halcia Posted January 8, 2009 Posted January 8, 2009 Super,jak byś miała dowóz np do weta.Wielkie dzieki dla tej Pani.A co do Barbi,ważne,ze jest lepiej,bo w jej wieku,na cud całkowitej droznosci nie wiem czy mozna liczyc.Wazne,ze lepiej,ze sie tuli.Byleś Ty miała na wszystko siły i zdrowie.Pozdrawiam. Quote
sleepingbyday Posted January 8, 2009 Posted January 8, 2009 małymi kroczkami wszystko się stabilizuje u barbiliny. a ja właśnie wkurzona chodze z kilku powodów psich, az mi się pisac nie chce....:shake: ech... Quote
JoSi Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Wczoraj po 17-tej skończyły się lepsze relacje o Barbisi. Znów zaczęła mieć problemy z oddychaniem nosem, nagle, bez zapowiedzi. Charczała, kichała, nie mogła miejsca znaleźć na położenie pyska. Nie pomagało wpychanie wody utlenionej. Po trzech godzinach skończyło się. Dzisiaj nie jest tak źle ale chrapie trochę oddychając Byłam u weta z kotem Maurycym, któremu znów coś ciekło z jednej dziurki nosa. Dostał trzy zastrzyki, przy drugim nerwy mu puściły i zmasakrował mój palec pazurem, krew się lała jak zwykle, wetki zalepiły plastrem. W drodze powrotnej zaliczyliśmy okoliczne sklepy, Moryc siedział w głębokiej torbie chroniącej przed zimnem, na klatce schodowej wchodził sam na górę, zaliczał pół piętra i czekał aż doczłapię. I tak po same drzwi do mieszkania. Jutro kolejna wyprawa. Wydobywanie się piany z jednej dziurki gdy zakrapla się drugą świadczy o zniszczeniu przegrody nosowej u Barbi. Quote
sleepingbyday Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 niestety... oby miała takich ciężkich momentów jak najmniej... Quote
Nadziejka Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Witam. Barbusiu , serduszko kochane bedzie coraz lepiej , przeciez juz jest pieknie z pancia i braciszkami i siostrami .Mooocnooo trzymam :thumbs::thumbs:za twe zdrowko Barbiniu i za was wszystkich . Quote
anouk92 Posted January 11, 2009 Posted January 11, 2009 Trzymam kciuki za zdrowie Barbi. Ona już tyle się nacierpiała. :shake: Quote
JoSi Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 Jutro Barbi do kontroli, jedziemy z Olą. Trzymać trzeba jeszcze mocniej. Kot Maurycy już zdrowy, przeżycia extremalne przy zmianie kota w tygrysa szablo-pazurzastego. Na codzień jest łagodny i spokojny. Quote
halcia Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 To czekamy na wieści,najlepiej dobre.....:p Quote
Nadziejka Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Jak sie dzisiaj czujecie drogie panie?Barbuniu dla ciebie slodkie buziaki:buzi: Quote
JoSi Posted January 14, 2009 Posted January 14, 2009 Nic nowego, jedziemy do Arki z Olą. Dokładniejszy opis w wątku Ciapka. Quote
JoSi Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 Barbi waży 8.500 kg, znów myślałam, że schudła a ona zrobiła się zgrabna. Dostała u weta zastrzyk z immunoglobuliny (o ile dobrze zrozumiałam), była bardzo przestraszona przez dwa dni co nie przeszkodziło jej wejść na drugie piętro samej, bez Fafika. Jesteśmy zapisane w Arce do dr Gawora, specjalisty od psich pysków, dopiero na 2 lutego, wcześniej go nie ma, wyjechał. Trochę się wszystko komplikuje, wet przyjmuje tylko po południu, Ola ma czas przed południem ale coś się wykombinuje. Taksówki odpadają, kawał drogi. Cieczka trwa dalej, zawsze na zewnątrz są różne pieski bez opieki bardzo zainteresowane suczką. Ona odwrotnie, kładzie się ze strachu i tak kończą się próby wyprowadzania. Asysta Fafika jest wykluczona, rzuca się na każdego podchodzącego amanta, Fafik w kagańcu tamte bez czyli ryzyko dla niego. Kontrolą jestem zniechęcona, szwy dalej tkwią w pysku, podobno nieszkodliwe, dalej zalecane przepłukiwanie wodą utlenioną ale tylko raz dziennie, nie zalecane dalsze badania jak RTG. Mam nadzieję, że ten wet w Arce okaże się lepszy od poprzedniego, badającego Frotkę. Zwyczajnie ją olał, zalecił pływanie przy otwartych odleżynach i tyle. Słowa nie powiedział o masażach, gimnastykach, leczeniu odleżyn, o fachowej terapi, trzeba było tą wiedzę zdobywać samemu, głównie dzięki dogomaniaczkom. Quote
sleepingbyday Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 bo tu na dogo doświadczenie daje niektorym wiedze większa od jakiegos tam psiego internisty.... Quote
magda z. Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 sleepingbyday napisał(a):bo tu na dogo doświadczenie daje niektorym wiedze większa od jakiegos tam psiego internisty.... zgadzam się z Tobą, tzrymam kciuki za wszystkie zwierzaki Quote
JoSi Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 Tylko ten lekarz nie był psim internistą a specjalistą, chirurgiem od kości. Widział zdjęcia RTG robione na SGGW, opis dokładny z brakiem nadzieji na cokolwiek. Faktyczne Frotka wtedy była w dużo gorszym stanie, nie miała czucia głębokiego, które wróciło. Chyba ten ostatni zastrzyk był naprawdę bolesny, Barbi zapiszczała, dalej się boi, ucieka bida przede mną. Złapanie jej graniczy z cudem, trzeba ją maltretować i to nie tylko raz dziennie, nosek się zatyka, zaczyna oddychać chrapliwie. Jest cudowną suczką bez grama agresji. Na jej miejscu sama bym się pogryzła, ona nic, nawet nie warknie. Oj Barbisiu, żeby to trochę przeszło. Quote
halcia Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 Czucia to ona moze nie miec,byle nie bolało i nie przeszkadzało w oddychaniu.Byle była poprawa i nie trzeba by było juz wzajemnie sie dreczyc,bo i Ty i ona przeciez to przezywacie.Ta woda utleniona to jeszcze długo? Quote
JoSi Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 Panca, Twoja znajoma zadzwoniła!!! Cudownie, mogę liczyć na pomoc w dowozie Barbi samochodem do wetów, pomoc w ewentualnych kosztach leczenia. Dzisiaj wyciek z nosa zdawał się być ropny, trochę żółtawy. Już nos jest przepłukany. Jak długo tak będzie? Nie wiem, liczę na konkretne badania w Arce z ustaleniem przyczyny tego wszystkiego. Quote
Panca Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 ooo to swietnie!!!!bardzo sie ciesze !!!! wiem ze miala dzwonic w zeszla niedziele ale widac jej cos wypadlo...a na kiedy sie umowilyscie? Quote
JoSi Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Panca napisał(a):...a na kiedy sie umowilyscie? Jeśli Ola nie będzie mogła jechać to 2 lutego. Duży guzek na listwie mlecznej rośnie. Już ma ok. 4 cm średnicy. Nosek po przepłukaniu nie wydaje dźwięków. Dzisiaj żadnych wycieków. Zabraliśmy wczoraj z TZtem Barbisię na spacer. Obcych psów nie było. Barbi dalej trzyma się tylko Fafika, nie chce chodzić na smyczy, krótkiej i długiej. Trochę się wybiegała, najchętniej do domu, weszła na czwarte piętro za psim przewodnikiem. W domu głównie śpi, w dzień w kociej budce, w nocy ze mną na łóżku. Codziennie dyskutujemy sobie gdzie jest jej miejsce a Barbisia kładzie się na plecach i ani myśli ustępować. Przenoszę ją w nogi łóżka na rękach, gdzie zostaje do rana. Quote
sleepingbyday Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 barbisiek juz umie wymagać, żądac czegos i to wymuszać! czy jest lepszy dowód psychicznej regeneracji u psa :cool3:? martwi mnie ten guzek, szybko rośnie....:shake: Quote
halcia Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Dzielny Barbulek,na 4 pietro to nie lada wyczyn dla staruszki.Nabrała kondycji!.Śpi na pleckach?Super,czyli czuje sie super bezpiecznie:multi: Quote
maarit Posted January 20, 2009 Posted January 20, 2009 Pozdrawiam i zdrowia życzę dzielnej Opiekunce i Barbisi:loveu: Quote
JoSi Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Halciu, ona nie śpi na plecach tylko kładzie się, gdy jej wskazuję inne miejsce. Jest w Barbi duży potencjał na przemiany w zachowaniu, niestety hamowany przez konieczne płukanie nosa. Bez tego znów chrapie i źle oddycha nozdrzami. Gdyby była zdrowa jej zachowanie już dawno było by jak Jugola / Tobiego u AnnyB., ale nie jest i nikt nie obiecywał, że będzie to proste. Podziwiam to suczydło, męczone, narażone na nieprzyjemności, wcześniej ból zastrzyków i pooperacyjne zawirowania. Ona jest w tym wszystkim taka łagodna, poddająca się bez śladu agresji. Spacery są dla niej dalej karą, nie nagrodą i trudno się dziwić. Musi być złapana przed zawołaniem Fafika, bez którego nie rusza w przestrzeń, trzymana na smyczy aż się ubiorę, zniesiona z czwartego piętra i jeszcze dalej na ścieżkę docelową, tam dopiero decyduje się iść za Fafikiem cały czas mając mnie na oku, jednocześnie marząc o powrocie do domu. Siusia już na spacerach śmiesznie, jak pies, podnosząc jedną tylną łapkę do góry, jednak woli w domu na szmatkę. No i ma Barbisia wyczucie sytuacji, jak tylko się uda to ucieka pod łóżko w sypialni skąd wyjąć jej nie sposób.. Quote
JoSi Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Czerwone oczy bo prezent od syna, nowy aparat fot. jeszcze nie nie jest opanowany. Quote
halcia Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Ale wyładniała,:crazyeye:to juz nie ten przestraszony skołtuniony kłębek ,który widywałysmy i znałysmy.SZkoda mi jej bardzo,Ciebie tez,bo łatwo Ci nie jest,ale co zrobic?Miała spokój w tej brudnej szopie,w kącie,niewidoczna prawie,ale co ona woli?Mysle,ze jednak Ciebie......mimo,ze te zabiegi sa wstretne i bolesne..... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.