Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dobrze, wszystko dobrze, Poldziu zażywa antybiotyk i lek przeciwbólowy i jest wszystko ok, w czwartek mamy pójść na kontrolę, opuchlizna się pojawiła w niedzielę , ale szybko przeszło. Ogólnie dziad jest pogodny i ma apetyt, nowym ząbkom lepiej się gryzie chyba :)

Posted

[quote name='majuska']Dobrze, wszystko dobrze, Poldziu zażywa antybiotyk i lek przeciwbólowy i jest wszystko ok, w czwartek mamy pójść na kontrolę, opuchlizna się pojawiła w niedzielę , ale szybko przeszło. Ogólnie dziad jest pogodny i ma apetyt, nowym ząbkom lepiej się gryzie chyba :)[/QUOTE]
A dobra paste do zebów też kupiłas Poldziowi ?:razz:

Posted

Dziadulo nasz jest chorutki:-(:-(
Dzisiaj rano wymiotował, potem po śniadanku znowu, cały dzień ledwo łazi, dużo śpi i leży.....byliśmy u weta, i tak mieliśmy iść na kontrolę pooperacyjną, z tymi operacyjnymi sprawami jest ok, a na wymioty dostał zastrzyki i mamy się znów jutro pokazać...strasznie biedny ten kochany dziadulo, strasznie:-(...pańcia pociesza dziadzia co chwilę i przytula, ale czy mu to pomaga...:roll::shake:

Posted

[quote name='majuska']..pańcia pociesza dziadzia co chwilę i przytula, ale czy mu to pomaga...:roll::shake:[/QUOTE]

pomaga majuska, pomaga......nic tak nie ukoi dziadzia jak dotyk swojej pani. Biedny Poldi....:shake:

Posted

Martwię sie o tego bidaka strasznie, ani chwili spokoju mu te choróbska nie dają:shake: W naszej lecznicy już jest witany jak stały bywalec i bohater, wszyscy kciuki za jego zdrówko trzymają i weci i sąsiedzi nasi ...no i oczywiście pół dogo, jakby dziadziuś to wiedział to na pewno byłoby mu lżej :)

Posted

Niby już nie było wymiotów, ale śniadanko ledwo tknięte, prawie wszystko zostawił, snuje się po domu bez życia:shake:.....nie mam pojęcia co jest, problemów z jedzeniem nigdy nie było:-(

Posted

Byliśmy znów u weta, właściwie to pojechaliśmy autem, bo Poldziu ledwo powłóczył nogami, nie wiem co mu jest, znów antybiotyk, zastrzyk witaminowy i jeszcze zalecono kroplówkę, był straszny problem z wkłuciem w żyłę, w końcu sie udało ale po 15 minutach żyła pękła i znowu klapa, Poldziu wrócił na własnych łapkach ( bo jednak w stronę domu lepiej mu to idzie ), ale o dziwo zjadł teraz trochę, dostaliśmy też specjalny preparat wzmacniający z RC , więc będziemy dziadka poić no i jutro znów do weta idziemy się pokazać. A Niuniu był już taki dziś zobojętniały w gabinecie jak nigdy, leżał i wszystko sobie dawał robić, taka moja dzielna sierotka.....

Posted

Asiu nie chciałam Ci zakłócać urlopu i tak chyba miałaś go zakłócony:shake:

Tymczasem nie jest dobrze...Polduś słabiutki strasznie , nie było mnie w domu chwilę, zwykle jak wracam to jest radość, witanie i bieganie z ogonem do góry , a teraz wogóle się nie podniósł, tylko smutnymi oczkami wodzi za mną:-(:-(, trochę pokarmiłam go tą wzmacniającą papką, jadł ze strzykawki, i leży bidulo.......





Ciotki tak beznadziejnie to jeszcze sie Polduś nie czuł:-(:-(

Posted

Nunuś się podniósł, poszliśmy na mały spacerek ( po schodkach go zniosłam bo nie dał rady ) ,odrobinkę dziubnął i drepta pomalutku...

Dla rozładowania atmosfery opowiem Wam moją dzisiejszą przygodę....
Zajechałam z zakupami po robocie pod dom i idę z kluczykami w ręce żeby bagażnik otworzyć i nagle ...ups....kluczyki wypadaja mi z ręki i wpadaja do kanału nad którym stałam:placz::placz:...a zapasowe są w Warszawie:flaming::wallbash:..nie wspomnę, że śpieszyło mi się jak jasny gwint:angryy:...nadchodzi zaprzyjaźniona sąsiadka ze swoim psiakiem i radzimy, zaglądamy do kanału a tam o dziwo widać na głębokości ok. 1,5 m moje kluczyki, myślę, sobie , trudno, zanurkuje , tylko klapę od kanału trza podnieść, ale na klapie stoi moje auto, na szczęście jest u mnie pod blokiem z górki, a za mną nic nie stało , więc na luzie zjechałam, sąsiadka klapę od kanału dźwiga, a ona ani drgnie:shake::shake:, poradziła mi, żeby polecieć na pobliską budowę może jakiś chłopina pomoże, ja tymczasem poleciałam do chałupy po synalka, Karolek przyszedł, klapę podniósł:lol:, ale "nurkować" było trudno, sąsiadka mówi, magnesem wyciągniecie, poleciałam do chałupy po magnes ( ten Asiu który od Ciebie dostałam :evil_lol::evil_lol: - z wizerunkiem Mai ) magnes na taśmie klejącej przykleiłam do kija od mopa i próbujemy....ani drgnął kluczyk:shake:...ale metalowe kółeczko przy kluczyku się fajnie ustawiło, więc poszedł w ruch plan B: pognałam po haczyk, tzn. rozwaliłam wieszak i metalowy hak na taśmie ( która się właśnie skończyła i pół godziny szukałm innej :angryy:) przykleiliśmy do kija od mopa i tym razem sie udało:multi::multi: ...a potem pognaliśmy z Poldziem do weta:roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...