Jump to content
Dogomania

starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)


Recommended Posts

Posted

Super,jak byś miała dowóz np do weta.Wielkie dzieki dla tej Pani.A co do Barbi,ważne,ze jest lepiej,bo w jej wieku,na cud całkowitej droznosci nie wiem czy mozna liczyc.Wazne,ze lepiej,ze sie tuli.Byleś Ty miała na wszystko siły i zdrowie.Pozdrawiam.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wczoraj po 17-tej skończyły się lepsze relacje o Barbisi. Znów zaczęła mieć problemy z oddychaniem nosem, nagle, bez zapowiedzi. Charczała, kichała, nie mogła miejsca znaleźć na położenie pyska. Nie pomagało wpychanie wody utlenionej. Po trzech godzinach skończyło się. Dzisiaj nie jest tak źle ale chrapie trochę oddychając

Byłam u weta z kotem Maurycym, któremu znów coś ciekło z jednej dziurki nosa.
Dostał trzy zastrzyki, przy drugim nerwy mu puściły i zmasakrował mój palec pazurem, krew się lała jak zwykle, wetki zalepiły plastrem. W drodze powrotnej zaliczyliśmy okoliczne sklepy, Moryc siedział w głębokiej torbie chroniącej przed zimnem, na klatce schodowej wchodził sam na górę, zaliczał pół piętra i czekał aż doczłapię. I tak po same drzwi do mieszkania.
Jutro kolejna wyprawa.
Wydobywanie się piany z jednej dziurki gdy zakrapla się drugą świadczy o zniszczeniu przegrody nosowej u Barbi.

Posted

Witam. Barbusiu , serduszko kochane bedzie coraz lepiej , przeciez juz jest pieknie z pancia i braciszkami i siostrami .Mooocnooo trzymam :thumbs::thumbs:za twe zdrowko Barbiniu i za was wszystkich .

Posted

Jutro Barbi do kontroli, jedziemy z Olą. Trzymać trzeba jeszcze mocniej.

Kot Maurycy już zdrowy, przeżycia extremalne przy zmianie kota w tygrysa szablo-pazurzastego. Na codzień jest łagodny i spokojny.

Posted

Barbi waży 8.500 kg, znów myślałam, że schudła a ona zrobiła się zgrabna.
Dostała u weta zastrzyk z immunoglobuliny (o ile dobrze zrozumiałam), była bardzo przestraszona przez dwa dni co nie przeszkodziło jej wejść na drugie piętro samej, bez Fafika.
Jesteśmy zapisane w Arce do dr Gawora, specjalisty od psich pysków, dopiero na 2 lutego, wcześniej go nie ma, wyjechał.
Trochę się wszystko komplikuje, wet przyjmuje tylko po południu, Ola ma czas przed południem ale coś się wykombinuje. Taksówki odpadają, kawał drogi.
Cieczka trwa dalej, zawsze na zewnątrz są różne pieski bez opieki bardzo zainteresowane suczką. Ona odwrotnie, kładzie się ze strachu i tak kończą się próby wyprowadzania. Asysta Fafika jest wykluczona, rzuca się na każdego podchodzącego amanta, Fafik w kagańcu tamte bez czyli ryzyko dla niego.
Kontrolą jestem zniechęcona, szwy dalej tkwią w pysku, podobno nieszkodliwe, dalej zalecane przepłukiwanie wodą utlenioną ale tylko raz dziennie, nie zalecane dalsze badania jak RTG.
Mam nadzieję, że ten wet w Arce okaże się lepszy od poprzedniego, badającego Frotkę. Zwyczajnie ją olał, zalecił pływanie przy otwartych odleżynach i tyle. Słowa nie powiedział o masażach, gimnastykach, leczeniu odleżyn, o fachowej terapi, trzeba było tą wiedzę zdobywać samemu, głównie dzięki dogomaniaczkom.

Posted

sleepingbyday napisał(a):
bo tu na dogo doświadczenie daje niektorym wiedze większa od jakiegos tam psiego internisty....

zgadzam się z Tobą, tzrymam kciuki za wszystkie zwierzaki

Posted

Tylko ten lekarz nie był psim internistą a specjalistą, chirurgiem od kości.
Widział zdjęcia RTG robione na SGGW, opis dokładny z brakiem nadzieji na cokolwiek. Faktyczne Frotka wtedy była w dużo gorszym stanie, nie miała czucia głębokiego, które wróciło.

Chyba ten ostatni zastrzyk był naprawdę bolesny, Barbi zapiszczała, dalej się boi, ucieka bida przede mną. Złapanie jej graniczy z cudem, trzeba ją maltretować i to nie tylko raz dziennie, nosek się zatyka, zaczyna oddychać chrapliwie. Jest cudowną suczką bez grama agresji. Na jej miejscu sama bym się pogryzła, ona nic, nawet nie warknie.
Oj Barbisiu, żeby to trochę przeszło.

Posted

Czucia to ona moze nie miec,byle nie bolało i nie przeszkadzało w oddychaniu.Byle była poprawa i nie trzeba by było juz wzajemnie sie dreczyc,bo i Ty i ona przeciez to przezywacie.Ta woda utleniona to jeszcze długo?

Posted

Panca, Twoja znajoma zadzwoniła!!! Cudownie, mogę liczyć na pomoc w dowozie Barbi samochodem do wetów, pomoc w ewentualnych kosztach leczenia.

Dzisiaj wyciek z nosa zdawał się być ropny, trochę żółtawy. Już nos jest przepłukany.
Jak długo tak będzie? Nie wiem, liczę na konkretne badania w Arce z ustaleniem przyczyny tego wszystkiego.

Posted

Panca napisał(a):
...a na kiedy sie umowilyscie?


Jeśli Ola nie będzie mogła jechać to 2 lutego.

Duży guzek na listwie mlecznej rośnie. Już ma ok. 4 cm średnicy. Nosek po przepłukaniu nie wydaje dźwięków. Dzisiaj żadnych wycieków.
Zabraliśmy wczoraj z TZtem Barbisię na spacer. Obcych psów nie było.
Barbi dalej trzyma się tylko Fafika, nie chce chodzić na smyczy, krótkiej i długiej. Trochę się wybiegała, najchętniej do domu, weszła na czwarte piętro za psim przewodnikiem.
W domu głównie śpi, w dzień w kociej budce, w nocy ze mną na łóżku. Codziennie dyskutujemy sobie gdzie jest jej miejsce a Barbisia kładzie się na plecach i ani myśli ustępować. Przenoszę ją w nogi łóżka na rękach, gdzie zostaje do rana.

Posted

Halciu, ona nie śpi na plecach tylko kładzie się, gdy jej wskazuję inne miejsce.
Jest w Barbi duży potencjał na przemiany w zachowaniu, niestety hamowany przez konieczne płukanie nosa. Bez tego znów chrapie i źle oddycha nozdrzami.
Gdyby była zdrowa jej zachowanie już dawno było by jak Jugola / Tobiego u AnnyB., ale nie jest i nikt nie obiecywał, że będzie to proste.
Podziwiam to suczydło, męczone, narażone na nieprzyjemności, wcześniej ból zastrzyków i pooperacyjne zawirowania. Ona jest w tym wszystkim taka łagodna, poddająca się bez śladu agresji.
Spacery są dla niej dalej karą, nie nagrodą i trudno się dziwić. Musi być złapana przed zawołaniem Fafika, bez którego nie rusza w przestrzeń, trzymana na smyczy aż się ubiorę, zniesiona z czwartego piętra i jeszcze dalej na ścieżkę docelową, tam dopiero decyduje się iść za Fafikiem cały czas mając mnie na oku, jednocześnie marząc o powrocie do domu.
Siusia już na spacerach śmiesznie, jak pies, podnosząc jedną tylną łapkę do góry, jednak woli w domu na szmatkę.
No i ma Barbisia wyczucie sytuacji, jak tylko się uda to ucieka pod łóżko w sypialni skąd wyjąć jej nie sposób..

Posted

Ale wyładniała,:crazyeye:to juz nie ten przestraszony skołtuniony kłębek ,który widywałysmy i znałysmy.SZkoda mi jej bardzo,Ciebie tez,bo łatwo Ci nie jest,ale co zrobic?Miała spokój w tej brudnej szopie,w kącie,niewidoczna prawie,ale co ona woli?Mysle,ze jednak Ciebie......mimo,ze te zabiegi sa wstretne i bolesne.....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...