Kam Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 Przychodnia Weterynaryjna DOLVET ul. Trwała 7, 53-335 Wrocław tel. / fax: (071) 79-30-100 www.dolvet.pl [email protected] Godziny otwarcia: codziennie: 08:00 - 22:00 Łapa była w bardzo złym stanie, poprzecinane mięśnie, ścięgna - połatali doskonale, łapa calkiem sprawna Quote
ecci Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 Ktoś podał dziewczynom adres i telefon do DOLVEDU? Quote
Tigraa Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 Tomek, zadzwoć do Ulv, podaj jej ten telefon. Ok, Kam już napisała. Trzymam z całych sił kciuki za sunieczkę. Quote
Kam Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 dzwoniłam, są z sunia u weta, stan nieco lepszy Quote
Korenia Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 Sunia troszkę piła, jest bardziej kontaktowa. Quote
Neris Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 NIe... nie będzie źle ... czy to SEPSA? mam nadzieję, że nie. Quote
ecci Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 jak zakażenie to chyba się antybiotykami zwalcza. Nie sądzę żeby to była sepsa...Musi byc dobrze... Quote
Korenia Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 Sunia odeszła z Tęczowy Most... :-(:placz: Quote
malagos Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 O Matko :crazyeye: :placz: Jednak ta łapka... Martwica, zakażenie, moze amputacja by zapobiegła smierci? A moze tylko przyspieszyła :-( Strasznie, strasznie szkoda............. Quote
emilia2280 Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 dobrze że nie była sama do końca...:-(:-(:-( Quote
maggie1971 Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 Biedna sunieczka, tak strasznie mi przykro, szkoda że nie udało się:-(:placz: Quote
Edi100 Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 Korenia napisał(a):Sunia odeszła z Tęczowy Most... :-(:placz: O Matko:placz::placz::placz::placz::placz: Suńku Quote
Agnieszka(Visenna) Posted January 27, 2008 Author Posted January 27, 2008 Przyszlam do domu, sunia podniosla glowke i przywitala mnie radosnym machaniem ogonka, nawet wstala (!) i przemiescila sie o kilka kroczkow.Ja kursowalam - od komputera do chlopakow (Gutka i prawie pekinczyka, ktorego mamy na tymczasie na jedna noc).W pewnej chwili zabawilam u nich dluzej (20 min maxymalnie).Weszlam do pokoju, a drzace cialko suni lezalo bezwladnie, a obok oddany mocz z krwia :placz::placz::placz: .Pod pache i do Niedzielskich.Dojechala Ulv.Suczka kiedy docieralam do kliniki byla w stanie agonalnym, potem jej sie polepszylo, zaczela reagowac na bodzce, a nawet sama pic wode (!).W drodze powrotnej do domu bylysmy pelne nadziei.Niestety stan psa po paru minutach wrocil do punktu wyjsciowego.Spowrotem do kliniki.Niestety, juz nic nie dalo sie zrobic.Sunia powedrowala do psiego raju.Ulv i ciocia beda pochowywac malutka, do pary z Maćkiem - kotem cioci, który odszedł również niedawno.. :-(:-(:-( Dostala szanse.. przykro, ze tak sie to wszystko skonczylo.. mozna bylo zabrac ja wczesniej.Po prostu niepotrzebnie zwlekalysmy.I tyle.Nie mniej jednak czasu sie nie cofnie, a pewnych rzeczy nie mozna przewidziec.. :-( Quote
Tigraa Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 Pobiegła do swojego pana... Tak strasznie przykro, że nie udało się jej uratować...:-( Niemniej wierzę, że teraz jest szczęśliwsza, niż tu, na Ziemi... (*) Quote
sacred PIRANHA Posted January 27, 2008 Posted January 27, 2008 dostala swoja szanse...ktos o nia walczyl, byla wazna...to sie liczy... Quote
magda bb Posted January 28, 2008 Posted January 28, 2008 .......tak strasznie mi przykro..........:-(:-(:-(:-(:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.