Pipi Posted June 1, 2009 Author Posted June 1, 2009 Nie ma takiej możliwości,żeby on zmieścił się w domu enia.Już był/pisałam o tym przedtem/,jeszcze gorzej się bał.Może,gdyby był sam,tylko z nami?,u mnie w domu 11 suk mieszka.Muszę coś wymyśleć.Tylko co? Olga7,dziękuję za chęć pomocy.Zorientuję się co do tych desek.Ciężko jednak znależć chwilę.Dzień za krótki,a nawet noc. Quote
Olga7 Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Pipi- wysłałam Ci w temacie Gucia i tych suczek -dwa listy na Twego maila. Może uda się znależć pomoc Wam oraz tym psom z pola . W tel. kontaktach mogę pomoc jeszcze w tym m-cu ,żeby odciążyć Was w kosztach-gdyby co. Pozdr. Quote
enia Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 Może ktoś ma wolne miejsce dla małego Gucia? :roll: Quote
Pipi Posted June 7, 2009 Author Posted June 7, 2009 Minęło kilka dobrych dni i sama widzisz enia,że nie ma szans Gutek,raczej ciężko z tym.Trochę mnie tu nie było,ale to dlatego,że nic właściwie się u nich nie dzieje.Sabcia dostaje cały czas leki i jest poprawa.Zaczęła powoli obrastać w "piórka",na razie się nie drapie,jest wesoła,bawi się.Mama Nora,do mnie przyzwyczaiła się bardzo,do tego stopnia,że jak wychodzę od nich,ona piszczy,szczeka,płacze,że poszłam.Samochód mój rozpoznaje z daleka i jak odjadę,to sąsiadka mówi,że Nora tak jak Shiva wyją przez jakiś czas. Gucio jak Gucio,nic się nie zmieniło.Stawiam mu miseczkę pod nos,zastawiam taką ścianką z dykty i pilnuję żeby zjadł,bo inaczej matka nie je swojego,tlko idzie i zjada mu wszystko.Z ręki nie ma szans żeby jadł.Już raz mnie ugryzł,jak za bardzo mu podsunęłam do pyska.Jest tylko taka poprawa,że jak idzie to nie sika.Kiedy ja do nich nie wejdę,to on siedzi na posłaniu.Zmuszam go do tego żeby wyszedł trochę sie przeleciał.Stoję przy posłaniu,kucam,przemawiam do niego,a on biega w koło mnie i chce na posłanko.Po jakimś czasie ustąpię mu i wraca do siebie.Już jakiś czas nie słyszałam jak on krzyczy.Może mu odpuściły?Albo,on się poddał i dały mu spokój.Jestem/przynajmniej sie staram/ czujna i obserwuję co tam u nich. Jednak nie ukrywam,że jestem baaardzo zmęczona:placz::placz::mad: Z Sabą na kontroli nie byłam.Pana doktora nie ma do środy.Pojedziemy w następną sobotę.Przy okazji umówię się na sterylizację Nory,bo 23 czerwca minie trzy miesiące jak cieczka się skończył,czyli już mozna ciachać. Quote
Nadziejka Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 :kociak::kociak::kociak::kociak::Dog_run::Dog_run::painting::painting::painting::iloveyou::iloveyou:o panie losie - spraw by kazdy dzien byl coraz lzejszy :loveu::loveu:jak ja mysle o Was kofaniiii !!! Pipiniu trzymaj troszenke za mnie kciuki , bo ja tez mam prace :loveu:ciesze sie , bo tyyyle czasu niczego na dluzej nie bylo ..ale ponoc na kilka miesiecy :multi:pozdrawiam was ludeczki i istotki ciudooowne :loveu:buziaczkow milion!! Quote
Pipi Posted June 13, 2009 Author Posted June 13, 2009 Ewa,dziękuję,jesteś kochana.A ja 10.06.2009,w środę byłam na kontroli z Sabą.W zeskrobinie jest martwy nużeniec.Leczenie idzie w dobrym kierunku,Saba odrasta.To znaczy odrasta jej sierść.Zalecenie takie,że dalej podawać leki i po dwóch tygodniach znowu do kontroli.Na 20 w sobotę następną najprawdopodobniej Nora na sterylkę.Jeszcze mam zadzwonić i uzgodnić dokładnie. Rozliczenie zrobiłam na drugim wątku,tym ogólnym.Bardzo dziękuję za okazaną pomoc i wpłaty. Arka,Tobie osobne, specjalne podziękowania.Bez Twojej pomocy była by "kiszka",jak to sie mówi.Dziękuję pięknie,najpiękniej jak tylko potrafię.A piesy co dziennie słuchają,że ciotka Aniela je kocha i mają być wdzięczne i grzeczne i Saba ma zdrowieć jak najszybciej.One rozumieja i starają się.Gutek tylko uparty i nie bardzo słucha.Niewdzięcznik jeden. Zrobię zdjęcie,ale potem,bo straszny deszcz u nas w tej chwili. Quote
Nadziejka Posted June 13, 2009 Posted June 13, 2009 :thumbs::Rose::ylsuper::ylsuper:Pipi kochana:loveu::loveu:[SIZE=2]trzymajcie sie mocniutkoooo :loveu:zdroweczka duuzo dla was ! jak ty pieknie i piesiatka dbasz anilele hohooooo i kotusie tez maja raj u was w domku :Dog_run::Dog_run::kociak::kociak:ja podziwiam , ze masz tyle sily i umiesz wszystko polaczyc :multi:trzymam za was caly czasss mocno - zeby wam zdrowia i milosci nie brakowalo 1!!:bye::bye:jest ta moja praca , no jest , ciesze sie bardzo , bo chocby tylko na troszke , to zawsze cos! milo , spokojnie , w sklepie ciucholandzie . Quote
Nadziejka Posted June 13, 2009 Posted June 13, 2009 :Dog_run::iloveyou:Sabuniu serduszkooo nasze tys pieknotka ! zarastaj nam zarastaj a jakze :loveu::loveu: Quote
Pipi Posted June 13, 2009 Author Posted June 13, 2009 Ewa,bardzo się cieszę,że znalazłaś pracę.Wiem,że się cieszysz i rozumiem.Może wypłata skromniutka,ale do ludzi poszłaś.Wiem po sobie,że latam teraz jak wiedźma na miotle,ale 8 godzin jestem wśród ludzi i cieszę się bardzo.Masz teraz okazję,żeby się ubrać ładniej,poprostu zadbać o siebie,a to bardzo dużo.Intelekt podciągniesz he he.Cieszę się razem z Tobą :multi::multi::loveu::loveu:;););) pa pa Quote
Nadziejka Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 :bye::bye::Dog_run::Dog_run:Pipiniu pozdrawiam wieczorkiem kochani:multi::multi:wysylam ci pw pozdrawiam serdecznieeeeeee:loveu::loveu: Quote
Pipi Posted June 21, 2009 Author Posted June 21, 2009 Zaniedbałam troszeczkę ten wątek,przepraszam,postaram się nadrobić zaległości.Na początek Sabusia w nowych "piórkach"" class="ipsImage" alt="">" class="ipsImage" alt="">" class="ipsImage" alt=""> Quote
Pipi Posted June 21, 2009 Author Posted June 21, 2009 Saba jest wesoła,bawi się,ma apetyt.Na razie wszystko jest dobrze.Cały czas podaję jej leki.W sobotę postaram się pojechać do kontroli.Nora,jak się uda,to do sterylki pojedzie.Gucio,jak to on,dzikus,ale tak jak by trochę mniej się boi.Zaczął trochę wychodzić z posłania i się ruszać.Ciekawa jestem,czy psy na autyzm chorują.Ja zaobserwowałam,że on ma swój świat.Wogóle nie interesuje się otoczeniem.Jak już się ruszy,to biega i nawet się nie rozgląda w koło,tylko patrzy takim tępym wzrokiem przed siebie.Za chwilę znowu siada na legowisku i siedzi bez ruchu nawet ok 15 minut.Podchodzę,zagaduję,wyciągam rękę,a on nie reaguje,tak jak b mnie nie widział,jakbym była nieobecna.A są chwile,kiedy patrzy mi prosto w oczy i warczy,albo raczej tak popiskuje,jakoś mruczy.Zrobiliśmy jemu oddzielne legowisko,ale nie chce.Siedzi tam gdzie zawsze.Je,bardzo powoli,ale je.Ja pilnuję,żeby "wiedźmy"mu nie zjadły.Wygląda dobrze,błyszczy się ładnie.Tylko świat go nie interesuje.Słuchajcie,jak mu pomóc?Wiem,że mi się oberwie za chwilę,ale myślałam,że przydał by się dla niego np. ktoś taki jak jamor.Zajmuje się on psami.To prawdziwy fachowiec.Byłam wczoraj u niego i na własne oczy widziałam,jak potrafi z psami pracować.Jest jednak jedna przeszkoda.Tam trzeba płacić. Quote
Olga7 Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 Pisałam Ci niedawno Pipi i podsyłalam linki z kontaktami do psich psychologów/behawiorystów - nie masz czasu pewnie do nich napisać i poradzić się choć korespondencyjnie ? A nuż może ktoś z nich zainteresuje się zawodowo takim przypadkiem jak Gucio i potraktuje go jako duże wezwanie dla siebie -a na tym Gucio skorzysta ?? Bardzo możliwe ,że ten pies ma jakieś poważne problemy psychiczne - typu : autyzm . Jęsli psy moga mieć większość chorób ludzikich / k np.Parkinsonizm.padaczka ,czy może nawet ADHD / to i autyzm także jest możliwy? Nie znam sie na tym.Ale może kontakt z np.dr Sumińską czy innym wetem moglby dużo pomoc /nawet taki mailowy czy tel./..... Jesli Gucio ma takie objawy jak piszesz ,to być może trzeba wiedziec jak mu pomóc ,żeby to bylo skutecznie no i jakies leki stosować . A te które wet kazal podawac calej tej trojce /Nora,Saba,Gucio/ na uspokojenie - jemu akurat moga nie pomagac -a wpędzać w jeszcze gorszy stan psychiczny /nie tylko depresję/ ale jakiś jeszcze gorszy ?? Tym bardzie ,że ten wet te leki kazał stosować tak zaocznie -bez kontaktu żadnego z psami i tylko tak z opisu ich zachowania .No i nie zajmuje się głębiej takimi psychicznymi problemami psów -jak ci psi psycholodzy. O ile wiem - to bardzo znany psi psycholg Jacek Gałuszka ma duże osiagnięcia w tej dziedzinie . [url=http://www.katalog.mampsa.pl/?p=productsList&iCategory=61&sName=Behawiorysci]Specjalista - Psi psycholog - Hodowla ps Quote
Olga7 Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 Amichien - Terapia zachowania zwierząt towarzyszących. Behawiorysta zwierzęcy. A tu jest link -kontakt do p.Andrzeja Kłosińskiego z Krakowa - rozmawialam z p. Klosińskim tel. i ogolnie przedstwiałam problem z Guciem /a raczej Gucia / ,prosił o kontakt tel. i rozmowę z Tobą ,choć wiadomo ,trudno udzielać porad przez tel. bez kontaktu z psem w tym przypadku ,ale zawsze to już coś może dać -i nakierunkować nieco ..Choć Gucio nie jest chyba raczej psem towarzyszącym ,ale warto skontaktowac się i porozmawiać o problemach tego psa ,choć tą drogą /tel. czy przez e-maila/ . Link z wątkiem o tych uratowanych psach z lasu z Poświetnego -też wysyłam p.Kłosińskiemu - mam nadzieję ,że nie robię zle ... Quote
Pipi Posted June 28, 2009 Author Posted June 28, 2009 Witajcie.Wczoraj byłam na kontroli.Dostałyśmy jeszcze na dwa tygodnie antybiotyk.U piesów po staremu. Olga7,bardzo Ci dziękuję za linki i że się troszczysz i martwisz o Gucia.Nie mam jednak kiedy zadbać o jego oswajanie,a już o tych psychologach,to na razie muzę zapomnieć.Tam trzeba się zarejestrować,potem logować.Pisać,pytać,potem czekać na odpowiedz.Nie użalam się,ale naprawdę mam za mało czasu.Na wątkach pogadam z Wami,gdzie nie gdzie czasami polatam po wątkach.Wiecie,psy,koty,siano,w domu ogarnąć,pranie,gotowanie. . . . . . . .i żeby nie to,że w szkole do 15:30,zanim od p.Stasi wrócę,to już ok 17:00.Potem zaraz kolacja podopiecznych/bo karmieniem,to ja się zajmuję/,jakieś tam pranie wstawię i noc prawie.Muszę do końca umowy się przemęczyć,nie ma innego wjścia.Jak odstawiłam dla Gutka te tabletki od depresji,trochę z nim lepiej.Założyła bym mu oddzielny wątek,ale sama nie wiem co mam robić.Znowu czas mi zajmie.Ale chyba jednak tak zrobię.Może ktoś zlituje się tutaj na dogo i znajdzie dla niego miejsce u siebie na dt.On powinien być sam z człowiekiem.Myślę,że jeszcze w taki sposób warto przekonać się,czy on ma szansę na to,żeby żyć normalnie,zdrowo psychicznie i bez lęku.On ciągle się boi.Ja nie wytrzymała bym takiego napięcia i lęku.Uważam,że on jest bardzo dzielny i cierpliwy.U moich sąsiadów pies zabił się o własną budę.Walił głową chyba z godzinę,aż upadł i po chwili skonał.Miał 8 lat/tak powiedzieli/i nigdy nikt go nie pogłaskał i z łańcucha nie puścił,nawet na chwilę.Bali się podejść do niego,bo pogryzie.Jedzenie,raz na kilka dni na kiju podsuwali.W końcu nie wytrzymał i sam ukrucił swoją męczarnię.Co dzieje się w mojej okolicy,co ja widzę i słyszę,tego mało kto doświadcza.W tej chwili w trzech wsiach wałęsają się szczeniaki.W jednej wsi 6 szczeniaków bez matki/ludzie mówią,że ktoś wyrzucił/Jak by było mało,to one na samym zakręcie przelotowej trasy,przy jezdni się kręcą.Mówię Wam jestem bezsilna.Dzwonię do schroniska,podaję adres i nic,nikt nie przyjeżdża.Dzwonię do straży miejskiej,to mówią,że co oni mają zrobić?,ludzie dadzą jeść i niech sobie żyją. . . . . .Policja odpowiedziała mi,że to nie należ do Policji.Są organizacje,Gmina i tam niech pani dzwoni.Pana wójta,to boję się zaczepiać,zresztą to i tak nic nie da.Chory świat,chorzy,biedni, sfrustrowani ludzie. . . . . . . ,ja wśród nich. . . . .:oops: i wstydzę się,że jestem człowiekiem. . . . . Quote
żabusia Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 Zobaczycie, wcześniej czy później będą w Polsce oficjalnie usypiać bezpańskie, zdrowe psy, tak jak już od dawna robi się na Zachodzie. Sądzę, że raczej wcześniej bo w mojej ocenie już doszliśmy do ściany. Sama w tym roku znalazłam już kilka bezpańskich psów (dokładnie 4 w tym 2 szczeniaki). A mieszkam w mieście, na wsi jest dużo gorzej bo tam z reguły ludzie ciemni i mało się zwierzętami przejmują co zresztą potwierdzają słowa Pipi. Ja znajduję, moje koleżanki znajduję, ludzie proszę aby im pomóc w adopcji psów, schroniska pękąją w szwach, wiele zwierząt poupychanych jest jak u Pipi czy u mnie a wakacje się dopiero zaczynają... To już zaczyna być horror. Jak widzę wątki, gdzie na siłę, kosztem dużych pieniędzy leczy się beznadziejne przypadki to uważam, że w obecnych warunkach jest to chore a te osoby są oderwane od rzeczywistości i w ten sposób jedynie sobie samym coś załatwiają. Pewnie nie jeden będzie zbulwersowany ale ja już jestem za eutanazją zwierząt. Już do tego dojrzałam bo tak dłużej się po prostu nie da. Quote
karina1002 Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 Pipi napisał(a):Dzwonię do schroniska,podaję adres i nic,nikt nie przyjeżdża.Dzwonię do straży miejskiej,to mówią,że co oni mają zrobić?,ludzie dadzą jeść i niech sobie żyją. . . . . .Policja odpowiedziała mi,że to nie należ do Policji.Są organizacje,Gmina i tam niech pani dzwoni.Pana wójta,to boję się zaczepiać,zresztą to i tak nic nie da.Chory świat,chorzy,biedni, sfrustrowani ludzie. . . . . . . ,ja wśród nich. . . . .:oops: i wstydzę się,że jestem człowiekiem. . . . . Pipi, do schroniska nie masz co dzwonić. Jedynym, odpowiednim urzędem jest gmina, bo schronisko dotyczy Białegostoku. Z innej gminy żeby przyjąć psa musi być pisemna zgoda wójta. I tylko gmina odpowiada za bezdomne zwierżeta, zgodnie zresztą z ustawą. I ona ma obowiązek dbać o bezdomne zwierzęta. Żabusia, w sumie masz rację, ale ja zamiast eutanazji wolałabym obowiązkowe sterylki, kastracje. Wtedy nie byłoby czego usypiać. Przynajmniej bozdomność psów nie bylaby w takim stopniu. Quote
żabusia Posted July 1, 2009 Posted July 1, 2009 Kurcze, wciąż myślę o tych szczeniakach. Jak mają zginąć to szybko i bezboleśnie. Oby nie trafiły w ręce jakiś zwyrodnialców, przecież one są zupełnie bezbronne, słodkie maleństwa. Co za podły świat. Boże czy nic się nie da zrobić??? To już lepiej wezwać weta aby je humanitarnie uśpił. Zasną sobie i już nic złego ich nie spotka, już będą bezpieczne. Błagam, pomóżcie im jakoś. Pipi czy masz zaufanego weta, do którego mogłabyś je zawieźć aby je uśpił (nie każdy się zgodzi). Jak potrzebna kasa to Ci prześlę. Quote
Olga7 Posted July 1, 2009 Posted July 1, 2009 Pipi - a jak jest ze wzrokiem Gucia ? czy on oby na pewno dobrze widzi ? Moze dlatego tak nie reaguje na otoczenie i obecność waszą obok niego ? Jestesmy wstrząsnięci bardzo tą tragiczną historią śmierci tego psa na łańcuchu - jak ci ludzie mogli do takiego stanu psa dopuścic ?? Zeby pies tyle lat nie byl spuszczany NIGDY z łańcucha ?? To oni doprowadzili tego psa do obłędu - psychika psa nie wytrzymala takiego zniewolenia i braku kontaktu z ludzmi.....:-(:shake::angryy::mad: 8 lat pies na łańcuchu BEZ PRZERWY- Pies dziczał i męczył się na uwięzi .................... Quote
Iza. Posted July 1, 2009 Posted July 1, 2009 [quote name='karina1002'] Żabusia, w sumie masz rację, ale ja zamiast eutanazji wolałabym obowiązkowe sterylki, kastracje. Wtedy nie byłoby czego usypiać. Przynajmniej bozdomność psów nie bylaby w takim stopniu. nie wyobrazam sobie w jaki sposob mozna wyegzekfowac sterylki, kiedy u nas nawet na wscieklizne nie wszyscy szczepia mimo, ze obowiazkowa... Quote
żabusia Posted July 2, 2009 Posted July 2, 2009 Dokładnie, to byłaby utopia, no chyba, że ktoś by te sterylki finansował ale jak wiadomo na wszystko brak pieniędzy a najbardziej na zwierzęta. Ja sterylizuję suki z sąsiedztwa na własny koszt ale to niestety spore koszty i dla niewielu jest to wydatek opłacalny. Ale powiem Wam, że mile jestem zaskoczona, bo ludzie z reguły już wiedzą o możliwości wysterylizowania suki (inna sprawa, że mówią, że to zrobią i oczywiście wciąż coś im w tym przeszkadza więc ja to robię za nich). Ciekawe co ze szczeniaczkami... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.