halcia Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 Może na chwile,mądry psiak zawsze wyczuwa,ze nawet coś niemiłego jest dla jego dobra.Barbul to wie... Quote
JoSi Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 Barbisia ucieka coraz bardziej. Częstotliwość zakraplania jest duża, musiałam sprawdzić na sobie jak to jest i co ona czuje. W pierwszej chwili piecze w nosie, nie jakoś tak okropnie, może Barbi bardziej. Pieczenie nie jest długie, no ale ja nie mam połamanego, skrzywionego nosa z zadawnionym urazem, nic nie wiem o ewentualnych uszkodzeniach śluzówki po długim wycieku ropnym. Ech... regresja kontaktów, oddychanie lepsze. Quote
oktawia6 Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 JoSi-to czysty realizm po prostu;) czyli sprawdziłaś i masz rację przy zdrowej błonie jest na pewno znośniej przy takiej jak ona może byc o wiele gorzej-obrazi się na Ciebie-ale czyń swoją powinnośc i nie łam się;) Quote
JoSi Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 Rano Barbi miała zalepiony nosek czymś niepokojąco żółtym. Boję się ponownego wycieku ropnego. Wczoraj, jak już obie dziurki były zupełnie odetkane, woda utleniona spłyłająca do nosogardzieli powodowała charczenie. Noc przespała na moim łóżku oczywiście z Fafikiem, który włazi jak Barbi jest na nim. Dzisiaj ucieka przedemną głęboko pod łóżko, nie kładzie obok, boi głaskania i wyciągania ręki. Do kuchni przyszła zjeść trochę śniadania w nagrodę po torturach. Spacery dno. Tylko leży, daruję sobie i jej. Zaczniemy od początku wszystkie relacje jeśli jej w końcu przejdzie ta choroba ale chyba będzie trudniej, straciła zupełnie zaufanie. Zdecydowanie nie chcąc przeczytałam cały wątek o Orzechowcach i tym bardziej zrozumiałam Barbi, tym bardziej chcę jej pomagać. Quote
halcia Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 No cóz,tylko sie rozryczałam,bo co tu powiedziec.... Quote
JoSi Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 halcia napisał(a):No cóz,tylko sie rozryczałam,bo co tu powiedziec.... Halciu nie martw się, mnie ręce nie opadają i nie opadną, tylko przykre to wszystko i tak mi żal Barbi. Cały czas mam nadzieję na poprawę. Quote
mru Posted December 4, 2008 Author Posted December 4, 2008 JoSi napisał(a): Zdecydowanie nie chcąc przeczytałam cały wątek o Orzechowcach i tym bardziej zrozumiałam Barbi, tym bardziej chcę jej pomagać. no... ona tam była cały czas :( Quote
sleepingbyday Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 JoSi napisał(a):Rano Barbi miała zalepiony nosek czymś niepokojąco żółtym. Boję się ponownego wycieku ropnego. Wczoraj, jak już obie dziurki były zupełnie odetkane, woda utleniona spłyłająca do nosogardzieli powodowała charczenie. Noc przespała na moim łóżku oczywiście z Fafikiem, który włazi jak Barbi jest na nim. Dzisiaj ucieka przedemną głęboko pod łóżko, nie kładzie obok, boi głaskania i wyciągania ręki. Do kuchni przyszła zjeść trochę śniadania w nagrodę po torturach. Spacery dno. Tylko leży, daruję sobie i jej. Zaczniemy od początku wszystkie relacje jeśli jej w końcu przejdzie ta choroba ale chyba będzie trudniej, straciła zupełnie zaufanie. Zdecydowanie nie chcąc przeczytałam cały wątek o Orzechowcach i tym bardziej zrozumiałam Barbi, tym bardziej chcę jej pomagać. och, nie... biedulka.... trzymam kciuki jak za żadnego chyba...:oops: Quote
JoSi Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Rano źle, wieczorem lepiej i tak w kółko. Nie spodziewałam się, że będzie łatwo. Staram się głaskać Barbi między zakraplaniem, brać na ręce i dopieszczać. Jest dzisiaj malutka poprawa, sunia śpi na kocyku a nie pod łóżkiem. Podeszła nawet do znajomej roznoszącej opłatki, którą wszystkie psy lubią, została przez nią wygłaskana, wróciła na kocyk zadowolona i zasnęła jeszcze przy niej. Wszędzie zasypia, nawet na podłodze w kuchni czekając na jedzenie gdy reszta psów czeka z napięciem. Trudno się dziwić, dwie narkozy w krótkim czasie poprzedzane dużą ilością antybiotyków, zastrzyki osłonowe po zabiegach, znów antybiotyki w pastylkach przez pięć dni po każdym. Była słaba po schronie żyjąc jakiś czas ze stanem zapalnym, teraz jest jeszcze słabsza. Liczę na pomoc podawanych witamin. Cieszę się z reakcji Barbisi na zupełnie obcą osobę (dla niej), nie taka znowu regresja w jej zachowaniu. Quote
sleepingbyday Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 jak to jest słabsza? lepsze jedzenie, ciepło.. no, ale te leki i zabiegi ją na bank osłabiaja. natomiast nie ma watpliwości, ze wogólnym, fizycznym i psychicznym stanie to ona jest teraz w świetnym stanie. będzie dobrze, JA TO WIEM. nawet, jka do końca się nie wyleczy. ale można łagodzić, a tego nie miała w schronie, nie mówiąc o całej reszcie, ktora daje DOM. JoSi, juz od dłuższego czasu mam kaske z bazarku, ale nie miałam głowy do podliczenia i przelewu, obiecuje w weekend nadrobić. dziś po pracy to chyba jeszcze potrzebuje odpocząć. czy moge jeszcze trochę przeciągnąć sprawę? w poniedziałek miałabys kaskę... oczywiście prosze o nr konta i dane na pw. Quote
mru Posted December 5, 2008 Author Posted December 5, 2008 w schronie musiała przeżywać, była zdeterminowana u JoSi - żyje :) nie musi walczyć to tak jest taki piesek to czasem bomba, wszystko w schronie okej (a z B. okej nie było) a potem... wszystko puszcza. właśnie lepsze jedzenie i ciepło to sprawiają. dlatego JoSi mówi, że Barbi słabsza. tak myślę... zabiegi ją na pewno też męczą :roll: Quote
albiemu Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 śledzę wątek, nie piszę bo tak jak nie brakuje mi słów tak cała historia Barbi i Josi wywołuje u mnie olbrzymi podziw ... O miłości należy mówić szeptem, cenię szept tego wątku aby nie obudzić Barbi która śpi wszędzie gdzie się da bo czuje się bezpiecznie, wiadomo umordowały ją zabiegi ale wiem też że śpi spokojnie bo ufnie. Josi podziwiam ... Was bo jesteście dla siebie we wszystkim co złe i dobre bez marudzenia o zmęczeniu. Kocha Cię to suczydło równie mocno jak Ty ją. Będzie dobrze ... Quote
JoSi Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Skorupka na nosku, utworzona rano, nie jest żółta ale lekko brązowa. Po ostatnim zabiegu dużo krwi leciało. Wczoraj TZ zarządził zbiorowe wyjście na spacer mimo mojego sprzeciwu, Barbisia nie nadaje się obecnie. Sunia sama rozwiązała problem wciskając się pod łóżko w miejsce nieosiągalne zanim ktokolwiek zrobił krok w jej stronę. Jak zwykle pies wie lepiej. Branie czwartego psa na spacer, którego trzeba tylko nosić, jest bezsensowne. Znalazłam sposób na traktowanie wodą utlenioną, żeby przy okazji nie potraktować oczu miotającego się psa. Kładę Barbi na wersalkę, przyciskam głowę do koca i leję z góry. Musze uważać na wrażliwy nosek, którego nie mogę dotykać. Woda na nozdrzach się pieni, po chwili wychodzą bąbelki czyli powietrze się wydostaje. Nasze relacje są zmienne, wczoraj Barbi weszła na wersalkę i położyła blisko mnie, dzisiaj ucieka. Albiemu, ładnie napisałaś. Quote
AnnaB Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 A moja wizyta w poniedziałek nie dojdzie chyba do skutku :-( A tak liczyłam ,że zobaczę Barbi i JoSi :-( Mój Szymek coś "niewyrażny" i nie chcę go ciągnąć w długą drogę. Ale na pewno wpadnę innym razem...:roll: Pieniążki od halci to pewnie prześlę pocztą chociaż ona tak chciała żeby osobiście...W filmach sf jest coś takiego jak "teteportacja"-strasznie by co nieco ułatwiła... Quote
JoSi Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 AnnaB napisał(a):A moja wizyta w poniedziałek nie dojdzie chyba do skutku:- Mój Szymek coś "niewyrażny" Szkoda ale co się odwlecze... Uważaj, rutinoskorbin nie działa, jestem żywą antyreklamą tego specyfiku, który brałam przez siedem dni gdy pękła mi żyłka w oku i siódmego dnia właśnie zaczęłam być okropnie przeziębiona. Rutyna pomogła, żyłkę "wsysło". Rano było pięknie w domu, na zewnątrz mniej. Barbi spała bardzo mocno w nogach łóżka, cała wyciągnięta leżąc na boku. Kontemplowałam jej luz do czasu aż Filipek dostał kota, wpadł na łóżko jak bomba nie depcząc na szczęście Barbisi, Tusi i Maurycego i wylądował na parapecie okna. Tusia się rozjazgotała, Barbi szczeknęła i zaczęła się przeciągać, tak zupełnie normalnie jak wyspana suczka powinna. Dobrze wie kiedy może podchodzić bez ryzyka i przychodzi gdy wkładam Tusię do torebki a reszta psów jest przygotowana na spacer, podbija nosem rękę prosząc o głaskanie. Lubi drapanie za uszkami i po gardle, nie może przyzwyczaić się do zakraplania noska. Urozmaica mi dzień podchodami w celu jej złapania i nie mogę zdejmować z niej szelek, w których łatwiej można ją wyciągać z jakiegoś kąta. Często oddycha tylko przez nos. Quote
sleepingbyday Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 często oddycha tylko przez nos? czyżby? no i spała wyciagnieta, przeciagnęła się... takie wiadomości polepszają pogodę za oknem. Quote
sleepingbyday Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 przelałam z bazarku 64 zł ( w końcu). daj JoSi znać, czy doszło, bo coś mi komp nawala dziwnie.... Quote
JoSi Posted December 8, 2008 Posted December 8, 2008 sleepingbyday napisał(a):przelałam z bazarku 64 zł ( w końcu). daj JoSi znać, czy doszło, bo coś mi komp nawala dziwnie.... SBD, stokrote dzięki. Będę wiedziała o pieniądzach jak dojdę do osiedlowego PKO gdzie są makabryczne kolejki. Mama zasiliła mnie dzisiaj przynosząc 100 zł w trakcie przebierania Frotki. W efekcie wszystko zostało zalane, koo i siu na podłodze czyli sprzątanie mieszkania, przecięta skóra dłoni pazurem Frotki. Opłaca się za te pieniądze. Barbi rano miała zupełnie zalepioną prawą dziurkę nosa, lewą czystą. Polowania na sunię udane, powinno się odlepić do wieczora jeśli dalsze łowy się powiodą. Bardzo ładnie wita się z moją mamą. Gdy zaschnięta wydzielina jest już pokonana, doskonale widać wydobywanie się powietrza przez nos w trakcie zakraplania. Barbi prycha na odległość metra, póżniej robią się bąbelki z wychodzącego powietrza. Quote
halcia Posted December 8, 2008 Posted December 8, 2008 Co dolega,to dolega,ale Barbul śpi w łóżku jak księżniczka ,a nie w brudnej zimnej szopie zwanej w Orzechowcach "cyrkiem' Quote
sleepingbyday Posted December 8, 2008 Posted December 8, 2008 barbi prychaj tym powietrzem jak najwięcej i najdalej. Quote
magdawi Posted December 9, 2008 Posted December 9, 2008 JoSi dajesz nie tylko Barbisi siłę i wiarę ale nam podczytującym ten wątek również. Na tym wątku nie ma kłótni jak na innych , z tego wątku bije spokój i ufność w lepsze jutro. Serdecznie pozdrawam Ciebie i Twoje stadko a w szczególności Barbitkę. Quote
mru Posted December 9, 2008 Author Posted December 9, 2008 oh no :) to racja JoSi jest taka spokojna i mimo, że ma masę problemów to nie robi z siebie Chrystusa :) nie stara się wzbudzić w nas poczucia winy, że my tacy nie jesteśmy a to często się zdarza :roll: że ludzie skupiają się na sobie - nie na psach Quote
halcia Posted December 9, 2008 Posted December 9, 2008 Barbulku,a może ty bys sie nauczyła nosek wydmuchiwać jak dzieciak?:lol: Quote
JoSi Posted December 9, 2008 Posted December 9, 2008 Znów prawa dziurka noska zalepiona skorupą, z lewej jakiś wyciek. Najpierw przecieram to wszystko oliwą z oliwek, później dopiero zakraplam. Oliwa prędzej rozpuszcza zaschniętą wydzielinę ale trwa to męczenie dłużej. W krótkich przerwach na odpoczynek suni, Barbi patrzy prosto w oczy, w jej oczach nie widać złości ani nawet strachu, raczej rezygnację. Dzisiaj po torturach nie ucieka gdzieś w kąt, idzie do sypialni i wskakuje na łóżko, kładzie się w plamie słońca. Pierwszy raz zobaczyłam Barbi na różowym banerku, który mignął mi raz i drugi, zaintrygował na tyle, że weszłam i zobaczyłam zdjęcia suczki. Przypominała mi w postawie zakonnicę, S. Niepokalankę, którą w 64 r. wypuścił Związek Zdradziecki z Syberii. Zakonnica chodziła tylko pod ścianami przygięta nisko, nie patrząca w oczy nikomu, bez cienia uśmiechu i radości z odzyskanej wolności. Dla niej było już za późno, żyła jeszcze pół roku, do końca ze strachem i smutkiem. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.