schroniska w Gaju) często bywała u p. Kasi. Mała Miki odeszła przedwcześnie - miała 7 lat i odeszła z powodu przerostu mięśnia sercowego :( Pani chciała zupełnie inną psinę - stąd wybór padł na Czetkę, ale ponieważ była już "zarezerwowana" przez drugą p. Kasię ;), wspomniałam, że najprawdopodobniej będę miała do adopcji coś na kształt i podobieństwo pekińczyka. Wtedy się okazało, że przednia psina to była właśnie pekinka. Znak? Przeznaczenie? P. Kasia zadzwoniła do Mamy, pokazała jej zdjęcia, Mama uroniła łezkę i powiedziała, że pewnie jeszcze długo będzie wołała na nią Michasia... Teraz czekamy na wizytę PA i... działamy! :D Jeśli to wypali, adopcja będzie taka jak w przypadku Soni - sunia będzie u Mamy, ale umowa będzie podpisana z Córką, czyli z p. Kasią. Tak więc, na kształt i podobieństwo Czterdziestki (czyli małej Tośki), Pięćdziesiątka też się u mnie nie zasiedzi i dom właściwie znalazła zanim zdążyłam poprosić Kasię o ogłoszenia :D Widzę wiele podobieństw w adopcji Czetki i Daszki Kochane ciocie, zajrzyjcie proszę na wątek Daszki, może posłużycie radą, coś podpowiecie, zasugerujecie, Będę ogromnie wdzięczna Quote
Nutusia Posted January 28, 2016 Author Posted January 28, 2016 5 "moich" psiaków pojechało za granicę. Wróciła Chmurka, ale nie traktuję tego w kategoriach porażki. Tym bardziej, że Państwo się zachowali bardzo ładnie - jak cywilizowani ludzie ;) Quote
Nutusia Posted January 28, 2016 Author Posted January 28, 2016 Właśnie robiłam porządek w mailach i zauważyłam, że przeoczyłam wstawienie tu jednej wiadomości od Czetoliny. I to jak ważnej!!!! P. Kasia się wreszcie doczekała, żeby Czetka cosik... zmalowała ;) Pani Magdo, a tu nasza madralinska zabrala sie za poranny przeglad prasy. I nawet zlego slowa nie moge powiedziec bo po pierwsze ciesze sie ze cos nareszcie zmalowala (juz nudno bylo pisac jaka to Czetusia grzeczna i ukladna:)), a po drugie to ta gazeta przywieziona z Polski po Swietach lezala na sofie 2 tygodnie i jakos nie mialam czasu/checi sie za nia zabrac wiec Czetulec postanowil mnie wyreczyc:). Oczywiście jest załączona fotka. Przesłałam do Joli ;) 1 Quote
b-b Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 I mnie u dziewczyn daaaaaaaaaaaaawno nie było. Przyznam się, że cofnęłam się tylko o 10 stron ale czytania i tak miałam sporo :) Wspaniale, że dziewczyny mają się WSPANIALE :D 1 Quote
Kasiapl Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 I wzajemnie b-b. :) to znaczy Ludzie też maja się wspaniale mając przy sobie zwierzaki. Myślę, że każdy tutaj potwierdzi, że dom bez zwierzaka jest jakiś taki... niekompletny. Zwierze dostaje, ale też mnóstwo daje. Relacja w 100% WIN- WIN, przynajmniej jeśli chodzi o Helcię. Kurcze... jak to było bez Helci? No nie wiem... nie wiem... Co zaś do wątpliwości czy wydać pieska za granicę. Ja nigdy nie miałam przyjemności wyadoptować zwierzaka tak daleko (tu za miedzę owszem, 2 kotki i 7 zeberek) ale sama zostałam przez Nutusie gruntownie "przetrzepana" i myślę, że nawet zdalnie bym odpadła z "castingu" jakby coś było na rzeczy. Dziś już z humorem to wspominam, ale było kilka takich momentów pt "Ona chce jak najlepiej, a ja przecież nie mam nic do ukrycia". ;D Ale przy drugiej wizycie PA już mi było gorrrrąco ;D...Ja szykowałam historie zamówień w Krakvecie, żeby było widać, że mój pies karmiony całe życie dobra karmą, historie choroby, żeby było widać, że zrobiliśmy co było możliwe, żeby uratować, ale też ze bieżące sprawy ogarnięte na czas. Ja szperałam po albumach, a matka grabiła ogródek 3 razy, żeby nie było, że kolec jest jakiś z róży i pies se łape skaleczy. Mówię Wam śmiesznie to wyglądało jak żeśmy się szykowały do adopcji Helci. A te napięcie... Na szczęście chemia zagrała. UFFFF...Bo jak nie my to kto? :)) Fajnie sie to wspomina :) A co do Daszki: Czy Pani zainteresowana adopcją Daszki miała wcześniej zwierzaczka? Ja zawsze sobie tak tłumaczyłam, że powiedzieć można wszystko, ale pokazać fotke sprzed 5ciu lat, gdzie widać, że zwierzę kocha i jest kochane... no to już nie tak łatwo sfabrykować. Myślę też, ze chociaż teoretycznie wszędzie można zrobić krzywdę, to jednak niestety w Polsce wciąż łatwiej to przychodzi niż za granicą. Prawo, przepisy, rejestracja zwierząt, nadzór ... może się mylę, ale jesli pies ma czipa, a tam to raczej obowiązkowe to Właściciel zwierzaka w Polsce ma nieporównywalnie wiekszą... "swobodę". Nie widzę też tutaj jakiegoś "parcia na szkło" że Pani się upiera przy konkretnym psie, bo "dziecko ma alergię, a tak pragnie pieska, więc to musi być ten młody zdrowy york". Nie ujmując nic Daszeńce, bo jest urocza oczywiście. Ale wiemy jak czasem działa moda na rasę ;( Tyle mogę powiedzieć jako debiutantka w tych tematach. Będzie dobrze. :) 1 Quote
konfirm31 Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 Tu problemem nie jest zagranica i dalsze losy pieska, ale jego 1,5 godzinna podróż w luku bagażowym. Mam w tej kwestii mieszane uczucia. Z jednej strony(tej rozsadnej) uważam, że po odpowiedniej sedacji, pies(nawet lękliwy) może tak podróżować w dobrze zabezpieczonym transporterze, z drugiej strony, odzywa się we mnie panikara... Dobrze, że to nie ja decyduję ;) Quote
Nutusia Posted January 28, 2016 Author Posted January 28, 2016 Kasia, nie ma letko! Ja też do końca życia będę wspominała wizytę PA, którą u mnie przeprowadzono, zanim na DT trafiła do nas Tośka :D Pięć razy powtarzałam wizytatorce, że naszego Oskara utuczyć się nie da i zaklinałam się na wszelkie świętości, że go nie głodzimy ;) Trauma większa niż matura z matmy! :D Dopiero później się przekonałam po co to wszystko. Ale rozumiem, że "normalni" ludzie mają prawo nie rozumieć ;) A i tak co jest zapisane w górze stać się musi. To, że Helcia jest tam gdzie jest było przecież jednym wielkim zbiegiem okoliczności i zrządzeniem losu! Zgadzam się, że adopcje zagraniczne są w sumie bezpieczniejsze niż polskie. W takiej Szwecji się psu wykupuje ubezpieczenie na zdrowie, w Anglii jeszcze dobrze nie zdążą psa zgubić, a już dzwoni straż miejska, że pies się znalazł, w Norwegii ze smyczy spuszczać nie wolno, a w Luksemburgu szukać zaginionego psa bezinteresownie pomagają napotkani na drodze ludzie - u nas wszystko to jest jeszcze nie do pomyślenia :( Jeśli chodzi o luk bagażowy - tak jak napisałam na wątku Daszki, ja bym swojego psa w życiu na coś takiego nie zapisała. Ale też nie oddałabym psa do hotelu, nie umiałabym go trzymać w kojcu, tylko na zewnątrz, więc swoje "zboczenia" mam i trudno - jakoś muszę z tym żyć ;) :D 1 Quote
konfirm31 Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 No, to ja zła kobieta jestem - swoje psy oddaję do hotelu(z konieczności) Quote
Kasiapl Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 6 minut temu, Nutusia napisał: Kasia, nie ma letko! Ja też do końca życia będę wspominała wizytę PA, którą u mnie przeprowadzono, zanim na DT trafiła do nas Tośka :D Pięć razy powtarzałam wizytatorce, że naszego Oskara utuczyć się nie da i zaklinałam się na wszelkie świętości, że go nie głodzimy ;) Trauma większa niż matura z matmy! :D Dopiero później się przekonałam po co to wszystko. Ale rozumiem, że "normalni" ludzie mają prawo nie rozumieć ;) No i nazwaliśmy sprawy po imieniu Nutusiu. Ja sie raczej szykowałam na "Ziutki sie nie da odchudzić" "Inwigilację" wówczas zrozumiałam, po odliczeniu do 100 i spowrotem jeszcze raz potwierdziłam, że mam jak najlepsze zamiary no i poszło... czyli nie jestem normalnym ludziem, tylko normalnym dogomaniakiem ;D I dobrze mi z tym bez dwóch zdań ;D paparapa ;D Co zaś do Daszki. Ja jestem z tych co prawie nigdy nie mówią "nigdy". Robię rozeznanie jakie mam opcje. Na pierwszy rzut oka powiem NIE. Ziutka i luk - NIE. Ale w życiu różnie bywa. Jeśli by mi np wyszło, że muszę wyjechać daleko, na długoo i mam opcje albo Ziutkę zostawić, albo przewieźć, to bym zabrała. Pewnie całe lotnisko by wiedziało że Ziutka leci, ale bym jej samej nie zostawiła. Ale na szczęście rzadko się w życiu zdarzaja takie czarno- białe sytuacje i w przypadku Daszki są jeszcze inne opcje: inna linia = kabina, a nie luk bagażowy, busik... co za problem? Może dywagujemy o opcjach i konsekwencjach, a okaże sie , że bilet kosztował 99 PLN i nie jest to problem. (ja latam za max 99 PLN a czasem i za 19 PLN do Holandii. Zresztą nie znam tego pieska. Bo psy, jak ludzie jedne wrażliwe, inne nic a nic... ja tam na przykład bardzo lubię latać podczas gdy większosc moich znajomych nie znosi lotów. Mnie pies w samolocie nie napawa przerażeniem. Bardziej ludzie, którzy sie idiotycznie czasem tłumaczą "oddam psa z powodu wyjazdu za granicę". Tutaj tak bym konkretnie sie wyraziła...Noż....Wiemy o jakie wyrażenie chodzi.... Quote
Nutusia Posted January 28, 2016 Author Posted January 28, 2016 Nie, Krysiu, tego nie można rozważać w kategorii zły czy dobry - absolutnie! Ja tak mam, że bym nie oddała i ponoszę tego konsekwencje - tyle ;) Z konieczności nie możemy się nigdzie ruszyć z domu oboje i choć mi czasem z tego powodu źle czy przykro, nie umiem inaczej... Ale z pewnością, gdybym została postawiona pod ścianą, to i hotel bym przeżyła i luk bagażowy. Znaczy się bardziej moje psy by przeżyć musiały ;) Quote
Kasiapl Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 5 minut temu, konfirm31 napisał: No, to ja zła kobieta jestem - swoje psy oddaję do hotelu(z konieczności) Oj, żeby wszystkie psy w Polsce miały tylko takie problemy i takie "złe" Panie, co do hotelu oddają w razie konieczności. OBY. OBY. OBY. Quote
b-b Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 Nie chce zaśmiecać wątku dziewczynek...ale to, że tu jestem zawdzięczam mojej Yoko suni rasy shih. Tylko przez to jak szukałam odpowiedniej hodowli znalazłam w necie tylko informacji o pseudo, o tym jak psiaki są wykorzystywane aby nabić kasę swoim :panom'. Nie wiedziałam o tym - no powiedzmy sobie szczerze nie interesowałam się tym. Miałam zawsze psiaki w domu, zawsze tylko znajdki. Ogłoszenia na słupach nie dawały rezultatu no i psiaki zawsze zostawały u nas (było ich w sumie 4) Było bo teraz został tylko jeden 14 letni mały urwis Reszta z powodu wieku odeszła za TM. Wiec zauroczona rasą chciałam mieć choć raz psiaka takiego no wiecie - z wyboru :) I to przez nią tu jestem, bo przez nią zaczęłam się interesować i pogłębiać wiadomości znalezione w necie. Wracając do Daszki. Jestem pewna, ze Pani nie miała pojęcia co się z psiakiem dzieje w luku i przez to nie myśląc wykupiła bilety na tą linię. Jeśli faktycznie będzie jej zależało na psiaku to zmieni lot na inną linię aby psiaka mieć przy sobie. Psiaki znajdki i ze schronisk już wystarczająco dużo przeszły i nie trzeba dodatkowo obciążać ich takimi przeżyciami. Dla mnie moje psiaki ...to jak dzieci rodzone i nigdy bym ich do luku nie oddała. No chyba, że pozwoliliby mi siedzieć tam razem z psami. Na taki układ jeszcze bym poszła. A Helcia od początku "wpadła" mi w serducho bo te zębole ma jak moja małpa :D Quote
jola_li Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 Już wiem gdzie są niegdysiejsze śniegi! W Finlandii :)!!! Musiała być ciekawa ta gazeta - żeby tak od dechy do dechy ;)... 2 Quote
jola_li Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 1 godzinę temu, Nutusia napisał: w Anglii jeszcze dobrze nie zdążą psa zgubić, a już dzwoni straż miejska, że pies się znalazł, Pudle znalezione na poboczu drogi w Winchester (przeklejam z Metamorfoz) (Ale wiem, że mimo wszystko jest tam pieskom o niebo lepiej niż u nas. A może to amerykańskie Winchester?) Quote
Ryss Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 32 minut temu, jola_li napisał: Jak to zrobić, żeby wklejało się pionowo??? Tak: 1 Quote
jola_li Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 33 minut temu, Kasiapl napisał: No to pozdrowienia od Zębolka :) Spojrzałam i, w pierwszej chwili, pomyślałam, że to już chyba przesada, żeby najpierw Helcię na granatowo, a teraz na różowo uśliczniać ;). Dopiero po chwili dostrzegłam, że to nie Helciowy "róż" :). 1 Quote
Kasiapl Posted January 28, 2016 Posted January 28, 2016 Nie nie, to rączka która jest jak zawsze na właściwym miejscu gotowa do głaskania ;) a ten pofarbowany żabocik widać powyżej. Różom na psach mówimy stanowcze NIE ;D Quote
mari23 Posted January 30, 2016 Posted January 30, 2016 zaglądam tu do Was, żeby się z "doła" wyleczyć, cudowny ten wątek i szczęśliwy :) w takim momencie, gdy łzy dławią a w głowie próżnia, dziękuję, że mogę w taki sposób odzyskiwać nadzieję i wiarę w ludzi... kocham Was !!! Quote
auraa Posted January 31, 2016 Posted January 31, 2016 Te dwie biedy trafiły na cudownych ludzi i w tym tkwi tajemnica tego wątku:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.