Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted



Fotka tylko jedna na razie, zobaczcie, pod prawym okiem jest z boku widoczne wybulenie, polecialam z Poldziem do weta sprawdzić co to, wyczułam pod palcami, że to jakieś opuchnięte jest, myślałam, że to od zęba......jednak na miejscu okazało się, że to raczysko się panoszy dalej, powstał kolejny guz wenątrz paszczy i najprawdopodobniej będzie się szybko rozwijał, tak jak ten poprzedni :(
Porozmawiałam z wetem, opcje są dwie:
- albo nic nie ruszamy, jak guz się poważnie rozrośnie i będzie utrudniał Poldziowi funkcjonowanie ( a prawdopodobnie dosyć szybko się to stanie ) trzeba będzie skrócić mu cierpienia
- operacja - oczywiście z ryzykiem, że jej Poldziu nie przeżyje - wycięcie obu guzów+wyczyszczenie zębów i w efekcie poprawa komforu życia i jego przedłużenie, ryzyko jest oczywiście, ale też wet mówi, że są duże szanse na powodzenie jednak, będzie starał się dobrać znieczulenie najlepiej jak można po wcześniejszych badaniach oczywiście. W razie czego decyzja o operacji powina być jaknajszybsza, żeby nie dać szansy się rozwijać guzowi.

My z TZtem właściwie mamy już temat mocno przemyślany, ale napiszcie jeszcze od siebie co myślicie, może pomoże nam to podjąć ostateczną decyzję.

Poldziu ogólnie jest radosny, uwielbia chodzić z pańcią na spacerki ( z pańciem nie bardzo, chowa sie mu w jakieś zakamarkijak trzeba iść cwaniak :) ), ma apetyt i jest w pańcię wpatrzony jak w obraz:)

Posted

Pewnie zostawiłabym tak jak jest , Poldzio to staruszek i różnie może być. Jeśli to ma być przyczyna do śmierci i tak będzie.
Jest to sprawa trudna ale jesli on narazie nie wskazuje na to że cierpi to nierobiłabym nic. Z każdej strony jest ryzyko.:shake:

Poldzio,:lol: ciesz się tym, że znalazłeś u schyłku swego życia cudownych ludzi o wielkim sercu:lol: i nie poddawaj się..:lol:

Posted

Biedny Poldek.
Sama nie wiem, co bym na Waszym miejscu zrobiła. Z jednej strony operacja jest ryzykiem, ale może również poprawić Poldkowi komfort życia, jeśli się powiedzie.
Zostawienie tego tak jak jest to w sumie też niewiadoma - nie przewidzicie jak szybko to się będzie rozwijało i jakie będzie mieć efekty. Ja bym może zaryzykowała operację. Cholera, strasznie trudne takie decyzje. W każdym razie posyłam ciepłe myśli i dobre życzenia Wam i Poldusiowi przede wszystkim.

Posted

Kurcze Majuska, ja też nie wiem...
Bo wiadomo, że każda z nas walczyłaby o swojego psa do końca, z drugiej strony męczyć go operacjami...
Ale jeśli nie zrobicie operacji, a raczysko rozwinie się bardzo szybko to będziecie się zastanawiać czy nie lepiej było bardziej powalczyć...
Ehhh... ciężka decyzja :(
Trzymajcie się kochani!

Posted

no trudna decyzja...
narkoza - ryzyko , jak serduszko Poldzia ? co wet mówi ?
ale jeśli jest duża szansa ...
ja bym się chyba podjęła
ale jeśli już to im szybciej tym lepiej
po operacji może dalej się rozwijać , bo pewnie coś tam jednak zostanie
ale jak , no to Poldziu przecież..

Posted

Wet mówi, że dobierze najbezpieczniejszą narkozę jaką może, że niedawno mieli operację takiego właśnie schorowanego staruszka i udała się, Oczywiście musimy być przygotowani na wszystko....mam do tych wetów zaufanie, Poldziu pod ich opieką całkiem nieźle się sprawuje, wiem, że gdyby nie było sensu i nadziei na polepszenie i przedłużenie życie nie mówiliby mi o tej operacji wogóle. Nie obiecują cudów, ale powstrzyma to raczysko na jakiś czas, a i wyczyszczenie ząbków będzie dla Poldka wielką ulgą.

Nie jesteśmy w stanie zostawić Poldusia z tym i patrzeć codziennie jak to rośnie, myśleć czy to już , czy jeszcze nie, zastanawiać sie jak cierpi, czy cierpi.....W tym tygodniu będzie operacja, we wtorek zrobimy mu badania i dokładnie się umówimy na termin. Gdyby to pomogło i przedłużyło mu życie o jakiś czas to będzie miał to życie prawdziwie królewskie :) Gdyby miał odejść w czasie operacji to przynajmniej nie będzie biduś nasz cierpiał....

Posted

My bylismy piechotą Beciu, bo na szczęście mamy fajnego weta w bloku obok, Poldziu to jest jednak kawał cwaniaka, już spory kawałek przed wetem wyczuł, że cos się święci i zaczął zwalniać, myślałam, że go siły opuściły , nóżki pozamarzały, ledwo lazł, a tak 20m przed drzwiami do lecznicy zastygł i nie mogłam go ruszyć, dopiero jak chciałam brac na ręce to pomału pomału wleźliśmy do weta :) Miał krew pobrana na szczegółowe badania, był bardzo dzielny, tylko trochę pomruków niezadowolenia z siebie wydał ;) po południu odbiorę wyniki, będziemy wiedzieć więcej, wstępnie też zapisałam Poldzia na piątek na ewentualną operację, trzeba działać jak najszybciej o ile wyniki badań czegoś złego nie wykażą.
W drodze do domu Poldziu odzyskał siły witalne, biegł żwawym truchcikiem i właśnie wtrynił całą michę spóźnionego śniadanka, bo wcześniej pańcia nie dała - musiał być na czczo :) Mój kochany dziad:loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...