Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Najpierw się przywitam z zacnym gronem świrów 2ff84505882336ead0d37f0599fa0e53.gif, do którego również mam zaszczyt należeć. A teraz życzenia.

Czas świąteczny, czas radości. Niechaj w sercu szczęście zagości.
Niechaj spełnią się życzenia: zdrowia, szczęścia, powodzenia!
Zdrowia, szczęścia, humoru dobrego, a przy tym wszystkim stołu bogatego.
Mokrego dyngusa, smacznego jajka i niech te święta będą jak bajka.

Wszystkim  psiozakręconym  życzę zdrowych, spokojnych Świąt Wielkanocnych.
Ewuniu - to wyrazy uznania dla Ciebie i Semika  02b4305c61f63240b31c9cfb9f715bf5.gif
Całusy i uściski dla całego psiego towarzystwa, a szczególnie czułe dla Semika   31a419c9d15d3ebb9e1d82098d084135.gif.

iqhhd5.jpg
 
 
  • Upvote 1
Posted

Moje Kochane, bardzo serdecznie dziękujemy. Nam święta zaczęły się wcześniej. Mieliśmy dzisiaj rodzinę Jacka na obiedzie i dopiero teraz mam chwilkę żeby usiąść i napisać kilka słów.

Życzę Wam i Waszym bliskim radosnych Świąt, zdrowia i wszelkiej pomyślności,. Zdrowia dla kochanych przez Was zwierzaków!

Semik miał dzisiaj zdecydowanie gorszy dzień. Możliwe, że za dużo było rozgardiaszu, zamieszania. Były u nas małe dzieci i hałas był zbyt duży dla Semika. Usiłował nawet przyjść do nas do pokoju i położyć się z boku, ale najmłodszy wnuk Jacka koniecznie chciał się do niego przytulić i zanim zdążyłam zareagować Semik chyba po raz pierwszy w życiu, a na pewno po raz pierwszy od kiedy jesteśmy razem wyskoczył do dziecka z zębami. Nic się nie stało, bo Semurek ostrzegł go, a nie chciał zrobić krzywdy. Był jednak płacz, Semik się przestraszył i uciekł do sypialni. Wyjaśniliśmy Tomkowi, dlaczego nie wolno zakłócać spokoju psu, który jest chory i szuka spokoju i ciszy. Potem poszłam do Semika i długo z nim siedziałam głaszcząc delikatnie. Po jakimś czasie Semik ponownie przyszedł do dużego pokoju i już nie niepokojony spał sobie smacznie.

Jutro na szczęście sami dorośli i w mniejszej liczbie w domu. Mam też nadzieję, że Semurek będzie w lepszym nastroju i samopoczuciu:(

Barsusia miała wczoraj wymrażane grudki w oczkach i spojówkę, na której był tez duży stan zapalny. Wygląda w tej chwili dużo gorzej niż przed zabiegiem, ale za kilka dni będzie lepiej. Na razie głównie zakrapiamy jej kolejne kropelki i przemywamy oczka:

 

 

 

S101.jpg

B101.jpg

Posted

Przepraszam, że spóźnione, ale bardzo serdeczne życzenia. Dużo radosnych chwil, pogody ducha i tej za oknem oraz świątecznego odpoczynku po dniach pełnych zabiegania, szykowania a potem przyjmowania gości.

  • Upvote 1
Posted

Witajcie po Świętach:) Bardzo dziękujemy za życzenia!

Jakoś wyszliśmy na prostą i po gorszym momencie, Semik znowu czuje się dobrze. Na spacerze pokrzykuje na rozbawione towarzystwo, pilnuje porządku w stadzie i coraz częściej podbiega uśmiechnięty do Rokusia, który przyjmuje te gesty przyjaźni z zadowoleniem:) Dwaj starsi panowie ustalają rytm naszego dnia, spacerów i życia ogólnie, ale dobrze nam z tym:)

A tak leniwie spacerowaliśmy w niedzielę:

S101.jpg

S102.jpg

Mieliśy ambicje, żeby złapać na jednym zdjęciu wszystkie nasze psiaki:

S103.jpg

S104.jpg

  • Upvote 1
Posted

Aż się cieple robi na sercu, jak się do Was zagląda Ewuniu :sloneczko2: !!!!!!!!!!

Wspaniały spacerek, cudne zdjęcia - można się naprawdę tutaj ogrzać ciepłem, miłością - ogólnie sielanką!!!!!!!!!!!

Buziaki Kochani - powodzenia :extra: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Upvote 2
Posted
18 godzin temu, Sarunia-Niunia napisał:

Aż się cieple robi na sercu, jak się do Was zagląda Ewuniu :sloneczko2: !!!!!!!!!!

Wspaniały spacerek, cudne zdjęcia - można się naprawdę tutaj ogrzać ciepłem, miłością - ogólnie sielanką!!!!!!!!!!!

Buziaki Kochani - powodzenia :extra: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

18 godzin temu, EVA2406 napisał:

Sarunia, masz rację. Dzień bez odwiedzin u Ewuni i Jej Rodzinki, to dzień stracony.

 

17 godzin temu, Isabel napisał:

Ja też codziennie, nawet dwa razy dziennie zaglądam do Semiczka i cieszę się Waszym szczęściem :)

 

16 godzin temu, Mattilu napisał:

Piekna spacerowa pogode mieliscie :) Glaski dla wszystkich piesow :)

Bardzo Wam dziękujemy za odwiedziny, pamięć i życzliwość, która jakoś magicznie otula moje Semidełko kochane:) Patrzę na niego często, kiedy on tego nie widzi. Podglądam mimikę pyszczka, bo Semuś ma tyle swoich słodkich min, że możnaby cały album stworzyć. Niestety wyciągnięcie aparatu powoduje od razu zmianę miny. Uwielbiam z nim rozmawiać, coś mowić i czekać na odpowiedź, bo jak już pisalam z Semika jest niezły gawędziarz:)

Semiś potrafi komunikować swoje potrzeby i konsekwentnie czekać aż zrozumiem co mi mówi. Jest po prostu idealny i doskonały. Ja wiem, że nie jestem obiektywna, ale mamy w końcu cztery psy, które bardzo kocham, ale to Semik jest motorem i przywódcą tego stada. Nigdy żaden z naszych psiaków nie sprzeciwił się jego decyzjom. To niesamowite, ale wszystkie go słuchają, nawet Rokuś, który jest od Semika większy, silniejszy i do tego niewykastrowany. Jest w nim jakaś niewidzialna siła i moc, które każą nawet najgroźnieszym psom podporządkować się mu i odpuszczać awantury. 

Widzę coraz wyraźniej, że powoli zmierza w wiadomym kierunku, ale nie dopuszczam do siebie tej myśli, bo nie wyobrażam sobie tego życia po... 

Nie pisałam tu chyba, że tak naprawdę ja go na początku nie chciałam. Pamiętam pierwszy raz, kiedy wsiadł do mojego wypucowanego samochodu i cały samochód był w jego sierści. Jaka ja byłam zniesmaczona,zła, że nie miałam jakiejś płachty, na kórej mógłby jechać. On się potwornie bał jazdy samochodem, trząsł się cały i usiłował schować się w jakąś dziurę. Wtedy nie myślałam w ogóle o tym, że Semik kiedykolwiek będzie moim ukochanym psem.

Nie było z nami wtedy jeszcze Barsy, dopiero mój syn wymusił na mnie przyjęcie do domu beagla. Wtedy już było wiadomo, że dotychczasowa rodzina Semika nie ma dla niego czasu, przeszkadza im i szukają dla niego domu. Jacek pytał mnie wtedy, dlaczego chcę kupic beagla, a nie chcę przyjąć Semika. Wydawało mi się wtedy niemożliwe adoptowanie tak dużego psa, do tego wiecznie uciekającego, nie słuchającego się i obłażącego cały rok z sierści... Gdybym wtedy wiedziała, kim on dla mnie będzie bylibyśmy rok dłużej razem. 

Kiedy Jacek usłyszał, że Semik musi zniknąć ze swojego domu i że on ma go odwieźć do schroniska, nie był w stanie tego zrobić i wziął Semika do siebie. Mieszkał wtedy w Niemczech, wynajmował mieszkanie, w którym miał zakaz posiadania zwierząt. Szukał mu domu, ale jak już znalazły się dwie dziewczyny chcące go adoptować, Semik za żadne skarby nie chciał z nimi zostać. Przyjeżdżał więc z nim do mnie do Polski raz w miesiącu, a Semik podróż spędzał z nosem pod siedzeniem,. Nie chciał wychodzić z samochodu, nie pił przez 1100 km. Kiedy jednak przychodził czas powrotu pilnowal bardzo samochodu i najchętniej siedziałby w nim cały dzień, żeby tylko Jacek o nim nie zapomniał. Po wspólnych wakacjach na Helu (Barsa miała już wtedy rok) podjęłam decyzję, że nie ma sensu męczenie Semika podróżami, spędzaniem po 12-14 godzin samotnie w domu i że spróbujemy jak to będzie z dwoma psami. Semik w samotności obgryzał rogi kołder w domu u Jacka. Najbardziej niesamowite jest to, że tego dnia Semik nie pilnował w ogóle Jacka, tylko schował się w sypialni i udawał, że go nie ma. Jestem pewna, że sam miał dosyć tych jazd, do mnie już się przyzwyczaił na wakacjach, (wcześniej nie pozwalał się nawet wyprowadzić z domu. Wychodził, siusiał pod domem i na zgiętych łapach ruszał z powrotem. Nie było siły, która by go zatrzymała na dłużej na zewnątrz).

Początki były trudne. Zraniony, porzucony Semik uciekał, nie nawiązywał kontaktu, a raz prawie nas wciągnął pod autobus, tak szarpnął się na smyczy. Płakałam i nie mogłam dać rady. Kiedy zadzwoniłam do Jacka z płaczem powiedział, że przyjedzie w weekend po  niego i go zabierze. Zapytałam, jak sobie da radę. Powiedział, że będzie musiał oddać go do schroniska. Nie mogłam na to pozwolić i powiedziałam, że Semik zostaje, a ja poszukam jakiegoś dobrego behawiorysty i będziemy sie uczyć jak razem żyć.

Wieczorem podeszłam do Semika, wzięłam jego pysk w swoje ręce i powiedziałam "Semik, ja jestem Twoją ostatnią szansą. Chcę, żebyś został, ale musisz się słuchać. Nie możesz uciekać i podejmować własnych decyzji. Jesteśmy razem, nigdy Cię nie oddam, ale musisz się zmienić" Semik nie patrzyl mi w oczy i w pewnym momencie wyszarpnął pyszczek z mojej ręki. Pomyślałam "no to sobie pogadałaś" Poszłam spać, a rano? Rano obudził mnie zupełnie nowy pies. Semik przemyślal w nocy i postanowił z nami zostać. Nigdy więcej nie miałam z nim problemów, nigdy nie uciekł, zaczął lubić przytulanie, całusy, a najbardziej odprężające masaże całego ciała. 

Traf chciał, że Jacek przyjechal kolejny raz dopiero po 2 miesiącach. Nie poznał Semika. Wyczesanego, zadbanego i uśmiechniętego od ucha do ucha:) Semuś nie był w stanie uwierzyć z kolei, że widzi Jacka. Jacek wszedł bez słowa do domu, a Semik stał przed nim z oczami szeroko otwartymi, wspinał się na niego wąchając go i schodził i tak 3 razy. W końcu Jacek powiedział "Cześć Semisko" i wtedy Semik oszałał ze szczęścia, że go widzi:) Jakieś pół roku później Jacek wprowadził się do nas. Usiłował oduczyć Semika wchodzenia na kanapę, ale mu powiedziałam, że to Semik jest rezydentem, a on do nas dojechał, więc Semik ma prawo spać gdzie chce:)

Od początku naszego wspólnego życia rozstaliśmy się z Semikiem 3 razy. Dwa razy byłam w szpitalu na operacjach, raz poleciałam na 2 dni na pogrzeb do Szwecji. Poza tym nie rozstajemy się i zawsze jesteśmy razem. Za każdym razem Semik zostawał w domu pod czyjąś opieką. Po powrocie z pierwszej operacji Semik widząc mnie oszalał. Skowyczał strasznie, usiłowal wcisnąć mi się na kolana, rozwalil mi całe usta z taką siłą mnie lizał. Płakaliśmy oboje:) A ja wcześniej w szpitalu po obudzeniu się z narkowy zadzwonilam do domu. Jacek mnie pyta jak się czuję, jak operacja, a ja bełkotalam tylko "zmień psom wodę na świeżą" bo to najsłabszy Jackowy punkt;)

Mimo wielkiej miłości do Jacka Semik jest moim psem. Jeśli idziemy na spacerze i rozdzielamy się, Semik zawsze idzie za mną. Trzyma się blisko mnie i opiekuje mną. Po trudnych początkach nasze życie ułożyło się wspaniale. Semiś wielokrotnie pomagał mi w szukaniu uciekającej za tropem Barsy. Kiedy wracała ja nie mogłam jej ochrzanić, ale Semik nie miał skrupułów, tylko dociskał ją do ziemi i okazywał swoją dezaprobatę. Potrafił stawać przede mną i mruczeć groźnie, kiedy naprzeciwko szedl jakis człowiek w kapturze. Tak na wszelki wypadek mowił, że on tu jest ochroniarzem i nie zawaha się użyć zębów. 

Ale mi się na wspomnienia zebrało. Przepraszam, że tyle musicie czytać:) 

 

  • Upvote 4
Posted
Godzinę temu, Ewa Marta napisał:

 

 

 

 

 

Ale mi się na wspomnienia zebrało. Przepraszam, że tyle musicie czytać:) 

 

 

To było bardzo interesujące "czytanie" :) Pięknie piszesz, podzieliłaś się z nami kawałkiem swojego życia. Widać wyraźnie, jak wielka przemiana może zajść w zwierzęciu (piszę w zwierzęciu, bo to dotyczy nie tylko psów) pod wpływem miłości. I ta przemiana zachodzi także w człowieku, jest dopełnieniem tego wielkiego uczucia, jakie się rodzi między nimi - miłości bezwarunkowej.

  • Upvote 1
Posted

No.... i choć znałam historię Seminia, to i tak się wzruszyłam...

Ewuniu, z taką miłością i uczuciem piszesz o Semisiu, że czy chcę, czy nie łzy wzruszenia i podziwu same sobie płyną, ech....

 

  • Upvote 1
Posted

Piękne...prawda,są takie ogony,które mają zadziwiającą mądrość,bezwarunkowo kochają i chronią...I możnaby opowiadać o nich wiele historii,ale większość ludzi nie uwierzyłaby,

nie wierzy...Ja miałam szczęście mieć taką Kotę przez 18 lat......Niezwykłą.

Jak i niezwyczajnym psem jest Semik.Pozdrowienia dla Was. :)

  • Upvote 1
Posted

Ewuś, piękna, wzruszająca historia. Gdy czytałam fragment o szpitalu i pytaniu o świeżą wodę w misce, zobaczyłam siebie i taki sam tekst w moim wykonaniu. Też zawsze to ja muszę pamiętać o wodzie w misce.

  • Upvote 1
Posted

Tak naprawdę dostałam od Semika dużo więcej, niż sama mu dałam. Ta jego bezwarunkowa miłość, oddanie, to spojrzenie i pilnowanie mnie... to jest nieprzeliczalne na nic i warte każdego wysiłku. 

Kiedyś nie mając psów (bo ojciec mojego syna, z którym byłam w związku 17 lat zawsze mówił "albo ja albo pies" no i głupio wybierałam jego) jeżdziłam na wakacje do różnych krajów, zawsze musiały być dobre warunki, łazienka do własnej dyspozycji, przestronne pokoje itp. Kiedy pojawiła się w naszym życiu Barsunia, która niszczyła wszystko co spotkala po drodze, a potem Semik, nie bardzo mogliśmy zabrać je do takich miejsc. Wtedy kupiliśmy przyczepę i zaczęliśmy jeździć na Hel. Tam dopiero okazało się, że my z naszymi psami i wszystko co mamy w tej przyczepie, to tak naprawdę wszystko, co nam jest do szczęścia potrzebne:) To psy przypomniały mi, że nieważne gdzie, a ważne z kim się spędza czas i życie. Jako młoda osoba jeździłam z rodzicami pod namiot. Potem w dorosłym życiu zapomniałam o tym. Dzięki psom przypomniałam sobie, jak wspaniale można spędzać czas na campingu:)

 

 

Posted

Kiedy Semik zachorował, zaczęłam pisać sama dla siebie o nim.Dzisiaj zajrzałam do tego tekstu i jak widać pamięć ludzka jest zawodna. Ta nasza ważna rozmowa, którą przeprowadziliśmy wyglądała troszke inaczej:) 

„Semik, jestem Twoją ostatnią szansą. Musimy się dogadać, bo inaczej zawiozą Cię do schroniska, a tam po miesiącu uśpią. Musimy nauczyć się wspólnie funkcjonować, ja bardzo tego chcę. Nigdy Cie nie oddam, ale musimy nauczyć się szanować wzajemnie” Semik popatrzył mi w oczy i nagle wyrwał mi pyszczek z dłoni i poszedł na swoje posłanie. Pomyślałam „No tak, to sobie pogadałaś”. Idąc spać podeszłam jeszcze do niego, pocałowałam w nos, który zawsze mi zabierał. Teraz też się odsunął. 

Następnego dnia rano powitał mnie kompletnie nowy pies. Semidło najukochańsze przyszło się przywitać, na spacerze szedł grzecznie obok mnie odwracając się co chwilę i patrząc mi w oczy. Uśmiechał się przy tym wyluzowany i merdał ogonkiem. Nie mogłam uwierzyć w tę metamorfozę, ale to był fakt. Semik w domu podbiegał do mnie, sam dawał mi buziaki i nos do pocałowania. I tak już zostało. Nigdy więcej nie miałam z nim problemów. Owszem czasami udaje, że nie słyszy jak go wołam albo odwołuję od ciekawego smaczku znalezionego na polach, ale generalnie stał się moim obrońcą, stróżem i przyjacielem.

Posted

Ewciu Ty to czarodziej jakis jestes,czy cos:)Najpierw Semik,teraz Rokus :)ciekawe kto jeszcze stanie na Twojej drodze.A no i jeszcze Perelka,bo ona tez w lepszym zyciu jest.

I wszystkie psiaki,ktore razem z Elunia uratowalas:)No i sie troche nazbieralo:)))))))))))))))Szacun.

 

 

 

  • Upvote 1
Posted

Uleńko, bo dziwnym zbiegiem okoliczności zwierzaki w potrzebie, stają na drodze takich ludzi jak Ewunia. Skąd one wiedzą, że u tej osoby znajdą pomoc, a u innej nie.......

  • Upvote 1
Posted

Dziewczyny, jestem pewna, że każda z nas patrzy inaczej niż przeciętny człowiek. Z całą pewnością widzimy więcej psich i kocich nieszczęść, bo chcemy widzieć i pomóc, a nie udawać, że nie ma problemu:) Kiedyś sąsiadka mnie spytała jak to jest, że ja ciągle znajduję jakiegoś bezdomnego psiaka, a ona nie spotkała żadnego. Od kiedy sama ma psa, nagle zaczęła je widzieć - te zagubione, wyrzucone i stara się pomagać. 

A zwierzaki wiedzą u kogo znajdą pomoc, masz rację Ewciu. Pewnie dlatego masz cały zwierzyniec w domu:)

 

 

Posted

Ano, tak to bywa....a też od zawsze miałam szczęście do spotykania na swojej drodze nieszczęść; psich, kocich, ptasich... wiecie, że raz nawet przyszłam do domu z małą... małpką??? Wracałam ze szkoły, byłam wtedy może w trzeciej, czwartej klasie... spotkałam Pana z małpką na sznurku, oczywiście nie przeszłam obok obojętnie, cóż - było, nie było - małpka to wielka atrakcja (nawet dzisiaj, a co dopiero wtedy dla 9-10 latki?) Pan w czasie jak bawiłam się z małpką zapytał mnie, czy mogłabym zająć się nią ze 2-3 godziny, bo on ma jakieś tam sprawy w centrum do załatwienia i nie może z Nią iść... wyobraźcie sobie zdziwienie mojej babci :wielkieoczy:, jak wracam po szkole z ... małpką na sznurku... Babcia była przekonana, że ów Pan nie wróci, i do dziś pamiętam Jej słowa "poczekaj Ty, jak tylko Mama z Tatą wrócą z pracy"!!! Przywiązała Babcia małpkę do płotku odgradzającego ogród od podwórka, tak, że małpka mogla świetnie bawić się przy krzaku bzu i tak spędziłam z Nią na świetnej zabawie kilka godzin, bo Pan... niestety wrócił po Nią... obsłuchał od babci, jak mógł wcisnąć dziecku małpę, ale co tam - ile radości przeżyłam to moje!!!

No i tak jakoś stają te sieroty na mojej drodze... 8 lat temu kot przywieziony przez całą Polskę (800km) znad morza, potem Korunia, Neruś, Maxio, Tinusia, Gajunia, ostatnio Tarunia... tyle nas teraz razem mieszka... dwóch (w porywach trzech) człowieków, sześć psiaków i kicio...wcześniej też były sierotki... Bambi[*], Timonek[*], Sarunia[*]....

Ewciu, Ciebie podziwiam tym bardziej, że masz taką wspaniałą Gromadkę w mieszkaniu - to naprawdę wielkie wyzwanie, nawet biorąc pod uwagę choćby tylko spacery... ileż potrzeba samodyscypliny, żeby codziennie robić wyprawę na "tereny zielone"... z czwórką "Maluchów" to naprawdę niezła szkoła... a przecież wiadomo, że spacer nie jest 1x dziennie... my też chodzimy na spacery (jak idę sama to 4 razy!!!) 2 x po 2 jamniki, 1 x labeczka, i 1 x dobeczka - ale właściwie za ogrodzeniem mamy pola, wał, rzekę, a jak nie ma ładnej pogody (jak np dzisiaj)  Maluchy mają do dyspozycji ogród i właściwie, jak tylko załatwią potrzeby szybciorem wracają do domu na kanapy :oczko2:

Ewcia, SZACUN (jak wyżej napisała Ulka) dla Was - Ciebie i Jacka - za wszystko co robicie dla tych biednych osieroconych Psików :poklon:!!!!!!!!!!!!!

Zostawiam przytulaki dla całej Psio - Ludzkiej Rodzinki :przytul: , dla Seminiątka szczególnie wielkie buziole :* !!!!!!!!!!!

 

A teraz (wiem Ewuniu, że nie masz nic przeciw) moja prośba, pytanie... może któraś z Was mogłaby polecić jakiegoś dobrego ortopedę? Dziewczyny, proszę na wątku Semisiowym, bo jest nas tu dużo, a przygarnięta przez nas dobeczka 20 stycznia br, okazało się ma dysplazję (stwierdzona RTG) i dodatkowo problem z lewą tylną łapką... wyraźnie ją oszczędza, a po całodniowym obciążaniu, wieczorem właściwie nie umie na niej stanąć :zalamany:  I tak musimy teraz czekać z ew. zabiegiem, bo 2 tygodnie temu Tarunia miała sterylkę, ale musimy szukać, konsultować... Jeżeli ktoś mógłby kogoś polecić, proszę o wskazówki, pomoc....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...