basia0607 Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 Cieszę się, że coś się dzieje. Czekamy na relacje Pipi. Quote
anovip1 Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 Boże, kolejne nieszczęścia, a na dworze taki mróz :-( :-( :-( Quote
Pipi Posted January 1, 2009 Author Posted January 1, 2009 Jestem.Mam problemy z komputerem.Zawiesza się/pewnie jakieś robaki/.Nie umiem wstawiać zdjęć,cytatów,kopiować itd.Krótko mówiąc jestem samoukiem i ciężko z tym jest.Boże jak to dobrze,że jesteście ze mną.Dziękuję za to.Zostałam uprzedzona,że będzie tu na wątku niezła zadyma i nie wiem czy to wszystko tzn. ten wątek ma jakiś sens.Ale zobaczymy.Dzisiaj jak co dziennie zajechałam,a one siedzą biedulki w budzie a jak podchodzę uciekają.Zrobiłam kilka zdjęć,ąle poruszone są.Dwa może wklei Bakteria/prosiłam ją o to/.Jutro zajmę się rozmowami tak jak mi radzicie.pojadę tu i tam i jutro napiszę co i jak.Dobranoc Quote
basia0607 Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 Pipi, póki psy nie są bezpieczne nie chodż po urzędach. Zlikwidują je pod Twoją nieobecnośc a wet, podpisze oświadzczenie, że były śmiertelnie chore. Quote
Poker Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 ja też nie umiałam i się naumiałam.powodzenia jutro . Dobrze,że mają budę,bo chyba zimno u Was. Quote
Bakteria Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 wstawiam fotki na prośbę Pipi, chociaż tak pomogę :roll: szczerze mówiąc ciężko okreslic co na nich jest, chyba bez flesza były robione... nie dałoby się zrobic wyraźniejszych, kurczę, nie ma kogoś kto mógł by tam podjechac i zrobic? i budka, w której mieszkają (?) Quote
wanda szostek Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 [quote name='Pipi']Jestem.Mam problemy z komputerem.Zawiesza się/pewnie jakieś robaki/.Nie umiem wstawiać zdjęć,cytatów,kopiować itd.Krótko mówiąc jestem samoukiem i ciężko z tym jest.Boże jak to dobrze,że jesteście ze mną.Dziękuję za to.Zostałam uprzedzona,że będzie tu na wątku niezła zadyma i nie wiem czy to wszystko tzn. ten wątek ma jakiś sens.Ale zobaczymy.Dzisiaj jak co dziennie zajechałam,a one siedzą biedulki w budzie a jak podchodzę uciekają.Zrobiłam kilka zdjęć,ąle poruszone są.Dwa może wklei Bakteria/prosiłam ją o to/.Jutro zajmę się rozmowami tak jak mi radzicie.pojadę tu i tam i jutro napiszę co i jak.Dobranoc No i chyba nie doczytała i może być źle. Quote
Agata69 Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 [quote name='basia0607']Pipi, póki psy nie są bezpieczne nie chodż po urzędach. Zlikwidują je pod Twoją nieobecnośc a wet, podpisze oświadzczenie, że były śmiertelnie chore. Basia ma racje!!! Nie choć po urzędach, bo załatwia sprawę najprościej.... Najpierw zaopiekuj psy, potem zadyma! Quote
magda222 Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 Na dogo jest kilka osób z Białegostoku.Czy kontaktowałaś się z nimi? W grupie zawsze są większe możliwości.W jedności siła. Quote
halbina Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 a ja mogę jedynie podrzucić... ale fotki to naprawdę podstawa... żeby ludziom uświadomić powagę sytuacji, ściagnać jak najwiecej na wątek... i zacząć radzić, szukać wsparcia, dt i ogłaszać... Quote
magda222 Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 Rozsyłam prośbę o pomoc do dogomaniaków z Białegostoku. Quote
Guest monia3a Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Jest pare osób z Białegostoku zapsionych i zakoconych do granic możliwości, niestety takie są realia. Pomogłam Pipi swego czasu w sprawie zagłodzonego szczeniaka ale cały czas dokładnie pamiętam wątek jej piesków, który musiał zostać zamknięty z różnych powodów ale tu nie miejsce na to Poza tym skoro Emir obiecał pomóc tym pieskom to poczekam aż pomoże ja mogę tyle samo co oni. Quote
pixie Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 [quote name='magda222']Rozsyłam prośbę o pomoc do dogomaniaków z Białegostoku. magda dzieki, tez juz powysylalam wczoraj i dzis rano... ale nie do wszystkich..../ zajelam sie pilnie tematem adopcji kilku psow na raz na dogo w ciagu ostatnich kilku dni..niejakiej ABJ78 - i choc to nie miejsce...zwracam uwaga na te osobe!!!!moze krazyc po dogo.../ zobaczymy, co sie da zrobic w tej hmmm skomplikowanej miejscowo, jak widac sytuacji, oby tylko spory nie przeszkodzily, a pomocy, jak widac, i z info Pipi wynika, potrzebuja oby tylko zdazyc im pomoc! Quote
basia0607 Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Moja labladorka była bezpieczna póki mysliwi sie nie dowiedzieli, że probujemy ją odłowić. U tego, ktory ją zatrzelil bylam 3 razy w domu prosilam aby nas zawiadomil gdy psica sie pokarze. Nie dali jej szansy, dobrze, że wyjelismy z lisiej nory jej szczeniaki. Do kamery telewizji Olsztyn ktorą na mysliwych naslalam, łowczy powiedział, że suka robiła ogromne spustoszenie w zwierzynie łownej. Chamy i degeneraty.Suka była tak chuda , że nie miała siły biec. Quote
Marian Wysocki Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 My, Białostockie Koło Fundacji Emir oświadczamy iż osoba z pod nicku "PIPI" należała i z przyczyn niezależnych od nas nadal należy do Koła jako wolontariusz lecz nie bierzemy za tę osobę odpowiedzialności. Kilka miesięcy temu próbowałyśmy nawiązać współpracę z "PIPI" , ale niestety nie udało nam się porozumieć i współpraca została zawieszona.Podczas wspólnych działań "PIPI" otrzymała legitymację koła Emir którą powinna odesłac. Odnośnie działań koła : wszystkie nasze psy i szczenięta są szczepione i w razie potrzeby leczone, na co możemy osobom zainteresowanym okazać poświadczenia wystawione przez lek wet. Domy w których umieszczane są psy są sprawdzane przed i po adopcjach, co można sprawdzić chociażby na naszej stronie w dziale: listy z nowych domów. Wszystkie nasze psy przebywające w Domach tymczasowch mają zapewnioną nalezytą opiekę co każdy może osobiście sprawdzić. Jeżeli ktoś ma lub będzie miał pytania odnośnie działania i funkcjonowania Koła proszony jest o kontakt z Inspektorami Koła w celu wyjaśnienia wszystkich kwestii. Odnośnie sytuacji psów w miejscowości Poświętnie, gmina Poświętne. Zgłoszenie o psach w miejscowości Poświętne otrzymaliśmy w dniu 24.11.2008. Następnego dnia osoba zgłaszająca powiadomiła nas iż psy przepadły, że coś musiało się stać i psów już nie ma . 17 grudnia otrzymalismy informację że psy się ponownie pojawiły. W dniach 17 i 19 grudnia 2008 Inspektor koła Fundacji Emir był w miejscowości Poświętne na miejscu zdarzeń. Psów nie było. Z rozmów z pracownikiem Piekarni i Zakładu Mechanicznego wynika, iż są i były tam psy. Znikaja jednak czasami na kilka dni. Potwierdzil tez ze sa tam 2 suczki i jedno szczenie , z których część faktycznie została zabita przez samochody, inne szczenięta zostały zabrane przez ludzi z wioski i mają własne domy. Wszystkich szczeniąt było 6, 3 zginęły . Suki w tych dniach (17 i 19.12.2008 ) nie widziano i nie można było stwierdzić stopnia i zaawansowania chorób. Następna wizyta miała miejsce 02 stycznia 2009 kiedy inspektorom Koła Fundacji udało się spotkać psy. Po rozmowach z pracownikiem zakładu wulkanizacyjnego okazało się że mają one zbudowaną budę i są regularnie karmione przez ludzi tam pracująch. Są tam dwie dorosłe sunie i podrosłe szczenię. Ale niestety są one i zawsze były całkowicie dzikie. Nie podchodzą do ludzi, nie dają się złapać. Niemozliwe bylo w tej sytuacji podawanie antybiotyku konkretnemu psu przez "Pipi" . Nie zbliżają się do ludzi, zachowuą dystans ok 100 m. Z wywiadu przeprowadzonego z pracownikiem wynika, że jedna z suk jest chora na chorobę skórną. NA miejscu była róznież "PIPI". Zachowanie tej osoby pozostawiało wiele do życzenia i głęboko wykracza poza normy normalnego dobrego zachowania i kultury. Po inspekcji, Isnpektorzy udali się do Wójta Gminy Poświętne. Od wójta uzyskano następujące informacje: osoby z pod nicku "PIPI" nigdy nie widział i nie rozmawiał. Sprawdzą co da się zrobić i postarają się wygospodarować środki na pokrycie kosztów sterylizacji suk. Trwają rozmowy w gminie na temat w jaki sposób przeprowadzić sterylizację i w jakich warunkach skoro suki są całkowicie dzikie. JAk rozpocząc i przeprowadzić lecznie. Czy psy nie powinny być pozostawione w tym miejscu skoro mają zapewnione pożywienie i schronienie? Quote
hanka456 Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Mam nadzieje, że uda się pomóc tym psom. Quote
Pipi Posted January 2, 2009 Author Posted January 2, 2009 Boże co za bzdury.Nie wierzcie w to proszę.Nie będę już niczego pisała bo to zaszkodzi tym psom.Z 14 psów zostały trzy i jeżeli to prawda to już i te przepadną.Ratujcie proszę - one zginą na pewno już teraz.Boże co mam robić? Boję się.Czy ja mam tam jechać i pilnować je?Przecież ja tego nie wymyśliłam sobie a ludzie jak ludzie każdy tam mówi co innego.Prawda jest taka,że trzeba im pomóc a tylko ja tam jestem co dziennie i każdy to potwierdzi.Psy są gnębione przeganiane i dlatego uciekają.Ale jak jest spokój wracają do budy.Jestem tam 2 razy na dzień i są w budzie prawie zawsze a jak się zbliżam uciekają.B. nie potrafiła dzisiaj znalezc budy dopiero jja ją tam zaprowadziłam.Proszę nie wierzcie im.Boże boję się,że już przepadną jeśli to prawda,że były u wójta.Wiem,że nie wolno się kłócić na wątku, i dlatego nie mogę udowodnić kłamstw jakie tu zostały napisane przez tego Pana/którego nie znam i nigdy nie widziałam/.Są u mnie na gg wszystkie rozmowy i prośby o pomoc i to jaki miała B. stosunek do tych psów.Co mi radziła i mówiła.Jak i co mam zrobić,żeby prawda wyszła na jaw? Boję się,że to już koniec dla tych biedaków i to przeze mnie bo nie potrzebnie założyłam ten wątek.Dopiero teraz Emir się ruszył bo jest im głupio.A jeszcze dodam,że zapoznałam się z regulaminem wolontariusza Emir i wiem,że przez rok nie mogę jako wolontariusz podejmować sama decyzji i tego się trzymałam.Czekłam na szefową,która zainteresowała się dopiero jak cała polska sie dowiedziała o tych psach.Kazała mi oddać legitymację i zabroniła działaności.A ja naruszyłam regulamin i wbrew zakazom nie zostawiłam tych biedaków.Nie daję im umrzeć z głodu.A leki kupił mój mąż i o psach wie Pan doktór Jaroszewicz z lecznicy przy ul.Wesołej w Białymstoku.Jestem umówiona na poniedziałek na badanie suki najbardziej potrzebującej pomocy w chorobie bo jest już w takim stanie jak ta co umarła.Ale B. dopiero dzisiaj zobaczyła psy i to ja jej pokazałam gdzie są.Brak mi słów i nie wiem co dalej.Ale się nie poddam.A wątek pewnie znowu zostanie zamknięty.Takie to miasto ten Białystok.Tylko kłótnie. Quote
Guest monia3a Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Powiem tylko tyle, mam co mam do Pipi i to nasza sprawa ale jedno jest pewne ona zawsze pomaga na tyle ile może zwierzętom w porzebie czasem nieudolnie ale ważne jest, że próbuje. Niestety ja nie mogę pomóc na tę chwilę bo nie mam gdzie tych psów zabrać ale myślę o nich, zobaczymy. Quote
Pipi Posted January 2, 2009 Author Posted January 2, 2009 Prawda jest taka,że pomagam i z całą pewnością i na pewno nie udolnie i tak jak mogę.Ale jak może pomagać człowiek,który sam nie ma co jeść nie może się leczyć bo każdy grosz wydajemy na zwierzęta.Kocham je wszystkie i bardzi im współczuję bo sama nie raz nie dwa byłam głodna i zmarznięta i takie uczucie nie jest mi obce.Nie dbam o luksusy moje życie podporządkowane jest według zwierząt.One są dla mnie najważniejsze. Arka obiecałaś mi przez telefon,że nie będziesz się wtrącała.Nie podważaj swojego autorytetu. Moni 3a dziękuję za słowa prawdy i tutaj publicznie przepraszam za to co było.Poszło o suczkę,którą bardzo chciałam odzyskać i powinnam załatwić to z TOZ inaczej - osobiście,a nie na wątku.Bardzo tego żałuję.Ale teraz na prawdę nie chcę żadnych kłótni.Chodzi o pomoc i proszę na litość Boską! - ludzie tylko spokój uratuje te psy.Ja cały czas proszę.Dziś już wiem,że nie do tego służy wątek. Quote
Agata69 Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 [quote name='ARKA'] Trzeba je jedynie zlapac zdiagnozowac, podac to co mozna, suke wysterylizowac i wypusci tam gdzie sobie zyja. No o to własnie chodzi, żeby zrobić to co napisałaś. Pipi zostawmy w spokoju, bo mam wrażenie, że chodzi tu o ratowanie zwierząt a nie o gnojenie ludzi. Tylko kto to zrobi? z mojego , pewnie dużo skromniejszego doświadczenia niz twoje, ta enigmatyczna gmina co najwyżej rzuci psom trucizny. Mniej sie kłócic i obrzucać błotem, wiecej robić. Quote
Guest monia3a Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Marian Wysocki napisał(a): Po inspekcji, Isnpektorzy udali się do Wójta Gminy Poświętne. Od wójta uzyskano następujące informacje: osoby z pod nicku "PIPI" nigdy nie widział i nie rozmawiał. Sprawdzą co da się zrobić i postarają się wygospodarować środki na pokrycie kosztów sterylizacji suk. Trwają rozmowy w gminie na temat w jaki sposób przeprowadzić sterylizację i w jakich warunkach skoro suki są całkowicie dzikie. JAk rozpocząc i przeprowadzić lecznie. Gminę trzeba naciskać i przypominać się praktycznie codziennie inaczej nie zrobią nic, trzeba też dopilnować aby nie uśpili psów bo taki pomysł też przyjdzie im do głowy :shake: Quote
ARKA Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Agata69 napisał(a):No o to własnie chodzi, żeby zrobić to co napisałaś. Tych psow ot tak nie da sie zlapac. Podanie sedalinu nie wiadomo jak moze sie skonczyc dla psow. Teren, gdzie jest buda jest nieogrodzony. A w najblizeszej okolicy nie ma nikogo(kiedys w innej sprawie rozmawialm o tym z powiatowym) nie ma kogokolwiek kto ma bron palmera. Klatke- lape na psy, nie wiem czy ktokolwiek wogole ma. Teraz, w zimie, robienie takich lapanek, nie jest najlepszym pomyslem, na jakiekolwiek leki przysypiajce, gdzie psy moga uciec i zasnąc gdzies w sniegu. Wogole nie bedzie wiadomo, ktore pies zjadl srodek a ktory nie.:shake: Quote
Guest monia3a Posted January 3, 2009 Posted January 3, 2009 Wracając do tematu psów, sukę po złapaniu i sterylizacji trzeba będzie potrzymać w cieple przez pare dni, jest na to miejsce?? Może prościej byłoby dać jej zastrzyk przeciw cieczce a sterylkę wykonać wiosną?? Quote
Pipi Posted January 3, 2009 Author Posted January 3, 2009 Słuchajcie! problem do płowy rozwiązany.Suczki są już u mnie.trwało kilka godzin ,ale się udało.Najpierw podstawialiśmy klatkę do otworu budy i postawiłam tam jedzenie .Czekaliśmy ok godziny,ale nie weszły do klatki.Mąż się wkurzył,pojechał po kolegów syna,pożyczył przyczepkę,ja zakręciłam otwór deską i czekałam.Kiedy przyjechali wiedziałam już,że będzie dobrze.Załadowaliśmy suczki razem z budą i pomalusieńku szczęśliwie dojechaliśmy.Wstawiliśmy je razem z budą do wybiegu i na razie siedzą i nie wychodzą.Nie mam miejsca w domu bo 8 suk jest z nami w mieszkaniu.Pomyślę jutro jak rozwiązać ten problem.Na razie idę tam do nich i posiedzę z nimi koło budy,zobaczę co robią.Potem się odezwę. Arka - nie trzeba już broni palmera.A Ozzy nie jest agresywny do ludzi tylko do swoich braci.Nie jest wykastrowany, bo jak widzisz ciągle pieniądze idą na bardziej potrzebne sprawy.Być może powinnam się skupić na tych psach co mam,ale widzisz już taka jestem,że nie przejdę obojętnie obok potrzebującego?Ale nie martw się przyjdzie czas na kastrację i sterylizację i ty napewno mi nie pomożesz w tym.Teraz suki złapane pokaż co potrafisz i ty i twoje koło emir.Pomóż.A może weżmiesz je do siebie,albo Basia,albo Pan wysocki?Moja brama jest otwarta. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.